
Playback St. Luis - 23 lutego 2005
Tłumaczenie: rara avis
Chociaż delikatne melodie i brzmiące jak hymn uniesienia w piosenkach Keane ogólnie pasują do tej samej szufladki co muzyka tworzona przez ich kumpli, ikony ckliwego-popu Coldplay i odnoszących mniejsze sukcesy, byłych konkurentów ze Szkocji, Travis - to kombinacja mocnych, chwytliwych melodii tworzonych przez pianistę/kompozytora Tima Rice-Oxley´a oraz anielski sopran wokalisty Toma Chaplina, z łatwością biją na głowę inne współczesne im zespoły samym tylko czystym talentem.
Nie prawdą jest też, że podkradają brzmienie Coldplay. Zespół gra ten sam rodzaj naładowanych emocjami piosenek pop odkąd powstał w tym samym czasie (co Coldplay) na University College London. Wtedy to Rice-Oxley odrzucił zaproszenie swojego jasnowłosego kumpla Chrisa Martina by grać na klawiszach w jego zespole, ponieważ chciał skoncentrować się na niedawno utworzonym Keane.
Podczas gdy zespół - włączając perkusistę Richarda Hughesa - jest niekonwencjonalnym, grającym na żywo, energetycznym tercetem, minus bas i gitara, dźwięk jaki razem tworzą, z małą pomocą laptopa czy dwóch, jest zadziwiająco ogromny. Samo pianino Rice-Oxley´a to rewelacja, gdyż bez trudu oddaje ogrom brzmienia pełnej orkiestry.
Chociaż ich byli szkolni koledzy pierwsi wydostali się z UK i pierwsi znaleźli się na listach przebojów, Keane ciut później stało się sensacją, gdy Fierce Panda wydało w 2003 roku ich debiutancki singiel "Everybody's Changing" a wielkie wytwórnie płytowe zaczęły się licytować by podpisać kontrakt z zespołem. Grupa ostatecznie wylądowała w biurze i na grafiku potentata/legendy, szefa firmy Interscope Jimmiego Iovine.
Prawie dwa lata później, wciąż koncertując ze swoją widowiskową, długogrającą płytą Hopes and Fears, Keane powraca do Ameryki na kolejny objazd kraju z występami na które bilety już wyprzedano. Dzwoniąc ze studia nagraniowego w najgłębszym, najciemniejszym zakątku Sussex, w rolniczej części Anglii, Rice-Oxley wykorzystuje chwilę przerwy w pracy nad nowym materiałem nad jeszcze nie zatytułowaną kolejną płytą, która wyjdzie na początku przyszłego roku.
Czy to jest to samo miejsce w którym pracowaliście nad Hopes and Fears?
Tak, to samo - niewielkie zabudowania na farmie na wsi, niedaleko miejsca, gdzie dorastałem. To jest też jakieś 500 yardów od miejsca gdzie mieszka Tom. Zrobiliśmy tutaj większość materiału na poprzednią płytę, chociaż nagrywaliśmy też trochę w domu moich rodziców, niedaleko stąd.
Jak daleko zaszliście jeśli chodzi o cały proces?
Pracowaliśmy dopiero przez kilka dni nad jakimiś sześcioma piosenkami będącymi w różnym stopniu rozkładu. Brzmi to naprawdę dobrze, ale postępujemy powoli, zostawiając sobie miejsce na eksperymentowanie. Nie chcemy zbyt wcześnie wciągnąć się w cały proces. Czujemy, że mamy gdzieś w sobie naprawdę świetną płytę. Po prostu musimy ciężko popracować i dać z siebie wszystko by to wydobyć.
Czy nowe piosenki brzmią inaczej, jeśli chodzi o styl?
Myślę, że kluczowe elementy, rzeczy które są dla nas naprawdę ważne, nadal w nich będą. Jednak co do brzmienia, sądzę że będzie trochę surowsze, trochę bardziej funky. Miejmy nadzieję, że końcowy rezultat okaże się czymś faktycznie ekscytującym.
Na ile współpracujecie przy komponowaniu piosenek?
