ROZDZIAŁ IX.

Ogólne uwagi nad panowaniem Zygmunta III.

 

Kwitnący stan Polski przy wstąpieniu na tron Zygmunta III. – Smutny stan Polski w chwili zgonu Zygmunta III. – Przyczyny tej tak smu­tnej zmiany. – Nietolerancja religijna. – Zgubny wpływ jezuitów na wychowanie narodowe. – Szkodliwy wpływ jezuitów na piśmiennictwo polskie. – Opłakane skutki nietolerancji religijnej w Inflantach i w Pru­siech. – Zgubny wpływ stronnictwa katolickiego na stosunki Polski z ościennemi państwy          str. 135-144.

 

Kwitnący stan Polski przy wstąpie­niu na tron Zy­gmunta III.

 

Długie panowanie Zygmunta III (1586-1632) jest dziś powszechnie uznane za początek upadku Polski W chwili jego wstąpienia na tron kraj nasz, upokorzywszy Moskwę, pod dzielnym rządem Stefana Batorego zdobył poszanowanie wszystkich swych sąsiadów i osią­gnął szczytu swej potęgi na zewnątrz, której odpowiada) kwitnący stan wewnętrzny. Wolność wyznania, jaki polscy cieszyli się w stopniu nieznanym wówczas w in­nych krajach, wywarła korzystny wpływ na rozwój na­rodu. Literatura i nauki wzrosły w krótkim czasie, bo w przeciągu lat 50, do wysokości, która postawiła Pol­skę na równi z najoświeceńszymi krajami Europy. Wol­ność wyznaniowa wpłynęła pomyślnie na rozwój handlu i przemysłu, gdyż kupcy i rzemieślnicy, uchodząc przed prześladowaniem, jakiego doznawali we własnej ojczy­źnie, chronili się licznie do Polski, przynosząc tu zdol­ności swe, pracowitość i bogactwa. W Krakowie, Wil­nie i Poznaniu istniały zbory włoskie, niemieckie, fran­cuskie i szkockie. Napływ tak ruchliwego żywiołu do miast polskich, od dawna obdarzonych przywilejami nie­mieckich grodów, sprawił szybki wzrost ich w ludność i zamożność.

 

Smutny stan Polski w chwili zgonu Zy­gmunta III.

 

Pomyślny ten stan kraju uległ atoli smutnej prze­mianie na schyłku panowania Zygmunta III: stracono ważne dla państwa Inflanty, jako też część Prus, zaję­tych przez Szwedów; w południowo-wschodnich zaś wo­jewództwach roztliło się zarzewie buntu, który wstrzą­snął Polską do samych jej podstaw; kresy trapione były tureckimi i tatarskimi najazdami; skarb wyczerpany, a dobrobyt powszechny w upadku. Szerzące się ogólne niezadowolenie dopełniało posępnego tego obrazu.

 

Przyczyny tej tak smutnej zmiany.

 

Cóż było przyczyni tak opłakanego położenia, z po­wodu którego Polska, upadając stopniowo, doszła do bezwładności, czyniącej z niej łatwi dla chciwych sąsia­dów zdobycz ?

 

Nietolerancja religijna.

 

Odpowiadamy bez wahania i z naciskiem: źródłem i przyczyni upadku naszego kraju byli jezuici a i nieszczęsne ich narzędzie - Zygmunt III. Opisaliśmy powyżej prześladowanie dysydentów, wywołane pod wpływem jezuitów w różnych częściach Polski z po­gwałceniem praw narodowych. Obecnie skreślimy wpływ tego zakonu na wychowanie i stosunki narodu podczas panowania Zygmunta III. Ażeby zaś uniknąć podejrze­nia o stronność wyznaniową, poprzemy zdanie nasze świadectwem pisarzy rzymsko-katolickich, niewątpliwie szczerych i wiarogodnych.

