ROZDZIAŁ V.

Synod ewangelików wszystkich wyznań w Toruniu.

 

Niezgoda między protestantami. - Przewódcy ewangelików, zgromadzeni na sejmie w Krakowie 1595 r., postanawiają zwołać synod powszechny dla utrwalenia ugody Sandomierskiej. – Synod powszechny w Toruniu 1595 r., na który przybyli przedstawiciele ze wszystkich dzierżaw Pol­ski. – Różne listy do synodu tego pisane. – Usiłowania królewskiego wysłannika i kilku innych katolików, by rozproszyć ten synod. – Po­dwójny cel synodu. – Opór Gericiusa. – Spór między Erazmem Gliczne­rem a niektórymi duchownymi helweckimi. – Poselstwo księcia Ostrog­skiego, przywódcy wyznawców kościoła wschodniego w Polsce. – Po­nowny zamach komisarza królewskiego. – Gericius, trwający w uporze, potajemnie opuszcza miasto. – Synod postanawia ekskomunikować go ­–Streszczenie uchwał synodu toruńskiego.   str. 73-89.

 

Niezgoda między protestantami.

 

Niebezpieczeństwa grożące ewangelikom w Polsce zwiększały się z dniem każdym. Zamiast bowiem wspól­nemi siłami opierać się naciskowi katolików, których śmiałość widocznie rosła, ewangelicy trwali w rozdwo­jeniu między sobą, z jednej strony z powodu dogmaty­cznego fanatyzmu luteran, z drugiej przez zbyt śmiałe po­glądy antytrynitarzy, dążących do obalenia wiary w obja­wienie Boże. Gericius, napisawszy do kilku akademij nie­mieckich, przeciwnych unji Sandomierskiej, otrzymał od­powiedzi, w których profesorowie niemieccy oświadczyli, iż luteranie, trzymający się wyżej wspomnianego połącze­nia, są fałszywymi braćmi i samarytanami. Ulegając te­mu wpływowi, Gliczner, *) dotąd stały i wierny zwolennik ugody Sandomierskiej; zaczął się chwiać i w r. 194 Wy­dał po polsku luterskie wyznanie wiary, które w za­sadzie sprzeciwiało się ugodzie. Wywołało to niepo­rozumienie między nim a braćmi czeskimi, a zwłaszcza seniorem ich Szymonem Teofilem Tarnowskim, a roz­dział ten w czasie, gdy jezuici nader czynnie koło swych spraw się krzątali, groził ewangelikom najopłakańszy­mi skutkami.

 

––––––––––––

*) Erazm Gliczner, który może być poczytany za jednego z najsławniej­szych duchownych luterskich w Polsce, urodził się około 1630 r. w Żninie, w Wiel­kopolsce. Ukończywszy szkołę w Goldbergu na Szlązku, która w owym czasie cie­szyła się bardzo dobrą sław, zwiedził kilka uniwersytetów w Niemczech. Wsła­wił się przez polemiki swoje z Janem Kaperem, który, będąc superintendentem kościołów luterskich w Wielkopolsce, przeszedł na wyznanie reformowane, a później został antytrynitarzem. Gliczner napisał przeciwko niemu rozprawę o komu­nji św., a drugą w obronie nauki o Trójcy Świętej, obie w języku łacińskim. Przez czas niejaki był księdzem w Toruniu, skąd wrócił ponownie do Wielkopol­ski. Nie możemy jednak dokładnie oznaczyć daty, kiedy został obrany superin­tendentem w tym kraju. Mieliśmy nieraz sposobność wykazania udziału czynnego, jaki brał w kilku synodach. W r. 1592 osiadł w Strasburgu, mieście na Prusach polskich, gdzie został kapelanem u Zofji Działyńskiej, małżonki wielkiego podcza­szego a siostry sławnego Zamojskiego. Zmarł tamże 1603 r. Chociaż zachowa­nie się jego w sprawie ugody Sandomierskiej było nieraz chwiejne, on był jedy­nym, który przeszkodził luteranom w odłączeniu się od niej, gdyż po jego śmierci duchowni luterscy odmawiali obecności swej na synodach innych wyznań prote­stanckich. Najgłówniejsze dzieła Glicznera, prócz wyżej wymienionych, są: „Com­mentarius in Epistolam Parali ad Philemonem,“ Grodzisk, 1572 r . w języku pol­skim. „chronicon vitæ, doctrinæ et operum Jesu Christi, ea quatuor Evangelistis collecta,“ tamże 1579 r., również w języka polskim. (N. B. Było zwyczajem w owe czasy dawać tytuły łacińskie na dziełach pisanych po polsku). „Apelacya, którą się popiera i znowu wywodzi obrona dołożona konfederacyi królestwa polskie­go. Z okazaniem pewnym, że Ewangielicy Augsburskiej konfessyi tu w Polsce, w Litwie, w Prusiech i wszędzie, słusznie, potrzebnie, według woli Bożej nauk Ewangelii Chrystusowej uczą, sakramentu a nabożeństwo prawdziwe sprawują" Królewiec 1598 r. „Odpowiedź jezuitom na niektóre pytania co do kościoła i czyśca,“ Grodzisk, r. 1579, w języku polskim. „Chronicon Regum Poloniæ," Toruń, r. 1597, w języku łacińskim.

