Aby cytować ten artykuł:

K. de Walden-Gałuszko, Nowe aspekty pomocy osieroconym rodzinom, [w:] L. Niebrój, M. Kosińska (red.), Rodzina: opieka nad chorym, Eukrasia vol. 1, ŚAM, Katowice 2003: 123-128

Krystyna de Walden-Gałuszko

NOWE ASPEKTY POMOCY OSIEROCONYM RODZINOM

Abstract

New aspects of bereavement care

There are different ways of grieving depending on the “value” of dead (painful, conflicting, conventional, ambivalent, existential). We can observe also the influence of different cultures, times and gender on the attitude toward death and bereavement.

Contemporary western societies present mainly two attitudes to the dead persons:

1.     The living must leave the dead behind and move on without them.

2.     The dead are always with us and the bereaved continue to bond with them.

There are also two proposals of management with grief:

1.   Emotions of grief should be contained – the distraction (practical tasks) are good way of getting over the suffering.

2.   The grief must be expressed, talked through and so on.

We should realize that everyone grieves differently and should accept wide variability of the ways of bereavement care.

Key words: ways of grieving, attitudes, management

 

Osierocenie jest stanem psychicznym, powstającym u człowieka po stracie bliskiej osoby. Należy go odróżnić od żałoby, będącej przykrą sytuacją, wraz z wszelkimi formami dotyczącymi określonego sposobu zachowania się, ubioru itp.

W zależności od tego, jaką „wartość” dla osieroconego stanowiła osoba zmarła – można mówić o różnych „stylach” osierocenia.

Najbardziej powszechnym, zwłaszcza wśród osieroconych małżonków, jest tzw. styl „bolesny”. Pojawia się, gdy zmarły przedstawiał dla osoby osieroconej wielką wartość – zarówno w sensie emocjonalnym, jak i poznawczym. Odejście takiego bliskiego człowieka powoduje  poczucie  okaleczenia – przedświadczenie, że część  własnej  osoby  „umarła”. W sytuacji, gdy zmarły jest postrzegany jako „wartość” w sensie poznawczym, lecz nie łączą z nią osieroconego więzi emocjonalne, może pojawić się styl konfliktowy: śmierć człowieka nie wywołuje żalu, co łączy się jednak z poczuciem winy, pewnego dyskomfortu z tego powodu.

Do zupełnie innej sytuacji dochodzi wtedy, gdy osoba zmarła nie tylko była emocjonalnie obca, lecz także nie była akceptowana poznawczo – „nie stanowiła wartości”. Osierocenie (do którego wówczas właściwie wcale nie dochodzi) przybiera postać wyłącznie konwencjonalnej żałoby.

Jeszcze inaczej dzieje się wtedy, gdy śmierć osoby bliskiej wiąże się z poczuciem straty – lecz jednocześnie – rodzi poczucie ulgi wywołanej możliwością odpoczynku po bardzo obciążającej, długotrwałej i wyczerpującej opiece. Mamy wówczas do czynienia ze stylem „rozszczepiennym”. Natomiast jeśli osoba zmarła „wypełniała” życie opiekuna – na niej koncentrowały się wszystkie siły i całe zaangażowanie psychiczne – odejście jej wywołuje poczucie utraty sensu życia. Mówimy wtedy o egzystencjalnym stylu osierocenia.

Przedstawione style osierocenia wskazują, że nie wszyscy, którzy utracili bliską osobę wymagają pomocy. Są zresztą i tacy, którzy chociaż przeżywają bardzo emocjonalny stan utraty – potrafią samodzielnie wrócić do równowagi lub otoczenie zapewnia im efektywne wsparcie. Trzeba ponadto podkreślić, że ludzie bardzo różnie reagują na tę samą sytuację.

