Trzecia księga.
Odpusty i tezy.
Od roku 1517 aż do maja 1518.
I
Procesya. — Tecel. — Jego mowa. — Spowiedź. — Cztery obietnice. —
Sprzedaż. — Publiczna pokuta. — Karta odpustowa. — Wyjątki. — Rozrywki i
rozpusty.
W całych Niemczech panowało naonczas między ludem wielkie wzruszenie. Kościół urządził na całej ziemi ogromny targ. Tak przynajmniej, widząc ten natłok kupujących, słysząc ten hałas i te przechwalania sprzedawających, nie można było domyślać się czegoś innego jako jarmarku. Ale handlarzami byli zakonnicy, towarem zaś, który zachwalali i nawet po zniżonych sprzedawali cenach, było zbawienie dusz.
Handlarze jeździli po kraju w spaniałym powozie,, obok tegoż postępowało trzech jezdnych na toniach, za. nimi liczna szła służba, a wszystko to z ogromnym przepychem i rozrzutnością. Widząc orszak ten pomyślałby niektoś, że to jakiś książę kościoła, nie zaś zwyczajny handlarz lub kwestarz, odbywa podróż po kraju w towarzystwie urzędników I służby. Gdy się pochód do którego zbliżał miasta, to wysyłano posłańca do rady miejskiej, a ten przyszedłszy powiedział: „Łaska, Pana Boga i Świętego Ojca jest u bram miasta." Od razu wszystko się wzruszyło. Duchowieństwo, księża, zakonnice, rada miasta, nauczyciele, uczniowie, cechy z chorągwiami, mężowie, niewiasty, starzy, młodzi, wszyscy razem wychodzili trzymając w ręku świece, idąc przy odbiciu wszystkich dzwonów ;z muzyką naprzeciwko handlarzom. Pewien dziejopis powiada, że ani samego Pana Boga nie można by z większą podejmować okazałością. Po uroczystem powitaniu udał się orszak do kościoła. Najprzód niesiono na aksamitnej poduszce lub też prześcieradle, wyszywanem złotem, bullę łaski papiezkiej; za nią kroczył
— l 85 —
naczelnik handlarzów sprzedawających odpusty, trzymając w ręku wielki, czerwony, drewniany krzyż, potem szła procesya ze śpiewem, muzyką i kadzidłem. W kościele witano mnicha i towarzyszy jego graniem na organach i huczną muzyką. Krzyż jego ustawiono około ołtarza, wywiesiwszy na nim godła papiezkie. Póki w kościele znajdował się krzyż ten, to każdego dnia po nieszporach lub przed Zdrowaś Marya przychodziło miejscowe duchowieństwo, sędziowie i niżsi urzędnicy, trzymając w ręku białe laseczki, któremi przed krzyżem wywijali ukłony*). Wielka sprawa ta budziła naonczas w pokojowych miasteczkach Niemiec niepoślednie zajęcie.
Jeden szczególnie mężczyzna zwracał przy tych sprzedażach na siebie w nadzwyczajnej mierze uwagę widzów; był to prawie ten zakonnik, który krzyż czerwony naszał. On w ogóle najgłówniejszą odgrywał przy tem rolę. Z ubioru dominikanin umiał on sobie z nadzwyczajną postępować zuchwałością. Głos miał dźwięczny i lubo już 63 liczył lata, wyglądał on jeszcze bardzo tęgi i silny **). Był to syn pewnego lipskiego złotnika, niejakiego Dieza; zwano go tedy Janem Diezel czyli Tecel.
