|
Myśli
Tworzą
Zabezpiecz się
Rozmowy ze Światłem
Ego, Zasłona, Karma
Miłość
Grudzień 2012 Wzniesienie
Wszechświat
Medytacja
Lightworkers (medytacja)
~~~~~
Odzwierciedlenia
Czyścić,
Czyścić, Czyścić
Świadome Tworzenie
Wieloryby o Tworzeniu
Wieloryby
o Wielo-Wymiarowości
~~~~~
Krótkie historie
~~~~~
Linki
Kontakt
(email)
|
~~~~~~~~~ @7@ ~~~~~~~~~
Nie wszyscy z czytelników wiedzą, że absolutnie wszystko ma
własną świadomość. Ja to rozumiem tak.
Świadomość na poziomie komórkowym łączy się w
świadomość na każdym innym poziomie. Np palec ma
swoją świadomość, ręka ludzka ma swoją, noga
stołowa ma swoją świadomość, cały stół ma
własną świadomość itd. Jeśli poczytaliście
na temat Ho'oponopono to wiecie, że nie ma przedmiotów martwych. Pokój,
mieszkanie, krzesło itd wszystko ma swoją
świadomość, wszystko chce być kochane i ze wszystkim
można się porozumieć.
Coś niezrozumiałego zaczęło się dziać z moim
komputerem. Ponieważ pracowałem 12 lat w programistyce więc
wiedziałem ...to nie był dobry znak. Logicznie doszedłem,
że albo mam problem z RAM-em, albo mam problem z twardym dyskiem.
Ogarnęło mnie przerażenie, bo finansowo kuleje, a bez
komputera nie byłoby tłumaczeń na portalach. Było
późno i zdecydowałem się pójść do łóżka.
Obudziłem się w środku nocy marudząc do siebie, że
nie mam pieniędzy na nowy twardy dysk, a nowy komputer nie wchodzi w
ogóle w rachubę. Wewnętrznie byłem zdruzgotany.
Odczuwałem połączenie z Federacją Światła i
ogólnie z większą grupą Istnień Światła. W
pół jawie, pół śnie usłyszałem - "ten komputer
ciebie tak bardzo kocha". Pomyślałem, że ja też
bardzo kocham mojego laptopa. W tym momencie ze schowka przy łóżku
gdzie stał komputer dotarła do mnie energia, jakiej nigdy przedtem
nie spotkałem. Dodatkowo odczułem, że coś zrobiło
ogromny wysiłek i wysłało do mnie całą energię
jaką tylko mogło. Nie pamiętam, ale wydaje mi się,
że coś żeśmy do siebie powiedzieli. Wiem, że
wyjąłem komputer z szafki, położyłem na sercu pod
kołdrą, objąłem i tak spałem do samego rana.
Po wstaniu, z duszą na ramieniu włączyłem komputer ...i
nie było żadnych problemów. Parę dni później
zrobiłem kopie moich wszystkich plików, wyczyściłem cały
twardy dysk (zrobiłem format) i wgrałem wszystkie programy na
nowo. To było wiele miesięcy temu i nigdy potem nie miałem
problemów. Teraz często mówię komputerowi, że go kocham.
W przeszłości miałem parę podobnych zdarzeń. Np
naprawiłem Światłem odtwarzacz płyt CD ...bez wstawania z
łóżka, albo używając energii fotonowej otworzyłem
zablokowany zamek w drzwiach. Kiedyś poprosiłem Światło
aby wybrało odpowiedniego laptopa dla koleżanki, która jest
inżynierem elektrykiem i potrzebowała go do robienie projektów
okablowania budynków mieszkalnych. Trafiliśmy w dziesiątkę.
~~~~~~~~~ @6@ ~~~~~~~~~
Planuje zmianę stylu życia. Sprzedaje mieszkanie i chce
spędzić lata pozostałe do Wzniesienia podróżując. Na
początek po Australii, a później może po świecie. Ja
bardziej kocham naturę i świat zwierzęcy i wodny niż
ludzi. Moje serce jest dla nich niesamowicie otwarte.
Parę dni temu przyszedł do mnie bialy Kameleon - prastary medrzec
ze swiata zwierzecego. Powiedzial, ze w podróży bede mial mnóstwo
wspanialych kontaktów ze zwierzetami.