 

Opowiadaliśmy już, jako kardynał Hozjusz sprowa­dził do Polski zakon jezuitów, który, wskutek poparcia go przez króla Stefana Batorego, szybko się tu zaczął roz­rastać. Wpływ uczniów Lojoli na wychowańca ich Zy­gmunta III był nieograniczony, a król pysznił się przezwi­skiem króla jezuickiego,“ jakie mu dali przeciwnicy. Ulubieńcami króla byli Quaternus, Gołyński i Skarga, naj­znakomitszy kaznodzieja polski doby zygmuntowskiej. Król stał się narzędziem w ręku jezuitów, dowolnie kie­rujących jego czynnościami. Ich poparcie było odtąd je­dyną drogi do zdobycia godności, a życzliwość ich ten tylko mógł posiąść, kto okazywał wielki troskliwość o ko­rzyści Rzymu wogóle a ich zakonu w szczególności. Na­stępstwem tego było, iż najważniejsze godności i do­stojeństwa, najbogatsze starostwa dostawały się nie lu­dziom zasłużonym dla państwa, lecz gorliwym wyzna­wcom katolicyzmu, hojnie obdarzającym zakon jezuitów. Nie dziw przeto, iż mienie ich w szybkim czasie wzrosło do tego stopnia, iż w r. 1627 mieli oni dochodu 400,000 talarów, co na owe czasy stanowiło bardzo znaczni kwotę: Kolegja ich rozrzucone były na przestrzeni ca­łej Polski. Posiadali oni 50 szkół, w których wycho­wywano większy część dzieci domów szlacheckich. Osią­gnęli więc tym sposobem najgłówniejszy cel swych za­biegów: objęli kierownictwo wychowania narodowego, które . słusznie uważać mogli za najpewniejszy środek do ustalenia swego wpływu, albo raczej panowania swego w kraju. Wprawdzie było jeszcze w Polsce kil­ka szkół ewangelickich, których sposób wychowywania o wiele lepszy był od jezuickiego; lecz ponieważ utrzy­mywane były one z dobrowolnych składek, nie mogły więc współzawodniczyć ze szkołami swoich przeciwni­ków, posiadającemi wyposażenie hojne i stałe. Znaczna ilość szkół ewangelickich czerpała główne swe dochody ze wspaniałomyślności bogatych rodów ; lecz gdy te prze­szły na łono kościoła rzymsko-katolickiego, szkoły ewan­gelickie upadały lub zamienione zostały na katolickie.

 

Zgubny wpływ jezuitów na wychowanie narodowe.

 

Zastanówmy się nad sposobem i skutkami wychowa­nia, jakie dawały szkoły i kolegja jezuickie. Osiadłszy - w Polsce, jezuici zdobyli rozgłos jako krzewiciele nauki i literatury. Sława ta, podtrzymywana przez niepospolite zdolności kilku członków zakonu, wyrobiła w umyśle króla Stefana Batorego, wielkiego opiekuna nauk, wyso­kie o jezuitach mniemanie, które podówczas zresztą dość było rozpowszechnione. Pogląd taki nie był jednakże ogólny, gdyż np. Zamojski, niemała w tym przedmiocie powaga, nie dopuścił jezuitów do nauczania w założo­nej przez siebie w Zamościu akademji. Brożek *), gor­liwy katolik i najuczeńszy w swoim czasie mąż na­szego kraju, wybornie określił sposób ich wychowania w wydanem około 1620 roku dziele polskiem : „Dys­kurs ziemianina z plebanem. Wywołało ono wielki gniew jezuitów, którzy, nie mogąc ukarać samego auto­ra, wywarli swą zemstę na drukarzu, uzyskawszy nań wy­rok publicznej chłosty i wygnania.