W swem rodzinnem mieście ukończył on nauki, tudzież dostąpił roku 1487 stopnia bakałarza, i we dwa lata później wszedł do zakonu księży Dominikan. Licznych też dostąpił Tecel zaszczytów. Piastując godność bakałarza teologii, przeora Dominikan, tudzież apostolskiego komisarza i inkwizytora (haereticae pravitatis Inquisitor), zajmował się Tecel już od roku 1502 handlem odpustów. Zręczność, jakiej w niższych urzędach dał dowody, stała się powodem wyniesienia jego do godności naczelnego komisarza. Pobierał on miesięcznej płacy 24 złr., wszystkie koszta zostały mu wynagrodzone; tudzież utrzymywano dla jego użytku powoź i trzy konie. Lecz, jako łatwo zrozumieć się da, uboczne dochody jego przewyższały o wiele
stałą jego płacę. Roku 1507 zebrał Tecel w Freibergu we dwóch dniach 2000 złr. Jako sprawa jego była szalbierską, tak też odpowiadało jej i życie jego. W Innsbrucku oskarżono go o cudzołóstwo i bezecne prowadzenie się; czego gdy dowiedziono, skazano Tecla na karę śmierci. Cesarz Maksymilian rozkazał zawiązać go w wór i wrzucić do rzeki, lecz książę saski Fryderyk wyjednał mu ułaskawienie cesarza***).
*)
Instrukcya mogunckiego arcybiskupa wydana do komisarzów sprzedaży odpustów. Art. 8.
**)
Ingenio ferox et corpore robustus. Cochlaeus 5.
***) Welchen Kurfürst Friedrich vom Sack zu Innsbruck erbeten hatte. (Matthesius 10.)
— 186 —
Przestrogi tej atoli nie przyjął sobie Tecel bardzo do serca; wszelki wyzuwszy wstyd wodził on, jak o tem sam legat papiezki Miltitz donosi, wszędzie z sobą dwojga z liczby swych dzieci*). We wszystkich klasztorach ziemi niemieckiej trudną byłoby znaleźć człowieka, zdatniejszego do takiego handlu. Tecel posiadał teologiczne znajomości mnicha, gorliwość i ducha inkwizytora, przy tem odznaczał się do najwyższego stopnia wygórowaną bezwstydnością, tudzież, co mu najwięcej pomagało, darem wymyślania cudownych baśni, które się podobały ludowi. Nigdy nie przebierał on w środkach; każdy mu był dobry, byle tylko dopomógł napełnić kasę. Podniesionym głosem i wymową, kuglarzom właściwą, polecał on każdemu swe od pusty, umiejąc lepiej od każdego innego kramarza zachwalać swój towar**).
Skoro tylko postawiono w kościele krzyż i wywieszono na nim godła papiezkie, to Tecel wstępował na ambonę i w przekonywający sposób zachwalał wysoką wartość swych odpustów w obliczu zgromadzonego ludu, który na widok uroczystej procesyi zebrał się licznie w kościele. Pospólstwo z otwartemi prawie usty pochłaniało słowa jego o cudotwórnych przymiotach listów odpustowych, które Tecel ze sobą przywoził. Pewien Jezuita pisze tak o orszaku Dominikanów, którzy Teclowi towarzyszyli: „Niektórzy z pomiędzy tych kaznodziei przeceniali, jak to zwykle bywa, znaczenie swego przedmiotu i wynosili wartość odpustów tak wysoko, iż między ludem rozpowszechniło się zdanie, że skoro człowiek tylko pieniądze złoży, może już być pewnym zbawienia i wyzwolenia duszy z oczyśćca" ***). Z takich uczniów można wnioskować, jakim dopiero musiał być mistrz. Po zatknięciu krzyża powie dział Tecel pewnego razu te słowa: „Odpusty, to najwznioślejszy i najwspanialszy dar Boży na świecie."
„Ten krzyż (a przy tem wskazał na zatknięty czerwony krzyż) jest tak skuteczny, jako krzyż Jezusa Chrystusa †)."
Chodźcie tedy, ja dam wam list, zaopatrzony pieczęcią, na dowód tego, iż mocą jego nawet i te grzechy wam są od puszczone, które dopiero w przyszłości popełnić zamierzacie."
„Ja bym przywileju mego ani za stanowisko świętego Piotra
*) Luth. Opp. W. XV. 862.
**) Circumferuntur venales indulgentiae in ;his regionibus a Tecelio Dominicano
impudentissimo Sycophanta. Melanchth. V. L.
