Tadeusz Klukowski
Wkroczenie w 1944 r. Armii Czerwonej na ziemie polozone po lewej stronie Bugu przez wiekszosc zmeczonego i wyczerpanego hitlerowska okupacja spoleczenstwa
przyjete zostalo z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony ozywala nadzieja na kres totalnej eksterminacji, z drugiej pamiec o niedawnych deportacjach na Kresach
Wschodnich (r�wniez biezaca postawa, szczeg�lnie wobec ruchu oporu) czynily nowego "sojusznika i przyjaciela" niewiarygodnym.
Dosyc powszechne oczekiwania na anglosaska interwencje okazaly sie naiwne i plonne. Z perspektywy rostoczanskiego miasteczka pierwsze miesiace sowieckiej
obecnosci nie byly jednak zbyt uciazliwe.
Zajecie przez wojsko obiekt�w gimnazjum, oraz kilku wiekszych kamienic przy ul. Zamojskiej spowodowalo , iz szkoly znalazly sie w bardzo trudnych warunkach
lokalowych. Zachowanie rosyjskich lotnik�w nalezalo uznac za poprawne: czasem wyswietlano dla mieszkanc�w Szczebrzeszyna filmy (rzecz oczywista w rosyjskiej
wersji jezykowej), niekiedy organizowano koncerty. Jedno i drugie mialo miejsce w sali p.p. Krzeszowskich.
Starsi koledzy staczali czesto boje w siatk�wke (bracia Hanakowie Jan Kubisztal, Henio Cichocki i inni ) z reprezentantami miejscowego garnizonu.
Koszary przestaly istniec pod koniec 1945 r., jedyna pamiatka po rosyjskich lotnikach to kilka zaniedbanych mogil na cmentarzu
(ofiar zestrzelonych nad frontem i rozbitych juz nad klemensowskim lotniskiem sowieckich "Jak�w").
Zostalem uczniem kl.II "a". Bedac "nowym" nikogo z przyszlych kolezanek badz koleg�w nie znalem. Jednak w wieku czternastu lat nawiazywanie znajomosci
i przyjazni to sprawa naturalna nie wymagajacadluzszego czasu.
Na poczatku wrzesnia, przy okazji spisywania danych na potrzeby dziennika klasowego zaintrygowala mnie nastepujaca wypowiedz: "ojciec nieznany, matka Zofia".
W przytoczonej frazie nie bylo krzty prawdy, byla natomiast frustracja polaczona z pozerstwem i dziecinna checia zaimponowania.
Drugi i ostatni ob�z harcerski mial miejsce w roku nastepnym, w Zwierzyncu na Bukowej G�rze.
Nalezalem do tych nielicznych, kt�rzy pozostali w przeksztalconym z gimnazjum: Panstwowym Liceum Pedagogicznym.
Gdy zamilkla "fala 49" ogromna wiekszosc spoleczenstwa fakt �w przyjela z zawoalowana satysfakcja.
Opuszczalem na stale Szczebrzeszyn tuz przed gomulkowska "odwilza" z przeswiadczeniem, ze Tadeusz byl gl�wnym autorem i sprawca unicestwienia "fali 49"
i ze skazano go nie tylko na smierc ale i ostateczne zapomnienie.
W poznanskim archiwum znajduje sie "wyrok" (a dokladniej jego odpis) wydany w dn.1.XII 1952r. przez Wojskowy Sad Rejonowy w Warszawie na
oskarzonych Tadeusza Klukowskiego, Jerzego Kurzepe i Antoniego Grobickiego. (Kliknij tutaj, zeby zapoznac sie z trescia wyroku).
Zaczne od ukazania sylwetek osob, kt�re w tym dramacie odegraly zasadnicza i ponura role:.
