Abstract
A PHYSICIANS
CHARTER – ETHICAL OPEN QUESTIONS
The article discusses a document called Medical
Professionalism in the New Millennium: A Physicians Charter resolved by
two American medical organizations in early 2002: ABIM Foundation and
ACP-ASIM Foundation, and by European Federation of Internal Medicine. The
Charter is supposed to give advice to physicians in all issues which
generate doubts of moral nature. The dyna-mic development of biomedical
sciences creates more and more morally ambiguous issues, both in individual
and social spheres of medical activities. The article points at a vague
character of the Char-ter and that it cannot really help in solving
particular ethical problems that physicians have. It is argued that it is a
fault of all codes of professional ethics which is caused by the fact that
during their construction too little attention is paid to standardization of
new phenomena which have not happened yet in a particular professional
practice. It is pointed out that the methodology of creating codes of
medical ethics needs to be radically changed.
Key words:
psysicians Charter, methodology of
medical ethics, codes of medical ethics
W nowe tysiąclecie
wkraczamy zaniepokojeni wyraźną dysproporcją między zwiększającymi się
możliwościami nauk biomedycznych a relatywnie zmniejszającymi się
możliwościami korzystania z owoców postępu przez obywateli. Chodzi o to, że
wprawdzie społeczeństwa rozwiniętych krajów posiadają takie sposoby i środki
zwalczania chorób oraz poprawiania jakości życia, jakie jeszcze niedawno
wydawały się niewyobrażalne, to jednak nie przekłada się to na realne
możliwości skorzystania z nich przez przeciętnego obywatela. Co gorsza, tego
rodzaju niemożność zaczyna się pojawiać również w przypadkach wymagających
stosunkowo prostych działań terapeutycznych. Symptomy kryzysu służby zdrowia
stają się coraz wyraźniejsze, nawet w bardzo bogatych krajach, a może nawet
właśnie w tych państwach zaczynają ujawniać się szczególnie ostro.
Konsekwencją jest m.in. spadek zaufania społecznego do lekarzy.
Wzrastająca
świadomość tego rodzaju zagrożeń, odczuwanych oczywiście w toku codziennej
praktyki lekarskiej, doprowadziła do opracowania pewnego szczególnego
dokumentu, zatytułowanego „Karta lekarza – zasady wykonywania zawodu lekarza
w nowym tysiącleciu”. Wprawdzie w Karcie nie mówi się tego wprost, jednak z
całości jej kontekstu wynika, że chodzi tu o etyczne aspekty wykonywania
zawodu lekarskiego. Zbiorowymi autorami dokumentu są trzy organizacje
medyczne: Europejska Federacja Towarzystw Internistycznych (EFIM), Fundacja
Amerykańskiego Kolegium Lekarzy wspólnie z Amerykańskim Towarzystwem
Medycyny Wewnętrznej (ACP-ASIM) oraz Fundacja Amerykańskiej Komisji Medycyny
Wewnętrznej (ABIM). W dyskusjach nad projektem Karty uczestniczyli także
prezesi narodowych towarzystw internistycznych, w tym Towarzystwa
Internistów Polskich. Opublikowano ją została na początku 2002 roku.
Inicjatorzy zobowiązali się do jej rozpowszechniania w krajach Europy i w
USA. W Polsce Karta została przyjęta przez Naczelną Radę Lekarską oraz przez
większość naukowych towarzystw lekarskich. Spróbujmy przyjrzeć się bliżej
zaleceniom i ustaleniom Karty w aspekcie leżących u jej podstaw założeń
etycznych.
1. Już pierwsze
zdanie wstępu do Karty jest bardzo charakterystyczne: Współcześni lekarze
przeżywają frustracje, ponieważ zmiany w systemach opieki zdrowotnej,
zachodzące niemal we wszystkich krajach uprzemysłowionych, zagrażają zasadom
wykonywania ich zawodu i związanym z nimi wartościom. To zdanie bardzo
ważne, także z polskiego punktu widzenia. Burzliwe dyskusje towarzyszące
kolejnym próbom zreformowania krajowego systemu opieki zdrowotnej, protesty
pracowników służby zdrowia przybierające nieraz formy drastyczne, niemożność
wypracowania jednolitego stanowiska politycznego w kwestii, jaki ma być
właściwy kształt reformy – wszystko to świadczy o skali i ostrości objawów
kryzysowych. Można jednak odnieść wrażenie, że w Polsce punktem odniesienia
wszelkiej krytyki są tylko uwarunkowania krajowe, a adresatem krytyki
wyłącznie kolejne, reprezentujące zresztą odmienne postawy polityczne,
rządy. Czy analogiczna sytuacja ma miejsce w krajach Zachodu? Autorzy Karty
zwracają uwagę, że zjawiska kryzysowe występują we wszystkich krajach
rozwiniętych i objawiają się jakby ponad wszelkimi podziałami politycznymi.