***) Histoire du Lutheranisme
par le P. Maimburg de la compagnie de Jesus. 1631 p. 21.
†) Luth. Op. W. XXII. 1893.
— 187 —
w niebie nie zamienił, bo ja moimi odpustami więcej wybawiłem dusz, aniźli on kazaniami swemi." „Odpust i największe nawet gładzi grzechy; przypuśćmy, żeby kto, co jednak jest niemożebna rzeczą, samej matce Bożej gwałt zadał, to nie potrzebuje niczego więcej, jak tylko zapłacić, dużo zapłacić i będzie mu odpuszczono *). Wyobraźcie sobie: za każdy śmiertelny grzech powinniście po spowiedzi i skrusze pokutować przez siedm lat, bądź to w tem życiu, bądź to w oczyśćcu; lecz ileż to grzechów popełnia człowiek w prze ciągu jednego dnia, w przeciągu jednego tygodnia, jednego miesiąca, jednego roku — a cóż dopiero w całem swem życiu! — Ach, któż policzy mnóstwo tych grzechów? One wszystkie są powodem nieskończonych katuszy w oczyśćcu ! A oto, teraz mocą jednego odpustowego listu możecie raz na zawsze i we wszystkich wypadkach, wyjąwszy cztery, których rozstrzygnięcie apostolska sobie zastrzegła stolica, tudzież i na wypadek śmierci dostąpić zupełnego odpuszczenia wszystkich kar i wszystkich grzechów waszych."
Tecel obliczył im dokładnie wartość odpustu. „Widzicie," powiada on, „jeźli kto uda się do Rzymu, lub inną jaką z nie bezpieczeństwem połączoną podejmuje podróż, to składa pieniądze swe w pewnym banku i opłaca po 5, 6 i 10 złr. od sta, aby uzyskać weksel, za którego okazaniem w Rzymie lub gdzie indziej mu znowu pieniądze jego wypłacają . . A wy byście ani za czwarta część złotego nie mieli kupić sobie listu odpustowego, mocą którego nie marny pieniądz, ale waszą nieśmiertelną duszę, pochodzącą od Boga, bez jakiegokolwiek niebezpieczeństwa do wiecznego raju wprowadzić możecie . . ?"
Potem od razu na inny przechodził przedmiot: „Ba co więcej," dodał on głośno, „odpusty nie wybawiają jedynie żyjących, ale także i umarłych."
„Do tego nie potrzeba nawet ani pokuty."
„Księże, szlachcicu, kupcze, żono, dziewczyno, młodzieńcze! słuchajcie. Rodzice wasi i inni przyjaciele, którzy umarli, wołają do was z otchłani: „Okropne cierpimy tu męki; mały datek może nas wybawić; wy możecie go dać a jednak nie chcecie!"
*)
Tecel twierdzi to znowu w tezach, wydanych roku 1517 przeciwko tezom Lutra. Th. 99. 100, 101. Sub commiseariis iusuper äc
praedicatoribus veniarum imponere, ut si quis per
impossibiJe dei genetricem semper virginem violasset, quod eundem
indulgeutiarum vigore
absolvere possent, luce clarius
est.
— 188 —
Dreszcz wszystkich przekruszył, gdy szalbierski mnich mocnym, wzruszającym głosem te powiedział słowa.
„Skoro pieniądz brząknie w skrzyni," ciągnął Tecel dalej, „opuszcza dusza oczyściec, i wybawiona ulatuje do nieba" *).
„O wy niewieściuchy; wy się zgoła bydłu równacie! Tak obfita podawa się wam łaska, a wy jej poznać nie chcecie. Oto, ze wszech stron otwiera się wam niebo. Czy nie chcesz wejść od razu? Kiedyż tedy wejdziesz? Tyleż to dusz teraz wykupić masz sposobność! Człowiecze twardego i obojętnego serca!