Przewodniczacym Wojskowego Sadu Rejonowego w Warszawie byl major Wladyslaw (Abram Wolf) Litmanowicz urodzony w 1918 r. w rodzinie nauczycielskiej
z Piotrkowa Trybunalskiego. Z nazwiskiem tym zetknalem sie juz na poczatku lat piecdziesiatych , lecz w zupelnie innym aspekcie: byl wiodacym zawodnikiem
szachowej druzyny WKS "Legia" w Warszawie, a jednoczesnie szachowym teoretykiem. Prawo ukonczyl w Warszawie w 1939 r., zas w 1957 r. wyemigrowal do
Izraela. R�wnolegle z sukcesami sportowymi mial znaczne osiagniecia w dziedzinie "umacniania socjalizmu w PRL"(wydal 15 wyrok�w smierci).
Nader ponura postacia byl Henryk Ligieza, nadzorujacy proces ze strony prokuratury.
O ile mimo prawdopodobienstwa stosowania metod zalecanych i stosowanych w sledztwie przez tow. pplk. Ligieze tresc dokumentu uznamy za
wiarygodna, to wynika, iz dzialalnosc Tadeusz Klukowskiego, Jerzego Kurzepy oraz Antoniego Grobickiego w organizacji "Kraj" trwala okolo trzech miesiecy,
zas wymienionych w omawianym materiale J. Blyskosza, K. Jaroslawskiego, R. Maslanko, A. Halasy, W. Pobudkiewicza jeszcze kr�cej.
Natomiast I.Bakonskiej -"az" dni piec. Okresu dzialalnosci J.Janiszowskiej, K.Metzger i A.Przyczynek material nie precyzuje.
Drugiego lipca w Zwierzyncu zatrzymano Jerzego Kurzepe, zas Zenon Sobota zostal przez funkcjonariuszy UB zastrzelony.
Tego samego dnia w Lublinie aresztowano Tadeusza Klukowskiego i Antoniego Grobickigo w mieszkaniu tego ostatniego.
Wojskowy Sad Rejonowy w Warszawie wydal wyroki smierci na nastepujace osoby zwiazane z organizacja "Kraj": -
Nie mniej niz na pieciu osobach wyrok zastal wykonany, w tym na Tadeuszu Klukowskim.
Zostal on oskarzony i skazany za nastepujace "zbrodnie i przestepstwa":
WSR wymierzyl Tadeuszowi kare smierci (10) dwukrotnie: za przynaleznosc do organizacji "Kraj" i za uszkodzenie toru pod Plochocinem.
Pozostale zarzuty skwitowane zostaly kazdorazowo wieloletnia kara wiezienia. Obok czterech domniemanych zab�jc�w Martyki, byl on jedynym w
procesach "Kraju" na kt�rym wyrok wykonano. (Najprawdopodobniej zadecydowaly sugestie WSR z Litmanowiczem i Ligeza w rolach gl�wnych).
By zrozumiec postawe Tadeusza w sledztwie, nalezy uswiadomic sobie determinanty ksztaltujace jego osobowosc, a ta dojrzewala w niezwyklym czasie i
niezwyklym srodowisku. Juz sam dr Zygmunt Klukowski to postac daleka od przecietnosci. Wsr�d zasad przekazanych synowi byly patriotyzm, uczciwosc i
lojalnosc wobec przyjaci�l, koleg�w, znajomych. Dodatkowo na poglady Tadeusza w istotny spos�b wplwali liczni goscie szpitalnego mieszkania zwiazani
z antyhitlerowskim podziemiem. Byli to w wiekszosci ludzie o wysokim poziomie moralnym i intelektualnym. Niekt�rych latwo zidentyfikowac w oprciu o matrialy
zr�dlowe, innych przez domniemanie. Napewno znal on Stanislawa Prusa ("Adama"), Jana Turowskiego ("Norberta"),
Tadeusza Kuncewicza ("Podkowe"),
Konrada Bartoszewskiego ("Wira"), Edwarda Markiewicza (12) ("Kaline") etc. .
R�wnolegla do wywodzacej sie z patyzanckej legedy trwala w chlopcu fascynacja harcerstwem . Miala to byc organizacja niezalezna suwerenna i wyrazajaca
polskie interesy.