Tym samym jednak należałoby zwracać uwagę przede wszystkim nie na
uwarunkowania partykularne, lecz na potrzebę wypracowania rozwiązań
możliwych do zastosowania we wszystkich krajach demokratycznych.
Taka zdaje się być
również postawa autorów Karty, o czym może świadczyć wypowiedziana wyraźnie
teza, iż poglądy lekarzy na zasady wykonywania zawodu są podobne nawet w
całkiem odmiennych systemach ochrony zdrowia. Wynikałoby z tego, że te
odmienne systemy są niezdolne, a przynajmniej coraz mniej zdolne do
zapewnienia lekarzom warunków realizowania ich zawodu w zgodzie z wyznawanym
kodeksem wartości etycznych. Autorzy Karty pośrednio potwierdzają takie
domniemanie wskazując, że motywem ich akcji była chęć wspierania wysiłków
środowiska lekarskiego w działaniach na rzecz skonstruowania takiego systemu
ochrony zdrowia, by zatrudnieni w nim lekarze mogli uwzględniać zarówno
dobro swych pacjentów, jak i podstawowe zasady sprawiedliwości społecznej. W
związku z powyższym starali się oni redagować Kartę w taki sposób, aby
można się było na niej opierać w różnych systemach kulturowych i
politycznych.
W intencjach autorów
Karty kryje się jednak pewna sprzeczność, która ujawnia się wyraźnie w
preambule dokumentu. Powiada się w niej, że lekarzom coraz trudniej jest
wypełniać obowiązki zarówno wobec indywidualnych pacjentów, jak i
społeczeństwa jako całości, ponieważ coraz większą przeszkodę stanowią takie
zjawiska, jak gwałtowny rozwój technologii i wynikające stąd zmiany w
układzie sił rynkowych, a także groźba bioterroryzmu oraz postępująca
globalizacja. Zauważmy, że są to wszystko zjawiska o charakterze globalnym,
a więc pogarszająca się sytuacja zawodu lekarskiego staje się w coraz
większym zakresie sytuacją ogólnoświatową. Autorzy Karty podkreślają: W
tych okolicznościach szczególnie ważne jest potwierdzenie wierności
podstawowym i uniwersalnym zasadom wykonywania zawodu lekarskiego i
związanym z nimi wartościom, stanowiącym ideał, do którego powinni dążyć
wszyscy lekarze.
Otóż mogłoby się
wydawać, że autorzy Karty właśnie w procesach globalizacyjnych widzieć będą
szansę na poprawę sytuacji. Skoro zwiększa się jednolitość i jednorodność
procesów technologicznych, rynkowych, marketingowych itp., a zarazem
zwiększa się w oszałamiającym tempie szybkość gromadzenia danych i
przepływu informacji, komunikacja wzajemna zaś jest ułatwiana dzięki
możliwościom technicznym, to należałoby dążyć do tego, aby zasady
deontologii i etyki lekarskiej – które autorzy Karty uznają przecież za
ogólnoludzkie – stawały się również w coraz większym zakresie „globalne”, to
znaczy uznawane i realizowane we wszystkich państwach świata. Jednak w
Karcie stwierdza się, że zawód lekarza wykonywany jest w różnych kulturach
oraz tradycjach narodowych, co powoduje, że jakiekolwiek ogólne zasady
trzeba wyrażać w bardzo złożony i subtelny sposób. Jest w takim
sformułowaniu niewątpliwie wpływ postawy tzw. „poprawności politycznej”,
nakazującej szanowanie wszelkich odrębności tradycji i zwyczaju. Nie bardzo
jednak wiadomo, jak autorzy Karty chcą pogodzić wyraźnie sprzeczne
tendencje: tę do zachowania ogólnoludzkiego charakteru zasad etyki
lekarskiej i tę do uszanowania wszelkich odrębności kulturowych, religijnych
czy obyczajowych. Pojawia się niejasność, czy wszystkie zasady etyki
lekarskiej mają charakter uniwersalny, a jeśli nie wszystkie, to wedle
jakich kryteriów można by ustalać, które są, a które nie są, powszechnie
obowiązujące.