Za dwanaście groszy możesz ojca twego wybawić z oczyśćca, a ty jednak wahasz się niewdzięczniku! Ja będę usprawiedliwiony w dzień sądu Bożego, lecz wy podwójną odniesiecie karę, żeście tak wielkiem wzgardzili zbawieniem. Ja powiadam tobie, choćbyś tylko jedną miał suknię, to zewlecz i sprzedaj ją, byłeś tylko łaski tej dostąpił. Pan, Bóg nasz, nie jest już więcej Bogiem, albowiem wszystka moc swą złożył on w ręce papieża."
Potem innej jeszcze użył broni i rzekł: „Wiecie, dla czego Pan nasz tak wielką rozdziela łaskę? Trzeba w Rzymie odbudować rozpadający się kościół Piotra i Pawła, aby nie było równego mu na ziemi. W nim spoczywają kości świętych apostołów Piotra i Pawła i wielu innych męczenników. Święte ciała te wydane są niestety z powodu obecnego stanu kościoła na poniewierkę, przesuwają je tam i sam, wystawione są na powódź, na błoto i poniewieranie; z powodu deszczu i gradu przechodzą w stan zgnilizny. Azaż długo jeszcze święte popioły te w błocie i pohańbieniu walać się mają" **) ?
Opis taki nie małe na wielu umysłach wywarł wrażenie. Ze wszech stron odzywały się gorliwe chęci, gotowe nieść biednemu Leonowi X. wsparcie, który ciał apostołów Piotra i Pawła nie miał za co schronić przed deszczem.
Potem wystąpił mówca przeciwko swarliwym zdrajcom, którzy dziełu jego stoją na przeszkodzie, i wołał głośno, że „są przez kościół wyklęci."
Na końcu zwrócił się Tecel do serc dla wszelkiego wpływu wrażliwych, używając bluźnierskim sposobem słów Pisma świętego: „Błogosławione oczy, które widzą, co wy widzicie; zaprawdę powiadam wam, że wielu proroków i królów pragnęło widzieć, co wy widzicie, a nie widzieli, i słyszeć, co wy słyszycie, a nie słyszeli!" Potem wskazując na skrzynię zakończył mowę swą, powiedzianą celem wyłudzenia pieniędzy, i zawołał
*) 56 teza.
**) Instrukcya arcybiskupa mogunckiego.
— 189 —
po trzykroć: „Chodźcie, chodźcie, chodźcie! „Słowa te zaryczał tak głośno," powiada Luter, „jako rozwścieklony byk, który rzuca się na ludzi i tłoczy ich rogami" *). Ukończywszy mowę swą zstąpił Tecel z kazalnicy i w obliczu wszystkiego zgromadzenia przystąpiwszy do skarbnicy wrzucił w nią z brzękiem złotą monetę**).
Podczas gdy mów takich słuchano w Niemczech ze zdumieniem, zbroił Bóg Lutra.
Po takiej mowie rozpoczęło się w odnośnych miejscach uroczyste panowanie odpustu. Wystawiono konfesyonały ozdobione godłem papieża. Niżsi komisarze i spowiednicy, przez tychże oznaczeni, mieli podczas wielkiego jubileuszu zastąpić apostolskich spowiedników Rzymu; na każdym też konfesyonale
stało wypisane dużymi literami imię, nazwisko i tytuł spowiednika ***).
Nuż cisnął się lud gromadami do konfesyonałów, a zwłaszcza każdy z pieniędzmi w ręku. Mężczyźni, kobiety, dzieci i biedni, którzy zebranym chlebem żyli, ci wszyscy na te potrzebę znajdywali pieniądze. Spowiednicy zalecali każdemu z osobna wielkie znaczenie odpustów i pytali się każdego spowiadającego się: „Ileż pieniędzy możecie dobrem sumieniem na zakupienie tak zupełnego zapłacić odpustu?" Zapytanie to powinno było według przepisów instrukcyi mogunckiej następować na samym ostatku, żeby ludzi do pokuty skłonnych do jak największego zachęcić datku.
