Strona główna

Dane personalne

Pasje
    Lotnictwo
    Fotografia
    Koszykówka
    Muzyka
    Podróże

Księga Gości

Linki

  Webmaster Webmaster     

Zapraszam

Copyright © 2000-  
Jarosław Żaczek
All rights reserved
Optimized for IE 5.0
1024 x 768 resolution
ISO-8859-2


webmaster
          
Lotnictwo


Nie bardzo pamiętam kiedy to się zaczęło. Wiem jednak, że jak miałem około 5-6 lat skleiłem nieudolnie swój pierwszy model redukcyjny. Był to chyba model samolotu Jak-1m firmy Plastyk (mało kto pamięta, że taka firma istniała :-) ). Potem były kolejne stopnie wtajemniczenia, coraz większe modele, modele latające itd. Zostało mi to do dziś. Jak czas mi pozwala dłubię czasami w jakimś nowym modelu, chociaż teraz przerzuciłem się na lotnictwo przez duże "L". Z wykształcenia jestem konstruktorem lotniczym. Ukończyłem wydział MEiL Politechniki Warszawskiej. Więcej o lotniczych dokonaniach PW i moim uczestnictwie w Programie ULS można zobaczyć tutaj oraz tutaj.

Moje zainteresowanie lotnictwem nie wzięło się "z powietrza" (chociaż...). Duży wpływ na mnie miały dwa czynniki. Pierwszy: Ryki (miasto, gdzie się urodziłem) leży bardzo blisko Dęblina - kolebki polskich lotników wojskowych, a samoloty widziałem prawie codziennie. Drugim czynnikiem była prawdopodobnie rodzina. Mój stryj jest znakomitym modelarzem lotniczym. Moja mama przez jakiś czas pracowała w WZL nr. 3 w Dęblinie (ówczesne LZR). Myślę również, że swoją cegiełkę dołożył mój, nieżyjący już dziadek, który kampanię wrześniową 1939 przeszedł w składzie 1 Eskadry Myśliwskiej. Nie był to może "szlak bojowy", bo dziadek służył w Eskadrze jako ślusarz, ale opowiadania o niemieckich bombardowaniach rozbudziły młodzieńczą wyobraźnię.

W innych opowiadaniach mojego dziadka również przewijał się wątek lotniczy. Dwie historie związane są z kościołem w Rykach. Kościół Najświętszego Zbawiciela został zbudowany przed wojną. Posiada jedną z najwyższych wież kościelnych w Polsce (około 70 m). Tuż po wojnie (lub jeszcze w jej trakcie) o wieżę kościoła rozbił się radziecki samolot łącznikowy Polikarpow Po-2, czyli popularny "kukuryźnik". W zasadzie samolot się nie rozbił, a wbił w wieżę kościelną na wysokości dzwonnicy (ok. 30 m). Załoga przeżyła i przedostała się do wnętrza dzwonnicy po tym co zostało z samolotu.

Drugi wątek jest bardziej współczesny. Pod koniec lat 60-tych w szkole lotniczej w Dęblinie szkoliła się grupa Arabów. Wykonywali oni loty na samolotach Lim-2. Jeden z nich wykonując nad miastem niedozwolone akrobacje zahaczył o krzyż na szczycie kościelnej wieży. W efekcie samolot doznał uszkodzeń poszycia, ale szczęśliwie powrócił na lotnisko. Natomiast krzyż kościelny stracił jedno z ramion. Dopiero w 1998 roku po ponad 25 latach na miejsce uszkodzonego krzyża został zamontowany nowy.

Jako młody chłopak marzyłem oczywiście aby zostać pilotem. Moje życiowe losy potoczyły się troszkę inaczej. Jestem konstruktorem lotniczym, ale cały czas wierzę, że będę jeszcze pilotem (może własnej konstrukcji?...). Lotnictwo jest moją największą pasją, która stała się zawodem (niestety w obecnej chwili już tylko wyuczonym), jak i sposobem na życie (nie zawsze ku zadowoleniu żony... ;-)...).

Tutaj znajdziesz kilka moich fotografii lotniczych.



Dane Personalne · Lotnictwo · Fotografia · Koszykówka · Muzyka · Podróże

1
Hosted by www.Geocities.ws