Blondynka mówi o instrumentach - ciąg dalszy
Syntety... syntezy... synzeta... grrr, kto wymyślił taką nazwę?!
Złote lata popularności elektronicznych instrumentów klawiszowych, przypadają chyba jakoś tak na lata 70-te, kiedy głównie zespoły progresywne wykorzystywały je w swoich rozbudowanych, niemal symfonicznych utworach. W latach 80-tych keyboardy, jak je popularnie nazywamy, stały się tak tanie i przystępne, a do tego tak łatwe w obsłudze, że można powiedzieć iż stały się instrumentem ludu. Każdy, nawet kompletny muzyczny matoł, potrafił chociaż jednym palcem zagrać jakąś prostą melodyjkę - najczęściej powtarzający się w kółko motyw - na tym opierało się większość piosenek disco lat 80-tych. Przyciśnięcie jakiegoś guziczka w instrumencie zmieniało brzmienie, można było dodać różne efekty, dźwięk perkusji czy basu i utworek był gotowy. Sama wiem, jakie to było proste, gdzyż przez pewien czas miałam mały keyboardek ;-)
Niestety, to że za granie na klawiszach zabierał się każdy, kto poczuł na to ochotę, skutkowało najczęściej tym, że co wydawało się proste zmieniało się w prostackie. Muzyka się nie rozwijała, a sztuczne bądź co bądź brzmienie, straciło popularność.
Z instrumentu dla ludu, syntezator stał się faktycznie instrumentem ludowym - dzisiaj najczęściej grywają na nim kapele weselne.
Pamięć badziewnej muzyki disco kładzie się cieniem na keyboardach i zniechęca wiele zespołów do chwycenia za ten instrument. Ci jednak, którzy decydują się go wykorzystać, zazwyczaj wiedzą co robią i potrafią z klawiszy wycisnąć ciekawe dźwięki.
Jak w ogóle to działa? Jeśli macie mocne głowy możecie przeczytać w Wikipedii definicję syntezatora. Ja jednak wymiękłam przy określeniu elektroniczne generatory przebiegów sinusoidalnych, przebiegów prostokątnych, trójkątnych i piłokształtnych
Lepiej przeczytać tę definicję, która chyba jest bardziej zrozumiała.
Na rozum blondynki, syntezator to takie pudło z klawiszami i guziczkami. Przyciskając odpowiedni guziczek można uzyskać np. dźwięk skrzypiec, trąbek, bębnów, basu, gitary, pianina lub bardziej syntetyczne, oryginalne dźwięki. Niekiedy urządzenie ma wczytane gotowe podkłady perkusyjne, a czasem można zagrany przez siebie fragment zapisać w pamięci instrumentu i potem wpleść w graną melodię.
Tyle o samych instrumentach. Wiadomo, że Tim wykorzystuje syntezatory w wielu piosenkach, a właściwie w większości, bo nawet jeśli podstawowa linia melodii opiera się na klasycznym dźwięku pianina, utwór jest wzbogacany brzmieniem instrumentów smyczkowych, różnych plumkań, szumów i innych ciekawych odgłosów.

W najnowszych utworach również Tom zasiada przy klawiszach. Używane przez niego organy Hammonda, na dzisiejsze czasy mają dość klasyczny dźwięk.
Ciąg dalszy przewodnika - strona 3: perkusja