Niemiecki Magazyn Zitty - wywiad z Tomem i Timem - listopad 2006

Tłumaczenie: rara avis

Sława, narkotyki i pustka to problemy o których członkowie zespołu opowiadają niemieckiemu magazynowi “Zitty”.

Debiutancki album Keane, Hopes and Fears, ukazał się dwa lata temu. Płyta zyskała status platynowej. Przeboje zespołu („Everybody´s Changing”, „Somewhere Only We Know” itd. ) były ciągle grane w radiostacjach ale, co dziwne, Keane znaleźli się o krok od rozpadu. Jednak członkowie zespołu zmienili zdanie. Wokalista Tom Chaplin, klawiszowiec Tim Rice-Oxley i perkusista Richard Hughes właśnie nagrali drugi album Under The Iron Sea. Opowiedzieli Zitty o tym co teraz u nich słychać i w czym tkwił problem.

Co poszło nie tak?

Tim Rice Oxley: Ostatnich kilka lat było potwornie i emocjonalnie morderczym czasem. Ukończenie tego albumu było jak zdjęcie wielkiego ciężaru z naszych barek.

Co się stało?

Tom Chaplin: Tim i ja jesteśmy kumplami od piaskownicy. Pod koniec lat 90-tych przenieśliśmy się do Londynu by studiować i przez wiele lat mieszkaliśmy razem w małym mieszkanku. W pewnym momencie nawet zaangażowaliśmy się w związek z tą samą kobietą...

Rice-Oxley: ...chociaż zorientowaliśmy się znacznie później. Dlatego łączy nas prawdziwie braterska więź, coś więcej niż zwyczajna przyjaźń. Po wydaniu naszego debiutanckiego albumu zaczęło się pojawiać napięcie. Nie mieliśmy w ogóle czasu dla siebie, wszystko musiało ustąpić miejsca zespołowi. W końcu prawie ze sobą nie rozmawialiśmy.

Jak poradziliście sobie z tym co was dzieliło?

Chaplin: Nie rozwiązaliśmy tego w jeden wieczór przy popijawce. Nawet jeśli brzmi to banalnie, uczyniliśmy z naszej muzyki narzędzie terapeutyczne. Keane stworzyli album o Keane. Nawet jeśli wiele utworów brzmi jak piosenki miłosne, wszystkie z wyjątkiem jednej czy dwóch, mówią o relacjach między nami.

Czy dzisiaj już wiecie skąd się wzięły wasze problemy?

Chaplin: Nie radziliśmy sobie z tym, że jesteśmy przedmiotem podziwu. Na przykład na rozdaniu nagród Grammy. Ludziom płaci się, żeby stali przy czerwonym dywanie i wrzeszczeli. To jest zupełnie fałszywe, ale bardzo łatwo można się przyzwyczaić do tego, że jesteś postrzegany jako wspaniała osoba. Z drugiej strony, stajesz się bardzo niepewny siebie. Wydaje ci się, że coś musi być nie tak, ponieważ sam nie czujesz się taką świetną osobą.

Rice-Oxley: To choroba naszego czasu a zwłaszcza naszego pokolenia: nigdy nie jesteś szczęśliwy, nigdy do końca zadowolony. Społecznie wycofaliśmy się, ponieważ słusznie czujemy się oszukani i wykorzystani przez przywódców politycznych. Na poziomie osobistym zauważa się także jak szybko można poczuć się jednocześnie zażenowanym i chciwym. Grasz dla 1000 osób a zadajesz sobie pytanie dlaczego to nie jest 2000 osób. Osiągasz sukces ale zastanawiasz się czy nie lepiej byłoby robić w życiu coś innego. Będąc dawno po dwudziestce z żalem stwierdzasz, że nie masz już piętnastu lat.

Czy szukacie ucieczki w alkoholu i narkotykach?

Chaplin: To się zdarza. Coraz trudniej osiągać nowe szczyty, motywować się każdego dnia podczas trasy koncertowej. Narkotyki wydają się pewnym rozwiązaniem.

Rice-Oxley: Największy wpływ na ten album wywarła płyta Depeche Mode Violator. Ten niesamowicie mroczny album mówiący o uzależnieniu od narkotyków i skłonnościach samobójczych mial wielki wpływ na moje życie, to było coś, z czego zdawałem sobie sprawę już wieku 15 lat.

Nowy album nie jest łatwą płytą. Jest złożony i mroczny. Czy taki był cel?

Rice-Oxley: Płyta była zarówno formą ucieczki jak i kuracji. Wiem, że zaniepokoiliśmy fanów, ale to właśnie chcesz robić jako muzyk. Zbyt wiele zespołów próbuje trzymać się tego, co już osiągnęli i nie odważa się zmienić swojego stylu ponieważ przeraża ich i pochłania uwagę spadek wielkości sprzedaży płyt. Cóż z tego? Zespołu nie zakłada się po to by twoja wytwórnia płytowa zbijała kasę. Muzyka to sztuka, a dobra sztuka zawsze wiąże się z ryzykiem.

Wywiad: Steffen Ruth

Hosted by www.Geocities.ws

1