Do zaczęcia podróży minie jeszcze parę miesięcy, ale
już jak przedwczoraj przechodziłem kolo pobliskiego parku to czarne
papugi po prostu wciągnęły mnie do środka. Ich energia
była tak piękna. Siedziały na drzewach przy parkowym
płocie i wylatywały aby pokrzyczeć nade mną. Dotąd
nigdy ich nie widziałem w takich ilościach i do tego poza parkiem.
Byłem w rejonie, który nie jest dla nich atrakcyjny. Skręciłem
za nimi i poszedłem popatrzeć. Stałem z zadartą
głową, urzeczony, na środku ścieżki. Ja BYŁEM i
one BYŁY. Było bosko.
Następnego dnia przechodziłem przez spory teren, gdzie na trawie
zrobione są boiska do piłki nożnej i do football-u
australijskiego. Często tamtędy przechodzę i czasem widzę
malutkie ptaszki zajęte ich własnymi sprawami. Tym razem jeden taki
ptaszek podleciał bardzo blisko i bardzo wyraźnie zaczepiał
mnie tańcząc na trawniku. To był prawdziwy kontakt -
"rozmowa ruchów".
Takie spotkania zdarzały mi się od czasu do czasu, ale nie tak
blisko i nie tak intensywnie. Jestem w siódmym niebie. Pozostaje tylko
zorganizować moją podróż.
~~~~~~~~~ @5@ ~~~~~~~~~
Pomagałem znajomemu ustawiać komputer ...tzn ja to
robiłem. To jeden z tych komputerów ustawianych przez wielu ludzi -
czyli wszytko chodzi jak chce. Wgrałem program pocztowy - Mozilla
Thunderbird i wszystko chodziło wspaniale. 10 minut później
...Thunderbird nie mógł połączyć się z internetem.
Na tym etapie byłem zmęczony i nie kojarzyłem wszystkiego co
się działo. Sprawdziłem twardy dysk czy nie jest uszkodzony,
ale nie - wszytko było w porządku. Zacząłem
myśleć, że może wirus jest problemem, ale nie
chciałem się dalej babrać w oprogramowaniu i postanowiłem
poprosić o pomoc Światło. Wszedłem w stan medytacji i
zwróciłem się do Stworzyciela prosząc o wsparcie (dla
najwyższego dobra... itd) i sugerując, że może
zaprzyjaźnione Istnienia z Federacji Światła chciałyby mi
pomóc.
Stworzyciel przekazuje takie prośby tym, którzy chcą w danym
momencie być częścią rozwiązywania problemu, a
Istnienia z Federacji pomogły mi przy paru poprzednich okazjach.
Zwracając się do Stworzyciela pozostawiłem otwarte drzwi dla
innych gdyby np w danym momencie Istnienia z Federacji były za bardzo
zajęte czymś innym.
Byłem połączony i odczuwałem inną energie. Po chwili
odczułem potrzebę położenia mojej dłoni na
komputerze, a potem drugiej. Wczuwałem się w spokój energii
płynącej przez moje ręce. Byłem w swoim własnym
świecie. Mój znajomy, który też jest połączony ze
Światłem, przestał ze mną rozmawiać. Stworzył
dla mnie przestrzeń jaka mi była w tym momencie potrzebna.
Energia miejsca zmieniła się. Coś się
zakończyło i zaczęliśmy chyba rozmawiać ze znajomym.
Po chwili dostałem odpowiedź - "Zapora to zatrzymuje"
(Firewall).
Ja logicznie wykluczyłem Zaporę, bo program pocztowy na
początku działał i przestał, a Zapora była cały
czas włączona. Ale odpowiedź była pewna, energia
przejrzysta i nie miałem żadnych wątpliwości, że
otrzymałem przekaz. Zmieniłem ustawienia programu Zapory ...i
wszystko wróciło do normy - tzn program pocztowy zaczął znowu
działać tak jak zaraz po założeniu.