 

 

 

Przywódcy ewangelików zgromadzeni na sejmie w Krakowie 1595 r., postanawiają zwołać synod po­wszechny dla utrwalenia ugody Sandomierskiej.

 

Niebezpieczeństwo to skłoniło szlachtę ewangeli­cką, zgromadzoną na sejmie w Krakowie w lutym 1595 r.; jak również przywódców trzech głównych wy­znań ewangelickich w Polsce, do zwołania synodu ogólnego do Torunia na dzień 21 sierpnia tegoż roku. Na tymże sejmie w Krakowie Andrzej Leszczyński, wojewoda brzesko-kujawski, doprowadził do zgody po­między Glicznerem a Tarnowskim na następujących warunkach: 1) Obadwaj mieli sobie przebaczyć i za­pomnieć wzajemnych uraz. 2) Gliczner, jako superinten­dent kościoła luterskiego, miał skłonić Gericiusa do przyjęcia i podpisania ugody Sandomierskiej. 3) Wszel­kie dzieła stron obu pisane przeciw ugodzie Sandomier­skiej miały być zniszczone. 4) Wszelkie pisma religijne którejbądź ze stron miały być wydawane tylko zgodnie z czwarty uchwały synodu Włodzisławskiego. *) 5) Ogło­szona drukiem przez Tarnowskiego w Toruniu 1572 r. ugoda Sandomierska miała zostać przejrzana przez sy­nod ogólny. 6) Wyznanie wiary augsburskiej miało być powtórnie wydane przez Glicznera, po uprzedniem jednak przejrzeniu przez starszych dwóch drugich wy­znań; przedmowa zaś do niej, jako sprzeczna z wyzna­niami czeskiem i helweckiem, miała być opuszczona. 7) Gdyby pomiędzy superintendentami Glicznerem a Tur­nowskm powstały jakie nieporozumienia, miały być one załagodzone w sposób braterski przez sędziów polubo­wnych. 8) Gdyby szlachta postanowiła zgromadzić sy­nod ogólny, obaj superintendenci mieli się nań zgodzić.

 

––––––––––––

*) Patrz str. 52.

 

 

Synod po­wszechny w Toruniu 1595 r., na któ­ry przybyli przedstawiciele ze wszystkich dzier­żaw Polski.

 

 

Powszechny synod ewangelicki w Toruniu, który się zebrał tam 21 sierpnia 1595 r., był jednem z najpamiętniejszych zgromadzeń ewangelickich w Polsce Przybyło nań 70 duchownych wyznania luterskiego helweckiego i czeskiego, jako też wielka liczba szlachty z Wielkopolski, Małopolski, Litwy, Prus króle­wskich, Białej i Czerwonej Rusi, Wołynia, Podola i Ukrainy. Tak więc wszystkie dzielnice obszernej wów­czas Rzeczypospolitej miały na tym synodziè swoich przedstawicieli. W dniu otwarcia obrad zebrali się członkowie synodu w kościele luterskim panny Marji, gdzie, po nabożeństwie, obrano na kierownika synodu Stanisława Orzelskiego *), starostę radziejowskiego, któ­ry najwięcej przyczynił się do zwołania tego zgroma­dzenia; na pomocnika dodano mu Andrzeja Rzeczyckie­go, obu wyznawców kościoła helweckiego. Na kierowni­ków duchownych synodu wybrano: Erazma Glicznera, superintendenta kościołów luterskich w Wielkopolsce, Teofila Tarnowskiego, seniora kościołów czeskich w Wiel­kopolsce, i Franciszka Jezierskiego, seniora kościo­łów helweckich w Małopolsce. Notarjuszami synodu mianowani zostali z pomiędzy świeckich-Krzysztof Pawłowski, a z pomiędzy duchowieństwa -ks. Daniel Mi­kołajewski, proboszcz kościoła helweckiego w Radziejo­wie. Tego samego dnia po południu zgromadzone du­chowieństwo postanowiło, że podczas trwania synodu miały być wygłaszane Kazania codzień o godzinie 6-ej lub 7-ej zrana. Zaraz też zgłosiło się kilku najznako­mitszych duchownych ewangelickich, oświadczając gotowość do przyjęcia na siebie tego obowiązku.

 

–––––––––––

*) Orzelski był człowiekiem wielkiej nauki i znaczny posiadał wpływ w kra­ju. Często oddawał się służbie publicznej, będąc posłem na kilku sejmach ; na jednym z nich w 1582 r. przewodniczył jako marszałek. Janocki, pisarz rzymsko-katolicki, stosuje do niego wiersz Horacjusza: Integer nitce, scelerisque purus. Orzelski opi­sywał dzieje bezkrólewia w r. 1573 i 1574, a Janocki nazywa to dzieło memora­tissamum opus. Jest to rzeczywiście dzieło wielkiego znaczenia.

 

Różne listy do synodu tego pisane.