W ciągu ostatnich 100 lat poglądy na temat osierocenia – a co za tym idzie – wskazania terapeutyczne uległy dużej zmianie. W znacznym stopniu wypływało to z wzorców kulturowo-obyczajowych, które w tym czasie drastycznie się zmieniły. Pierwszą połowę XX wieku charakteryzowała fascynacja techniką i postępem – wierzono w możliwości opanowania świata, w to że sukces zależy od aktywności własnej jednostki. Był to okres dominacji mężczyzn w „życiu publicznym”. Fakt ten rzutował mocno na „obyczaje” i sposób przeżywania osierocenia. Mężczyźni na ogół niechętnie ujawniają swoje uczucia, cenią opanowanie, powściągliwość, rzadko szukają wsparcia u innych. Cenią też sobie własną autonomię i samodzielne rozwiązywanie problemów.

Czynniki te sprawiły, że w tym czasie akcent położono na podwójne umocowanie osierocenia: jego część emocjonalną lokalizowano w sferze prywatnej, domowej, przynależnej raczej kobietom – natomiast w życiu publicznym ceniono przede wszystkim opanowanie oraz przekształcenie przeżyć w formę aktywności i zaangażowania w pracę.

W drugiej połowie XX wieku – po doświadczeniach wojny, holocaustu i obozów zachwiała się wiara w postęp i cywilizację. Zaczęto ponownie zwracać się ku przeszłości – doceniać rolę uczuć. Tendencje te zyskiwały coraz  większe znaczenie, tym bardziej, że towarzyszyły im gwałtowne zmiany społeczne. Kobiety masowo i bardzo aktywnie zaczęły się angażować w pracę zawodową i brać udział w życiu publicznym. Zaowocowało to między innymi zmianą  postawy wobec problemu osierocenia. Rozwinął się – bardzo kobiecy w swojej istocie – ruch  ekspresywistów, który podkreślał rolę uczuć w przeżywaniu stresu i konieczność jego odreagowania poprzez ujawnienie emocji na zewnątrz – czyli ekspresję.

W latach 90. pojawiły się nowe koncepcje, nawiązujące do pogłębionych analiz psychologicznych na utratę osób bliskich, dostrzeżono też inne aspekty emocji osób osieroconych.

Obserwacje te dotyczyły zwłaszcza grupy osieroconych małżonków – te utraty były określane jako największy stres życiowy (100 pkt. na skali stresu). Wyniki ujawniły, że wdowcy reagują częściej i głębiej depresją na utratę aniżeli wdowy. Częściej popełniają samobójstwa, częściej też zdarzają się wśród nich zgony następujące wkrótce po śmierci żony.

Strobe  uważa,  że  mężczyźni  na  ogół  czerpią  większe  korzyści  z  małżeństwa, w związku z tym po śmierci żony gorzej sobie radzą z czynnościami domowymi i narażeni są na konieczność całkowitego przeorganizowania życia, co stanowi dla nich dodatkowo duży  stres. Wdowy  adaptują  się  łatwiej  do  codziennej  egzystencji  –  tym  bardziej, że w znacznie większym stopniu niż mężczyźni czerpią satysfakcję z kontaktów z innymi ludźmi, doznając od nich skutecznego wsparcia. Ta reguła dotyczy jednak wyłącznie układów małżeńskich – wszystkie inne natomiast utraty bliskich osób (dzieci, rodziców, rodzeństwa) stanowią znacznie poważniejsze przeżycie emocjonalne dla kobiet, które reagują wówczas silniejszym przygnębieniem niż mężczyźni i w znacznie większym stopniu od nich potrzebują profesjonalnej pomocy.