Można mieć
wątpliwości, jakie były faktyczne motywacje i jaki w istocie cel przyświecał
autorom Karty. Czy sądzą oni, że to zmiany dokonujące się we współczesnym
świecie w sferze technologii, ekonomii i wszelkich zjawisk o charakterze
globalnym powodują erozję tradycyjnych norm etyki lekarskiej, czy raczej
uznają, że to sam rozwój nauk biomedycznych jest przyczyną zagubienia się i
lekarzy, i pacjentów, a zmieniające się warunki techniczne oraz ekonomiczne
jedynie to zagubienie wzmacniają. Od rozstrzygnięcia tej kwestii zależy,
jakich środków zaradczych będzie się poszukiwać. W Karcie wymienia się trzy
podstawowe zasady, które stanowić powinny minimalny kodeks etyczny każdego
lekarza w każdym zakątku świata. Czy znaczy to, że właśnie one są obecnie
zagrożone? W Karcie nie znajdujemy takiego sformułowania, można jednak
domniemywać, że jej autorzy tak sądzą, skoro uznali, że ich przestrzeganie
jest warunkiem koniecznym uzdrowienia sytuacji w sferze świadczenia usług
medycznych.
2. Wymienione w
Karcie trzy podstawowe zasady: nadrzędności dobra pacjenta, autonomii
pacjenta oraz sprawiedliwości społecznej, zostały scharakteryzowane bardzo
lakonicznie, bez podania głębszej interpretacji czy choćby zasygnalizowania
istniejących różnic interpretacyjnych. Zasada nadrzędności dobra pacjenta to
oczywiście stara idea salus aegroti suprema lex. Zdaniem autorów
Karty jest ona konsekwencją „poświęcenia się służbie dla dobra pacjentów”, a
zatem żadne mechanizmy rynkowe, wymagania administracyjne czy naciski
społeczne nie mogą prowadzić do jej łamania. Takie sformułowanie stanowi
zarazem wyraźną sugestię, że na skutek zmian gospodarczo-społecznych jest
ona coraz częściej łamana. Jednak Karta nie zawiera żadnego, choćby
najsłabszego wskazania, na czym to polega i w jakich dziedzinach się
dokonuje. A bez tego samo przypomnienie zasady pozostaje pustym dźwiękiem i
mogą się rodzić poważne wątpliwości, czy środowisko lekarskie jest
rzeczywiście zdeterminowane do obrony interesów pacjentów wbrew interesom
towarzystw ubezpieczeniowych, firm farmaceutycznych czy choćby wbrew
interesom szpitala funkcjonującego w kontekście uwarunkowań rynku.
Jeśli chodzi o drugą
z wymienionych zasad – autonomię pacjenta – to autorzy Karty zdają się
widzieć jej znaczenie w tym, że poszanowanie przez lekarza autonomii
pacjenta umożliwia choremu podejmowanie świadomych decyzji dotyczących
leczenia. Podano przy tym ważne zastrzeżenie: Wolę pacjenta należy
traktować jako nadrzędną, o ile nie jest ona sprzeczna z zasadami etyki
lekarskiej i nie oznacza żądania niewłaściwej opieki medycznej. Nasuwa
się pytanie, z jakimi to zasadami etyki lekarskiej wola pacjenta nie powinna
pozostawać w sprzeczności.
Zasada trzecia – sprawiedliwości społecznej – niejako nie ma zastosowania w
kontaktach jednostkowych między lekarzem a pacjentem. Jeśli zaś chodzi o
zasadę nadrzędności dobra pacjenta, to rysuje się możliwość kolizji między
rozumieniem tego dobra przez lekarza i przez samego pacjenta, a wówczas
stopień respektowania zasady autonomii wyznaczany jest przez stopień
przyzwolenia na przyjmowanie przez lekarza postawy paternalistycznej. Jeśli
zaś chodzić by miało o jakieś inne, mniej fundamentalne zasady etyki
lekarskiej, to – jak już wskazano wyżej – autorzy Karty zdają się dopuszczać
ich relatywizację w zależności od poszczególnych sfer kulturowych czy
religijnych. A zatem bez wyraźnego sprecyzowania, o jakie możliwe sytuacje
czy choćby typy sytuacji konfliktowych chodzi, samo przywołanie w Karcie
zasady autonomii pozbawione jest jakiejkolwiek użyteczności praktycznej.
