
Transkrypt i tłumaczenie: rara avis
link do wywiadu video: http://www.sofresh.com.au/home/tv.do
Na stronie jest lista wywiadów, należy zjechać w dół aż do wywiadu z Keane - wymagany Real Player
Jak wygląda proces tworzenia piosenek w Keane?
Tim: Zazwyczaj zaczyna się ode mnie, najczęściej od skomponowania piosenki na pianinie, to prawdopodobnie dlatego pianino tak dobrze sprawdza się dla nas, jako zespołu. Jak już mam takie małe, bardzo surowo brzmiące demo, staramy się zagrać to razem, całym zespołem by przekonać się czy można coś dobrego wykrzesać z tej prostej wersji, w jaki sposób możemy jak najwięcej wydobyć z piosenki. Niekiedy wszystko układa się jak należy i zaczyna świetnie brzmieć, gdy gramy razem, a niekiedy...hmm... brzmi okropnie. (uroczy uśmiech)
Czy jest jakiś moment, w którym zdajecie sobie sprawę, że piosenka jest dobra?
Tim: Tak, z pewnością. Na pewno świetną rzeczą jest wspólne granie, kiedy zbieramy się w pomieszczeniu i wytwarza się swoista magia i wszyscy czujemy się podekscytowani (do Toma) Myślę, że można tak powiedzieć, prawda?
Tom: Tak...
Tim: Wtedy właśnie zaczynamy czuć, że to coś dobrego
Tom: Richard i ja jesteśmy pierwszymi osobami, które oceniają piosenki. Właściwie to wiele rzeczy zagraliśmy przed tatą Tima. To było pierwsze wykonanie piosenek na żywo, a on jest dobrym sprawdzianem czy rzeczywiście te utworki się bronią.
Dlaczego zatytułowaliście płytę "Hopes and Fears" (Nadzieje i obawy)?
Tim: Album jako całość jest z pewnością dość trudny do podsumowania. Wiesz, starasz się znaleźć sposób zaprezentowania swojej płyty, powiedzenia to jest nasz album, tak się nazywa i pewnie można by wyjść z jakąś zabawną grą słów czy coś w tym stylu, ale jeśli można wymyślić coś co by faktycznie mówiło trochę o piosenkach, to nawet lepiej. Rozmawialiśmy o tym jak wiele jest równowagi na płycie pomiędzy... cóż, nie wiem, to zależy o czym mówi dana piosenka, ale jest wiele piosenek które są o dość smutnych rzeczach, ale jednocześnie staraliśmy się, żeby w utworach był element nadziei. Chodzi o... to tylko takie moje paplanie, ale chodzi o niepewności pojawiające się naszym życiu. Tak jest w przypadku każdego z nas. Nic nigdy nie jest całkowicie proste, to jest jak zawiła równowaga [pomiędzy różnymi elementami]. Nadzieje i obawy, to coś co każdy z nas doświadcza. Właściwie tym jest życie, to jest to co masz w głowie i w sercu, twoje nadzieje i obawy. To po prostu równowaga pomiędzy tymi dwoma rzeczami,
co moim zdaniem, jest ciekawym sposobem spojrzenia na życie.
Jakie są wasze największe nadzieje?
Rich: Prawdopodobnie mamy nadzieję, że, no nie wiem... będziemy mogli przez jakiś czas dalej grać i wiesz... wydać kilka... wydać więcej płyt, wiesz to... Niedawno nagraliśmy parę piosenek na strony B singli i bardzo fajnie było wrócić do studia i znów nagrywać. To jedna z najprzyjemniejszych rzeczy jakie istnieją, więc było by wspaniale gdybyśmy mogli nagrać jeszcze trochę płyt. To dość długa perspektywa ale wydaje mi się, że można to osiągnąć, jeśli muzyka znaczy coś dla ludzi i chcą jej słuchać, więc mam nadzieję, że w rezultacie chcemy nagrać płytę, która przetrwa i będzie coś znaczyć dla ludzi, taką płytę do której będą mogli wracać w swojej kolekcji. Dlatego największą nadzieją byłoby dla mnie nagranie takiej niezwykłej płyty.
Jakie są wasze największe obawy?
Tom: Myślę, że przez kilka ostatnich lat czuliśmy, że zaczynamy nawiązywać więź z publicznością erm... na emocjonalnym, duchowym czy innym poziomie. Ludzie przychodzą do nas i mówią, że ta czy inna piosenka naprawdę coś dla nich znaczy i że miała wpływ na ich życie co jest fantastycznym uczuciem dla muzyka. Dlatego mam nadzieję, że będziemy mogli dalej to robić a najbardziej obawiam się, że wpadniemy w pułapkę powielania schematów.
Jakie są plusy i minusy grania bez gitarzysty?