Badanie nad osieroceniem przeprowadzano częściej w grupach kobiet, które też chętniej w nich uczestniczyły. Prawdopodobnie dlatego klasycy teorii osierocenia do nich przede wszystkim dostosowali swoje programy pomocy, opierając się na przyjętych ogólnie schematach przebiegu omawianego procesu. Schemat ten – opisywany wielokrotnie przez Parkesa i Bowlby’ego zakładał, że w pierwszym etapie pojawia się u osieroconej osoby szok, odrętwienie i poczucie nierealności. Następnie, w drugim etapie, następuje stopniowe  uświadomienie sobie straty. Pojawiają się paroksyzmy  żalu, smutku, rozpaczy a następnie tęsknota, szukanie osoby zmarłej. Wyraża się to przeglądaniem listów, zdjęć, chodzeniem na cmentarz, koncentracją na swojej stracie, połączonej z dezorganizacją życia, trudnościami w codziennej aktywności, przygnębieniem, apatią i izolacją. Stopniowo stan ten łagodnieje – paroksyzmy żalu zdarzają się coraz rzadziej, są też coraz słabsze – w końcu człowiek rozpoczynał kolejny – trzeci etap reorganizacji i powrotu do normalnego życia.

Opierając się na tak zarysowanym przebiegu tego procesu opracowano w miarę dokładny program „pracy nad żalem osierocenia”.

Zakładał on kolejne, w marę harmonijne i pogłębione przechodzenie osoby osieroconej przez poszczególne etapy, szczególną uwagę zwracając na to, by na początku doświadczyć realności straty, po to by następnie świadomie przeżyć ból rozstania, nie negując go, nie unikając, ani nie tłumiąc. Etap końcowy programu zakłada pożegnanie się ze zmarłym, rozliczenie z bogactwem wspólnej przeszłości, podziękowanie za to, powrót z nowym zapasem energii do życia, z ukierunkowaniem ku przyszłości. Program zdrowienia był ściśle określony czasowo, mieszcząc się w granicach ok. 12 miesięcy. Taki też program przeprowadzania przez proces osierocenia był długo powszechnie aprobowany jako jedynie skuteczny. Ostatnio zaczęto podważać jego uniwersalność. Stroebe, analizując wyniki badań nad efektywnością przedstawionych form pomocy, nie znalazł jednoznacznych dowodów na to, że im bardziej ludzie na początku ujawniają swoje emocje, im więcej o nich mówią, tym szybciej wracają do równowagi psychicznej. Stroebe i Schmit, opierając się na badaniach własnych, zaproponowali inny model procesu osierocenia. Przedstawiali go jako stan pewnego continuum, znajdującego się między biegunem koncentracji na uczuciach: żalu, tęsknoty i silnego związku ze zmarłym a biegunem aktywności, działania, rozwiązania konkretnych problemów, czasem kontynuacji dzieła osoby zmarłej. Bazując na tak pojmowanym modelu osierocenia zwracali uwagę na fakt, że ludzie znajdujący się bliżej bieguna aktywności (szczególnie mężczyźni) inaczej przeżywają osierocenie i wymagają innych form pomocy niż osoby reagujące przede wszystkim emocjonalnie. Spostrzeżenia Stroebe i Schmita zaowocowały nowymi propozycjami programów pomocy – osieroconym. Początkowo uważano, że większość kobiet i niewielka grupa mężczyzn reagujących bardziej emocjonalnie chce i potrzebuje pomocy skoncentrowanej na uczuciach, zachęcającej do ich ekspresji. Osoby takie czują się lepiej, gdy terapeuci znają i aprobują uczucia omawiając ich stany emocjonalne.

Pomoc tego rodzaju, jak zauważono, nie zawsze jednak skracała okres żalu, natomiast z reguły satysfakcjonowała obie strony. Z kolei, jak wiadomo, większość mężczyzn zachowywała dystans w stosunku do wszelkich form pomocy, uważając że im to nie jest potrzebne – osoby te unikają wówczas z reguły mówienia o swoich emocjach.