Zauważyć przy tym należy, że we współczesnym świecie mamy do czynienia nie
tyle z ograniczaniem, co raczej z nadmiernym rozszerzaniem zasady
autonomii pacjenta. W miarę odchodzenia od postaw paternalistycznych w
medycynie stosunki między lekarzem a pacjentem coraz bardziej zaczynają
upodabniać się do rodzaju kontraktu prawnego, zawieranego w celu wykonania
ściśle określonych usług.
I to stanowi rzeczywisty problem, którego autorzy Karty chyba nie
dostrzegają.
Bardzo znamienne
jest potraktowanie w Karcie trzeciej z wymienionych zasad, mianowicie zasady
sprawiedliwości społecznej, omówionej w dwu zdaniach. Pierwsze z nich głosi,
że środowisko lekarskie powinno się opowiadać za sprawiedliwością w
systemie ochrony zdrowia, a w szczególności za sprawiedliwą
dystrybucją jego zasobów. Drugie mówi o tym, że lekarze powinni
czynnie dążyć do wyeliminowania w ochronie zdrowia wszelkiej możliwej
dyskryminacji ze względów rasowych, etnicznych, politycznych, religijnych
itp. Na jednej płaszczyźnie postawiono więc dwa istotowo odmienne problemy,
co wzbudza wątpliwości, czy autorzy Karty mogli podać jakąkolwiek propozycję
ich rozwiązania. Jeśli chodzi o pierwszy problem, to trudność jego
rozwiązania bierze się stąd, że wprawdzie wszyscy akceptujemy zasadę
sprawiedliwości społecznej, jednak nie rozumiemy jej jednakowo – inaczej
rozumie sprawiedliwość społeczną socjalista, inaczej liberał, jeszcze
inaczej konserwatysta. Czy istnieje zatem takie rozumienie sprawiedliwości
społecznej, które należałoby powszechnie zaakceptować z racji jego
użyteczności do celów ochrony zdrowia? Jest to co najmniej wątpliwe, jednak
bez wyraźnego wskazania na jakąś wyróżnioną interpretację zasady
sprawiedliwości społecznej samo zalecenie lekarzom, by się „opowiadali” za
sprawiedliwością, pozostaje zaleceniem wprawdzie szlachetnym, ale
bezużytecznym.
Podobnie jest z drugim problemem. Zjawiska dyskryminacji są niejednorodne i
bardzo złożone, przede wszystkim zaś w kontekście działań medycznych
ujawniają się jako konsekwencja nierówności ekonomicznych. Przykładowo: to
nie uprzedzenia rasowe decydują, że ludność kolorowa ma gorszy dostęp do
świadczeń medycznych, lecz niższy poziom zamożności i wykształcenia. W
sferze służby zdrowia nie ma w krajach demokratycznych problemu
dyskryminacji rasowej, etnicznej czy religijnej. Jest natomiast problem
nierówności społecznych, ale rozwiązanie tego nie leży w kompetencjach
środowiska lekarskiego.
Można więc uznać, że
przywołane w Karcie trzy zasady wprawdzie pozostają i na-dal powinny
pozostawać podstawą deontologii i etyki lekarskiej, jednak sposób ich
rozumienia i w konsekwencji praktycznego stosowania się do nich musi być na
nowo przemyślany w sytuacji nowych wyzwań, jakie stają przed służbą zdrowia.
Niestety Karta nie daje żadnej praktycznej wskazówki, w jakim kierunku
powinno iść nasze myślenie. Być może więc następna część Karty, w której
omówiono zbiór określonych zobowiązań zawodowych, dostarczy takich
wskazówek.
3. Część
Karty wyszczególniająca i omawiająca zbiór zobowiązań zawodowych jest
najobszerniejsza. Na pierwszym miejscu postawiono zobowiązanie do
kompetencji zawodowych. Od lekarza wymaga się, aby przez całe życie
powiększał swą wiedzę medyczną oraz doskonalił umiejętności kliniczne.
