V.

Czy dać Lutrom zastrzeżenie bezpiecznego pochodu? — List żelazny. — Czy się Luter stawi ? — Zielony czwartek w Rzymie. — Papież i Luter.

 

Nareszcie namyślił się cesarz. Stawienie się Lutra przed sejmem byio zgoła jedynym środkiem, sposobnym do osta­tecznego załatwienia sprawy, którą się całe Niemcy zajmowały. Karol V. miał zamiar zawezwać Lutra, a zwłaszcza bez za­strzeżenia mu bezpiecznego pochodu. Fryderyk Mądry musiał ziiowu w obronie jego wystąpić. Nie małe bowiem Lutrowi groziły niebezpieczeństwa. Przyjaciele jego obawiali się, jako Kochleusz donosi, aby go nie wydano w ręce papieża. Nie mniej lękano się, iż może sam cesarz rozkaże zgładzić go jako zatwardziałego kacerza, któremu słowa dotrzymywać nie trzeba. Długo się nad sprawą tą naradzały książęta. Oglądano się na naprężenie umysłów, które w całych Niemczech panowało; obawiano się, aby naraz, a zwłaszcza na korzyść Lutra, nie wszczął się podczas podróży jego rozruch, i ze względu na powyższe powody postanowiono uspokoić umysły. Luter otrzymał

 

    167   

 

listy żelazne od cesarza, tudzież elektora saskiego, księcia Jerzego i landgrafa heskiego, przez których ziemie mu prze­jeżdżać wypadało. Dnia 6. marca podpisał cesarz następujący pozew do Lutra:

„My Karol, z łaski Bożej powołany cesarz rzymski, Augustus, itd.”

„Mężu szanowny, kochany, pobożny! Nam, i Stanom świętej Rzeszy niemieckiej, tutaj zebranym, upodobało się w sprawie śledztwa dotyczącego nauki i ksiąg, które przez niejaki czas od Ciebie wychodziły, zawezwać Cię do Nas, i nadać Ci dla zabezpieczenia osoby Twojej podczas podróży do Nas i na powrót na miejsce pobytu Twego Nasz i państwa rzymskiego żelazny list, który Ci równocześnie przesyłamy. Życzymy sobie, abyś od razu wybrawszy się w drogę w prze­ciągu dwudziestu jednego dnia, które Ci Naszym listem żelaznym wyznaczymy, z pewnością przybył do Nas i żadnym sposobem przybyć nie omieszkał. Żadna się Ci tu nie stanie krzywda ani nieprawość; My bowiem stanowczo Naszego listu żelaznego przestrzegać będziemy. Po Tobie zaś spodziewamy się, iż wezwaniu Naszemu koniec/nie zadosyć uczynisz. Taka jest stanowcza wola Nasza.

„Dano w cesarskim mieście Naszym, Wormacji 6. dnia miesiąca marca roku 1621. W roku panowania Naszego drugim.

Karol.”

 

„Z rozkazu Pana mego podpisałem Albrecht, kardynał Moguncji, arcykanclerz. — Mikołaj Zwyl.”

 

List żelazny, który do powyższego pozwu dodano, na­stępujący nosił napis: „Szanownemu, kochanemu Naszemu i pobożnemu Doktorowi Marcinowi Lutrowi, zakonu Augustianinowi.”

Początek jego brzmiał tak: „My Karol, tego imienia Piąty, z łaski Bożej powołany cesarz rzymski, Augustus, król Hiszpanii, królestwa obu Sycili Jerozolimy, Węgier, Dalmacji, Kroacji, arcyksiążę Austrii, książę Burgundii, hrabia Habs­burga, Flandrii, Tyrolu itd.”

On król tylu narodów powiada dalej, iż wezwał do siebie niejakiego Augustyanina, imieniem Lutra, tudzież iż do wszystkich książąt, panów, przełożonych miast i innych osób wydawa rozkaz, aby się do powyższego listu żelaznego sto­sowali. Inaczej bowiem podpadliby karze cesarza i państwa.

Głowa kościoła wyklęła Lutra, a cesarz w/ywa go do Wormacyi jako „szanownego, kochanego i pobożnego męża.” Powyższy sposób ułożenia żelaznego listu miał uspokoić umysł

 

    168  

 

Lutra i przyjaciół jego, i wszelkiej pozbawić ich obawy. Sprawę doręczenia listu tego Lutrowi, tudzież przyprowadzenia refor­matora do Wormacyi powierzono Kacperowi Sturm. Elektor, obawiając się oburzenia między ludem, napisał na dniu 12. marca list do przełożonego miasta Wittenbergi i wezwał go, aby posła cesarskiego bronił, tudzież \v razie potrzeby strażą go otoczył. Sturm puścił się w drogę.