 

–––––––––––

*) Brożek (Broscius) ur. w r. 1581. Nabywszy gruntowną znajomość matema­tyki oraz greckiego, łaciny i języka hebrajskiego, został doktorem filozofji w r. 1609 i przez długie lata nauczał matematyki. W r. 1620 udał się do Padwy dla stu­djów medycznych. Otrzymawszy tam stopień doktora, powrócił do Krakowa po czteroletniej nieobecności, a w dwa lata później został profesorem retoryki. Biskup krakowski, który się nim opiekował, skłonił go do wstąpienia do stanu duchowne­go, co było najlepszym środkiem zrobienia majątku. W r. 1636 otrzymał on bo­gate probostwo a w kilka lat później został mianowany doktorem teologji i kano­nikiem kapituły krakowskiej. Wybrany rektorem uniwersytetu, wkrótce potem umarł (w r. 1652). Był metafizykiem, matematykiem, lingwistą, retorykiem, poetą, teologiem, a nawet muzykiem. Tyle wiadomości, połączonych w jednej osobie, zdobyły mu sławę chodzącej encyklopedji. Cieszył się ogólnym szacunkiem swych ziomków wskutek nadzwyczajnych swych wiadomości, które łączyły się u niego ze szlachetnym, prawym charakterem. Takim był człowiek, który osławił opaczny sy­stem wychowania przyjęty przez jezuitów. Patrz: Historja uniwersytetu krako­wskiego, Sołtykowicza, i doskonały artykuł Borozdina w słowniku encyklopedycznym w języku rosyjskim, wydanym w Petersburgu.

 

Pomijając inne zarzu­ty, jakie Brożek stawia jezuitom, gdyż powtarzają się one w wielu innych dziełach, podam tu tylko wyciąg z jego książki, traktujący o sposobie wychowania mło­dzieży. Jezuici -powiada on- każą dzieciom długi czas trawić nad gramatyką Alwara, *) trudną do zrozumienia i nauczenia się, a czynu to dla wielu przyczyn : 1) aby, zatrzymując dzieci w swej szkole przez długie lata, mo­gli jak najdłużej korzystać z darów, które składali im rodzice rzekomo za darmo utrzymywanych wychowań­ców : darowizny te bowiem znacznie przewyższały kwo­tę, jakby mogli otrzymać przez ustanowioną zapłatę; 2) ażeby, trzymając dzieci w szkole przez czas długi, mo­gli poznać dokładnie ich usposobienie i zdolności; 3) aże­by wychować chłopców stosownie do swych własnych zamiarów i celów; 4) aby, na wypadek, gdyby opieku­nowie chłopca chcieli go odebrać, mieć powód do za­trzymania go następującem tłómaczeniem : dajcież mu przynajmniej czas do wyuczenia się Alwara, który jest podstawą wszelkiej innej umiejętności; 5) zatrzymują wreszcie chłopców w swej szkole do wieku męskiego, aby módz zaciągnąć do swego zakonu takich, którzy wykazywali wybitne zdolności lub spodziewali się zna­cznego spadku. Jeśli zaś młodzieniec nie zdradzał szcze­gólnych zdolności lub nie spodziewał się majątku, wte­dy go nie zatrzymywali. Cóż jednak miał począć taki, który, wyszedłszy z ich szkoły, nic nie umiał i który nie był przysposobiony do żadnego pożytecznego zajęcia? Zniewolony był prosić o opiekę ojców, którzy wtedy do­starczali mu podrzędnego urzędu w domu któregoś ze swych dobrodziejów, by następnie służył im za narzędzie do osiągnięcia ich zamiarów i celów. **)

 

––––––––––––

*) Hiszpański jezuita, który w XVI wieku wydał gramatykę łacińską, uży­waną przez jezuitów w Polsce aż do ostatnich czasów.

 

**) Ustęp ten w oryginale znajduje się w Historji literatury polskiej Bent­kowskiego, Warszawa r. 1814. I, 150.

 

Szkodliwy wpływ jezuitów na piśmiennictwo polskie.