Właściwie, tak jak do tej pory, ja wszystko tworzę w najbardziej podstawowej formie. Potem jednak pracujemy razem, całym zespołem aby uzyskać rzeczywiście pasjonujące brzmienie, by mieć pewność, że dzięki temu że ułożymy piosenki razem, jako zespół, uzyskamy coś naprawdę przejmującego. To można osiągnąć tylko wtedy gdy w zespole jest wspólna magia i chyba też trochę wspólnego potu.
Czy używacie jakichś backing tracks aby w występach na żywo dodać instrumentalizację? (backing tracks - dograne na taśmie dodatkowe efekty, instrumenty, dźwięki wykorzystywane przez wiele zespołów by wzbogacić występy na żywo)
Gram na trzech różnych keyboardach i Tom czasem też gra na jednym, no i ja mam tego małego laptopa, który odgrywa moje linie basowe jakie są na płycie. Chciałbym sam grać na basie na koncertach, ale nie mam niestety tylu rąk. Wspieramy się naszą technologią.
Jesteście w trasie koncertowej non-stop przez prawie dwa lata. Jakieś szczególne momenty?
Tego roku graliśmy na festiwalu Glastobury przed 30 tysięczną publicznością. Po prostu niesamowite. No i granie w Ameryce jest zawsze ekscytujące. Odwiedzenie takich miast jak Phoenix w Arizonie czy Knoxville w Tennessie i przekonanie się że tam też ludzie kupują bilety na twój występ. Mexico City było wspaniałe! Słyszeliśmy jeden wielki wrzask.
Czy Ameryka okazała się inna od waszych oczekiwań?
Byłem oczarowany - myślę, że wszyscy byliśmy - tym jacy entuzjastyczni i gościnni są tu ludzie. Kiedy podróżujesz 5000 mil by zagrać w miejscu tak bardzo odległym od domu, po prostu jest niesamowite że ludzie faktycznie przychodzą zobaczyć jak gramy i wiedzą kim jesteśmy. Nasi fani w Ameryce byli bardzo szczodrzy i bezpośredni w swoim entuzjaźmie i wsparciu, co bardzo sobie cenimy.
Nie jesteśmy typem napuszonego, zarozumiałego zespołu rockendrollowego. Czasem potrzeba wsparcia, zwłaszcza jeśli jest się w nieznanym miejscu a fani zawsze podchodzą do nas mówiąc "uwielbiam waszą płytę" czy coś w tym stylu. Tego nie doświadcza się wszędzie. Myślę, że to bardzo amerykańska rzecz i to jest cudowne.
Czego można oczekiwać po waszych występach?
Wydaje mi się, że ludzie mogą być zaskoczeni jak rockowi jesteśmy na żywo. Naprawdę lubimy wkładać mnóstwo energii w nasze występy. Kiedy spotykamy się z ludźmi zazwyczaj jesteśmy trochę powściągliwi i grzeczni, ale jak tylko wyjdziemy na scenę, zmieniamy się w inne osoby. Jesteśmy pełni pasji i mamy obsesję na punkcie tego, co robimy i sądzę, że to widać. Myślę, że ludzie są trochę tym zszokowani ale w końcu im też udziela się ta ekscytacja.
Jak dobrze znacie zespoły z którymi będziecie koncertować - The Zutons i The Redwalls?
Słyszałem płytę the Redwalls i naprawdę mi się podobała. Poprosiliśmy ich, żeby z nami grali i bardzo się cieszymy że się zgodzili. The Zutons to jeden z naszych ulubionych brytyjskich zespołów. Świetnie będzie oglądać jak grają każdego wieczoru.
Z kim pragnęlibyście być w trasie koncertowej?
Jedną z takich osób jest ktoś z kim już koncertowaliśmy, Brendan Benson. Supportował nas na naszej ostatniej trasie po Wielkiej Brytanii i jest absolutnie fantastyczny. Poza tym ogromnie uwielbiamy Rufusa Wainwrighta, który wspierał nas na trasie w Europie w marcu. Gdyby więc razem z nami grał Rufus i Brendan to byłby dla mnie najprawdopodobniej idealny występ.