keane FAQ » instrumenty

Alternatywny przewodnik blondynki po instrumentach - kolejna część

Perkusja

Phi! Perkusja, wielka mi rzecz! Nawet blondynka wie, że te cylindryczne przedmioty to bębny a te płaskie, błyszczące to talerze. Nad czym tu się rozwodzić?

Tak pewnie podchodzi do tego wiele osób. W muzycznym światku, wśród samych muzyków, podobne kawały jak o blondynkach krążą o perkusistach. Wychodzi się z założenia, że każdy głupek potrafi walić pałkami po garach, jak slangowo określa się bębny. Rzeczywiście każdy potrafi wydobyć jakiś dźwięk z perkusji ale nie każdy i na pewno nie głupek, umie nadać tym dźwiękom sens.

Zła perkusja może zniszczyć całą piosenkę albo występ zespołu. Na przykład wybijany monotonnie rytm, chociażby z jakiegoś automatu czy dodany na komputerze, przy dłuższym słuchaniu potwornie męczy. Słuchając modnych składanek przebojów splecionych w jedną całość i połączonych tym samym rytmem w podkładzie, po pewnym czasie łapiemy się na tym, że dociera do nas głównie jednostajne łup łup łup łup. A jaką ulgę odczują wszyscy (głównie sąsiedzi!) gdy wyłączymy taki łomot. Dlatego żaden automat, żaden nawet najbardziej wymyślny syntezator czy inne cudo, nie zastąpi perkusisty z krwi i kości.

Spójrzmy na perkusję Richarda i spróbujmy wyodrębnić poszczególne elementy. Po co? No, że jak następnym razem ktoś wyskoczy do nas z tekstem o tom tomach i hi-hatach to będziemy wiedzieli jak go zgasić. (Teoretyczne...)

Tom. Większości z nas, blondynek, na dźwięk tego słowa od razu na myśl przychodzi pewien wysoki, dobrze zbudowany wokalista z rozwichrzonymi lokami i buzią niesfornego cherubinka ;-) Nie o takiego Toma jednak chodzi.

Tomy czy tom tomy, to po prostu bębny. Największy z nich, nazywany bębnem basowym, to ten ustawiony poziomo, na którym zespoły malują swoje logo. Niektórzy perkusiści mają nawet dwa takie bębny (podwójne logo - ale reklama!). Richard jest chyba jednak zwolennikiem klasyki. Z bębna basowego dźwięk wydobywa się przy pomocy tzw. stopy. To jest coś w rodzaju pedału, który wprawia w ruch pałkę uderzającą w bęben. Obsługuje się toto przy pomocy nogi.
Tomy mogą mieć różną głębokość oraz średnicę. Podawane w calach rozmiary informują właśnie o średnicy bębna. Bębęn basowy Richa ma średnicę 22 cale. Do tego bębna w zestawie Richarda jest zamocowany mniejszy tom o średnicy 12 cali. O ile nie jestem zupełną i skończoną blondynką, to jest to ten bębenek lekko nachylony w stronę Richarda.
Oprócz tego w zestawie są jeszcze dwa średnie tomy stojące na podłodze. Taki bęben podłogowy zwany jest też półkotłem, albo w slangu perkusistów studnią he he. Każdy bęben jest umocowany na specjalnej ramce zwanej rack, a te podłogowe mają nóżki. Znaczy... nie bębny tylko rama jest na nóżkach. Jest jeszcze werbel - stosunkowo płaski bęben na zdjęciu poniżej pomiędzy kolanami Richarda. To brzmi bardzo zagmatwanie, ale wystarczy spojrzeć na zdjęcie, albo jeszcze lepiej, przyjrzeć się jak Richard gra i wszystko zaczyna się rozjaśniać.

Rozmiar: 58582 bajtów

Ta część bębna, w którą uderza perkusista, nazywa się fachowo naciągiem lub membraną, a mniej fachowo skórą.
Po prawej stronie nad jednym z tomów podłogowych, umocowany jest tamburyn, który Rich uderza pałką, na przykład w Somewhere Only We Know przy słowach "oh simple thing, where have you gone"

Oprócz bębnów są jeszcze talerze, w slangu perkusistów określane jako blachy.
Wspomniany wcześniej hi-hat, to dość zabawna w oczach blondynki rzecz. Pełna nazwa to high-hat. Słowo "High" po angielsku znaczy "wysoki, wysoko, do góry" zaś "hat" oznacza kapelusz. To jest tak jakby kapelusz unosił się nad głową. I tak też wygląda ten element perkusji. Na nóżce z pedałem są dwa talerze, jeden nad drugim. Przyciskanie i zwalnianie nogą pedała powoduje, że talerz na górze się unosi (jak kapelusik z głowy) i opada uderzając w dolny talerz. W hi-hat można też uderzać pałką, można grać przy zamkniętych lub rozwartych talerzach. Ciekawe toto... Hi-hat stoi po lewej stronie Richarda.

Pozostałe talerze to tak zwane crashe - talerze do grania akcentów. Uderza się je pałką. Wprawiony w ten sposób w drżenie talerz wydaje charakterystyczny dźwięk, który, w zależności od potrzeby, może trwać dłużej albo zostać wytłumiony dłonią. To jest tzw. uderzenie crashowe. Perkusista dotyka wówczas krawędzi talerza powstrzymując drgania. Po prawej stronie jest tzw. ride crash (uderzenie ridowe to uderzenie główką pałki), po lewej po prostu crash. Richard wspominał też coś o crashu uderzanym ręką, ale to na razie pozostaje dla mnie zagadką.

Jeśli to wszystko kogoś zainteresowało i chciałby pogłębić wiedzę, dużo informacji jest na stronie: http://perkusja.rockmetal.art.pl

Powyżej Richard przy swoim sprzęcie. Z tyłu widoczne dwa tomy podłogowe (studnie) trzy crashe, mały tom przymocowany do kotła basowego, werbel, na samym froncie hi-hat.

Rozmiar: 192798 bajtów

Ciąg dalszy przewodnika - strona 4 - bas

W przygotowaniu tych informacji pomogły mi artykuły z pisma Gitara i bas + bębny
 

menu główne: intro | informacje (FAQ) | fani | linki

Hosted by www.Geocities.ws

1