Transkrypt programu Gonzo z MTV2 z udziałem Keane

Tłumaczenie: rara avis

Wstęp:
Na początek dwa słowa o programie (jeśli dobrze znacie jego formułę, to można ten wstęp pominąć).
Gonzo to program prowadzony przez Zane'a Lowe, DJ-a i VJ-a który pochodzi zdaje się z Nowej Zelandii. Ta informacja ma o tyle znaczenie, że jak rozmawia z gośćmi o sporcie (np. rugby) to mówiąc "my" "wy" ma na myśli drużyny brytyjskie i z Nowej Zelandii, które grają przeciw sobie w różnych rozgrywkach np. "pięciu krajów". Stałymi elementami programu są: brązowa kanapka na której siedzą goście oraz pytanie o ulubiony ser. Poza tym jeśli Zane lub któryś z gości powie coś niezbyt przyzwoitego, zamiast tego słowa na ekranie pojawia się jakiś głupi napis (i tak większość osób wie, o co chodzi). W poniższym transkrypcie tam, gdzie są wyrazy ocenzurowane, w nawiasach innym kolorem pojawia się to, co ukazało się widzom na ekranie. Italikami zaznaczono komentarze do tłumaczenia.
Transkrypt w wersji angielskiej został podesłany na oficjalne forum Keane. Programu nie widziałam :( nie mogę zweryfikować tekstu. Nie zmieniałam znaczenia wypowiedzi, ale też nie tłumaczyłam ich dosłownie aby brzmiały możliwie naturalnie po polsku.