A zatem wypełniła się wola Najwyższego. Światło, które w świecie zapalił, na wysoką górę podnieść postanowił Bóg. Dla wykonania rady jego poruszyli się cesarzowie, kró­lowie i książęta, bynajmniej nie wiedząc o tem, iż Bożej służą sprawie. On wywyższa, co niskiego jest. Z niskiej chatki miasteczka Mansfeldu wyprowadziła wszechmocna ręka jego biedną dziecinę, i postawiła ja wewnątrz pałacu, w którym królowie zasiadają. W obliczu Boga niema nic zanadto niskiego, ani też wysokiego. On tak każe, a na rozkaz jego Karol i Luter przeciwko sobie stawają.

Lecz czy też Luter rzeczywiście przybyć zechce ? Najlepsi przyjaciele jego o tem powątpiewali. „Wezwano tu do nas Doktora Marcina,” napisał na dniu 25. marca elektor do brata swego Jana. „Czy on przybędzie, tego ja nie wiem; ani też nic dobrego nie przewiduję.” We trzy tygodnie później, było to dnia 10. kwietnia, napisał zacny ten książę w obliczu coraz bardziej wzmagającego się niebezpieczeństwa następujące słowa do kbięcia Jana: „Wszędzie przeciwko Lutrowi rozkazy cesarskie poprzybijali. Kardynałowie i biskupi wszystkich przeciwko niemu próbują środków. Niechaj Bóg wszystko w dobre obróci! Dałby Bóg, abym w czymkolwiek mógł się Marcinowi przysłużyć; z mojej strony chętnie wszystko uczynię”1).

Podczas gdy w Wormacyi i Wittenberdze powyższe działy się rzeczy, podwoiło papiestwo usiłowania swoje. W Zielony Czwartek, dnia 28. marca, ogłoszono w Rzymie uroczystą klątwę. Jest to zwyczajem kuryi rzymskiej, iż w dzień ten one okropną bullę „in coena domini” publicznie czytają. Treścią jej są same tylko klątwy. Dziś stały straże wojska papieskiego koło wszystkich ulic, wiodących do kościoła, w którym papież miał odprawiać mszą. Ze wszystkich okolic ziemi włoskiej przybyło mnóstwo wierzących, którzy pośpieszyli na miejsce, pragnąc stać się uczestnikami błogosławieństwa świętego Ojca. Plac przed bazyliką przystrojono w mirty i wawrzyny; na balkonie kościoła paliły się gromnice, a w

 

1) Seckendorf, 365.

 

     169   

 

pośrodku nich wystawiono monstrancją. Naraz, jakby na znak dany, we wszystkie dzwony uderzono — w kapłańskim ubraniu zjawia się papież na balkonie. Siedzącego na wspaniałym krześle niosą na widok ludowi! W tera tłumy na kolana upadają, i odkrywają głowę; chylą się proporce, broń pada na ziemie — uroczysta panuje cisza. Papież powoli wyciąga od siebie ręce, podnosi je wzgórę, spuszcza zwolna na dół, i robi znak krzyża. Po trzykroć się ruch ten powtarza — a znowu odzywają się dzwony i najodleglejszym okolicom błogosławieństwo papieża zwiastują. W tem spiesznym krokiem zbliżają się kapłani, trzymając w ręku pałace się pochodnie. Powiewają niemi na prawo i lewo, i na końcu z zamachem, jakby płomienie piekła, o ziemię je rzucają. Ruch niepospolity wszczyna się wśród tłumów — aż wysokiego ganku kościelnego odzywają się słowa przeklęstwa.

Luter dowiedziawszy się o powyższej klątwie, napisał o treści jej kilka satyrycznych uwag. Podajemy tutaj niektóre ustępy pisma tego, które dopiero później ogłoszono drukiem. Słyszymy w nich słowa najwyższego kapłana chrześcijaństwa, które on z wysokości rzymskiej bazyliki przemawia, tudzież i odpowiedź wittenberskiego mnicha, która im z dalekiej ziemi niemieckiej jakby echo wtóruje.

Papież : My, biskup, sługa wszystkich sług Bożych . ..

Luter: Chyba wieczór i po sutej biesiadzie, bo z poranka: „pan wszystkich panów.”

Papież: Taki bywał zwyczaj biskupów rzymskich, po­przedników naszych, iż na święto to oręża sprawiedliwości używali,

Luter: Tak papież klątwy i bluźnierstwa swoje nazywa, gdy tymczasem św. Paweł nam przypomina, iż oręże to w dobrotliwości, nieskwapliwości i nieobłudnej miłości zależy (2. Kor. 6, 6, 7).

Papież: Według powołania apostolskiego urzędu dla zachowania czystości wiary chrześcijańskiej .

Luter: Właściwie krajów papieskich.

Papież: i jedności w wierze, która przede wszystkim w wiernym trzymaniu się Chrystusa i namiestnika jego na ziemi zależy ...

Luter: Bo Chrystus jeden nie wystarcza im.

Papież: tudzież dla zachowania świętej społeczności wierzących. Onego starego naśladując zwyczaju przeklinamy tedy i potępiamy mocą wszechmocnego Boga Ojca ...