 

Pierwsze posiedzenie synodu odbyło się dnia 22-go sierpnia. Po odprawionem nabożeństwie rozpoczęto od­ czytywanie wystosowanych do synodu listów. Pierwszym z nich była odezwa szlachty i duchowieństwa z Litwy, którzy zaznaczali, iż z powodu wielkiej odległości nie mogąc stawić się w znaczniejszej liczbie na obrady, wy­słali na synod swych uwierzytelnionych zastępców, za­opatrzywszy ich w rozległe pełnomocnictwa, które ci przedstawili synodowi.

 

 

Krzysztof Monwid Dorohostajaski,

marszałek nadworny litewski.

Drugi list był od Konstantego księcia na Ostrogu, wojewody kijowskiego, który wyzna­wał zasady wschodniego kościoła. Trzeci - od szlachty należącej do tegoż kościoła a zamieszkałej w wojewódz­twie ruskiem, na Wołyniu i w innych prowincjach. Oświadczali oni synodowi gotowość swej pomocy i ży­czenie połączenia się z ewangelikami. Czwarty list był od szlachty województwa ruskiego, wyznającej zasady helweckiego kościoła, zebranej na synodzie prowincjo­nalnym w Próchnicy. Piąty-od szlachty ewangelickiej województwa sandomierskiego, zgromadzonej na syno­dzie prowincjonalnym w Iwanowicach. Szósty - od seniora i znaczniejszej szlachty wyznania helweckie­go z obwodu zatorskiego i oświecimskiego. Siódmy­od Stanisława Gostomskiego, wojewody rawskiego. Ósmy - od Krzysztofa Zenowicza, wojewody brzesko-lite­wskiego. Dziewiąty - od Mikołaja Monwida Dorohostaj­skiego, wojewody połockiego *). Dziesiąty - od Aleksandra księcia Pruńskiego, kasztelana trockiego. Jedenasty ­od Mikołaja Ostroroga z województwa ruskiego. Dwu­nasty - od wojewodów lubelskiego i bełskiego. Trzyna­sty - od wojewodów kujawskiego i inowrocławskiego.

 

 

 

Usiłowania królewskiego wysłannika i kilku innych u katolików, by rozproszyć ten synod.

 

Po odczytaniu tych wszystkich odezw, Bykowski kasztelan łęczycki, zastępca króla, stanął między zgromadzonymi i rzekł: Panowie, nie wiem, w jakim cel ani z czyjego upoważnienia zebraliście się tutaj. My bracia szlachta, nie żywimy ku temu ufności. Wiedzcież tedy, iż mam pismo Jego Królewskiej Mości ze zlece­niem, abym stawił się, gdziekolwiek się zgromadzicie, i upomniał was, byście, dla uniknienia gniewu Najjaśniej­siego Pana, zaniechali swego przedsięwzięcia, albowiem przypuszczamy, że zgromadzenie to zwołane zostało prze­ciw osobie Najmiłościwszego Pana a ku szkodzie Rze­czypospolitej." Skończywszy swą przemowę, Bykowski wręczył list królewski, który na głos odczytano, i wy­szedł, oświadczając, iż następnego dnia przybędzie po odpowiedź.

 

–––––––––––

*) Ród Dorohostajskich do swego wygaśnięcia był gorliwym wyznawcą Ewangelji na Litwie. Syn wspomnianego w tekście Mikołaja, Krzysztof († 1615) marszałek nadworny litewski, był zarazem autorem znanego dzieła polskiego o ko­niu „Hippice.“ Brat Krzysztofa, Piotr, umarł także ewangelikiem jako wojewoda smoleński. Ród Dorohostajskich wygasł na synu Krzysztofa, Władysławie, seniorze ewangelickim wileńskim, cześniku wielkim litewskm († 1638 r.).  H.M.

 

 

Wkrótce potem wszedł na zgromadzenie szlachcic, mieniący się przedstawicielem województwa chełmiń­skiego, i wystąpił przeciw synodowi; toż samo uczynił poseł od Hieronima Rozrażewskiego, biskupa kujawskie­go, twierdząc, iż synod jest zgromadzeniem nielegalnem, że daje powody do niesnasek wewnętrznych i że niebez­pieczny jest dla wyznania rzymsko-katolickiego oraz dla spokoju Rzeczypospolitej. Z podobnymi zarzutami wy­stąpili też wysłańcy województw płockiego i pomorskie­go. Zgromadzeni odpowiedzieli posłom na te zarzuty, iż, zwołując zebranie tego rodzaju, nie przedsiębrali nic nowego i że protestanci polscy, zbierający się tak poprzednio, jak i teraz, dalecy byli od knowania zarzu­canych im przez katolików spisków przeciwko ojczyźnie. Miłują oni kraj swój, są wiernymi jego synami i nie­tylko nie pragną szkody jego, lecz gotowi są przelać krew w jego obronie. Dowiedli tego bracia ich na Ukrainie i Podolu, którzy zamierzali przybyć na synod, lecz dowiedziawszy się, że tatarzy przygotowują napaść na kresy Rrzeczypospolitej, woleli pośpieszyć na obro­nę ojczyzny, niż naradzać się nad sprawami swego wy­znania. Odpowiedź, którą synod dał wysłańcowi bi­skupa kujawskiego, brzmiała dosłownie jak następuje: „Aczkolwiek synod nie jest obowiązany zdawać sprawy ze swych postanowień przed biskupem, gdyż osoby bio­rące udział w tem zebraniu nie podlegają władzy bi­skupa, dla zaspokojenia wszakże ciekawości, synod za­wiadamia go, iż powody i cele, dla. których się zebrał, są następujące: 1) Usunięcie nieporozumień, jakieby mogły zachodzić pomiędzy ewangelikami polskimi, wy­jaśnienie wątpliwości w niektórych przedmiotą.ch wiary i zatwierdzenie ugody Sandomierskiej ; 2) naradzanie się nad sposobami zachowania spokoju, zapewnionego ewangelikom polskim przez uchwały sejmowe i przez „pacta conventa“ *), albowiem ze strony rzymskich ka­tolików bezustannie narażani bywają na wielorakie przy­krości i krzywdy jako to: niszczenie kościołów, napady, ra­bunki a nawet bezczeszczenie grobów!“