Transkrypt:
(teledysk Beastie Boys - Ch-Ch-Check It Out)
Zane: Proszę o aplauz dla naszych bardzo specjalnych gości, panie i panowie - chcieliście to zobaczyć - Keane na kanapie, to bardzo dobrze, że do nas dołączyliście
Richard: Przyjemność po naszej stronie
Z: Dawno już nie słyszeliście tak małego aplauzu, co?
Rich: Zdziwiłbyś się
Tim: Od ostatniego koncertu
Z: Errr... dzisiaj macie wolny dzień, w połowie wolny, Gonzo to nie jest żadna praca, prawda?
Rich: Nie wydaje mi się, że to co robimy można w ogóle określić prawdziwą pracą
Z: To jest podejście. Porozmawiajmy o zwykłej pracy, przejdźmy od razu do konkretów, co robiliście zanim podpisaliście kontrakt płytowy i mogliście rzucić robotę, czym się zajmowaliście?
Tim: ...er... pracowałem w...
Z: Oh, dodaj trochę polotu!
Tim: Jasne, naprawdę chciałbyś tę pracę! Er... nie, to była zwykła praca w biurze, wpisywanie cyfr do komputera
Z: Przetwarzanie danych...
Tim: To było strasznie nudne.
Z: Richard?
Rich: Er, byłem sekretarką
Z: Uuuu! To jest bardzo niedoceniane męskie zajęcie, sekretarka
Rich: Właściwie było w porządku, bo moim szefem była, er, kobieta, więc to było jakby postawienie całej typowej sytuacji na głowie.
Z: Oh, świetnie! Czad! Byłeś jej (pieskiem)?
Rich: Nie jestem pewien czy w ogóle rozumiem pytanie.
Z: A ty miałeś jakąś pracę?
Tom: Pracowałem w tym samym biurze co Tim
Z: Czadowo!
Tom: Ratowało nas tylko to, że przez cały dzień mogliśmy pisywać do siebie głupie maile.
Tim: Ja byłem na trochę wyższym szczeblu niż ty - miałem krzesło
Z: Tak, ale on jest wokalistą, więc kto się ostatni śmieje, rozumiesz? W końcu...
Tim: Publiczność.
Z: Ciekawie się dowiedzieć takich rzeczy, ponieważ wydaliście nowiutką płytę, to bardzo szczery album w sensie tego jacy jesteście i kim jesteście, i to jest ten rodzaj rzeczy, którą się kocha albo nienawidzi. Myślę, że ogromna ilość ludzi to uwielbia ale też pewna liczba osób tego nie cierpi. Er, czy to was zaskoczyło, ten poziom polaryzacji reakcji?
Tim: Tak
Rich: Myślę że zaskoczyła nas ilość osób które kupiły nasz album.
Z: Jasne
Tom: Zawsze mnie trochę zaskakuje, że ludzie mogą nas TAK bardzo nienawidzić, pomijając wszystko inne, tylko dlatego że, erm... to nie jest wiesz... nawet jeśli nie podoba ci się nasz rodzaj muzyki, nie można naprawdę powiedzieć, że jest ona aż TAK zła.
Z: Macie talent do piosenek, nie ma co do tego wątpliwości ale kiedy słuchałem waszej płyty po raz pierwszy, brakowało mi gitary - muszę być szczery - brakowało mi gitar, ale wiecie, to co robicie i album, który nagraliście... powiem teraz, bo ogląda nas pełno dzieciaków, które umierają żebym powiedział "naprawdę jesteście do dupy" ale tego nie powiem ponieważ naprawdę podoba mi się wasza płyta, myślę że jest mocna, że piosenki które tworzycie...
Rich: Hej dzieciaki! *macha*
Z: *śmieje się* Znakomite! Ale wiecie co, właśnie dlatego wasza płyta była albumem tygodnia w Radio One (komentarz: Zane jest DJem w BBC Radio 1) ponieważ są na niej piosenki, ludzie je lubią i płyta odnosi sukces, no nie? Jak powiedzieliście, to przeszło wasze oczekiwania jeśli chodzi o sprzedaż i tak dalej?
Rich: Całkowicie. Ale wiesz, nam właśnie chodzi o piosenki, właśnie to staramy się robić.
Tim: Myślę, że to jest to czego chce większość ludzi. Jest tak wiele... tyle jest wokół beznadziejnej muzyki, jest też sporo świetnej muzyki, jednak wydaje mi się, że trochę brakuje rzeczywiście dobrego komponowania. Myślę, że ludzie są naprawdę spragnieni usłyszenia piosenek które ich poruszą, wzbudzą w nich uczucia.
Z: To prawda. I to jest znacznie prostsze działanie niż przejmowanie się tym jak się wygląda i tak dalej
Tom: My się tym nie przejmujemy...
Z: No ale muszę powiedzieć, że brak image'u nie przeszkadza ludziom, którym podoba się wasza muzyka, którzy poszli ją kupić, tak jak mówicie, nawet tytuł płyty "Hopes and Fears" (nadzieje i obawy) wiele mówi, prawda? Nigdzie nie ściemniacie.
Tom: Wydaje mi się, że ludzie identyfikują się z tym, że nie jesteśmy jakąś dziwną elitarną kliką czy coś w tym stylu...
Z: Cóż, nigdy nie prosiliście żeby was przyjęto do tego klubu, prawda? Więc dlaczego mielibyście tłumaczyć się komukolwiek jak się tu dostaliście (komentarz: niezbyt rozumiem o co chodzi Zane'owi, ale chyba ma na myśli scenę muzyczną)
Tom: Myślę, że muzyka jest bardzo szczera i mówi o prawdziwych rzeczach i prawdziwych życiowych doświadczeniach, a nie o rozbijaniu się po autostradach w Los Angeles czy czymś takim...
Z: Następna płyta...
Tom: Mogą się z tym utożsamiać... Później!
Z: Następny album. SKOMBINUJMY (smarties) SKOMBINUJMY (panienki) SKOMBINUJMY (oranżadkę) i zabierzmy to wszystko do Los Angeles, niech się dzieje!

