Blondynka wśród instrumentów

czyli niezbyt poważny przewodnik po instrumentach muzycznych oraz technikach nagrywania i grania na żywo

Złośliwcy zapewne uważają, że według blondynki muzyka w tajemniczy sposób wydobywa się z pudła rozbłyskującego kolorowymi światełkami, które zapewne mają umilić czas podczas słuchania (tak fajnie migoczą te światełka do rytmu). Do pudła wcześniej trzeba włożyć płytę, a z tym blondynka, według niektórych, już może mieć spore problemy.

Cóż, niech się złośliwi naśmiewają, my blondynki wiemy, że wiele rzeczy potrafimy zrozumieć i przyswoić, pod warunkiem że ktoś nam to dobrze wytłumaczy. Z resztą, nie tylko dla blondynki pojęcia takie jak rack, amp, głowa, przester, delay, pick-up, tom tom, hi-hat, stopa, crash, tremolo itd, wydają się dziwnym szyfrem.

Właśnie dla takich osób jest ta stroniczka, dla ludzi którzy chcą patrzeć na zespół jak na profesjonalnych muzyków a nie tylko podziwiać jak wokalista seksownie kręci biodrami w takt ładnej piosenki. Może uda się rozjaśnić chociaż część tych tajemnych zwrotów.

Strona jest częścią serwisu o Keane, więc naturalne, że postaram się wyjaśniać trudne pojęcia i zagadnienia opowiadając własnymi słowami o tym, jak Keane tworzy, nagrywa i gra swoją muzykę... i tak, jestem blondynką - przygotujcie się na najgorsze!

Spis treści:

część I - instrumenty

część II - nagrywanie w studio

już wkrótce!

część III - występy na żywo

o tym też kilka słów w przyszłości

Instrumenty

Bierzemy pierwszy lepszy artykuł o Keane i czytamy w nim, że na zespół składa się pianino, perkusja i wokal. To nie do końca prawda, ale tak postrzegają grupę ci, którzy mieli okazję ich zobaczyć. Tyle widać na pierwszy rzut oka ;-) Z kolei przeciętny słuchacz, który usłyszy piosenkę Keane w radio, nawet nie podejrzewa, że zespół jest tak "okrojony instrumentalnie". Utwory mają bardzo przestrzenne brzmienie, składają się z wielu warstw, momentami brzmią nawet dość monumentalnie. O tym jak Keane uzyskali taki efekt - później. Na razie przyjrzyjmy się bliżej ich instrumentom.

Darujmy sobie nazwy i dane techniczne. Kilka informacji zamieściliśmy tutaj

Pianino

Podstawa brzmienia Keane. Jednak główny instrument Tima właściwie... tak na zdrowy rozsądek... tak z odrobiną pedanterii... akuratnie i skrupulatnie odraportowując... to wcale nie jest pianino! Szok? Eeee, nie... Wyglądem i budową przypomina zmniejszony fortepian. Górną klapę można usunąć i wtedy już dobitnie widać, że instrument ten ma więcej wspólnego z fortepianem niż pianinem.Ma jednak mniej klawiszy, bo tylko 73 (klasycznie jest 88 dźwięków) i struny są krótsze, ale pozostały mechanizm, z drewnianymi młoteczkami a nawet sama obudowa przypomina fortepian.
Jak w fortepianie struny są ułożone poziomo, podczas gdy w pianinie - pionowo. Tima przy klasycznym pianinie można podziwiać w teledysku Somewhere Only We Know (wersja europejska) gdzie biedny instrument nie dość, że został ustawiony w środku rzeczki, to jeszcze "ucharakteryzowano go" tak, że przypomina jakiś omszały grat.