Nie ulega zadnej watpliwosci, iz Sr 895 /52 nalezala do jednej z bardzo wielu w tamtym okresie spraw "politycznych". (13)
Na specjalne zwr�cenie uwagi zasluguje jezyk tego typu material�w pelen obelg, insynuacji, przemilczen i p�lprawd. Podobne formy byly stosowane w
srodkach masowego przekazu tamtego okresu i mialy sluzyc zamazywaniu realnej rzeczywistosci.
Najwiecej niejasnosci zawiera sprawa plochocimska oparta jedynie na "przyznaniu sie do winy". Brak swiadk�w (a przeciez ktos musial zauwazyc
mlodych ludzi krecaych sie w ciagu czterech kolejnych wieczor�w w okolicy plochocimskiej lub pruszkowskiej stacji, ktos sprzedal im klucze do rozkrecenia szyn i
butelki z nafta do smarowania nakretek), brak r�wniez dowod�w rzeczo wych. (Wszak owe nieszczesne klucze mialy lezec na dnie poblskiej rzeczki).
Niekt�re punkty oskarzenia zdradzaja symptomy glebokiej i groznej prawnej schizofrenii: stwierdzenie dotyczy zarzutu obserwacji (wsp�lnie J. Janiszowska)
raszynskiego radionadajnika, (rzekomo celem zniszczenia urzadzen), r�wniez przejazdzki grupki mlodych ludzi w rejon Tarachomina z domniemanym zamiarem
napadu na straz przemyslowa..
Sadze, iz nadeszla pora odrzucenia owej serwowanej przez "tw�rc�w" "wyroku" fabularno-sensacyjnej opcji reprezentujacej
ubecko-pezetperowska rzeczywistosc.
Pytanie choc retoryczne jest bolesne i wymagajace osadu: Kto tu byl zbrodniarzem i morderca ?
Byl to autentyczny protest przeciwko, (z dnia na dzien) narastajacej sowietyzacji Polski, na mordowanie i wiezienie najwartosciowszych ludzi
(szczeg�lnie zwiazanych z kregami akowskimi), na sowiecka cyniczna postawe wobec niedawnego Warszawskiego Powstania, na totalne metody podporzadkowywania
Polski i Polak�w Zwiazkowi Sowieckiemu.
Mlodziez zgrupowana w "Kraju" ,w znakomitej wiekszosci wywodzaca sie z kreg�w tajnego okupacyjnego harcerstwa lub druzyn powstalych
bezposrednio po wojnie wyznawala w spos�b bezkompromisowy zawarty w przedwojennym prawie harceskim system wartosci moralnych oraz patriotycznych i
to ona, (mimo ponurej rzeczywistosci) wyrazala autentyczne idealy i polski interes .
Konrad Bartoszewski ("Wir") w swych wspomnieniach "Polska dola" napisal:
W biezacym roku mija piecdziesiata rocznica smutnych i bolesnych wydarzen jakimi byla likwidacja organizacji zalozonej przez Z. Sabote vel "Jana".
W spos�b szczeg�lny chce zaapelowac do szczebrzeszynskiej mlodziezy, by zachowala w pamieci harcersko-potriotyczne idealy Tadzia i symboliczne
miejsce owej pamieci przy boku swego ojca.
Zywie nadzieje, iz w biezacym roku pojawia sie publikacje na temat "Kraju", bowiem nar�d bez historcznj pamieci to nar�d skazujacy sie na zaglade.
Przypisy
Bibliografia
Jednoczesnie trwalo dyskretne (niekiedy otwarte) instalowanie stalinowskiego rezimu. Funkcjonariusze NKWD lacznie z osobnikami w polskich mundurach
inwigilowali srodowiska i poszczeg�lne osoby podejrzane o udzial w ruchu oporu, werbowali donosicieli i potencjalnych kandydat�w do aparatu represji.
Ten konglomerat enkawudzist�w z polskojezycznymi renegatami potocznie zwano "szturm�wka", To jej czlonkowie dokonywali oblaw i aresztowan torturujac
ofiary celem wymuszenia zeznan, (r�wniez morderstwa popelniane przez owa "szturm�wke" nie nalezaly do rzadkosci).