Zarazem nakłada się na całe środowisko lekarskie obowiązek dbałości o
kompetencje zawodowe i wprowadzania odpowiednich mechanizmów umożliwiających
lekarzom poszerzanie swej wiedzy oraz umiejętności. Należy uznać, że to
zobowiązanie ma charakter moralny i jest zarazem praktyczną wskazówką
działania. Przy współczesnym tempie poszerzania się obszaru wiedzy medycznej
oraz umiejętności terapeutycznych wymóg dotrzymywania kroku postępom wiedzy
medycznej staje się nakazem moralnym – lekarz, który w ramach swej
specjalności nie zdobywa ciągle nowej wiedzy i umiejętności, faktycznie
działa na szkodę pacjenta. Uznanie moralnego charakteru tego zobowiązania
może zarazem prowadzić do wypracowania właściwych mechanizmów permanentnego
kształcenia wszystkich pracowników służb medycznych. Jest to zadanie w
pierwszej kolejności dla środowisk lekarskich.
Już nie tak jasno
przedstawia się problem rozumienia następnego z wymienionych w Karcie
zobowiązań, mianowicie zobowiązania do szczerości wobec pacjenta. Lekarz
po-winien udzielać pacjentowi wyczerpującej i prawdziwej informacji o
leczeniu, zanim pacjent wyrazi na nie zgodę, a także w trakcie leczenia.
Czyni się przy tym zastrzeżenie, że wymogu tego nie należy rozumieć w ten
sposób, iż pacjent ma uczestniczyć w podejmowaniu każdej decyzji
dotyczącej sposobu i rodzaju podjętej terapii, lecz że chodzi jedynie
o umożliwienie pacjentowi decydowania o „ogólnym sposobie leczenia”.
Nietrudno zauważyć, że postulat szczerości lekarza wobec pacjenta ma
chwiejne znaczenie. To, w jakim stopniu lekarz będzie prawdomówny w swych
kontaktach z pacjentem, zależy od wielu czynników natury ogólnej i
szczegółowej. W aspekcie ogólnym szczerość lekarza jest z jednej strony
determinowana głębią społecznej akceptacji zasady autonomii pacjenta i
zakresem społecznego przyzwolenia na przyjmowanie postaw paternalistycznych,
z drugiej strony zaś jest jakby wypadkową typu wrażliwości danego lekarza i
charakteru konkretnego pacjenta. Nie jest możliwe ustalenie jakiegoś
standardowego zakresu czy głębi owej szczerości, a więc musi być ona
pozostawiona autonomicznej decyzji sumienia lekarza. Jeżeli jednak nakłada
się zobowiązanie moralne, to jego treść musi być rozumiana jednoznacznie,
gdyż tylko pod tym warunkiem może być ono wyznacznikiem konkretnego
działania. Nie wolno formułować zobowiązań, które nie poddają się
jednoznacznemu rozumieniu; tego rodzaju tezy mogą być podawane jedynie jako
zalecenia.
Sformułowane w
Karcie zobowiązanie do szczerości zostało opatrzone bardzo znamiennym
dopowiedzeniem: Lekarze powinni również przyznać, że czasami przyczyną
uszczerbku zdrowia pacjentów są błędy lekarskie. Uzasadnia się to
zobowiązanie dwoma argumentami. Po pierwsze, wskazuje się, że ukrywanie
błędów czy wypieranie się ich podważa zaufanie społeczeństwa do środowiska
lekarskiego. Po drugie, podkreśla się, że przyznawanie się do popełnionych
błędów ma znaczenie praktyczne, gdyż z jednej strony pomaga w doskonaleniu
metod terapii, z drugiej zaś jest podstawą przyznania pokrzywdzonym
odpowiedniej rekompensaty. Problem błędów w sztuce lekarskiej, a w
szczególności problem postawy środowiska lekarskiego wobec zarzutów o
popełnienie błędu, jest sprawą bardzo żywą w obecnych czasach.
Może wydać się paradoksem, choć w istocie to zrozumiałe, że właśnie
intensywny postęp w naukach biomedycznych i metodach terapii zwiększa
prawdopodobieństwo popełnienia błędu. Błędy w sztuce lekarskiej były i będą,
gdyż człowiek jest – wedle popularnego określenia – istotą ułomną. Należy
zatem usilnie starać się, aby ryzyko jego popełnienia było jak najmniejsze.
Ale właśnie dlatego zobowiązanie do ujawniania popełnionych błędów ma
istotne znaczenie. O ile zobowiązanie do szczerości wobec pacjenta może
stanowić tylko ogólne zalecenie, którego praktyczna realizacja musi być
pozostawiona sumieniu i rozeznaniu lekarza, o tyle zobowiązanie do
ujawniania popełnionych błędów w sztuce może i powinno być
formułowane jako zobowiązanie w sensie właściwym, ponieważ jego treść jest
jednoznaczna, a więc można egzekwować jego wypełnianie. Brak tego
rozróżnienia i niewłaściwie ustawiona hierarchia mocy omawianych zobowiązań
jest błędem autorów Karty.