Tim: Jednym z minusów jest to, że to stało się takim określającym elementem erm... ludzie jakoś erm... niektórzy ludzie uważają, że brak gitarzysty jest czymś złym, tak z założenia, co dla mnie jest najgłupszą rzeczą w całym wszechświecie, że ktoś może w ten sposób myśleć, ale cóż... To tak na marginesie. Natomiast plus takiej sytuacji jest tak duży, że sprawia iż wszelkie wady tracą znaczenie. Trudno jest podsumować, ale z nudnego brzmieniowego punktu widzenia, sam fakt że jest tak wiele płyt na których jest pełno gitar... wiesz, kiedy jest trochę gitary zazwyczaj kończy się na tym, że gitara zaczyna dominować, i czasem będąc w studio nagrywasz 15 ścieżek samych gitar gdzie wszystko rozmywa się w przestrach gitarowych.
Na pewno kiedy byliśmy zespołem gitarowym przekonaliśmy się, że wszędzie było pełno gitary i erm... myślę że to z pewnością dość nas ograniczało w sensie tego, co mogliśmy zrobić z melodią, słowami i całą resztą, a także prawdopodobnie z brzmieniem zespołu. Natomiast teraz... teraz...przekonaliśmy się, że mamy ten sam rodzaj mocy, kiedy gramy na żywo ale jest więcej miejsca dla Toma do śpiewania i wyrażania emocji oraz, jak mówiłeś, do nawiązania więzi z ludźmi a także przekazania słów i treści piosenek.
Tom: Moim zdaniem, kiedy gramy na żywo brzmimy jak pełna energii rockowa kapela i to jest ekscytujący hałas ale jednocześnie, jak mówi Tim, jest miejsce na wokal. Nigdy nie czuję jakbym konkurował z jakimkolwiek instrumentem, więc to jest dobry układ dla wokalisty. Myślę, że kiedy ludzie słyszą nas na żywo... cóż w każdym razie mam taką nadzieję, że są pod wrażeniem tego, że można wyraźnie usłyszeć słowa i dźwięki .... podczas gdy w przeszłości, kiedy byliśmy zespołem gitarowym sądzę, że trudniej było uzyskać taki efekt.
Co sprawiło, że nazwaliście zespół od nazwiska opiekunki Toma - Cherry Keane?
Tom: Miała świetne nazwisko. Myślę, że to był najważniejszy powód. Staraliśmy się wymyślić jakąś nazwę dla zespołu, zrobiliśmy burzę mózgów i to był jeden z pomysłów, który się pojawił i nagle wszyscy stwierdziliśmy "o, to całkiem niezły pomysł". Tu chodzi mniej o nią jako osobę, a bardziej o samo nazwisko, chociaż była świetną osobą, więc to miły dodatek.
Opowiedzcie o nieudanym występie
Rich: Gdzie to było? W Bostonie, gdzie mieliśmy akustyczny występ w sklepie z płytami i komiksami, Newbury Comics
śmiech Tima zza kamery: Aaa tak!
Rich: Pod koniec... właściwie w połowie ostatniej piosenki, jaką graliśmy, pianino zaczęło wydawać potworny, naprawdę potworny, głośny, charchotliwy dźwięk. Tim zerwał strunę chociaż jest prawie niemożliwością zerwanie struny w pianinie, ale Tim notorycznie je zrywa. Tacy jesteśmy rockowi!
Tim: Albo taki jestem silny
Rich: Tak, dokładnie... No i taki gość wbiegł na scenę, a właściwie nie scenę, tylko dywan rozłożony na podłodze w sklepie i wyłączył z prądu pianino i erm... więc nie było pianina ale Tom... tak jak mówił Tim, po prostu to zignorowaliśmy i erm... myślę, że Tim nadal grał...
Tim: Tak, grałem dalej jak idiota
Rich: Nie wydobywał się żaden dźwięk, ale ciągnęliśmy dalej, ja potrząsałem... nie grałem na perkusji tylko miałem grzechotkę, więc Tom śpiewał dalej, ja dalej grzechotałem a Tim nie dawał żadnego dźwięku i w sumie było to dość zabawne a pod koniec zostaliśmy nagrodzeni wielkim aplauzem.
Na co byście wydali ostatnie 50$?
Rich: Najprawdopodobniej wydałbym na pałeczki do perkusji. Zużywam straszne ilości pałeczek (śmiech Tima) za każdym razem ze trzy pary pałeczek (?) więc z pewnością bym je kupił, prawdopodobnie nylonowe i ...(?) bo starczają na dłużej.
Tom: (śmiech) Pałeczki na wieczność! Erm... hmmm... chyba żeby pójść...
Tim: Czekoladkę?
Tom: (śmiech) Mogła by być czekoladka! Mógłbym kupić kij i piłkę żeby się trochę rozruszać na zewnątrz. Myślę, że to mógłby być mój ostatni zakup.
Tim: Ja bym kupił po prostu trochę płyt, zakładając że miałbym je na czym grać.