Analizując głębiej uzyskane wyniki swoich obserwacji Schmit uznał, że po to by programy pomocy były efektywne, należy skłonić osieroconych do takich zachowań, jakich oni w naturalny sposób unikają. Profesjonalna pomoc zatem, zdaniem Schmita, powinna zmierzać do zaoferowania ludziom tego, czego oni naprawdę potrzebują, a nie tego, czego chcą. Opracowany przez niego system pomocy dotyczył wdowców (których zachęcano do mówienia o swoich zmarłych, doprowadzając ich w ten sposób pośrednio do ujawnienia emocji) oraz  wdów, które z kolei  były  skłaniane  do  rozwiązywania  praktycznych  zadań i realizowania się w pracy. Wyniki badań istotnie ujawniły obniżenie poziomu stresu po takiej terapii w obu grupach. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że program został zastosowany w wybranej grupie osieroconych. Nie wiadomo, czy sprawdzi się on u innych osób, zwłaszcza tych, które przeżywają żal osierocenia w sposób patologiczny, prezentując np. szczególnie wysoki poziom depresji. Nie wiadomo także, czy skuteczność tej propozycji nie zmieni się z biegiem czasu. Wiadomo, że obyczaje i wzorce kulturowe ewoluują obecnie bardzo szybko, a role społeczne mężczyzn i kobiet ulegają ujednoliceniu. Wydaje się, jednak, że  aktualnie  program  Schmita  zasługuje  na  uwagę  i  próby  wprowadzenia  go w życie.

Nowe spojrzenie na problem osierocenia i wynikające z niego implikacje praktyczne zawdzięczamy również Susan le Poidevin, która zaproponowała wieloobszarowy model osierocenia. Zwróciła uwagę, że utrata bliskiej osoby rzutuje nie tylko na sferę emocji osieroconych, lecz wywiera też wpływ na inne obszary ich życia, np. obszar społeczny, mobilizując do przyjęcia roli pełnionej dotąd przez osobę zmarłą. Zmiana dotyczy także obszaru stylu życia lub obszaru osobowej tożsamości (identyfikacja osoby wiąże się czasem ze zmianą statusu społecznego, utratą społecznego prestiżu itp.).

Nie wolno w tych rozważaniach pomijać również bardzo ważnego obszaru duchowego, który wyraża się często przewartościowaniem dotychczasowego systemu poglądów, nowym spojrzeniem na problem nieśmiertelności, wolności i Boga.

W nawiązaniu do tego ostatniego modelu warto wspomnieć o jeszcze innej propozycji programu pomocy osieroconym. Są osoby, które nie potrafią i nie chcą realizować programu, który  nakazuje im odcięcie się od bliskiej osoby zmarłej. W 1966 r. Klass pisał o „wewnętrznej reprezentacji zmarłego w życiu osoby osieroconej”, a Walter w tym samym czasie proponował, by dostrzec proces osierocenia w innej perspektywie: celem przeżywanego żalu utraty osoby zmarłej nie powinno być przerwanie z nią więzi, lecz raczej włączenie jej do bieżącego życia. Tak zrozumiany program pomocy osobom osieroconym zmierzałby zatem do tego, by pomóc im znaleźć właściwe miejsce dla swoich bliskich zmarłych w bieżącym życiu. Zmarły pozostaje wówczas w jakimś stopniu wśród bliskich żywych. Jest wcielony w życie rodziny a przeszłość, do której należy, jest konstruktywnie wbudowana w teraźniejszość, wzbogacając ją.

Zwolennicy programów tego typu argumentują, że pożegnanie zmarłego i zerwanie z nim więzów dla wielu nie jest i nie może być magiczną formułą wyzdrowienia. Każdy człowiek jest niepowtarzalny  zarówno pod względem swych dyspozycji psychicznych, jak i osobistych doświadczeń, poglądów oraz systemu wartości. Programy pomocy w sytuacjach trudnych muszą być w miarę możliwości dostosowane do każdego indywidualnie.

Wydaje się, że przedstawione teorie osierocenia i bazujące na nich programy pomocy wskazują na bardzo duże zróżnicowanie sposobów jego przeżywania. Należy się cieszyć, że prawidłowość ta została współcześnie dostrzeżona i podjęto skuteczne próby zastosowania jej w praktyce.

 

 

Hosted by www.Geocities.ws

1