W tym czasie Szczebrzeszyn przezywal niedluga prosperite. Niczym wedrowne ptaki przysiedli tu "wygnancy": Slazacy, Pomorzanie,Wielpolanie,
oraz "uciekinierzy" przed bratob�jcza pozoga z pobliskiej wschodniej Malopolski.
Dzieki osobom pochodzacym z zachodnich badz wschodnich ziem wzmocnione zostalo gimnazjalne grono pedagogiczne. Przypomne nazwiska tamtych postaci.
Byly to panie: Rzepecka, a nieco p�zniej Kopytowa i Glazowska, zas panowie to Lubos oraz Slawek.
Ze wzgledu na kiluletnia okupacyjna przerwe rekrutacja do poszczeg�lnych klas gimnazjalnych miala liberalny charakter
- czesto doswiadczenie i wiek z nawiazka uzupelnialy wiedze formalna (wsr�d mlodziezy r�wniez spory odsetek stanowily "przelotne ptaki").
O tym, iz Tadzio byl owocem zwiazku doktora Klukowskiego z wlasna pomoca domowa wiedzialo cale miasteczko.
�w romans jedynie nieznacznie poprzedzil date slubu doktora Zygmunta z mloda, pochodzaca ze Zwierzynca panna Zofia Szymanska.
Czy juz w�wczas istnnial zamiar adoptowania dziecka ?
Nie ulatwialy tego meandry przedwojennego prawa cywilnego i zapewne owe klopoty sprawily, iz wykorzystano dopiero prawo PRL i Tadeusz otrzymal nazwisko
Klukowski tuz przed podjeciem nauki w zamojskim liceum, w 1947 r.
W takich okolicznosciach poznalem p�zniejszego towarzysza oboz�w i wypraw harcerskich , gorliwego propagatora niedawnej legendy partyzanckiej,
szczeg�lnie jednak entuzjaste "Szarych Szereg�w", lektur z tym zwiazanych, oraz powstanczych piosenek, wreszcie dostarczyciela ksiazek z biblioteki
Z. Klukowskiego. To ostatnie traktowalem jako dow�d specjalnej zazylosci, jako, iz maksyma wlasciciela zbioru bylo" ksiazek nie pozyczam"(do domu).
Z inicjatywy pani Janiny J�zwiakowskiej (dyrektor gimnazjum),w polowie wrzesnia 1944r. w jednej z sal tzw. "Malej Szkoly" odbylo sie zebranie, na kt�rym
(przy aplauzie zgromadzonej mlodziezy) powstaly druzyny harcerskie.
Jedynym posiadajacym przedwojenny stopien harcerski byl Zygmunt Kasztelan i on zostal pierwszym druzynowym.
Latem 1945r.zamojski hufiec zorganizowal w Wysokim kolo Zamoscia w tamtejszym budynku szkolnym, pod komenda zamojskiego nauczyciela ph.J�zefa Bojara
ob�z. (Podobno byla to pierwsza tego rodzaju impreza na powojen- nych polskich ziemiach).
Najistotniejszymi osiagnieciami obozu bylo nadanie uczestnikom pierwszego stopnia harcerskiego (mlodzika), oraz odebranie przyrzeczenia o nastepujacej
tresci: "Mam szczera wole calym zyciem sluzyc Bogu i Polsce, niesc chetnie pomoc bliznim i byc posluszny prawu harcerskiemu".
Wsr�d grupki chlopc�w ze Szczebrzeszyna zapamietalem Sylwestra Muche, Romualda Kolodziejczyka, Mariana Kopyciaka, Tadeusza Koscielskiego.
Poniewaz w tymze roku rodzina Kasztelan�w powr�cila na swe pomorskie pielesze, schede po Zygmusiu przejal duet Kolodziejczyk -Koscielski.
W�wczas Tadzio zaprzyjaznil sie z Jurkiem Kurzepa i kilku innymi chlopcami z tej miejscowosci .
