DUCH WSKAZUJE NA ZASŁUGI CHRYSTUSA
Jeżeli nie będziemy w pełni doceniać zasad ugruntowanych przez reformację, nie możemy czuć się bezpieczni. Lud Boży w ostatnim czasie powinien budować na tych zasadach. Jeżeli tak się nie dzieje, to lepiej byłoby nie oglądać w Kościele żadnych przebudzeń.
Na pewno nie podobają się nam mało wartościowe przebudzenia młodzieżowe. Nie są one oparte na Słowie Bożym i nie prowadzą do niczego, co wychodziłoby poza uwielbienie ludzkiego przeżycia.
W czasach Lutra przywódcą "napełnionego duchem" ruchu przebudzeniowego był Markus Stubner. Ów "napełniony Duchem" kaznodzieja przebudzenia spotkał się z wielkim Reformatorem. Stubner oraz jego zwolennicy wołali: "Duch, Duch!", na co Luter odparł: "Waszego ducha trzaskam po pysku!" `(Luter czasami potrafił być bardzo bezpośredni).
Reformatorzy w przeciwieństwie do Rzymu uczyli, że zasługa zbawcza znajduje się jedynie w Chrystusie. Zasługi tej nie da się oddzielić od Jego Boskiej osoby. Podobnie jak sprawiedliwość chrześcijanina tak i zasługa znajduje się tylko w niebie, wyłącznie w jednym Człowieku, a nigdy na ziemi, nigdy u świętych. Zasługa bywa wierzącemu przypisana, ale nigdy wlana. W ten sposób "zasługa Chrystusa" nie może stać się nigdy "moją zasługą", gdyż jest ona zawsze dla wierzącego czymś zewnętrznym.
Duch Święty nie przychodzi po to, aby przyciągnąć naszą uwagę do swoich zasług. Nie znamy nawet Jego imienia. Jego natura jest tajemnicą. Nie mówi On o sobie samym (Jan 16,13-14). Duch wysławia Chrystusa. Wskazuje Duszy na zasługi Zbawiciela.
Duch nigdy nie będzie uczył człowieka, że dzieło jakiego dokonuje w duszy posiada zasługę zbawczą, gdyż Jego zadaniem jest wyłącznie prowadzić duszę na zewnątrz, do spoglądania całkowicie na zasługi Tego, który stoi po prawicy Bożej, jako przedstawiciel człowieka.
Apostoł Paweł powiada: "Owocem Ducha zaś są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, wstrzemięźliwość. Przeciwko takim nie ma zakonu" (Gal.5,22-23).
A Piotr Apostoł napomina:
"I właśnie dlatego dołóżcie wszelkich starań i okażcie w wierze swojej cnotę, w cnocie poznanie, w poznaniu powściągliwość, w powściągliwości wytrwanie w wytrwaniu pobożność, w pobożności braterstwo, w braterstwie miłość. Jeżeli je bowiem posiadacie i one się pomnażają, to nie dopuszczą do tego, abyście byli bezczynni i bezużyteczni w poznaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa. Kto ich bowiem nie ma, ten jest ślepy, krótkowzroczny i zapomniał, że został oczyszczony z dawniejszych grzechów swoich" (II Piotra 1,5-9).
Owoce Ducha, w które obfitował będzie każdy prawdziwie wierzący, nie stanowią podstawy przyjęcia Go przez Boga, ale są następstwem tegoż.
Prawo domaga się oceny o wiele doskonalszej niż mogą ją przedstawiać cnoty objawione w życiu "największych świętych". Dlatego Paweł oświadcza: "... On umiłował mnie i wydał samego siebie za mnie". (Gal.2,20). Kiedy chociaż po części zdajemy sobie sprawę z tej nieskończenie wielkiej ofiary, z ceny jakiej wymagało wykupienie duszy ludzkiej od śmierci, będziemy wiedzieć, że naszą jedyną nadzieją są zasługi Chrystusa. Wiara opierać się będzie na tym, co On uczynił dla nas.
Krystian David w jednym ze swoich kazań z r. 1738 wyraził tę prawdę w taki jasny sposób: