|
Dialog podręcznikowy Prof. dr hab. Maciej Giertych, OPOKA W KRAJU (fragment) |
|
Dialog podręcznikowy Prof. Andrzej Leszek Szcześniak, autor podręczników historii do szkół, ujawnił jak wyglądały uzgodnienia podręcznikowe między Polską, a Izraelem (Nasz Dziennik 4.VI.01) (patrz - Antypolonizm dla młodzieży - wtr. WK). W skład komisji ze strony izraelskiej wchodzili Żydzi, a ze strony polskiej tak samo. W rezultacie "strzelano do jednej bramki". W uzgodnieniach nie ma cienia wzajemności. (podkr. moje - WK.) Polska ma nauczać według dyktatu izraelskiego, a od podręczników izraelskich nie wymaga się nic z polskiej wersji wzajemnych stosunków. Jest mowa o stosunkach polsko-żydowskich pod okupacją niemiecką, ale ani słowo o tych stosunkach pod okupacją sowiecką. Jest mowa o stosunku Polaków do Żydów, ale ani słowo o stosunku Żydów do Polaków. Jest dużo o "pogromach" w Polsce. Jest spis 40 książek o tematyce żydowskiej zalecanych do czytania przez młodzież polską oraz 10 utworów "polskich" (o tematyce żydowskiej) zalecanych do czytania przez młodzież izraelską, i tylko jedna jedyna neutralna, J. Kotta "Szkice o Szekspirze". Telewizja oczywiście tkwi w poprawności politycznej. Mieliśmy program jak to zmusza się nauczycieli by prawidłowo nauczali o holocauście (TVP1, 11.IV.01 19.30). Podobnym zjawiskiem jest wystąpienie w Sztokholmie na II Kolokwium "Żydzi i chrześcijanie w dialogu. Tożsamość - Tolerancja - Zrozumienie" Wiesława Theissa, profesora Uniwersytetu Warszawskiego i Salezjańskiego Instytutu Wychowania Chrześcijańskiego (Wychowanie na co dzień, czerwiec 2000). Pracuje on nad budową "postaw pluralistycznych i dialogicznych młodych pokoleń Polaków", by "brali udział w autentycznym procesie (auto)socjalizacji międzykulturowej". Zachwycony pedagogiką Korczaka, wciska ją polskim studentom, za pieniądze polskich uczelni. Traktuje wiedzę historyczną o polsko-żydowskiej codzienności sprzed 1939 r. jako "tworzywo dla edukacji". Chodzi mu "edukację międzykulturową prowadzoną w kręgu polsko-żydowskiego dziedzictwa". Oto efekty uzgodnień edukacyjnych w dialogu z Żydami. Jakoś o efektach tych uzgodnień wśród młodzieży żydowskiej w Izraelu, czy w Nowym Yorku, nie słychać. Ks. Chrostowski ma dość W wywiadzie dla Najwyższego Czasu (19.V.01) ks. prof. Waldemar Chrostowski (patrz - Przepraszanie czy dialog? - wtr. WK.), od lat uczestniczący we wszystkich kościelnych dialogowaniach z żydami, powiedział: "Istnieje wąska grupa duchownych katolickich, którzy często i bez żadnych skrupułów nie tylko utożsamiają się z wyżej wymienionymi środowiskami medialnymi [forsującymi spolegliwość wobec Żydów], lecz i współtworzą lansowane przez nie poglądy. Taka działalność jest przyjmowana przez ogół katolików z rosnącym zdziwieniem i niepokojem. W ostatnich latach można nawet zaobserwować coraz bardziej widoczny i stale się powiększający radykalizm kilku duchownych w kierunku uwzględniania wyłącznie racji i wrażliwości żydowskiej, przy nieliczeniu się bądź bagatelizowaniu argumentów oraz wrażliwości katolickiej i polskiej. Te osoby bywają też skwapliwie zapraszane do udziału w zręcznie obmyślanych programach radiowych i telewizyjnych, w których powiela się i upowszechnia tylko żydowski punkt widzenia." Do środowiska tego zaliczył Gazetę Wyborczą, Tygodnik Powszechny, Więź, Znak i Rzeczpospolitę, a z imienia wymienił ks. prof. Michała Czajkowskiego, którego za to samo krytykował też Prymas. W innym wystąpieniu (5.III.01 na UKSW), w całości przedrukowanym w Niedzieli (10.VI.01), opisuje jak to w opinii światowej zmienia się wizja w trójkącie Niemcy-Polacy-Żydzi. Początkowo Niemcy byli prześladowcami a Polacy i Żydzi ofiarami, potem Niemcy prześladowcami, Polacy świadkami, a Żydzi ofiarami, a teraz Niemcy i Polacy prześladowcami, a Żydzi ofiarami. Zabrakło dokończenia, ujawnionego w Jedwabnem - Polacy prześladowcami, Niemcy świadkami, Żydzi ofiarami i wiszącej już w powietrzu wersji - Niemcy i Żydzi ofiarami, a Polacy prześladowcami. Oczywiście prawda nikogo nie interesuje - ma być poprawność polityczna zgodna z aktualną polityką partii z dostępem do