W 1947 r. zamknieto szczebrzeszynskie gimnazjum. Znakomita wiekszosc koleg�w rozproszyla sie celem szukania mozliwosci kontynuowania wyksztalcenia
og�lnego. Byl to jednoczesnie kres harcerstwa opartego na bazie szkoly sredniej.
Polska forma skautingu jakim bylo miedzywojenne harcerstwo od zarania zostala skazana na zaglade przez komunistyczny internacjonalizm Organizacja
skutecznie ksztaltujaca prawosc charakter�w postawy patriotyczne i chrzescijanskie od poczatku postrzegana byla przez komunist�w jako "agentura
imperializmu". Jednak to nie owi chlopcy i dziewczeta w szarych mundurkach przeciagali na swa strone czlonk�w Z.W.M a nastepnie z Z.M.P ,
bylo zupelnie odwrotnie. To ci kt�rzy pragneli zachowac prawo do wlasnej tozsamosci dzialali "nielegalnie".
Z Tadziem Klukowskim stracilem codzienny kontakt. Zetknalem sie z nim zaledwie kilka razy.Mialem jednak informacje o jego pobycie w Zamosciu,
nastepnie w Warszawie.
W roku nastepnym (1952), szczeg�lnie po aresztowaniach w Zwierzyncu lokalna pogloska co raz uporczywiej laczyla smierc S.Martyki z nazwiskiem
T. Klukowskiego. W owym czasie juz samo zdradzenie zainteresowania ta sprawa bylo niebezpieczne. (Nasze mieszkanie przy ul Zamojskiej i bez tego niekiedy
odwiedzali "smutni panowie").
Niemal piecdziesiat lat po tamtych wydarzeniach zetknalem sie z mieszkancem podszczecinskiej wioski, kt�ry zdradzil sie, iz znal doktora Zygmunta
Klukowkiego i wielu innych mieszkanc�w Szczebrzeszyna.
Skojarzenie postaci owego starca z osoba pewnego donosiciela wyslugujacego sie sowietom bezposrednio po wojnie, oraz por. UB
T.Romanowskim (1) nastapilo nieco p�zniej i stalo sie impulsem do powrotu zainteresowania wydarzeniami z przed p�lwiecza.
Dokument zapewne zostal przekazany do Wronek wraz z osadzeniem w tamtejszym wiezieniu dwu ostatnio wymienionych skazanych.
Dzieki uprzejmosci pracownika rzeczonego archiwum udalo mi sie uzyskac jego kserokopie.
Niestety jest ona w stanie niepozwalajacym na dalsze powielanie.
Mimo tego sadze, iz material �w wart jest om�wienia.
Stalo sie paradoksem, iz �w Izraelita w spos�b istotny spowodowal tragedie Zygmunta Klukowskiego: czlowieka, kt�ry udokumentowal holokaust na
Zamoj szczyznie, nastepnie swiadczyl o owych zbrodniach w Norymberdze.
" Komisja Mazura"zapisala: "..pplk. Ligeza ponosi odpowiedzialnosc za nastepujace czyny i zaniedbania:
- niedopelnienie obowiazku nadzoru nad sledztwem bylego MBP sprowadzajac go do czczej formalnosci (2)
- nie reagowanie na skargi wiezni�w sleedczych na stosowane wobec nich przestepcze metody sledcze (3)
-oskarzanie w kilku spreparowanych spraawach mimo jawnych sprzecznosciach w dowodach i zeznaniach -
(tlumienie krytyki ze stro- ny podleglych prokurator�w) (4)
-nieprotok�lowanie we wlasnym koncowym przesluchaniu zeznan korzystnych dla skazanych (5)
-uczestniczenie w preparowanych "konfroontacjach" i stosowanie gr�zb (6)
-kwalifikowanie przed sadem skarg oskarrzonych na katowanie ich w sledztwie jako prowokacji (7)
-tolerowanie "komwejera" jako metody slledczej przy czym okreslal ja jako metode sluszna (oswiadczenie wlasne przed komisja)
-przyjmowanie zarzut�w organ�w Informaccji (Wojskowej) bez sprawdzania, wbrew obowiazkowi prokuratora,
-stosowanie osobiscie przymusu wobec oss�b aresztowanych (8)
Prawdopodobnie zatrzymanie na Zoliborzu Krystyny Metzger w dniu 24 czerwca 1952r.zapoczatkowalo kolejne aresztowania.
