Numer dziesiąty, rok trzeci, jakość pierwsza. Wrzesień 2002.
skecz: u dentysty (Kabaret Strasznych Chamów).Pewnego pięknego dnia pewien piękny mężczyzna przyszedł do dentysty. Fajla dźwiękowa <U_Dentysty.mp3>; 1,155 KB. Ściąganie nie trwa wiele, a śmiechu tyle że naprawdę.
wywiad: uważałem się za murzyna z Kamilem Gwiazdą, poetą, który wymyślił własny język, aby pisać w nim wiersze, rozmawia Wojciech Węcław.
opwiadanie:pan z ofertą  (Visitor)
Czy nie zechcielibyście drogie dzieci oddać dla mojej firmy swoich ciał po śmierci? Dodam, 
że zależy mi szczególnie na dziewczynkach.
2 wiersze:(Apolinary Grochowski).
opowiadanie: latający starzec (Visitor). „Kto by chciał zginąć od ciosu starcem?



Numer dziewiąty, rok trzeci, jakość pierwsza. Czerwiec 2002.
W Y D A N I E  S P E C J A L N E
poświęcone wydarzeniu Charms gdzie indziej – wizualizacji prozy 
Daniiła Charmsa w przestrzeni realnej (zorganizowanemu przez Miesięcznik Absurdalny, Laboratorium Altruistyczne oraz BzdiĄgwę Designe).
(fot. M. Buś)

 


Numer ósmy, rok drugi, jakość pierwsza. Maj 2001.


samice nie pachną 
Nie tak dawno redakcję Miesięcznika Absurdalnego odwiedziła zamieszkała na Florydzie pisarka i redaktorka, przebywająca w Polsce Danuta Błaszak, wielka przyjaciółka MA, a przyjaciół MA ma niewielu. Przedstawiamy zapis rozmowy z naszym gościem.
Maria Kulka, kura domowa Edwarda Kulki, dyrektora Domu Grafomanów w Krakowie                             (fot. M. Buś)
  naleśniki na obiad      Waldemar Goryl o Domu Grafomanów
Tam jest tak zwyczajnie, jak w każdej innej kamienicy. No, tak jak się obserwuje zbrodniarzy hitlerowskich – prawda – wszyscy myślą, że będą mieli zielone zęby, jakieś włosy, szpony, a tu – normalni ludzie.


Numer siódmy, rok drugi, jakość pierwsza. Kwiecień 2001.


  JUBILEUSZOWY WYWIAD Z EDWARDEM KULKĄ
dyrektorem Domu Grafomanów w Krakowie, w 30. rocznicę działalności
  bałwan
Najgorsze jest słońce. Razi tak potwornie, a nie mogę przymrużyć oczu,
bo nie mam powiek. Moje oczy zbudowane są tylko ze źrenic.

  w poszukiwaniu zmarnowanego czasu
Ktoś mógłby powiedzieć, że marnujemy czas i myśli.
Że to do niczego nie prowadzi. Jakiś troskliwy człowiek
mógłby tak powiedzieć.
 
 



Numer szósty, rok drugi, jakość pierwsza. Styczeń 2001.
nikt Nie wiem jak się nazywam i skąd 
pochodzę. Otworzyłem oczy i zobaczyłem, 
że leżę na chodniku, 
na wznak, z ręką podłożoną pod głowę.


Numer piąty, rok pierwszy, jakość pierwsza. Grudzień 2000.

  dwa posiłkiŻona znanego pisarza zamykała go na klucz. Ale to był prozaik. I nie chciałbym tego podkreślać, 
szczególnie w tym miejscu. 
ponocy kowalewski Siedemnastego maja po zjedzeniu śniadania, złożonego
z jaja na twardo i dwóch kromek grahama, Ponocy Kowalewski postanowił
nic nie robić przez cały dzień za wyjątkiem obrania ziemniaków na obiad.



Numer czwarty, rok pierwszy, jakość pierwsza. Listopad 2000.
                                                 demokracja
Dochodziła siódma rano i właśnie kończyłem się golić, gdy rozległo się 
gwałtowne stukanie w drzwi. Zdziwiło mnie to bardzo.

Ukraina – Polska 1-3. Komentarz do rzekomego sukcesu
Byle co, byle iluzja, złudzenie wzrokowe i już trąbimy w trąby, zupełnie bez powodu, a cały świat, jak zwykle, znowu się z nas śmieje.

kram
Tak mi się w życiu złożyło, że zostałem handlarzem i sprzedawałem owoce na straganie.


Numer trzeci, rok pierwszy, jakość pierwsza. Październik 2000.


Numer drugi, rok pierwszy, jakość pierwsza. Wrzesień 2000.

pozostaje uwierzyć
Z Władysławem Kropiwniczakiem, podróżnikiem, autorem książki
Inna Oceania,rozmawiają redaktorzy Miesięcznika.


pranzo oltranzista
Musica da tavola per cinque di Mike Patton
Nasz makaron jest jak nasza retoryka, dobry jedynie do wypełnienia ust.


Numer pierwszy, rok pierwszy, jakość pierwsza. Sierpień 2000.


bolek i lolek
Jan Paweł II przed Sądem Lustracyjnym.


łóżko
Całe życie spędziłem w łóżku. Nie, żebym był upośledzony, lub żeby mi kazano.
Nic z tych rzeczy. To z wyboru.

60 na godzinę
Wchodziłem w zakręty z piskiem opon, przejeżdżałem skrzyżowania na czerwonymświetle,
pędziłem z szaloną prędkością po krętych szosach na stromych zboczachgórskich.


AKTUALNE WYDANIE


Kliknij tutaj, aby wysłuchać wersji dźwiękowej Miesięcznika


Copyright © Miesięcznik Absurdalny
Hosted by www.Geocities.ws

1