wielkich mediów. Ks. Chrostowski pisze wprost: "Żydów ... nie interesuje historia, to znaczy wnikliwe i rzetelne odtworzenie faktów... My ... chcemy ustalić prawdę, Żydzi natomiast skupiają się na tym, co jest prawdziwe dla nich". Uważa on, że dialog mija się z celem jeżeli nie bierze pod uwagę faktu, że w czasie wojny naród polski został w ogromnym stopniu ubezwłasnowolniony i nie odpowiada za to, co się na polskiej ziemi wtedy działo. "Strona żydowska chce dialogu wyłącznie z tymi, których sama uzna za właściwych i przydatnych". Ustala też tematy. Im chodzi jedynie o "szukanie wśród chrześcijan sojuszników do zwalczania antysemityzmu". A antysemitą można być z nominacji, to "ci, których nie lubią Żydzi". To sposób na ogłoszenie śmierci cywilnej niewygodnych. Żydzi chcą nagłaśniania "czarnych kart Kościoła", ale "czarne karty judaizmu i życia żydowskiego" to temat tabu, nie do ruszania. Wszelkie ustalenia dialogu międzywyznaniowego mają zaraz obowiązywać wszystkich katolików, ale żadne ustalenia nie są wiążące dla żydów, bo zaraz pojawia się inna ich grupa, która ustaleń nie akceptuje. (Widzieliśmy to na przykładzie tekstu napisu na pomniku w Jedwabnem). W dialogu, z chrześcijaństwem, żydzi domagali się stwierdzenia, że mogą obejść się bez Jezusa i Jego dzieła zbawczego, że ich droga do zbawienia jest równoprawna z chrześcijańską. Oczywiście ani Kościół ani żaden dialogujący kapłan na to przystać nie mógł, a ostatnio dokument Dominus Jezus nie pozostawia w tym względzie żadnych wątpliwości. Ks. Chrostowski zwraca uwagę na asymetrię dialogu. "Strona chrześcijańska traktuje go jako konieczność, natomiast strona żydowska jako kaprys... Twierdzi się, że chrześcijanie, aby poznawać i zrozumieć siebie, muszą poznawać judaizm, natomiast wyznawcy judaizmu niekoniecznie... Stąd niedaleko do konkluzji, że dla strony żydowskiej dialog stanowi swoiste hobby, a nawet łaskę okazywaną chrześcijanom, podczas gdy chrześcijanie bezwzględnie go potrzebują". "Bezdroża dialogu istnieją wszędzie tam, gdzie chrześcijanie pozwalają się zinstrumentalizować" konkluduje ks. Chrostowski. Domaga się wewnątrzkościelnego dialogu nad sensem dialogu z żydami. Mieszkańcy Oświęcimia mają dość Chcą się czuć gospodarzami swego miasta. Inne miasta napiętnowane wielkimi zbrodniami wojennymi i masową zagładą (Warszawa, Hiroszima, Nagasaki, Drezno) odbudowały się i żyją współczesnością czcząc przeszłość w zakresie przez siebie ustalanym. Tymczasem Oświęcimiowi ciągle dyktuje się z zewnątrz. Co chwila jest jakaś "sprawa" - karmelitanki, tablice, krzyże, supermarket, dyskoteka, krzyż Papieski, manipulacja ze strefami ochronnymi, zmiana koloru orła w herbie ze złotego na czarny itd. itp. O tej smutnej sytuacji pisze Andrzej Szydlik (Nowe Forum Gospodarcze 23.XII.00 -23.I.01; 5.V-5.VI.01) zastanawiając się czy mieszka w Oświęcimiu, czy w Auschwitz. Dialog międzykonfesyjny Jeszcze dwa lata temu bp Stanisław Gądecki powiedział w żydowskim domu modlitwy we Wrocławiu podczas obchodów Dnia Judaizmu w Kościele katolickim: "Tam gdzie jest Kościół, tam powinna być miłość do synagogi ... Zadaniem Izraela jest uszlachetniać Kościół, a zadaniem Kościoła dać się uszlachetnić". Modlono się o przebaczenie za grzechy, szczególnie te "które popełniliśmy wobec naszych starszych Braci w wierze". Media izraelskie przyjęły te obchody z uznaniem (Wiadomości KAI 21.I.99). Trudno się dziwić! Dziś już takiego języka nie słyszymy. Episkopat przepraszał za Jedwabne, ale Boga, nie Żydów. Pomału dialog z Żydami zamiera. Sprawa Jedwabnego wykazała, że prowadzi do nikąd. Koneczny miał rację. Między cywilizacjami nie ma syntez. Deklaracja Vaticanum II Nostra aetate na którą wszyscy się powołują nie wzywa do dialogu, tylko zaleca obustronne poznanie się i poszanowanie "poprzez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy" (4). Nigdzie nie ma mowy o konieczności uzgadniania czegokolwiek z Żydami. Niewątpliwie sprawa Jedwabnego pozwoliła nam bliżej poznać Żydów.
prof. Macieja Giertycha na adres [email protected] Archiwum jest dostępne pod adresem http://www.ciemnogrod.net/owk/ - wtr. WK. |