 

Podwójny cel synodu.

 

Przed otwarciem obrad synodalnych zaproszono do udziału w nich przedstawicieli miast pruskich, lecz ci nie stawili się, tłómacząc, iż to wzbronione im zostało przez pełnomocnika królewskiego. Przewodniczący sy­nodu Orzelski przemówił do zgromadzenia, a przedsta­wiwszy cel zebrania, oświadczył, iż należy zastanowić się nad dwiema ważnemi sprawami: 1) jak odnowić, utwier­dzić i wzmocnić ugodę Sandomierską oraz wzmocnić kar­ność i zarząd kościelny; 2) obmyślić środki dla zapo­bieżenia krzywdom i prześladowaniu, na jakie ewangelicy polscy bywają narażani, zwłaszcza przez wpływ jezuitów. Po tej przemowie członkowie zgromadzenia opuścili ko­ściół, udając się do wielkiej sali szkolnej, gdzie świeccy członkowie zgromadzenia zajęli miejsca po jednej stronie a duchowieństwo po drugiej, poczem Erazm Gliczner zaintonował psalm „Pomoc nasza jest od Boga," po od­śpiewaniu którego wszyscy klęcząc odmówili modlitwę.

 

Przewodniczący synodu głośno powtórzył porządek dzienny obrad, stawiając przytem wniosek odczytania ugody Sandomierskiej jako głównej podstawy połączenia wyznań protestanckich, celem usunięcia z niej wszystkiego, cokolwiekby stać mogło w drodze takiemu połączeniu. Wniosek ten poparty został przez Leszczyńskiego; wojewodę brzesko-kujawskiego, poczem Orzelski rozpo­czął czytanie aktu ugody.

 

–––––––––––––

*) Paeta conventa nazywały się artykuły konstytucji, które monarcha przy swem wstąpieniu na tron przysięgał dotrzymywać.

 

 

 

Opór Gericiusa.

 

Sprzeciwił się temu jednak Gericius, utrzymując, iż ugoda Sandomierska sama z so­bą jest w sprzeczności, gdyż twórcy jej, układając ją na podstawie różnic, jakie zachodzą między wyznaniami zawierających ją stronnictw, utrzymywali jednocześnie w przemowie, że wyznania te zgadzają się z sobą we wszystkiem. Orzelski odpowiedział na to, że członko­wie synodu sandomierskiego dobrze znali i uznawali ró­żnice wyznań: luterskiego, czeskiego i helweckiego, lecz nie uważali ich za tak ważne, iżby mogły zniszczyć bra­terską spójnię tych kościołów. Gericius zażądał le­pszych dowodów na poparcie tego, że wyznania te zga­dzają się ze sobą, i domagał się powtórnego rozpatrze­nia tej sprawy; „albowiem-mówił on-zagraniczni teolo­dzy tych wyznań nauczają i piszą w odmienny sposób, wza­jemnie sobie zarzucając błędy." Na to odrzekł Leszczyń­ski, że ewangelicy polscy nie mają nic wspólnego ze spo­rami cudzoziemców, a różnice między nimi zostały przez ugodę Sandomierską w kraju naszym zniesione. Orzel­ski dodał, że różnice w nauce trzech wyznań protestan­ckich zostały w Polsce zupełnie usunięte, że spory cudzo­ziemskie w tym względzie nie są nowością, a nasze z te­go powodu kłótnie zakończyła ugoda Sandomierska. Żą­dał więc odczytania jej, aby-jak mówił-przyjętej z wiel­kim trudem przez najznakomitszych mężów kraju, nil podawano jej po tylu leciech w wątpliwość, i aby się przytem dowiedzieć, czy w kościele Bożym znajdzie się coś z ugodą Sandomierską sprzecznego, oraz czyby nie można znaleźć sposobu dla wzmocnienia ugody.

 

Spór między Erazmem Glicznerem a nie­którymi du­chownymi helweckimi.

 

Następnie Erazm Gliczner zaznaczył powody, któ­re doprowadziły do ugody Sandomierskiej : zawarto ją wskutek gwałtownych pism, wydawanych wzajemnie prze­ciw sobie przez duchowieństwo trzech wyznań.

