Informacje Og�lne :
ZJAZD GNIE�NIE�SKI (7 marca a 15 marca 1000)
Pielgrzymka cesarza rzymskiego Ottona III do grobu �w. Wojciecha, kt�rego zna� osobi�cie i spotkanie z ksi�ciem Boles�awem Chrobrym i jego 4 synami, celem pozyskania relikwii �wi�tego, by z�o�y� je w planowanej fundacji ko�cielnej pw. �wi�tego Wojciecha w Akwizgranie. Otton III pragn�� tak�e pozyska� Boles�awa dla realizacji swych plan�w uniwersalistycznego cesarstwa zachodniego, na kt�re mia�y z�o�y� si� prowincje Galia, Romania, Germania i Slawinia (artyku� Ludolfingowie wymienia Gali�, Itali� (Lombardia+Romania), Germani� i S�owia�szczyzn� czyli Flawi�, zobacz te� Cesarstwo Otton�w). Podczas zjazdu Otton III na�o�y� na g�ow� Boles�awa diadem cesarski (co zdaniem jednych historyk�w mog�o by� koronacj� kr�lewsk�, w opinii innych by� mo�e mia�o oznacza� ustanowienie go namiestnikiem prowincji Slawinia) oraz obdarowa� go kopi� W��czni �w. Maurycego - jednym z symboli w�adzy Otton�w.[1] Najdonio�lejszym efektem zjazdu by�o utworzenie, by� mo�e planowanej ju� od 999 metropolii gnie�nie�skiej (I metropolii ko�cielnej w Polsce), na czele kt�rej postawiono brata �w. Wojciecha Radzima-Gaudentego oraz powo�anie podleg�ych jej nowych biskupstw-sufraganii w Krakowie z biskupem Popponem, w Ko�obrzegu z biskupem Reinbernem, Wroc�awiu z biskupem Janem. Biskupstwo w Poznaniu, by� mo�e dopiero w�wczas powo�ane do �ycia pozosta�o poza metropoli� gnie�nie�sk� a� do �mierci biskupa Ungera. Zjazd z pewno�ci� przyczyni� si� do umocnienia presti�u Boles�awa wobec s�siaduj�cych z Polsk� w�adc�w. Tradycj� Zjazdu gnie�nie�skiego (jego wymiaru ko�cielnego i europejskiego) podtrzymuje abp Henryk Muszy�ski, metropolita gnie�nie�ski. W tym czasie Polska zyska�a bardzo du�o, pod wzgl�dem infrastrukturalnym oraz perenomotegonicznym.
ZJAZD GNIE�NIE�SKI ROKU 1000 W PRZEKAZIE ANONIMA ZW. GALLEM
(przek�ad R. Grodeckiego, Biblioteka Narodowa seria I, nr 59, Krak�w 1923)
O pierwszym Boles�awie, kt�rego zwano S�awnym lub Chrobrym.
Pierwszy wi�c ksi��� polski Mieszko dost�pi� �aski chrztu za spraw� wiernej �ony; a dla s�awy jego i chwa�y w zupe�no�ci wystarczy [je�li powiemy], �e za jego czas�w i przez niego �wiat�o�� niebia�ska nawiedzi�a kr�lestwo polskie. Z tej to bowiem b�ogos�awionej niewiasty sp�odzi� s�awnego Boles�awa, kt�ry po jego �mierci po m�sku rz�dzi� kr�lestwem i za �ask� Bo�� w tak� wzr�s� cnot� i pot�g�, i� oz�oci� - �e tak powiem - ca�� Polsk� sw� zacno�ci�. Kt� bowiem zdo�a godnie opowiedzie� jego m�ne czyny i walki stoczone z narodami okolicznymi, a c� dopiero na pi�mie przekaza� [je] pami�ci? Czy� to nie on ujarzmi� Morawy i Czechy, a w Pradze stolec ksi���cy zagarn�� i swym zast�pcom go poruczy�? Czy� to nie on wielekro� pokona� w bitwie W�gr�w i ca�y ich kraj a� po Dunaj zagarn�� pod swoj� w�adz�? Nieposkromionych za� Sas�w z tak� moc� poskromi�, �e w �rodku ich ziemi �elaznymi s�upami [wbitymi] w rzece Sali oznaczy� granice Polski. Czy� zreszt� potrzeba dok�adnie wymienia� jego zwyci�stwa i tryumfy nad ludami niewiernymi, skoro wiadomo, �e je niejako swymi stopami podepta�! On to bowiem Selencj�, Pomorze i Prusy do tego stopnia albo star�, gdy si� przy poga�stwie upiera�y, albo te�, nawr�cone, umocni� w wierze, i� wiele tam ko�cio��w i biskup�w ustanowi� za zgod� papie�a, a raczej papie� [ustanowi� je] za jego po�rednictwem. On to r�wnie�, gdy przyby� do� �w. Wojciech, doznawszy wielu krzywd w d�ugiej w�dr�wce, a [poprzednio] od w�asnego buntowniczego ludu czeskiego - przyj�� go z wielkim uszanowaniem i wiernie wype�nia� jego pouczenia i zarz�dzenia. �wi�ty za� m�czennik p�on�c ogniem mi�o�ci i pragnieniem g�oszenia wiary, skoro spostrzeg�, �e ju� nieco rozkrzewi�a si� w Polsce wiara i wzr�s� Ko�ci� �wi�ty, bez trwogi uda� si� do Prus i tam m�cze�stwem dope�ni� swego zawodu. P�niej za� cia�o jego Boles�aw wykupi� na wag� z�ota od owych Prus�w i umie�ci� [je] z nale�yt� czci� w siedzibie metropolitalnej w Gnie�nie.