(video Bedshaped, reklamy)

Z: Er, ok, byliście w Stanach, wiem że spędziliście tam trochę czasu i sądząc z doniesień moich "szpiegów" w Ameryce, którzy ślą do nas maile i opowiadają o waszych występach, reakcja była niesamowita.
Rich: Oni prawdopodobnie właśnie planują zrobić tu nalot.
Z: Brzmi okropnie, prawda? "Szpiedzy". Nie, ale poważnie, musicie być bardzo szczęśliwi, że tak wam dobrze idzie na całym świecie i że ludzie zaakceptowali płytę.
Tom: Rzeczywiście w Ameryce było bardzo miło, ponieważ pojechaliśmy tam praktycznie tuż po tym jak ukazała się w UK nasza płyta, pojechaliśmy tam - spędziliśmy miesiąc w Ameryce - właściwie wróciliśmy... do samych podstaw i dobrze się bawiliśmy, grając dla mniejszej publiczności, w małych salach, i wiesz, poczuliśmy się jak rok temu w Anglii, nie mieliśmy uczucia że stajemy się zbyt wielcy do własnych butów, czy coś.
Z: Wszystko potoczyło się dość szybko, prawda? Kiedy pomyślicie o poziomie z którego wyszliście nagrywając niektóre z tych piosenek we własnym pokoju (wiem, że faktycznie dosłownie nagraliście kilka piosenek w pokoju) do poziomu, gdzie gracie na Glastonbury i przez większość osób, która była na tym festiwalu, jesteście uważani za jeden z ciekawszych punktów weekendu. Musiałeś to słyszeć Richard, tak mówiła większość ludzi...
Rich: Właściwie nie wiem, byliśmy dość zajęci!
Z: Celowo staracie się do pewnego stopnia nie zwracać na takie rzeczy uwagi?
Rich: Nie wiem - albo we wszystko wierzysz albo nie wierzysz w ani jedno słowo... nie wiem. Właśnie wczoraj znów oglądałem "Meeting Peaople Is Easy, ten dokument o Radiohead.
Z: Muzycy nie powinni tego oglądać zbyt często, to jest bardzo załamujący dokument!
Rich: Jest tam taki moment kiedy oni przestali czytać to co o nich pisano i wydaje mi się, że ja dochodzę do takiego punktu - nie wiem jak pozostali...
Z: Wiesz, tak tylko mówisz, ale nie możesz od nas uciec, dostajemy się do waszej krwi. DOSTAJEMY SIĘ DO WASZEJ KRWI. NIE ODPUŚCIMY. WYSSIEMY ENERGIĘ Z ZESPOŁÓW, ok Keane jest dzisiaj z nami na kanapce. Wszystko w porządku? Świetnie...

(clip the Killers - Mr. Brightside)