Ducho­wieństwo luterskie przystąpiło do ugody tej nie dla chę­ci zysków światowych lub z obawy, lecz zważając po­łączenie takie za pożyteczne oraz chcąc zastosować się do przepisów Boskich i idąc za przykładem apostołów. I w pierwotnym kościele już się to praktykowało, że starsi nakazywali w sposób braterski zaniechania sporów o drobniejsze różnice, i Marcin Luter w Marburgu po­godził się z wyznawcami kościoła helweckiego i podał im rękę. „Sumiennie trzymałem się tej ugody-mówił dalej Gliczner-i starałem się zachować ją w całości; lecz obe­cnie niektórzy otwarcie przeciw niej występują, zwłaszcza na Litwie, jak Wolam który w przedmowie do odpo­wiedzi swej jezuicie Skardze zamieścił następujące wy­razy: „Dzieło to (ugoda Sandomierska) zaprzecza obecno­ści cała i krwi Chrystusa w komunji." Niedawno zmar­ły ksiądz Paweł Gilowski wydał katechizm, zawierający twierdzenia, które obalają porozumienie nasze z kalwini­stami.“ Popowski, proboszcz kościoła helweckiego w Wil­nie, odpowiedział na zarzuty czynione przez Glicznera wyznawcom tegoż kościoła zapytaniem: „czyż ducho­wieństwu wyznania helweckiego nie wolno objaśniać nauki o wieczerzy Pańskiej?“ Gorajski, szlachcic reformo­wany, domagał się odczytania ugody Sandomierskiej, al­bowiem w ten tylko sposób każdy z członków synodu będzie mógł wydać swe zdanie o jej treści. Gliczner pod­niósł raz jeszcze to, że wielu członków wyznania helwe­ckiego niweczy ugodę przez ustne i piśmienne naucza­nie. Uwaga ta wywołała - wielkie niezadowolenie śród reformowanych, aż wreszcie Rej, podkomorzy lubelski, pragnąc położyć koniec tym nieporozumieniom, prze­rwał rozprawy słowami: „Zebraliśmy się tu nie dla roztrząsania, jaki pogląd na wieczerzę Pańską jest słu­szny, lecz dla ściślejszego połączenia się i utrwalenia ugody Sandomierskiej.“ Po naradzie uchwalono wre­szcie, iżby duchowni członkowie synodu wyrazili swe zdanie o ugodzie. W odpowiedzi na to wszyscy, z wyjątkiem Gericiusa, zgodzili się na zatwierdzenie jej, tem chętniej, że Walenty Curio, proboszcz helweckiego wyznania w Radziejowie, przeczytał pochwałę ugody pod­pisaną przez profesorów wszechnic: witenberskiej, Lipskiej i hejdelberskiej. Pomimo tego Gliczner znów zaczął wy­nosić wyznanie augsburskie ponad wszystkie inne, czem wywołał nowy spór z wyznawcami kościoła helweckiego. Przewodniczący nakazał wreszcie sprzeczającym się stronom milczenie, a zażądawszy podpisania ugody, za­pytał, czy kto z obecnych członków synodu ma co prze­ciwko temu? Na to odebrał jednomyślną odpowiedź, iż wszyscy zgadzają się na jej zatwierdzeniey poczem wy­znaczono komisję złożoną z duchownych trzech wyznań i sześciu członków świeckich, którzy mieli nakłonić Gericiusa do przyjęcia i podpisania ugody. Na tem zakoń­czyły się prace dnia pierwszego.

 

Poselstwo księcia Ostrogskiego, przy­wódcy wy­znawców ko­ścioła wscho­dniego w Polsce.

 

Drugie zgromadzenie synodu odbyło się 23-go sier­pnia. Po nabożeństwie dano posłuchanie Kacprowi Łusz­kowskiemu, przedstawicielowi księcia Konstantego Ostrog­skiego, wojewody kijowskiego, przywódcy wyznawców kościoła wschodniego; jednego z najpotężniejszych panów polskich. W liście swym do synodu książę Ostrogski wyraził życzenie połączenia swojego wyznania z ewan­gelickiem i oświadczył, iż w razie potrzeby gotów udzie­lić zbrojnego poparcia dla obrony swobód dysydentów. Łuszkowski dodał ustnie, że książę Ostrogski, dowiedzia­wszy się, iż duchowieństwo rzymsko-katolickie zamierza ograniczyć swobody wyznań ewangelickiego i greckie­go, zapewnione im prawami Rzeczypospolitej, wystoso­wał do podkanclerzego list, w którym upominał go, na mocy swego dostojeństwa senatorskiego, aby przedsta­wił królowi, że podobne rozporządzenia, jako sprzeci­wiające się konfederacji z 1573 roku i „pacta conventa," potrzebują sankcji przedstawicielstwa narodowego.

 

Ponowny za­mach komisa­rza króle­wskiego.