Cztery główne obietnice łaski obiecywano tym, którzy by do odbudowania kościoła św. Piotra darami swymi się przyczynili. „Pierwszą łaską, którą wam zwiastujemy," powiadali podkomisarze zgodnie z brzmieniem swej instrukcyi, „jest zupełne odpuszczenie wszystkich grzechów waszych." Dalej następywały trzy inne obietnice łaski, a zwłaszcza pierwszą z nich była ta, że właścicielom listów odpustowych wolno wybrać sobie spowiednika, który ma moc, ilekroć by się ostatnia godzinka zbliżać zdawała, udzielić takiemu człowiekowi zupełnego odpuszczenia wszystkich grzechów, nawet i za takie zbrodnie †), których odpuszczenie stolica rzymska sobie zastrzegła. Druga obietnica zapewniała udział we wszystkich duchownych dobrach, uczynkach i zasługach kościoła rzymskiego, tudzież
*) Rezolucya o 32. tezie.
**) Tentzel, Reformationsgeschichte. — Myconii Hist. Ref. Instrukcya arcybiskupa mogunckiego.
***) Instrukcya 5, 69.
†) Instrukcya 30.
— 190 —
w jego postach, modlitwach i pielgrzymkach*); trzecia obietnica zapewniała wybawienie dusz z oczyśćca.
By pierwszej dostąpić łaski, potrzeba było skruchy serca i ustnego spowiadania się; lub przynajmniej należało się mieć choćby cichy tylko zamiar uczynić to. Te drugie znowu łaski nabywał każdy bez skruchy serca i bez pokuty, kto tylko pieniądze złożył. Już Kolumbus, chcąc oznaczyć wartość pieniędzy, powiedział z zupełnem przekonaniem, że kto takowe posiada, i duszę wprowadzić może do raju." A oto, teraz umiał kardynał arcybiskup Moguncyi i komisarze jego z zdania tego wysnuć i postanowić istny układ pojedynczych nauk. „Kto chce dusze z oczyśćca wybawić," powiadali ci panowie, „i zjednać im odpuszczenie wszystkich grzechów ich, ten niechaj tylko rzuci pieniądze w skrzynię. Nie potrzeba też, aby w sercu był skruszony, ani żeby grzechy swe wyznał spowiednikowi**). Tylko niech pieniądze od razu przyniesie! To bowiem jest uczynek, którym duszom umarłych i budowaniu kościoła świętego Piotra nie mało się przysługuje***). Większych dóbr już istotnie nie było można sprzedawać jeszcze taniej.
Po ukończeniu spowiedzi, która krótko bardzo trwała, pospieszali wierzący do handlarza. Interes ten pełnił jeden mężczyzna, znajdujący się w pobliżu papiezkiego krzyża. Miał on nader baczne oko na wszystkich, którzy do niego szli; badał wyraz ich twarzy, ich postawę, ich ubiór, i wymienił potem sumę, którą uważał odpowiadającą stosunkom osoby. Królowie, królewnę, książęta, arcybiskupi, biskupi mieli za zwyczajny odpust według przepisu zapłacić 25 dukatów. Opatowie, hrabiowie, baroni po 10, inna pomniejsza szlachta, tudzież rektorowie i wszyscy inni, których dochody wynosiły przynajmniej 500 złr. płacili po 6 dukatów; po jednym dukacie kupowali odpusty tacy ludzie, którzy mieli tylko 200 złr. rocznego dochodu. Od innych żądano tylko pół dukata. Do tego, gdzie nie było można trzymać się ściśle przepisów taksy, upełnomocniony był komisarz apostolski, aby postąpił sobie we wszystkiem „według zdania zdrowego rozumu, według swej godności i szczodrobliwości" †). Na osobliwsze grzechy osobną miał Tecel taksę. Za grzech wielożeństwa płacono sześć dukatów, za świętokradztwo popełnione w kościele, tudzież za fałszywą przysięgę po dziewięć, za zabójstwo ośm, za czarowanie
*) Instrukcya 35.
**) Instrukcya 38.
***) Instrukcya 38.
†) Instrukcya 26.