Z: Jest z nami cały zespół, to bardzo przytulankowa scena dzisiaj w Gonzo, Keane dołączyli do nas na kanapce. Ich album Hopes and Fears - wielu z was, którzy nas oglądają go ma, wielu go nie ma. Jak mówiłem, MTV2 - publiczność która kocha nienawidzić, więc rozumiecie, to jest prawdopodobnie jeden z najwyżej ocenianych programów, o największej oglądalności, w historii Gonzo. Dlatego mówię, dziękuję bardzo że przyczyniliście się do tego, dziękuję za przybycie na kanapkę - bardzo to doceniamy.
A teraz... erm... myślę że każdy ma jakieś wyobrażenie na wasz temat, opierając się na muzyce jaką tworzycie ale, jak mówiłem o wyobrażeniach, bądźmy szczerzy, większość osób uważa, że dla własnego dobra nie powinniście być tacy mili. Nie mam pojęcia dlaczego to jest problemem. Ale z drugiej strony - tak trzymać chłopie! - wyłamałeś się i powiedziałeś co chciałeś powiedzieć. Nie zamierzamy robić z tego wielkiej afery, ale w końcu jest to interesujące, nie? Czy to była po prostu taka chwila, gdy zostałeś zapytany o swój muzyczny gust czy coś w tym stylu, po prostu pomyślałeś, tym razem nie zamierzam trzymać języka za zębami, powiem coś na przekór wszystkiemu?
Tom: Er...
Z: On wygląda jakby chciał powiedzieć "proszę nie mówmy o tym"!
Tom: Wiesz, kiedy powiedziałem te rzeczy prawdopodobnie nie sądziłem że ktokolwiek będzie aż tak tym zainteresowany...
Z: Oh, daj spokój!
Tom: Naprawdę nie sądziłem! Dopiero później to sobie uprzytomniłem i... tak.. no cóż...
Z: Nadal przy tym obstajesz? .... Och, dalej, trzymaj się tego!
Tom: Nie wiem. Wydaje mi się, że to nie najlepszy temat ponieważ jak stwierdziliśmy po wszystkim, to zostało strasznie rozdmuchane. Myślę, że w wielu kwestiach mamy dużo szacunku do Darkness jako zespołu i nie chcemy zaczynać jakiegoś wzajemnego obrzucania się wyzwiskami, bo to nas zupełnie nie interesuje.
Z: Wiecie co? Takie rzeczy zazwyczaj kończą się na wypiciu razem paru piwek za kulisami i pośmianiu się ze wszystkiego, ponieważ w końcu to nie jest (konflikt) w stylu Biggy i TuPac, prawda? To tylko kilka opinii bez znaczenia a przecież wy tworzycie płyty i oni tworzą płyty, więc jesteście na uprzywilejowanej pozycji w stosunku do tych co o tym piszą, bo wy faktycznie tworzycie muzykę, więc bierzecie w tym udział a nie tylko komentujecie. Dlatego (co tam) możecie równie dobrze coś skomentować.
Rich: Jesteśmy dość dumni, że jako zespół, na naszej stronie internetowej jest forum i wszystko jest bardzo pozytywne. I wiesz co, wolałbym raczej rozmawiać - bo ja wiem - o Belle and Sebastian czy the Zutons, wiesz, czy Delays - kimś kogo naprawdę lubię a nie o kimś kto jest... po prostu... nie wiem...
Z: Uważaj Richard! Stój! Richard! Stój!
Rich: No wiesz... to są zespoły które ogromnie lubimy...
Z: W takim razie porozmawiajmy o nich. Pogadajmy o zespołach, które ogromnie lubicie. Jesteście teraz w sytuacji kiedy macie sporą publiczność, która słucha tego co macie do powiedzenia i poważnie weźmie pod uwagę wasze rekomendacje. Czy zamierzacie... czy chcielibyście zabrać ze sobą te zespoły w trasę koncertową? Chcecie pomagać innym zespołom się przebić?
Tim: Jak powiedział Richard, the Zutons są z pewnością zespołem, który uwielbiamy. Z kilkoma zespołami mieliśmy szczęście być w trasie - nie mieliśmy wielu tras koncertowych, wiesz, sami jesteśmy dość nowi mówiąc szczerze, ale zespoły z którymi graliśmy, w sensie trasy koncertowej (na przykład) Bell X1, nie wiem czy się z nimi zetknąłeś...
Z: Tak
Tim: Oni są naprawdę, naprawdę dobrzy, mam nadzieję, że się im powiedzie, poza tym, Grand Transmiter, ci są w tej chwili trochę bardziej, jak to się mówi? Mniej przystępni. Byli świetni, właśnie dzisiaj o tym myślałem próbując rozpracować w głowie jedną z ich piosenek...
Z: To jest naprawdę świetne, to się rzeczywiście liczy - znane zespoły zostawiają swój ślad efektywnie pomagając przebić się innym zespołom. To jest właśnie rozprzestrzenianie wieści.
Rich: Tak, świetnie było zobaczyć Grand Transmitter, wydaje mi się że grali w namiocie nowych zespołów na Glastonbury. W rzeczywistości nie widziałem ich występu, ale fajnie było wiedzieć, że tam są, że udało im się wystąpić.
Z: Teraz są dobre czasy dla muzyki, Keane. Kiedy wrócimy (po przerwie) zadamy kilka pytań z the Planet (od kasi: pytania podesłane przez widzów mailem) a potem puścimy chłopaków i pozwolimy im się nacieszyć resztą wolnego dnia. A przy okazji, co zamierzacie zrobić z resztą dnia?
Tim: Chcemy obejrzeć jak Anglia gra w cricketa
Z: *radość* Tak! Odjazdowo! A cały naród pewnie myśli teraz "perfekcyjnie!"