Jako trzecie
wymieniono w Karcie zobowiązanie do przestrzegania tajemnicy lekarskiej.
Oczywistości tego zobowiązania niewątpliwie nikt nie będzie kwestionował;
niejako od zawsze lekarz czuł się zobowiązany do dochowywania tajemnicy i
jedynie szczególne okoliczności, np. zagrożenie dla innych ludzi, mogły
sprawić, że obowiązek ten ustępował przed interesem publicznym. Nic innego
nie twierdzą też autorzy Karty. Podają ponadto, że nakaz przestrzegania tego
zobowiązania jest obecnie ważniejszy niż kiedykolwiek ze względu na
powszechne korzystanie z elektronicznych systemów informatycznych do
gromadzenia danych o pacjentach oraz coraz większą dostępność informacji o
cechach genetycznych. Nie sposób zakwestionować tego uzasadnienia,
jednak właściwy problem leży zupełnie gdzie indziej i autorzy Karty zdają
się go nie dostrzegać. Otóż kwestia zabezpieczenia danych o pacjentach jest
problemem natury technicznej, a nie moralnej. Problemem moralnym jest
natomiast coraz częstsze zjawisko występowania lekarza nie w roli terapeuty,
lecz swoistego rzeczoznawcy oceniającego stan zdrowia danego człowieka na
zlecenie zakładu pracy czy instytucji ubezpieczeniowej. Czy „oceniany” w ten
sposób człowiek jest pacjentem oceniającego lekarza? Czy lekarz występując w
takiej roli nie sprzeniewierza się samej istocie swego powołania? To są
właściwe problemy etyczne i one właśnie zostały w Karcie pominięte.
Kolejnym
zobowiązaniem jest zobowiązanie do właściwych relacji z pacjentami. Karta
nie precyzuje, na czym polegają właściwe bądź niewłaściwe relacje lekarzy
wobec pacjentów, i można wątpić, czy w ogóle da się dokonać jakiegoś
sprecyzowania. Autorzy Karty ograniczają się do stwierdzenia, że pacjenci z
natury rzeczy zależni są od lekarzy, co stawia przed tymi drugimi szczególne
wymagania; zwłaszcza lekarzom nie wolno wykorzystywać pacjentów
seksualnie, finansowo lub do innych własnych celów. Słuszność tych słów
nie podlega dyskusji, można jednak postawić pytanie, czy stan moralny
środowiska lekarskiego jest już wszędzie tak tragicznie zły, że trzeba
lekarzom przypominać o zachowaniu elementarnych wymogów przyzwoitości.
Następnie Karta
omawia zobowiązanie do doskonalenia jakości opieki zdrowotnej. Nie chodzi
tutaj tylko o podnoszenie własnych kwalifikacji, lecz także – czy przede
wszy-stkim – o angażowanie się we współpracę z innymi pracownikami
służby zdrowia w celu zwiększenia bezpieczeństwa pacjentów oraz
optymalizacji opieki zdrowotnej. Wskazuje się na obowiązek wspierania
zarówno przez indywidualnych lekarzy, jak i stowarzyszenia lekarskie
tworzenia mechanizmów skłaniających do poprawy jakości opieki zdrowotnej.
Ogólnikowość tych sformułowań uniemożliwia głębszą dyskusję, jednak nasuwa
się poważna wątpliwość co do samej zasadności kierowania tego rodzaju
zobowiązań pod adresem ogółu lekarzy. Coraz większy postęp nauk medycznych
oraz obejmowanie świadczeniami medycznymi coraz większych kręgów społecznych
w coraz szerszym zakresie są przyczyną także i tego, że organizacja i
zarządzanie instytucjami służby zdrowia wymaga wiedzy specjalistycznej.
Istnieją odrębne, wyspecjalizowane dziedziny medyczne, takie jak medycyna
społeczna, prewencyjna czy zdrowie publiczne, i to do ich przedstawicieli,
nie zaś do ogółu lekarzy, należy fachowa troska o jakość opieki medycznej w
płaszczyźnie społecznej organizacji działań medycznych. Zobowiązanie
wszystkich lekarzy do doskonalenia jakości opieki w skali społecznej
pozbawione jest jakiejkolwiek konkretnej treści. Powyższe uwagi stosują się
również do następnego z wymienionych zobowiązań – tj. zapewnienia
dostępności opieki społecznej. Teza, że lekarze powinni dążyć do
usunięcia barier zależnych od poziomu wykształcenia, systemu prawnego,
sytuacji finansowej, miejsca zamieszkania i dyskryminacji społecznej
jest albo ogólnikowym zaleceniem pozbawionym walorów użyteczności
praktycznej, albo (wzięta dosłownie) stanowi wyraz chęci przypisania
środowisku lekarskiemu uprawnień w zakresie prawodawstwa, polityki
gospodarczej i społecznej.
Kolejno wymienione
zostało zobowiązanie do sprawiedliwego rozdziału ograniczonych zasobów
systemu ochrony zdrowia. W podanym wyjaśnieniu rozumienia tego zobowiązania
przeważają ogólniki, takie jak wskazanie, że lekarz zaspokajając potrzeby
poszczególnych pacjentów powinien zarazem pamiętać o rozsądnym i
efektywnym gospodarowaniu ograniczonymi zasobami systemu ochrony zdrowia.
Jest jednak także jedno wskazanie o znaczeniu niezwykle aktualnym.
Odpowiedzialność zawodowa lekarzy za właściwą alokację środków wymaga
skrupulatnego unikania wykonywania niepotrzebnych badań i procedur.
Zlecanie zbędnych procedur nie tylko naraża pacjentów na szkody zdrowotne
i wydatki, ale także zmniejsza zasoby systemu ochrony zdrowia. Autorzy
Karty zwracają tutaj uwagę na zjawisko powszechne w systemach opieki
zdrowotnej, opartych na różnego rodzaju zasadach refundacji kosztów
leczenia, polegających na tym, że mechanizm systemowy czyni opłacalnym dla
lekarza i szpitala wykonywanie różnych działań medycznych, niepotrzebnych
dla prawidłowego toku terapii.
Jest rzeczą oczywistą, że dokonywanie takich zabiegów pozostaje w
sprzeczności z etyką lekarską. Można jednak zasadnie domniemywać, że w takim
konflikcie interesu z etyką muszą zdarzać się sytuacje, w których okaże się,
że interes będzie mieć większą wagę niż poczucie moralności. A zatem
omawiane zobowiązanie należałoby kierować nie tyle do lekarzy, co raczej do
decydentów politycznych i prawodawców. Lekarze, w szczególności specjaliści
z zakresu medycyny społecznej i zdrowia publicznego, powinni spełniać
zadania opiniotwórcze, a jeśli zajdzie taka potrzeba, to również alarmować
opinię publiczną.
Kolejno znajdujemy w
Karcie zobowiązanie do zdobywania wiedzy naukowej. Nie jest jasne, dlaczego
nie powiązano go w jedną całość z pierwszym, tj. ze zobowiązaniem do
kompetencji zawodowej. Formułowanie dwu odrębnych punktów może prowadzić do
mylnego przeświadczenia, że utrzymywanie należytego poziomu kompetencji
zawodowej nie zależy od ciągłego zdobywania i poszerzania wiedzy naukowej. A
przecież w medycynie współczesnej ta zależność widoczna jest bardzo
wyraźnie.
Przedostatnie z
wymienionych w Karcie zobowiązań ma być może znaczenie najważniejsze. Jest
to zobowiązanie do podtrzymywania zaufania społecznego poprzez odpowiednie
postępowanie w przypadku konfliktu interesów. Autorzy mówią wprost, że
zarówno indywidualni lekarze, jak i organizacje lekarskie mają wiele okazji
do łamania zasad zawodowych w dążeniu do korzyści osobistych. Sytuacje
takie powstają szczególnie w przypadku nawiązywania osobistych lub
instytucjonalnych kontaktów z branżami nastawionymi na zysk, takimi jak
producenci sprzętu medycznego, firmy ubezpieczeniowe i firmy farmaceutyczne.