— 191 —
po dwa dukaty. Simson, który we Szwajcaryi podobnym trudnił się handlem, odmienną nieco miał taksę; za stracenie dziecka żądał on 4 liwry, za zamordowanie brata lub rodziców jednego dukata*)
Komisarze apostolscy natrafiali tu i ówdzie na niektóre trudności. W niektórych miastach i wsiach nie chcieli mężczyźni pozwolić swym żonom, aby wynosiły z domu pieniądze i wydawały takowe na zakupienie odpustów. Cóż tu biedne nabożne kobiety mają począć? „Czy nie macie własnego posagu, nie macie pieniędzy, któremi same rozporządzacie ?" pytali się handlarze. „W takim razie wolno wam i wbrew woli męża obrócić takowe na tak wzniosły i święty cel!" **)
Ta sama ręka, która list odpustowy wydawała, nie śmiała równocześnie odbierać pieniędzy. Było to surowo zakazano, a zaiste nie bez powodu; owszem istniały powody, które za rzetelnością ręki tej nie bardzo przemawiały. Kupujący odpust powinien był własną swą ręką wrzucić pieniądze w skrzynię ***).
Tych zaś, którzy nie okazywali ochoty otwierać pugilaresu, surowym mierzono wzrokiem †).
Jeźli między spowiadającymi się znajdował się człowiek, który publicznie jaką popełnił zbrodnię, nie doznawszy za to zasłużonej kary, to ten musiał najprzód publiczna odbywać pokutę. Wprowadzono go do kaplicy lub zakrystyi, rozebrano aż do koszuli i zdjęto mu z nóg obuwie. Założywszy ręce na piersiach wziął odbywający pokutę do jednej ręki światło, a do drugiej świecę woskową i w tym stroju musiał postępować na czele procesyi do zatkniętego czerwonego krzyża. Koło tego ukląkłszy na kolana pozostawał on w tejże postawie, aż do odśpiewania psalmu i kollekty. Potem zanucił komisarz psalm: Misere mei (Psalm 51.). Spowiednicy przystąpili do pokutującego i wiedli go z ukosa przez plac, na którym stanowisko swe zajmowali, do komisarza. Ten podjąwszy laską swą uderzył go po trzykroć z lekka po grzbiecie, w te odzywając się słowa: „Niech zmiłuje się nad tobą Bóg i odpuści tobie grzechy twoje." Potem zanucił on: „Kyrie eleison." Odprowadzono pokutującego do krzyża, spowiednik wyrzekł nad nim słowa absolucyi apostolskiej i ogłosił go przyjętym znowu do grona wierzących. Była to po prostu komedya, którą zgrywano; a używanie słów świętych, któremi zakończano takową, nie było niczem innem,
jedno istnem bluźnierstwem!
*) Müllers Reliquien III. 264.
**) Instrukcya 27.
— 192 —
Podajemy na tem miejscu treść takiego listu odpustowego ; nie jest bowiem od rzeczy zaznajomić się z treścią tych piśmiennych dokumentów, które stały się powodem reformacyi. „Pan nasz Jezus Chrystus niechaj zmiłuje się nad tobą, i niechaj odpuści ci mocą przenajświętszej swej męki grzechy twoje. Ja uwalniam ciebie mocą powierzonej mi władzy apostolskiej ze wszystkich duchownych censur, wyroków sądu i ze wszelkiej kary, na którą zasłużyłeś; oprócz tego zwalniam cię ze wszystkich przez ciebie popełnionych występków, grze chów i zbrodni, chociażby takowe największe i najsromotniejsze były, a czynię to bez względu na sprawę i rzecz, o którą się rozchodziło, tudzież i od takich grzechów, których rozwiązanie najświętszy Ojciec nasz, papież i stolica apostolska sobie za strzegli. Gładzę wszelkie plamy, które człowieka czynią nie sposobnym do życia społecznego, i wszelkie znamiona bezecności, któremi może życie twoje jest napiętnowane. Przebaczam ci także i te kary, które cię właściwie dopiero w oczyśćcu
czekają. Pozwalam ci brać znowu udział w sakramentach kościoła. Przydzielam cię znowu do społeczności świętych i przy wracam ci i stan niewinności i czystości, w jakim była dusza twoja w godzinie chrztu twego. A zatem zawarta będzie dla ciebie w godzinie śmierci twej ona brama, którą wchodzą na miejsce męki i kaźni, a natomiast stanie ci otworem ona brama, która do rozkosznego wiedzie nas raju. W razie, je żlibyś prędko nie umarł, łaska ta pozostanie ci niezachwianą aż do końca życia twego. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen."