 

Doświadczenie najzupełniej usprawiedliwiło zarzuty, które Brożek czynił jezuitom: gdy bowiem przy koń­cu panowania Zygmunta III stali się oni wyłącznymi niemal kierownikami wychowania narodowego, *) litera­tura nasza upadła równie szybko, jak w poprzednim wie­ku się wzniosła. Znamienne jest to, że Polska, która od połowy XVI wieku do końca panowania Zygmunta III wydała wiele dzieł znakomitych w rozmaitych dziedzi­nach wiedzy, tak w polskim jak i w łacińskim języku, przez czas nieograniczonego panowania jezuitów nad wycho­waniem narodowem, t. j. od 1632 r. do połowy XVIII w., zdobyła się na kilka zaledwie dzieł istotnej warto­ści. Język polski, który w XVI wieku doszedł do wyso­kiej doskonałości, został niebawem skażony niedorze­czną mieszaniną łaciny i napuszonych wyrażeń, zwanych makaronizmami, któremi pstrzyły się utwory naszej li­teratury narodowej dłużej niż przez stuletni przeciąg czasu. Ponieważ głównym celem jezuitów było zwalcza­nie różnowierców, przeto najważniejszym przedmiotem ich nauki był sposób piśmiennego prowadzenia sporów religijnych; to też najzdolniejsi z pomiędzy ich wycho­wańców, zamiast nabywania zdrowych pojęć, przez któ­reby mogli stać się pożytecznymi dla swego społeczeństwa, tracili czas na wyszukiwanie dwuznaczników i różnych subtelności rozumowania w rozprawach.

 

–––––––––––––

*) Uniwersytet krakowski miał ciężką walkę z jezuitami, którzy czynili wszystko, by posiąść to starożytne siedlisko nauki. Starali się otworzyć własną wyższą szkołę w Krakowie, co znacznie ułatwiłoby im ostateczne dopięcie celu. To jednak spowodowało gwałtowny spór między jezuitami i uniwersytetem, który popierali wszystkie inne zakony. Spór ten został rozstrzygnięty na korzyść uniwer­sytetu przez sejm 1628 r. a bulla papieska z r. 1634 zakazała wznowienia spora. Uniwersytet krakowski niewielki atoli pożytek przyniósł postępowi nauki i litera­tury w Polsce: nie posiadał niższych szkół, któreby mógł przeciwstawić szkołom jezuickim. Przytem obawa przed herezją wstrzymywała jego wzrost i przywiodła wkrótce do upadku, z którego podźwignął się dopiero w drugiej połowie XVIII wieku, w okresie powtórnego rozkwitu literatury i nauki.

 

Uczniowie Lojo­li, wiedząc dobrze, że z pośród ułomności ludzkich pró­żność jest najsilniejsza, nie szczędzili pochlebstw swym stronnikom a złorzeczeń. przeciwnikom. Tym sposobem dobrodzieje ich zakonu stawali się przedmiotem najniedo­rzeczniejszych pochwał, które mogły sprawiać przyjem­ność tylko ludziom z zepsutym w szkołach jezuickich sma­kiem i przyćmionem poczuciem godności osobistej. Z koń­cem wieku XVII utwory literackie stanowią - wyłącznie niemal napuszone pochwały miernot, co dowodzi, jak ze­psucie smaku stało się już powszechnem. Do szkodli­wych wpływów jezuityzmu zaliczyć należy wprowadzenie cenzury druku, ustanowionej w r. 1618 wbrew dekre­towi króla z r. 1539, który prasie zapewniał wolność. *) Pierwszy spis wzbronionych dzieł wydał biskup krako­wski w r. 1617. Zbyteczne byłoby dowodzić, iż smutny ten stan umysłowości powszechnej wywarł najzgubniejsze skutki na położenie kraju, tak pod względem polity­cznym jak i społecznym. Światli mężowie stanu, jacy się pojawiali za panowania Zygmunta III, kształceni byli podług innych zasad, wychowanie zaś jezuickie nie mogło wyrobić w narodzie szerszych poglądów. Napoty­kamy wprawdzie i później jeszcze ludzi światłych; lecz są to rzadkie wyjątki, a zapatrywania takich jednostek nie wywierały wpływu na ogół, który wychowywany był tak, że, zamiast kroczyć drogą postępu, zapominał o na­uce i mądrości swych przodków. Nie dziw przeto, że, gdy zdrowe pojęcia o prawdzie i sprawiedliwości zostały zamącone, ustępując miejsca niedorzecznemu przywią­zaniu do przywilejów stanowych, swoboda zamieniła się w swawolę, a ludność wieśniacza poniżona została do stanu niewolniczego.