Rozmiar: 109220 bajtów
Tim w studio przy swoim sprzęcie bez górnej pokrywy

Nazwijmy więc instrument Tima fortepianikiem, aby nie używać nazwy CP70B, która brzmi jak z filmu science-fiction (czy tylko mi kojarzy się z R2D2 z Gwiezdnych Wojen?). Fortepianik ów, różni się jednak od swojego klasycznego, większego brata, tym że ma w sobie elektronikę.
Nie wiem, czy moja analogia jest dobra, ale to jest trochę tak jak z gitarą klasyczną i akustyczną. W przypadku instrumentów klasycznych, muzyk po prostu bierze instrument i gra... znaczy się gitarę bierze, bo z fortepianem byłoby trochę problemu. Przy fortepianie siada. Jeśli jest potrzeba dodatkowego nagłośnienia klasycznego instrumentu, trzeba po prostu umocować mikrofon gdzieś przy strunach. Na pewno każdy widział kiedyś barda z gitarą na scenie - do jednego mikrofonu śpiewa, a drugi nakierowany jest na struny gitary. Mikrofon zbiera dźwięki, można powiedzieć "z powietrza" (tak jak i śpiew wokalisty) a następnie przesyła do urządzeń wzmacniających dźwięk.
Tak to jest w klasyce, natomiast gitara akustyczna, chociaż wyglądem niewiele różni się od klasycznej (też drewniane wielkie pudło ze strunami i dziurą w środku), ma w sobie elektronikę zaś z boku znajduje się wtyczka, do której można włączyć kabel z drugiej strony podłączony do wzmacniacza. Nie potrzeba już dodatkowych mikrofonów, można grać i poruszać się po scenie, oczywiście uważając żeby nie zaplątać się w kabel.

Jeśli przyjrzeć się fortepianikowi Tima, widać że z boku są wtyczki, z których biegną kable, zgrabnie przyklajstrowane do jednej z nóżek instrumentu i poprowadzone następnie po podłodze do wielkiego, czarnego pudła z boku, które jest wzmacniaczem. Dobrze widać to na poniższym obrazku:

Rozmiar: 83391 bajtów

W środku instrumentu jest pełno kabelków i innych elektrycznych części, min. przetwornik piezo elektryczny czyli coś w rodzaju cewki przetwarzającej drgania akustyczne strun na sygnał elektryczny.

Fortepianik ma też pewne wspólne elementy z gitarą elektryczną, ponieważ tak jak gitara, ma możliwość wprowadzania zmian w brzmieniu. Widoczne na przodzie nad klawiaturą pokrętła to ustawienie poziomu głośności, przełącznik tremolo (powoduje bardziej rozedrgany dźwięk), pozostałe pokrętła to ustawienie ilości basów, średnich i wysokich tonów (tak jak w urządzeniach do odtwarzania muzyki - np. wspomnianym wyżej pudle ze światełkami do odgrywania płyt kompaktowych). Oczywiście jest jeszcze guzik, którym włącza się dopływ prądu. Pianino może grać akustycznie bez zasilania, ale wówczas nie działają żadne z wyżej wymienionych rzeczy.

Tak jak w przypadku gitary elektrycznej, można też używać efektów, jak popularnie nazywa się urządzenia które zmieniają na różne sposoby dźwięki wydobywające się z instrumentu. Tim przez pewien czas używał nawet jednego z popularnych gitarowych efektów podłogowych (jak sama nazwa wskazuje takie coś stoi na podłodze, w przeciwieństwie do tych wbudowanych we wzmacniaczu albo wewnątrz instrumentu).

Obserwując jak Tim atakuje swój instrument podczas występów, podziwiając jego skoki, pląsy, wymachy i wykopy można zauważyć, że tylko lewa noga zasługuje na miano "szalonej" gdyż prawa niemal cały czas przyciska i zwalnia przymocowany do fortepianiku pedał. Działa on na tej samej zasadzie co pedały w klasycznych fortepianach i pianinach, czyli uruchamia mechanizm tłumiący struny - przyciskanie i zwalnianie pedału powoduje, że dźwięk jest albo dłuższy i struny dłużej wibrują, albo wytłumiony.

Na koniec jeszcze taka ciekawostka, ktokolwiek dodał do nazwy tego fortepianiku przymiotnik "przenośny" miał niezłe poczucie humoru. Instrument co prawda się rozkłada na dwie części ale góra waży - peskta! - 68 kg zaś dół 62 kg.
W warunkach studyjnych sprzęt nie rozstraja się zbyt często ale na trasie koncertowej, noszenie oraz zmienne warunki - chłód w lukach bagażowych autokarów transportowych i gorąc w salach koncertowych, ciepło bijące od reflektorów i od rozgrzanego pianisty - wszystko to wpływa na struny, które kurczą się lub rozciągają, w związku z tym, jak mówił sam Tim, instrument trzeba stroić codziennie.

Przy opracowaniu tego kawałka wspierałam się informacjami dotyczącymi budowy i działania klasycznch pianin z różnych encyklopedii oraz stron producentów instrumentów a także instrukcją obsługi i użytkowania CP70 firmy Yamaha.

Ciąg dalszy przewodnika strona 2: syntezatory

Hosted by www.Geocities.ws

1