 

Jeszcze Łuszkowski nie dokończył sprawozdania z swego poselstwa, gdy Bykowski, kasztelan łęczycki, Jelski, kasztelan dobrzyński, i Świętosławski, poseł ziemi dobrzyńskiej, zjawili się w sali synodalnej i w imieniu króla oświadczyli, że zebranie jest bezprawne, gdyż nikt, prócz króla, nie ma prawa zwoływać zgromadzeń. Na to odpowiedział wojski krakowski Stanisław Szafraniec,*) iż zgromadzanie się synodów ewangelickich nie jest rzeczą nową a wierność protestantów dla ojczyzny dowodzi, że niema nic podejrzanego w zwoływaniu synodów, bez zapraszania na nie wyznawców kościoła rzymskiego, gdyż przedmioty obrad tyczą się wyłącznie zborów ewangelickich i nie mogą wzbudzić zajęcia ani w kró­lu, ani w senacie, ani też śród ogółu katolików. Po tej przemowie przewodniczący synodu Orzelski głośno od­czytał odpowiedź, którą zgromadzenie uchwaliło dać królowi, i wręczył ją jego wysłańcom, którzy też nieba­wem zgromadzenie opuścili. Wtedy dopiero Łuszkowski ukończył swoje sprawozdanie z poselstwa i wręczył sy­nodowi list od szlachty wyznania wschodniego z Czer­wonej i Białej Rusi, Podola, Wołynia, Ukrainy i t. d: Były tam skargi na prześladowania, doznawane od rzym­skich katolików, a więcej jeszcze „na potajemne knowa­nia niektórych księży, pragnących kościół wschodni pod­dać pod jarzmo papieskie.“

 

––––––––––

*) Szafraniec prawie całe życie swoje poświęcił pracy ku dobru i rozwo­jowi kościoła ewangelickiego w Polsce. Przyjąwszy wyznanie ewangelickie przed rokiem 1556, zakładał pierwsze w Małopolsce zbory, a ciesząc się śród szlachty ogromnem poważaniem, piastując godność starosty chęcińskiego, kasztelana bieckie­go już r. 1570, sandomierskiego r. 1576 i zostawszy nakoniec jednym z pierwszych senatorów Rzeczypospolitej, wojewodą sandomierskim w r. 1582, wywierał w Ma­łopolsce wpływ niezmierny, tak że powstał nawet projekt postawienia go kan­dydatem na tron. Brzemię starości skłoniło wojewodę do rezygnowania ze swojej godności w r. 1689; zatrzymał tylko honorowy urząd wojskiego i jako patrjar­cha ewangelików polskich umarł 1598 r. H. M.

 

Po wysłuchaniu tego poselstwa rozpoczęto narady synodalne od przeczytania ułożonego 1570 roku na sy­nodzie w Poznaniu potwierdzenia ugody Sandomierskiej, poczem wszyscy obecni duchowni oświadczyli, że wy­znania : augsburskie, helweckie i czeskie zgadzają się z sobą w głównych zasadach nauki chrześcijańskiej, mianowicie : co do Pisma Świętego, Boga, osoby Chry­stusa Boga-człowieka, Opatrzności Boskiej, grzechu, wol­nej woli człowieka, przykazań Boskich, Ewangelji, uspra­wiedliwienia z wiary, kościoła powszechnego i Chrystusa jako jego głowy, sakramentów, ich liczby, znaczenia i sposobu przyjmowania, stanu duszy po śmierci, zmar­twychwstania i życia wiecznego. Co się zaś tyczy in­nych przedmiotów wiary, zwłaszcza wieczerzy Pań­skiej, którą kościoły helwecki i czeski pojmują inaczej jak augsburski, oświadczono, iż sprawa ta została zała­twioną przez ugodę Sandomierską. Tegoż dnia usiłowa­nia komisji wyznaczonej do układów z Gericiusem roz­biły się o jego nieprzezwyciężony upór, a wszelkie do­wodzenia i przedstawiania konieczności zgody i spójni wobec niebezpieczeństwa, grożącego wszystkim wyzna­niom ewangelickim, pozostały bez skutku.

 

Trzecie posiedzenie synodu odbyło się 24 sierpnia. Po nabożeństwie rozpoczął obrady ks. Szymon Teofil Turnowski odczytaniem tej części ugody Sandomierskiej, która odnosiła się do karności kościelnej; wyświęcania ducho­wnych i t. p., i wezwał synod do zastanowienia się, czy nie zachodzi potrzeba jakich zmian w tym względzie. Ko­misja, której poruczono skłonić Gericiusa do zaniecha­nia oporu przeciw ugodzie Sandomierskiej, przedstawiła sprawozdanie ze swej czynności, a przewodniczący Go­rajski oświadczył w długiej mowie, że Gericius odma­wia przyjęcia postanowień ugody Sandomierskiej, ulega­jąc wpływom duchownych cudzoziemskich, i że, jakkol­wiek nie należy lekceważyć zdania obcych uczonych, to przecież o wiele gorsze jest lekceważenie przekonań ludzi tak znakomitych, jakimi są członkowie obecnego sy­nodu, którzy lepiej od cudzoziemców znają stan i potrzeby kościoła ewangelickiego w Polsce; że ostatecznie podpisanie ugody przez Gericiusa o wiele mniej jest ważne, niż przystąpienie do niej miast pruskich. „Na­leży przeto-mówił Gorajski-zapytać ich, czy chcą z na. mi się połączyć; albowiem powinne wiedzieć, w jakiem znajdujemy się niebezpieczeństwie i ile cierpimy. Ka­tolicy rzymscy wyrzucili nas z senatu, pozbawiają nas do­stojeństw i urzędów; tak że stajemy się jakoby cudzoziem­cami i wygnańcami we własnej ojczyźnie. Ugoda San­domierska ma więc cel podwójny: 1) połączyć nas w ko­ściół Boży i zapobiedz zgorszeniom i 2) śród wspólnego ucisku i niebezpieczeństwa zjednoczyć nas politycznie, tak, aby wszyscy mogli wzajemnie się wspierać we­dle sił i możności.“ Zgodnie z wyrażonymi w mowie tej poglądami wyznaczono delegatów w celu zasięgnię­cia wiadomości od pełnomocników miast pruskich, ja­kie było ich zapatrywanie na ugodę Sandomierską i czy zechcą ją podpisać.