 

––––––––––––––

*) Patrz tom I str. 85.

 

Zamojski przez długi czas powstrzymywał zgubne działanie jezuitów; choć wypadł z łask Zygmunta, za­chował jednak do śmierci jeszcze potężny wpływ na naród. Lecz ze śmiercią tego wielkiego obywatela za­częto powszechnie odczuwać zaciekłą gorliwość dworu. Za dowód ,tego posłużyć może postanowienie trybunału lubelskiego, który ogłosił prawa przeciwko zbrodniom względem kościoła rzymsko-katolickiego, pomimo iż usta­wy takie nie znajdowały się wcale w zbiorze praw na­rodowych. To wdzieranie się urzędu sądowego w za­kres władzy prawodawczej skarcone zostało przez sejm w r. 1627, który, zniósłszy to przeciwne ustawom krajo­wym postanowienie, zabronił władzom sądowym orzeka­nia w sprawach ustawami państwa nie objętych.

 

Wspominaliśmy już wyżej o niezadowoleniu ludności ruskiej, wywołanem przez zmuszanie jej do unji z Rzymem, co zakończyło się otwartym buntem. Nie­mniej smutne wypadki były następstwem prześladowania ewangelików w Inflantach i w Prusiech.

 

Opłakane skutki nietolerancji religijnej w Inflantach i w Prusiech.

 

Widzieliśmy, jaki opór stawili mieszkańcy stolicy Inflant, Rygi, wprowadzeniu do ich miasta jezuitów za panowania Stefana Batorego. Śmierć króla przeszko­dziła zmuszeniu tego miasta do przyjęcia niepożądanych gości. Poselstwo Rygi prosiło sejm r. 1589 o uwolnie­nie miasta od wpływu duchowieństwa katolickiego. Ce­lem zbadania sprawy wyznaczono komitet, który zawy­rokował, ażeby kościół, o który, między innemi, się spie­rano, oddany został na użytek wyznania rzymsko-katolickiego, lecz dla zapobieżenia nowym rozruchom, zabro­niono jezuitom osiedlania się w mieście. To postano­wienie jednak ominięto, a mieszkańcy Rygi, po długim oporze, zmuszeni byli zgodzić się na przyjęcie jezuitów do miasta; lecz wywołane działalnością jezuitów nieza­dowolenie śród mieszkańców Inflant znacznie ułatwiło Gustawowi Adolfowi zajęcie tego kraju w r. 1620. *)

 

–––––––––––

*) Utratę Inflant spowodowała przeważnie przesadna bigoterja Zygmunta III. Odmówił on wszelkiej pomocy Krzysztofowi Radziwiłłowi, który bronił tej pro­wincji przeciw szwedom. Król nienawidził bowiem Radziwiłła za to, że był gorliwym protestantem, a królewscy pochlebcy nazywali obronę Inflant wojną radzi­wiłłowską. Takim sposobem, ponieważ król nie chciał, aby protestanckiemu pod­danemu jego dostał się wawrzyn zwycięstwa, nie bacząc na to, że to była wojna z państwem protestanckiem, Rzeczpospolita utraciła ważną prowincję.

 

 

Zgubny wpływ stron­nictwa katoli­ckiego na sto­sunki Polski z ościennemi państwy.