R�wnie� i to uwa�amy za godne przekazania pami�ci, �e za jego czas�w cesarz Otto Rudy przyby� do [grobu] �w. Wojciecha dla modlitwy i pojednania, a zarazem w celu poznania s�awnego Boles�awa, jak o tym mo�na dok�adniej wyczyta� w ksi�dze o m�cze�stwie [tego] �wi�tego. Boles�aw przyj�� go tak zaszczytnie i okazale, jak wypad�o przyj�� kr�la, cesarza rzymskiego i dostojnego go�cia. Albowiem na przybycie cesarza przygotowa� przedziwne [wprost] cuda; najpierw hufce przer�ne rycerstwa, nast�pnie dostojnik�w rozstawi�, jak ch�ry, na obszernej r�wninie, a poszczeg�lne, z osobna stoj�ce hufce wyr�nia�a odmienna barwa stroj�w. A nie by�a to [tania] pstrokacizna byle jakich ozd�b, lecz najkosztowniejsze rzeczy, jakie mo�na znale�� gdziekolwiek na �wiecie. Bo za czas�w Boles�awa ka�dy rycerz i ka�da niewiasta dworska zamiast sukien lnianych lub we�nianych u�ywali p�aszczy z kosztownych tkanin, a sk�r, nawet bardzo cennych, cho�by by�y nowe, nie noszono na jego dworze bez [podszycia] kosztown� tkanin� i bez z�otych fr�dzli. Z�oto bowiem za jego czas�w by�o tak pospolite u wszystkich jak [dzi�] srebro, srebro za� by�o tanie jak s�oma. Zwa�ywszy jego chwa��, pot�g� i bogactwo, cesarz rzymski zawo�a� w podziwie: "Na koron� mego cesarstwa! to, co widz�, wi�ksze jest, ni� wie�� g�osi�a!" I za rad� swych magnat�w doda� wobec wszystkich: "Nie godzi si� takiego i tak wielkiego m�a, jakby jednego spo�r�d dostojnik�w, ksi�ciem nazywa� lub hrabi�, lecz [wypada] chlubnie wynie�� go na tron kr�lewski i uwie�czy� koron�". A zdj�wszy z g�owy swej diadem cesarski, w�o�y� go na g�ow� Boles�awa na [zadatek] przymierza i przyja�ni, i za chor�giew tryumfaln� da� mu w darze gw�d� z krzy�a Pa�skiego wraz z w��czni� �w. Maurycego, w zamian za co Boles�aw ofiarowa� mu rami� �w. Wojciecha. I tak wielk� owego dnia z��czyli si� mi�o�ci�, �e cesarz mianowa� go bratem i wsp�pracownikiem cesarstwa i nazwa� go przyjacielem i sprzymierze�cem narodu rzymskiego. Ponadto za� przekaza� na rzecz jego oraz jego nast�pc�w wszelk� w�adz�, jaka w zakresie [udzielania] godno�ci ko�cielnych przys�ugiwa�a cesarstwu w kr�lestwie polskim, czy te� w innych podbitych ju� przez niego krajach barbarzy�c�w, oraz w tych, kt�re podbije [w przysz�o�ci]. Postanowienia tego uk�adu zatwierdzi� [nast�pnie] papie� Sylwester przywilejem �w. Rzymskiego Ko�cio�a
Boles�aw wi�c, tak chlubnie wyniesiony na kr�lewski tron przez cesarza, okaza� wrodzon� sobie hojno�� urz�dzaj�c podczas trzech dni swej konsekracji prawdziwie kr�lewskie i cesarskie biesiady i codziennie zmieniaj�c wszystkie naczynia i sprz�ty, a zastawiaj�c coraz to inne i jeszcze bardziej kosztowne. Po zako�czeniu bowiem biesiady nakaza� cze�nikom i stolnikom zebra� ze wszystkich sto��w z trzech dni z�ote i srebrne naczynia, bo �adnych drewnianych tam nie by�o, mianowicie kubki, puchary, misy, czarki i rogi, i ofiarowa� je cesarzowi dla uczczenia go, nie za� jako da� [nale�n�] od ksi�cia. Komornikom za� rozkaza� zebra� rozci�gni�te zas�ony i obrusy, dywany, kobierce, serwety, r�czniki, i cokolwiek u�yte by�o do nakrycia, i r�wnie� znie�� to wszystko do izby zajmowanej przez cesarza. A nadto jeszcze z�o�y� [mu] wiele innych dar�w, mianowicie naczy� z�otych i srebrnych rozmaitego wyrobu i r�nobarwnych p�aszczy, ozd�b niewidzianego [dot�d] rodzaju i drogich kamieni; a tego wszystkiego tyle ofiarowa�, �e cesarz tyle dar�w uwa�a� za cud. Poszczeg�lnych za� jego ksi���t tak okazale obdarowa�, �e z przyjaznych zrobi� ich sobie najwi�kszymi przyjaci�mi. Lecz kt� zdo�a wyliczy�, ile i jakich dar�w da� przedniejszym, skoro nawet nikt z tak licznej s�u�by nie odszed� bez podarunku! Cesarz tedy weso�o z wielkimi darami powr�ci� do siebie, Boles�aw za�, podniesiony do godno�ci kr�lewskiej, wznowi� dawny gniew ku wrogom.
| Created by Piotr Bana� 2007 |