...i moje połączenie było z Federacją Światła
~~~~~~~~~ @4@ ~~~~~~~~~
Któregoś dnia czytając jeden z przekazów czy słuchają
spirytystycznej audycji z Hawajów przez internet dowiedziałem się,
że zainteresowanie Wszechswiata tym co się dzieje na Ziemi jest
ogromne, ale Ziemia jest bardzo małą planetą i wiele, bardzo
wiele Istnień nie załapało się na miejsce na Ziemi - tzn
nie mają nikogo z kim są połączeni kto chodziłby po
Ziemi w tym momencie.
Nie wiele myśląc otworzyłem się do tych, którzy są
właśnie w takiej sytuacji. Zwróciłem się do Stworzyciela
mówiąc, że chcę im umożliwić chociaż
małą możliwość doświadczenia tego co się
dzieje na Ziemi. Powiedziałem oczywiście, że moja intencja ma
służyć najwyższemu dobru każdego kto będzie w
to włączony i dla najwyższego dobra wszystkich i wszystkiego.
Jak skończyłem to wszystko mówić to nic nie widziałem, bo
łzy kompletnie zalewały mi oczy - byłem trzymany w tak
ogromnej Miłości. Poprosiłem tylko moje Wyższe Ja aby
"kierowało ruchem" i żeby wszystko odbywało się
dla najwyższego dobra...
Ile razy pomyślałem, że musiałem zrobić coś
dobrego, bo odczucie Miłości było niesamowicie silne, tyle
razy łzy lały mi się ciurkiem i energia wewnątrz mnie
była niesamowicie silna. Kiedyś zapytałem moje Wyższe Ja
jak tam idzie i dostałem odpowiedź, że mamy kolejkę i
wiele Istnień chętnie korzysta z zaproszenia.
Później któregoś dnia był moment, kiedy dwa Istnienia
przyszły do mnie aby ze mną porozmawiać. Jedno z tych
Istnień to był mój przyjaciel z mojej planety w galaktyce
Andromedy, a drugie to była właśnie energia, która
korzystając z mojego zaproszenia, przeze mnie doświadczyła
pobytu na Ziemi. Ta energia mówiła z silnym hinduskim akcentem, bo
spędziła wiele żyć rozwijając się spirytualnie
właśnie w tamtym rejonie świata. Było mi niesamowicie
miło.
~~~~~~~~~ @3@ ~~~~~~~~~
Często chodzę na darmowe koncerty muzyki poważnej na
pobliskim uniwersytecie. Bardzo to lubię. Są to normalne godziny
wykładowe dla studentów, ale otwarte dla "normalnej"
publiczności. Ci, którzy grają, są również
wykładowcami i są to muzycy wysokiej klasy, bardzo znani na
skalę całego kraju.
Odkąd odkryłem moje połączenie ze Światłem
jestem w ciągłym kontakcie z Istnieniami Światła. To
są piękne momenty i zawsze jak mam możliwość aby
rozluźnić moją uwagę to sprawdzam co się dzieje po
tamtej stronie, a jak po mojej stronie dzieje się coś
interesującego to zapraszam moich Świetlnych Przyjaciół aby
razem ze mną mogli na to popatrzeć. Tak też robię jak
siadam w sali koncertowej uniwersytetu. Przed koncertem łączę
się ze Światłem i pozostaje w połączeniu/medytacji
przez cały koncert.
Przy tej okazji była grana muzyka współczesna - coś w rodzaju
Pandereckiego czy koncertów Warszawskiej Jesieni. Chyba bardziej byłem
skoncentrowany na energii słuchaczy i muzyków niż na samej muzyce.
W pewnym momencie przeniosłem moją świadomość na
tamtą stronę zasłony, bo kakofonia wewnątrz była
...interesująco podobna do muzyki na scenie. Zacząłem się
śmiać do siebie. Trąby anielskie były pokrzyżowane
(zwykle widzę je uporządkowane w jednym kierunku) i
wyglądało jakby każdy Anioł wydobywał wszystkie
możliwe dźwięki z jego instrumentu. Odczułem, że nie
myśleli zbyt wysoko na temat kompozycji granej na scenie, więc
zamiast słuchać żartowali parafrazując to na co ja
patrzyłem. Bawili się tak doskonale, także więcej czasu
spędziłem z nimi niż słuchają tego co się
działo na Ziemi. Energia była „rozbawiona”. Oni mają tak wspaniałe
poczucie humoru.