 

    170   

 

Luter: Tego Boga, który mówi (Jan. 3, 17), iż „nie posłał Bóg Syna swego na świat, aby sądził świat, ale aby świat był zbawiony przezeń.”

Papież: i Syna i Ducha Świętego, tudzież mocą świętych apostołów Piotra i Pawła jako też i Naszą. ..

Luter: I o sobie wspomina, bo mu sam Bóg nie wystarcza.

Papież: przeklinamy i potępiamy wszystkich kacerzów, Katarów, Paterynów, Ubogich Lyonu, Arnoldystów, Speronistów, Passagirów, Wiklefitów, Hussytów, Fraticellów...

Luter: Dlatego, ponieważ słowa Bożego szukali i do­magali się, aby papież takowe kazać pozwolił.

Papież: i Marcina Lutra, któregośmy dlatego samego kacerstwa nie dawno wyklęli, tudzież wszystkich zwolenników jego, co mu jaką taką łaskę wyświadczają, bez względu na osobę i stanowisko ich.

Luter: Wdzięcznym jestem ci za to, że mię z tymi ludźmi wespół potępiasz. Oto, w uroczysty sposób ogłosili imię moje, tak iż cały świat o mnie się dowie.

Papież: Równie przeklinamy i potępiamy wszystkich piratów i rozbójników morskich, a w szczególności tych, co po naszym morzu się uwijają.

Luter: O tym naszym morzu powiada poprzednik nasz Piotr tak (Dzieje A. 3, 6): „Złota i srebra nie mam,” a Pan Jezus mówi (Łuk. 22, 25): „Królowie narodów panują nad nimi, a którzy nad nimi moc mają, dobrodziejami nazywani bywają. Lecz wy nie tak.”

Papież: Potępiamy i przeklinamy wszystkich tych, którzy bulle papieskie i listy Stolicy apostolskiej fałszują.

Luter: Ale listy i Pismo Boże palić i potępiać — to się godzi!

Papież: Potępiamy i przeklinamy wszystkich, którzy dworowi rzymskiemu żywności dostarczać zabraniają, tudzież wszystkich tych, co duchownym osobom dochodów uszczuplają...

Luter: To ma być wykład słowa Chrystusowego, które mówi (Mat. 5, 40): „Temu, który się z tobą chce prawować, a suknię twoją wziąć, puść mu i płaszcz.”

Papież: bez względu na godność, zakon, stan i powołanie łudzi tych, chociażby biskupami, ba nawet królami i cesarzami byli.. .

Luter: I będą fałszywi nauczyciele, którzy zwierzchnością pogardzają i nie wzdrygają się blużnić przełożeństw (2. Piotr. 2).

 

    171   

 

Papież: Potępiamy i przeklinamy wszystkich, którzyby wprost lub za pośrednictwem innych osób naruszyli miasto Rzym, królestwo Sycylii, wyspy Sardynią i Korsykę, ojcowskie dziedzictwo Ojca świętego w Tuscyi, księstwo Spoleto, margrabstwo Ankony i Spoleto, tudzież miasta nasze Ferrarę i Benewent jako też i inne miasta i kraje, które są, własnością rzymskiego kościoła.

Luter: Obacz tylko Piotrze, ty biedny rybitwo! Oto naraz Rzym i całe królestwa posiadasz! Bądź pozdrowiony Piotrze, królu Sycylii i rybaku z Betsaidy!

Papież: Potępiamy i wyklinamy równie wszystkich kanclerzów, radców, parlamenty, prokuratorów, namiestników, biskupów, oficjałów i innych ludzi, którzyby się wykonaniu różnych ukazów naszych sprzeciwiali.

Luter: O cóż innego Stolicy świętej chodzi, jeśli nie jedynie o to, aby mogli jeść i pić i na każdy dzień hojnie używać ?

Powstań, o Panie; bo jeszcze nie jest tak, jako zwolen­nicy papieża powiadają. Ty jeszcze nie opuściłeś nas, ani się też oko Twoje jeszcze od nas nie odwróciło!

Oto słowa, które Leon w Rzymie i Luter w Wittenberdze wypowiedzieli.

Gdy papież powyższa klątwę odczytał, odebrano z rąk jego pergamin, na którym klątwa wypisana była, podarto go na kawałki i rzucono przed zgromadzony lud. Wśród tłumów powstał ruch, wszyscy bowiem ubijali się jeden przed drugim choć o kawałeczek tej straszliwej bulli. Takie relikwie roz­dawało papiestwo wierzącym, a czyniło to prawie w przeddzień onego wielkiego dnia łaski i ubłagania. Za tem rozeszło się mnóstwo, a w okolicy bazyliki dawniejsza powróciła cisza. Chodźmy teraz w duchu do Wittenbergi.

 

–––––––––– • ––––––––––

 

Wróć     Dalej

 

Hosted by www.Geocities.ws

1