20 wrzesnia na Krystyne Metzger, Ryszarda Cieslaka, Leszka Sliwinskiego, Tadeusza Kowalczuka, Boguslawa Pietrkiewicza (9)
7 listopada na Jadwige Janiszowska
20 listopada na Anne Przyczynek
1 grudnia na Tadeusza Klukowskiego, Jerzego Kurzep i AntonieGrobickiego
- udzial w organacji "Konspiracyjne Oddzialy Skautowe"(K.O.S) 1947-1948
- udzial w organizacji "Kraj':marzec-2 lipiec 1952
- wsp�ludzial w napadach na milicjanta i oficera L.W.P ,
- wsp�ludzial w napadach na adw. Branickiego, Buszkowskiego i Grafa (Graf byl w tym czasie prokuratorem wojskowym pozostali obroncami przed sadami wojskowymi)
- udzial w zamiarze napadu na wartownik�w w Tarachominie,
- udzial w rozkrecaniu toru pod Plochocinem,
- posiadanie i przechowywanie broni,
- obserwowanie (wraz z J. Janiszowska) radiostacji w Raszynie
W materiale czytamy: "... wszyscy oni wstapili na droge konspiracji i dzialalnosci nielegalnej palajac nienawiscia do Polski Ludowej i Zwiazku
Radzieckiego, szczeg�lnie jednak wystepuje to u oskarzonego Klukowskiego, kt�ry bedac urzednikiem panstwowym sam szukal kontaktu z przyw�dca
antypanstwowej organizacji.."
W przypadku identycznego zarzutu dotyczacego uszkodzenia toru pod Plochocinem czyn Klukowskiego podporzadkowano pod art.15 § 2, zas Kurzepy i
Grobidkiego pod art3 § 1 slawetnego dekretu z dn. 13. 6. 1946 r.
Jest wiec niemal pewne, iz sugestia podtrzymania wyroku przez Rade Panstwa byla inicjatywa rodem z ubeckich kreg�w.
Moja pamiec tamtego czasu uzupelniona znajomoscia Tadzia i jego ojca
pozwala mniemac iz kierunek sledztwa mniej zajmowal sie dzialalnoscia w "Kraju", z kt�ra to organizacja mlodszy Klukowski zetknal sie przed trzema zaledwie
miesiacami i nie m�gl byc wyczerpujacym zr�dlem informacji w powyzszej materii, zapewne bardziej ubecje interesowaly lata wczesniesze zwlaszcza ludzie
przewijajacy sie w tamtym czasie przez szpitalne mieszkanie Zygmunta Klukowskiego, a kt�rych niewatpliwie znal jego syn. Potwierdza tego rodzaju domniemanie
Konrad Bartoszewski w swych wspomnieniach (11).
Juz w 1952 r. zetknalem sie z pogloska o pelnej determinacji postawie Tadeusza w sledztwie. Niestety! Ideologiczne dyskusje z ubekami, branie"win" na
siebie , badz zaslanianie sie brakiem pamieci jedynie pogarszalo sytuacje. Zapewne liczono na to iz bedac synem doktora Zygmunta duzo wie o ludziach
czasu okupacyjnego ruchu oporu i o aktualnych konspiracyjnych organizacjach i usilowano to zen wydobyc. Dodatkowo aresztowanie ojca do maksimum
ograniczylo mozlwosc inter wencji ze strony rodziny. Dla ubecji nadszed czas zemsty na niepokornym doktorze i jego synie.
(Z. Klukowski r�wniez po opuszczeniu wiezenia stwierdzil , iz podcza sledztwa uragano mu z powodu "reakcyjnego" wychowania syna).