~~~~~~~~~ @2@ ~~~~~~~~~
Mieszkałem na 7dmym pietrze i po północno-zachodniej stronie
(co odpowiada południowo-zachodniej w Polsce). Słońce w
Australii jest bardzo silne i każdego popołudnia z niezadowoleniem
mówiłem do siebie - "o nie, znowu jest za gorąco, za jasno i
muszę zasłaniać to okno każdego popołudnia...
itd". Otrzymałem myśli, które dopiero po chwili
zrozumiałem, że nie są moje. To było coś takiego
"Wszyscy tylko narzekają, nikt nie docenia, ze tu jestem, tylko za
mocno, za dużo, za jasno...". Spojrzałem w Słońce i
po chwili powiedziałem - "nigdy więcej odemnie nie
usłyszysz narzekania". Wysłałem Słonku buziaka i
powiedziałem "dobranoc". W odpowiedzi Słoneczko
zwiększyło na parę sekund jasność - mały puls.
Taki był początek. Od tego czasu nigdy nie powiedziałem nic na
"nie" o Słońcu. Jak je widzę to spoglądam
wprost na nie, zawsze się uśmiecham i wysyłam buziaka, a jak
jest dla mnie za mocne to ściskam je w myśli chowając się
przed nim do cienia. Nasz kontakt rósł i pewnego dnia idąc
ulicą jak zwykle obróciłem się w kierunku Słońca i
jak zwykle patrząc wprost na nie z przymrużonymi oczyma
wysłałem buziaka i powiedziałem "Kocham Cię".
Zobaczyłem świetlny punkt płynący w moim kierunku
(oczywiście nie fizyczny). Zwiększał się.
Zamknąłem oczy kompletnie. Punkt rósł i zamienił sie w
Serduszko, które po chwili zamieniło się w przepiękną
różę, całą ze Światła. Wiedziałem, że
to od Słonka. Poczekałem chwilę. Otworzyłem oczy i
ciągle patrząc prosto w Słońce zobaczyłem ten znany
mi już bardzo dobrze puls jasności.
HaHaHa... stałem przy przejściu dla pieszych czekając na
światła. Przeszło parę zmian zielonego. Ludzie patrzyli
się na mnie... a ja w ogóle nie stałem na Ziemi, tylko
patrzyłem przez oczy mojego ciała.
~~~~~~~~~ @1@ ~~~~~~~~~
Często chodzę na plażę by przy zachodzie Słońca
medytować, albo oddychać oddechem nieskończoności.
Energia tego miejsca jest inna i lubię szum fal. Pewnego dnia
patrzyłem na zachodzące Słońce. Powiedziałem mu,
że je kocham i że je bardzo lubię, i kąpałem
się w jego promieniach ...patrząc na wszystko co się
ruszało na plaży. Jak Słonko schowało się za domami,
to zamknąłem oczy i odpłynąłem, ale po
dłuższej chwili musiałem wrócić. Światło
wokół mnie było kompletnie inne. Było już szarawo, ale jeszcze
nie kompletnie ciemno. Ja siedziałem w pomarańczowym kręgu
świetlnym. Wokół mnie w promieniu ok 50-100m było jasno,
jaśniej niż gdzie indziej i było pomarańczowo.
Czułem sie bardzo lekko. Popatrzyłem do góry, a tam ogromna chmura
nademna była rozcięta w pół i uformowana pod katem tak,
że odbijała Światło w mój rejon. Rozcięcie było
pod kątem i odbijający Światło brzeg chmury
wyglądał tak jakby wiele małych obłoczków ułożyło
się jeden nad drugim i każda wyższa warstwa była
wysunięta w kierunku gdzie zaszło Słońce. To była
ogromna, szara chmura, wśród innych szarych chmór na szarym niebie i
była przecięta, i pomarańczowa w środku. Patrzyłem
wokół wsysając energie jaka spływała. Wysłałem
Słonku buziaka odbijając go od przecięcia w chmurze. Lekki
puls odbił się na piasku. Po paru minutach chmura się
zamknęla, i zrobiło się prawie ciemno ...to był już
ten czas. Nigdy tego nie zapomnę.
|