 

Gericius, trwający w uporze, pota­jemnie opu­szcza miasto.

 

Reszta dnia upłynęła na naradach, jak należy postąpić z Gericiusem, który obawiając się, aby go nie zmuszono do podpisania ugody potajemnie miasto opuścił.

 

Synod posta­nawia ekskomunikować go.

 

Czwarte zgromadzenie synodu odbyło się 25-go sier­pnia. Po zwykłym wstępie rozprawiano nad zachowa­niem się Gericiusa, i, pomimo oporu Erazma Glicznera znaczną większością głosów zapadła uchwała, aby ekskomunikować opornego duchownego, wyłączając go ze społeczeństwa wiernych. Ułożono tedy i podpisano eksko­munikę, wykonanie jej odkładając jednak do początku na­stępnego roku, aby Gericiusowi zostawić czas do skruchy. Tego samego dnia wydział; wyznaczony dla porozumie­nia się z posłami miast pruskich, oznajmił, że posłowie ci przyrzekli przedstawić sprawę swoim wyborcom, tym­czasem zaś mieli nakłaniać duchowieństwo luterskie swe­go kraju do zaniechania w kazaniach swoich napaści na ugodę Sandomierską. Po wysłuchaniu tego sprawo­zdania synod zajął się roztrząsaniem drugiego wniosku, mianowicie obmyśleniem środków, mających zapobiedz prześladowaniu, jakiego ewangelicy zaczęli doznawać w niektórych dzielnicach Rzeczypospolitej. Odczytano przytem około czterdziestu skarg, nadesłanych z różnych stron kraju przeciw katolikom, ą zwłaszcza jezuitom: Zażalenia te, opisujące szczegółowo rozliczne a ciężkie krzywdy wyrządzane ewangelikom wbrew prawu, postanowiono przedstawić na przyszłym sejmie królowi i stanom.

 

Piąte i ostatnie posiedzenie odbyło się 28-go sier­pnia. Po nabożeństwie wstępnem przewodniczący syno­du odczytał daną królowi odpowiedź, a Teofil Turno­wski - zapadłe uchwały synodu, które zostały podpisane, poczem obrano seniorów generalnych jako też posłów do króla, *) do kanclerza, do księcia Ostrogskiego, wo­jewody kijowskiego, i do innych województw. Wreszcie wypowiedziano kilka mów okolicznościowych, poczem wszyscy członkowie synodu zgromadzili się w kościele, by podziękować Wszechmocnemu za szczęśliwe ukończenie pracy. Rozeszli się, odśpiewawszy psalm 84-y oraz hymn ambrozjański.

 

Streszczenie uchwał syno­du toruń­skiego.

 

Uchwały tego pamiętnego synodu zostały streszczo­ne w 18 następujących paragrafach: 1) Zatwierdzamy ugodę Sandomierską z r. 1670, jako też uchwały nastę­pnych synodów ogólnych w Krakowie, Piotrkowie i Włodzisławiu. 2) Każdy ksiądz ewangelicki w Polsce ma nietylko posiadać i czytać tę ugodę, lecz obowiązany stosować się do niej i według niej rządzić powierzonym sobie zborem. 3) Ugoda ma być odczytywana na synodach

 

––––––––––

*) Do poselstwa tego należeli: wojewoda brzesko-kujawski Andrzej Le­szczyński; Stanisław Szafraniec, wojski krakowski; Andrzej Męciński, kasztelan wieluński; Andrzej Szafraniec, starosta lelowski, Andrzej Zaremba i kilku innych z pośród szlachty i duchowieństwa. Poselstwo to, przybywszy do Krakowa, gdzie podówczas znajdował się król, nie zdołało nawet otrzymać u niego posłuchania.