„Braciszek Jan Tecel, komisarz; własnoręczny podpis."
Jakże sztucznie widzimy tu bezwstydne i kłamliwe słowa przeplecionej naodmian z świętymi i chrześciańskimi wyrokami Pisma!
Wszyscy wierzący obowiązani byli spowiadać się tam, gdzie stał zatknięty czerwony krzyż; na wyjątek zezwolono tylko co do *) osób chorujących, starców i niewiast brzemiennych. Jeźli atoli był gdzie w bliskości na zamku swym jaki szlachecki pan, lub wysoka jaka mieszkała w pałacu swym osoba, to wolno były i względem takich zrobić wyjątek*), ponieważ niedogodną byłoby dla takowych mieszać się pomiędzy pospolity lud, a jednak pieniądze, które oni zapłacić mogli, warte były trudu »odszukania ich w domu.
*) Instrukcya 9.
— 193 —
Gdyby znalazły się klasztory, których przełożeni, w pewnem oburzeniu na handel Tecla, nie pozwoliliby mnichom ta kich zwiedzać miejscowości, w których się sprzedaż odpustów odbywała, to i na taki wypadek przewidziano środki zaradcze.
Klasztorom takim przysyłano spowiedników, którzy z pogwałceniem reguł zakonu i wbrew woli przełożonych mieli moc dać mnichom rozgrzeszenie*). W szybie społeczeństwa chrześciańskiego nie miała pozostać ani jedna warstwa, której by należycie nie wyzyskano.
Nareszcie przychodzono do właściwego, ostatecznego celu i końca całego przedsiębiorstwa, a mianowicie do obliczania pieniędzy. Dla większego bezpieczeństwa sporządzono trzy klucze, którymi zamykała się skrzynia na pieniądze. Jeden z tychże znajdował się w ręku Tecla, drugi oddano pełnomocnikowi, zastępującemu firmę Fuggera z Augsburga, któremu całe to przedsiębiorstwo poruczono; władza świecka zaś była w posiadaniu trzeciego. W odpowiednich ustępach czasu otwierano powyższą skrzynię w obecności cesarskiego notaryusza i przeliczano i zapisywano zebrane pieniądze.
Azaż nie musiał powstać Chrystus i bezecnych tych handlarzy wypędzić z kościoła?
Po ukończeniu zadania swego wypoczęli sobie kramarze z poniesionych trudów. Odwiedzanie gospod i domów nierządu było im wprawdzie instrukcyą generalnego komisarza wzbronione, lecz o zakaz ten nie dbał zgoła nikt. Kto z grzechami ludzkimi tak świetne robił interesa, azaż miałby istotnie sam niepokoić się o grzech? „Ci kramarze handlujący odpustami," powiada pewien rzymsko-katolicki dziejopis **), „wiedli najwyuzdańsze życie; roztrwaniali po karczmach, domach gry i innych podejrzanych miejscach, co sobie lud z największem ograniczeniem potrzeb swych zaoszczędził." Co więcej, utrzymują nawet, że zdarzało się nieraz, iż siedząc w karczmie za stołem wpadali oni w razie braku pieniędzy na szalony pomysł grania w kości o zbawienie dusz ludzkich***).
*) Iustrukcya 69.
**) Sarpi Trident. Concil str. 5.
***) Schrookh. Kirchengeschichte l. 116.
–––––––––– • ––––––––––