Dwa razy skladal Tadzio przyrzeczenie. Po raz pierwszy w wieku lat dwunastu w ojcowskim pokoju "na wz�r harcerskiego" na rece T. Guminskiego.
Majac lat czternascie ponownie, w Wysokim w czasie trwania obozu harcerskiego. Tym przyrzeczeniom oraz tresciom za nimi stojacych wierny pozostal do konca.
W wyroku czytamy, ze "Jan" poinformowal go o celach i zadniach organizacji, a mianowicie, ze organizacja zmierza do zmiany ustroju Panstwa Polskiego,
ze jest ona przedluzeniem ideologii A.K., ze sklada sie z bylych czlonk�w batalion�w "Zoska" i "Parasol".
Osk.Klukowski wyraziwszy chec przystapienia do organizacji "Kraj" otrzymal od "Jana" pseudonim "Krzysztof"..
W tego typu procesach sprawiedliwosc, prawda i uczciwosc nie mialy zadnego znaczenia.. Celem owych rozpraw, (odbywajacych sie warunkach uragajacych
elementarnej ludzkiej godnosci) bylo eliminowanie rzeczywistych, badz urojonych przeciwnik�w niesuwerennego rezimu, zastraszanie spoleczenstwa,oraz
wykazywanie wiernopoddanczej postawy wobec wschodniego suwerena..
W tamtym czasie wiekszosc ludzi umiala "czytac miedzy wierszami", tak nalezy uczynic r�wniez w tym przypadku.
Sledztwo trwalo od poczatku lipca do ostatnich dni listopada 1952 r. W tym okresie nastapilo "nie budzace watpliwosci przyznanie sie do winy
osk-nych".
Niezauwazenie przez WSR powyzszego czynnika jako okolicznosci lagodzacej jest na tyle symptomatyczne, iz mozna je tlumaczy jedynie pelna znajomoscia
przez "wysoki sad" metod sledczych stosowanych w MBP.
Wreszcie op�znienie sie niezawodnego w punktualnosci moskiwskiego ekspresu, to zby wiele zagadkowych czynnik�w skladajacch sie na jedno zjawisko,
wytlumaczalne tylko wtedy, gdy zalozymy, iz wiadome choc tajemne sily rezyserowaly i sterowaly wydarzeniami.
Tajemniczym r�wniez pozostaje cel poszukiwan Z. Soboty u wyminionych w tekscie prawnik�w i posla Dobrowowolskiego. Byc moze chodzilo o uzysknie
infornacji o agentach UB, lub stanie ubeckiej wiedzy na temat podziemnych orgaonizacji. (Buszkowski istotnie byl obronca w sprawach politycznych ,
Graf w latach 1951 -1953 bylprokuratorem Wojskowej Prokuratury Okregowej Nr. 1 w Warszawie, zas w latach 1948-1949 prokuratorem Wojskowej Prokuratury
PKP).
Gdy spojzymy na "szkodliwe" efekty dzialalnosci organizacji "Kraj" to zgoddnie z ubeckim materialemstwierdzimy, iz byly one nader
mizerne: trzech kolejarzy z drobnymi zadrapaniami, dwa stracone przez "bohaterskich" milicjant�w pistolety i kikadziesiat sztuk amunicji,
sk�rzana teczka z dziesiecioma tysiacami zlotych. Nie padl ani jeden strzal ze strony "terroryst�w", nikt nie zostal przez nich uderzony.
W zamian dwie osoby zabite ubeckimi kulami. (Sobota i Maslanko), zmordowany "w majestacie prawa" Klukowski, kilkadziesiat os�b skazanych na
wieloletnie w potwornych warunach wiezienie.
Nie popelnimy bowiem bledu interpretujac tamte wydarzenia i tamten czas perspektywa widziana oczyma nie tylko mlodziezy zgrupowanej w "Kraju"
r�wniez oczyma wiekszosci spoleczenstwa.
Cena kt�ra przyszlo zaplacic byla straszliwa.