 

prowincjonalnych i na liczniejszych zgromadze­niach parafjalnych; należy też wglądać w to, czy zbo­rownicy prowadzą życie zgodne z uchwałami ugody. 4) Na urząd proboszcza nie może zostać powołany du­chowny, któryby nie podpisał ugody Sandomierskiej. 5) Każdy senior duchowny powinien posiadać wydanie ugody Sandomierskiej i żądać, aby duchowni jego okręgu ją podpisali. 6) W uzupełnieniu ósmego artykułu synodu poznańskiego z r. 1670 postanawia się, iż se­niorowie trzech wyznań w Polsce mają corocznie zje­żdżać się w oznaczonem miejscu i czasie, i zaprosiwszy seniora kościoła helweckiego na Litwie, wspólnie na­radzać się nad sprawami kościoła. Mają też oni, według dawnego zwyczaju, być obecni na sejmach dla obradowania z senatorami i posłami wyznań akatolickich o sprawach kościelnych i o zwoływaniu synodów ogól­nych. 7) Artykuł siódmy mówi wyłącznie o karności kościelnej i o rozmaitych karach na przestępców. Na­kazuje, aby rodzice, mający dzieci w szkołach socynjań­skich, odebrali je stamtąd w przeciągu siedmiu tygodni, oraz zabrania czytania dzieł socynjańskich bez zezwole­nia władzy kościelnej; wreszcie wyłącza z kościoła wszy­stkich, którzy odrzucają formułę „Trójcy Świętej.“ 8) Acz­kolwiek członkom jednego wyznania nie wzbroniono uczęszczać do kościoła drugiego stosownie do okoliczno­ści, czasu i miejsca, wszelako żaden ksiądz któregobądź z tych wyznań bezwarunkowo nie powinien przyjmować w poczet swoich członków takich osób, które, wiodąc życie bezbożne, chcą przejść pod kierownictwo księdza innego kościoła, aby uniknąć upomnień swego własne­go duszpasterza i mieć więcej swobody w grzeszeniu. 9) Uczący się młodzieńcy oraz inne osoby, nauczane przez duchownych jednego zboru, nie mogą być przyjmowane przez duchowieństwo drugiego, jeżeli nie są zaopatrzone w potrzebne świadectwa, a to pod karą przepisana na synodzie Krakowskim. 10) Podpisy tych seniorów, którzy przez niedbalstwo nie bywają na synodach ogólnych, nie są dla ważności uchwał niezbędne. 11) W środku kraju ma być założona szkoła wyższa; średnie i ludowe winny być zakładane po powiatach. 12) Składki na utrzymanie szkół mają być zbierane we­dług uchwały synodu piotrkowskiego i włodzisławskie­go, t. j. każdy ziemianin składać ma do rąk upoważnio­nego w każdym dystrykcie do zbierania składek skarbni­ka podatek wynoszący 1 złp. od każdego poddanego, a prócz tego pewną opłatę od ziemi dzierżawionej. Pie­niądze te będą użyte na utrzymanie szkoły wyższej i nie­dostatecznie wyposażonych szkół ludowych. 13) Obo­wiązkiem seniorów świeckich jest powstrzymać członków zboru od niewłaściwego postępowania lub nagannych czynów a popierać śród nich dobre uczynki, zachęcać ich do życia bogobojnego, zapobiegać niezgodzie i swa­rom, sądzić i łagodzić nieporozumienia; jednem słowem, utrzymywać śród zborowników spokój i miłość brater­ską. 14) Ciż starsi obowiązani są też czuwać nad po­wierzonymi swej pieczy członkami zboru, by ci spełniali obowiązki chrześcijańskie, a głównie, aby nie brali od swych sąsiadów lichwy, której Słowo Boże zakazuje. Wykraczający przeciw temu przepisowi mają być upo­minani przez seniorów duchownych i świeckich, a jeże­li się nie poprawią, mają być jawnie ze społeczeństwa wiernych wyłączani, czy to na zebraniach zboru, czy na synodach. To samo prawo zastosowane być miało do wszelkich sprawców jakiegobądź zgorszenia w kościele Bożym. 15) Zważywszy niebezpieczeństwo, grożące bez­ustannie kościołowi Bożemu. postanowiono, dla odwróce­nia gniewu Pańskiego, wyznaczyć we wszystkich kościo­łach ewangelickich, w każdym kwartale roku, dni po­święcone modlitwie, postom i umartwieniu ciała. 16) Ko­latorowie (szlachta) a zwłaszcza seniorowie świeccy ma­

ją dbać o to, by kościół i miejsca przeznaczone na mo­dlitwę utrzymywane były w porządku. 17) Kolatorowie mają, pod grozą ekskomuniki, być obecni na wszelkich ważniejszych zebraniach zborowych. 18) Zbory mają swobodę zachowywania dawnych obrządków, dopóki przyszły synod powszechny nie zaprowadzi jednolitego dla wszystkich sposobu odprawiania nabożeństwa.

 

Wyznaczono też komitet, upoważniony do spełnie­nia wyroku wydanego przez synod na Gericiusa, jako też na Lupiana, księdza luterskiego zboru polskiego w Poznaniu. Po dwukrotnych bezowocnych próbach te­go komitetu, Erazm Gliczner sam musiał się udać do Poznania, gdzie złożył Lupiana z urzędu bez ża­dnego z jego strony oporu; zato zborownicy niemieccy, których proboszczem był Gericius, stawili tak silny opór, że Gliczner narażony był na osobiste zniewagi. Wreszcie jednak Gericius sam usunął się do Niemiec, a miejsce jego zajął duchowny przychylny ugodzie San­domierskiej

 

 

–––––––––– • ––––––––––

 

Wróć     Dalej

 

Hosted by www.Geocities.ws

1