(clip Somewhere Only We Know, reklamy)

Z: Czy kiedykolwiek myśleliście o dodatkowych członkach zespołu? Gitary, basy, ludzie! Myślę, że wiele osób mówi "Gdzie tu jest czad?!" Kapujecie? Czy myśleliście kiedyś, żeby dodać to w występach na żywo, albo przy nagrywaniu czy nawet komponowaniu w takim składzie?
Tom: ... Tak, chyba myśleliśmy. Sądzę, że po prostu czujemy się bardzo zadowoleni z tego jak wszystko działa w tej chwili - nie wiemy jak to będzie wyglądało w przyszłości, rozumiesz, tego nigdy nie wiadomo. Czujemy też, że wiele możemy zdziałać w takim układzie jaki teraz mamy - jest wiele kierunków w które możemy pójść, także wydaje mi się że możliwości są nieograniczone.
Tim: Oczywiście na płycie jest sporo basu, co chyba kwalifikuje się jako gitara nawet w moich niewprawnych rękach...
Z: Bez wątpienia, nawet jeśli ma tylko 4 struny... Jest trochę niekonwencjonalnych układów - mówi się o White Stripes i wszyscy od razu pytają "Gdzie jest bas?" i pojawiają się takie zespoły jak Death from Above gdzie jest dosłownie bas i perkusja a nie czuje się, że czegoś brakuje kiedy oglądasz ich występ na żywo...
Tim: Fajnie
Z: Następne pytanie... er... porównania do Coldplay, jestem pewien że już macie dosyć odpowiadania na to pytanie ale jesteście ich kumplami, prawda? W takim razie to musi być komplement, co?
Rich: Grywaliśmy z nimi na koncertach kiedy oba zespoły były jeszcze zupełnie nieznane, więc obserwowanie jak im się powiodło było dla nas inspirujące, ponieważ miło jest widzieć, jak w miarę normalni ludzie z Anglii mogli wynieść swoją muzykę w świat.
Z: The Music mówili dokładnie to samo kilka dni temu, co było świetne. Nie spodziewasz się usłyszeć takich rzeczy od tego typu zespołu, ale stwierdzili, że Clodplay był dla nich super inspirujący i naprawdę dał im kopa w dupę jeśli chodzi o nowy album i to co chcieli osiągnąć, co brzmi super jeśli jesteś fanem Coldplay. Świetnie jest takie coś usłyszeć.
Musimy się niestety streszczać bo chłopaki muszą iść oglądać cricketa i szczerze mówiąc bardzo im zazdroszczę. Chciałbym móc spędzić dzień wolny na Lords (od kasi: to jest chyba jakiś stadion cricketa) Ale cóż, kilka szybkich, klasycznych pytań - ulubiony ser
Tom: Pewnie będzie Stilton
Rich: Er... Gruyere
Tim: Yarg
Z: YARG po raz pierwszy! Pierwszy raz panie i panowie! Nigdy dotąd nikt nie wymienił sera Yarg na naszej kanapie
Rich: Wiesz co? Wydaje mi się, że to jest również ulubiony ser Kylie (Minogue) a ona tam jest w tle
Z: Ach, to dlatego właśnie przygaszamy światło, w przeciwnym razie ludzie po prostu odpływają kiedy się rozmawia patrząc na plakat Kylie za kamerą.
Tim: Jasne...
Z: Przepraszam, co powiedziałeś? Czy możemy (dupek) co? (komentarz: zdaje się, że Zane demonstruje jak trudno mu skupić uwagę na wywiadzie, kiedy gapi się na Kylie)
Z: Ostatnie pytanie miało brzmieć, "czy jesteście dobrzy w rugby" ale najwyraźniej odpowiedź brzmi NIE
*wszyscy zaprzeczają*
Tom: Właściwie jesteśmy nieźli w rugby...
Z: No cóż, jesteście Anglikami, w tej chwili jesteście do dupy
Tom: Jesteśmy mistrzami świata więc...
Z: Dobre, znakomite! Zwyciężacie wtedy, kiedy to ma znaczenie. To można też powiedzieć o waszym zespole: Keane - zwyciężają kiedy to ma znaczenie.
Tom: To nasze nowe motto!
Z: Dzięki za wizytę, bardzo miło było się z wami spotkać chłopaki, gratuluję sukcesu.

Hosted by www.Geocities.ws

1