Mozna wybrzydzac na spos�b wyrazania dezaprobaty! Czy wszakze istnial inny?
Dodatkowo, (o czym wielokrotnie powyzej) ubecka "prawda" do najrzetelniejszych zapewne nie nalezy.
Jest natomiast bezspornym faktem, iz dzialalnosc mlodziezy z "Kraju" stala sie jedna z kropli powodujacych erozje systemu.
"Uwazam za sw�j obowiazek pozostawienie wspomnien z tego okresu (1944-1956), kt�ry jak wszystko na to wskazuje, jest najbardziej zagrozony w swej
prawdzie i moze zostac kompletnie zafalszowany".
Dla wiekszosci dzisiejszych mieszkanc�w Polski to nawet nie historia, a jedynie plama, kt�rej koloru nie potrafie zdefiniowac: biala, a moze czarna?
Nie o kolor tu jednak chodzi, lecz o minimalizacje plamy. "Mlodzi gniewni" poczatku lat piecdziesiatych byli nosicielami okreslonych wartosci,
kt�re i dzis sa aktualne.
1. Mieszkaniec wsi Zarnowo Tadeusz Tomaszewski (domniemany por.Romanowski) zmarl w w roku 2000.
2. w sprawie Jana Mazurkiewicza i innych,w sprawie Franciszka Chmielewskiego
3. w sprawie R. Pitery, kt�ry byl pokrwawiony, albo F.Chmielewskiego, kt�ry byl okrutnie torturowany
4. w sprawie Walasinskiego zareagowal odebraniem spawy prok. kpt Nowakowi i oskarzal osobiscie
5. w sprawie Polonskiej
6. aresztownemu Dyrdzie grozil, ze "przezyje jeszcze gorsze rzeczy w sledztwie"
7. w sprawie Dyrdy przed sadem oswiadczyl, iz takie metody wobec niego sa wlasciwe
8. skazani na smierc Moskala , Pazniewski i inni skarzyli sie, ze Ligieza osobiscie bil ich w sledztwie uderzajac glowami o sciane
9. byl to proces oskarzonych o zab�jstwo S. Martyki (cztery wykonane wyroki smierci)
10. z kara smierci laczylo sie niemal automatycznie pozbawienie skazanego "praw publicznych i honorowych praw obywatelskich na zawsze"
Gdyby proces rechabilitacyjny Tadeusza Klukowskiego dotychczas nie mial miejsca nalezaloby go zainicjowac przez mieszkanc�w Szczebrzeszyna lub organizacje
harcerskie (lokalne lub centralne)
11. Bartoszewski stwierdza, iz jego proces byl pr�ba wykorzystania zeznan J.Kurzepy przeciwko "Wirowi" (owe zarzuty byly wrecz smieszne)
12. W pazdzierniku 1944 r. w klasie pojawil sie nowy uczen serdecznie witany przez Tadzia. Byl to Cezary Klus, siostrzeniec niezyjacego mjr "Kaliny".
Chlopiec wraz matka i bratem Bogdanem zamieszkal przy ul.Cmentarnej (w�wczas posesja pani Zofii Jaworskiej)
13. Mlodsze pokolenie Polak�w ma bardzo mgliste pojecie czym byly procesy politycze i jaka skale objela owa procedura. K. Szwagrzyk pisze:
"Zbrodnicze prawo stanowilo skuteczny orez w walce o nowy ust�j. W oparciu o nie w latach 1944-56 na kary smierci skazano w Polsce i w wiekszosci
stracono ok. 4,5 tys. os�b, zas kilkaset tysiecy przeszlo przez wiezienia i gesta siec oboz�w pracy.
1. Kszysztof Szwagrzyk "Zbrodnie w majestacie prawa 1944-1956"
2. Jerzy J�zwiakowski "Armia Krajowa na Zamojszczyznie"
3. Zygmunt Klukowski "Dziennik z lat okupacji"
4. Aleksander Przysada "Zygmunt Klukowski lekarz ze Szczebrzeszyna"
5. Czeslaw Bartnik "Mistyka wsi"