 

Podobne wypadki zaszły też w Prusiech, gdzie kilka zaledwie miast stawiło opór szwedzkiemu bohate­rowi, a tylko pomyślne okoliczności zapobiegły utracie tej dzielnicy. Przywiązanie. Zygmunta III do kościół rzymskiego pozbawiło go tronu Szwecji, na którym za­siadł stryj jego Karol IX, książę sudermański, w r. 1604. Ślepa gorliwość króla dla swego wyznania zniweczyła korzyści wypłynąć mogące dla Polski z wstąpienia na tron moskiewski syna jego Władysława. Królewicz, obrany carem, mógłby był bez trudności objąć panowanie nad Moskwą; lecz Zygmunt, pragnąc posiąść koronę tę dla siebie, zamiast skorzystać z okoliczności dla Polski po­myślnych, odmówił swego potwierdzenia uroczystej umo­wie, którą hetman Żółkiewski zawarł był z Moskwą. Żarliwość zaś tego króla polskiego w szerzeniu unji z Rzymem była tak powszechnie znana, iż i rosjanie postanowili stawić zacięty opór połączeniu z Polską, czego przedtem sami pragnęli. Wpływ jezuickich do­radców Zygmunta III uczynił zeń narzędzie polityki austrjackiej, którą stale popierał ze szkodą własnego państwa. Uwidoczniło się to w czasie, gdy Czesi w obronie swych swobód religijnych i politycznych powstali przeciwko władzy austrjaków: zamiast wów­czas pójść za przykładem Kazimierza Jagiellończyka, który, podtrzymując pokrewny nam naród w walce przeciw uciskowi domu habsburskiego, osadził na tronie czeskim księcia polskiego, Zygmunt III wydał oddział kozaków na pomoc Austrji, z którą zawarł bez upowa­żnienia sejmu, a więc nieprawne przymierze. W r. 1618 wysłał w tymże celu wojsko do Węgier, czem wielce przeszkodził powodzeniu Betlema Gabora, księ­cia siedmiogrodzkiego, i wzbudził gniew sułtana, sprowadzając na Polskę niepotrzebną i szkodliwą dla niej wojnę z Turcją. Takiem postępowaniem Zygmunt po­grążył kraj nasz w niepowetowane nieszczęścia, osiągnął jednak główny cel swego długoletniego panowania: pro­testantyzm został złamany, znaczna część kościoła wscho­dniego uznała zwierzchnictwo papieskie, a wpływ jezuitów wzmógł się przemożnie w całym kraju. *)

 

–––––––––––––

*) Piasecki, biskup rzymsko-katolicki, następujące daje sprawozdanie o wpły­wie, wywieranym przez jezuitów.

 

Subter finem ejusdem anni (1616) decesserrat quoque, cubiculi regii præfec­tus, Andreas Bobola, octogenarius. Homo rudis, morosus, promotus ad illud officium patrocinio sacertiotum societatis Jesu, quod illis in omnibus consentiret. Unde utrique, conjuncta opera, in privatis colloquiis, quæ ipsis semper patebant, sollicitantes regem adeo constrixerant, ut omnia consiliis illorum ageret, et aulico­rum spes et curae, non nisi ab Borum favore penderent; quin et in publicis negotiis isti suggerebant, quid rex decerneret, tanto majori reipublicae periculo, quod ad hujusmodi familiaritatem regis assumebantur personae (paesertim confessor et concionator) a scholiis vel a magisterio novitiorum religiosorum, rerum et status politiae prorsus expertes. Haecque causa unica fuit errorum, non in domesticis solum sed in publicis, ut Moschicis, Suecis Livonicisque, regis rationibus et tamen pens sacrilegii crimen reputabatur, si quis tamen eorum dicta factave reprehendis­set, et nemini qui non ipsis applauderet, facilis ad dignitates aditus patebat."

Chro­nica gestorum in Europa, ad annum 1616. Cracoviæ, 1645.

 

 

–––––––––– • ––––––––––

 

Wróć     Dalej

 

Hosted by www.Geocities.ws

1