Autorzy Karty wykazują się bardzo zdecydowaną postawą w tym względzie, gdyż
nakładają na lekarzy obowiązek określania i ujawniania opinii publicznej
konfliktów interesów pojawiających się w trakcie wykonywania zawodu. Co
więcej, twierdzą, że lekarz ma również obowiązek ujawniać związki między
przemysłem a osobami opiniotwórczymi. Otóż należy stwierdzić, że skoro –
jak piszą autorzy – lekarze mają „wiele okazji” do łamania zasad etyki
zawodowej, to należałoby przede wszystkim ujawniać nie jednostkowe okazje,
lecz rozwiązania systemowe, dopuszczające ich pojawianie się i żądać zmiany
odpowiednich ustaleń prawnych, nie zaś nakładać na lekarzy obowiązek
powstrzymywania się od skorzystania z okazji. Co gorsza, obowiązek
publicznego ujawniania takich okazji może okazać się w wielu
przypadkach koniecznością przyjęcia postawy heroicznej. A wprawdzie
można i należy żądać trwania w postawie moralnej, jednak nie można nikomu
narzucać obowiązku zachowań heroicznych.
Ostatnie z
wymienionych to zobowiązanie do wypełniania obowiązków zawodowych. Podane w
Karcie jego omówienie nie wnosi niczego nowego w stosunku do zobowiązań
sformułowanych wcześniej: do kompetencji zawodowych, właściwych relacji z
pacjentami, doskonalenia jakości opieki, zapewnienia dostępności opieki i
sprawiedliwego rozdziału zasobów. Jest raczej niepełnym podsumowaniem treści
tamtych zobowiązań.
4. Tekst Karty
kończy się krótkim podsumowaniem. Mówi się w nim raz jeszcze o tym, że we
współczesnym świecie lekarze stają wobec zadań i wyzwań nowych, dotychczas
niespotykanych. I z tego powodu właśnie lekarze muszą potwierdzić swoją
wierność zasadom etyki zawodowej. Autorzy Karty piszą: Aby w tych
niespokojnych czasach lekarze mogli dochować wierności zobowiązaniom wobec
społeczeństwa, muszą potwierdzić swoje oddanie zasadom etyki zawodowej.
Omawiana Karta ma im w tym pomóc.
Wydaje się, że
dotykamy w tym momencie samej istoty problemu. Czasy współczesne
charakteryzują się również i tym, że powstaje coraz więcej różnego rodzaju
kodeksów etyki zawodowej. Swoje pisane kodeksy etyczne mają lekarze i
pielęgniarki, weterynarze i farmaceuci, adwokaci i nauczyciele itd. Na
zjawisko to można spojrzeć z dwóch stron. Po pierwsze, można uznać, że jest
ono oznaką zwiększającej się słabości moralnej poszczególnych środowisk. W
szczególności w odniesieniu do środowiska lekarskiego można by sądzić, że
przejawia ono coraz mniejszą gotowość do rygorystycznego podporządkowywania
się tradycyjnym, choć ciągle wzbogacanym, zasadom deontologii lekarskiej i w
konsekwencji potrzebuje wyraźnego sprecyzowania na piśmie pewnych
oczywistości moralnych, takich jak ta, że dobro pacjenta jest najwyższą
zasadą działania lub że lekarz powinien jednakowo traktować wszystkich
swoich pacjentów. Nie wydaje się jednak, aby to rozumienie było słuszne.
Szczególny charakter zawodu lekarskiego sprawia, że nasze wymagania
dotyczące stanu moralnego środowiska lekarskiego są o wiele wyższe niż w
przypadku innych zawodów. Zarazem zaś właściwa człowiekowi skłonność do
idealizowania czasów minionych sprawia, że utrzymuje się dość powszechne
przekonanie, iż „dawniej” lekarze byli bardziej moralni i traktowali swą
działalność jako misję i raczej powołanie niż jako zwyczajną profesję. Nie
mamy jednak żadnych podstaw, by utrzymywać, iż tak rzeczywiście było; należy
raczej uznać, że mamy tu do czynienia z rodzajem legendy. Współcześni
lekarze nie są w swej masie ani gorsi, ani lepsi od lekarzy sprzed stu czy
dwustu lat. Znany polski lekarz i społecznik Władysław Biegański (18-19) tak
pisał ponad sto lat temu: Skąd lekarz ma dziś czerpać ideały etyczne?
Jako uczeń medycyny widzi w klinikach i szpitalach tylko bałwochwalczą cześć
dla wiedzy, erudycji i ciekawych przypadków; jako lekarz, spotyka w praktyce
bezwzględną gonitwę za groszem, zawiść i walkę o byt. Wśród takich warunków
nawet najgorętsza dusza wystygnąć musi.
Nie miał nadto nadziei, że sytuację mogą poprawić działania instytucjonalne:
Upadającą etykę lekarską chcą dziś ratować przez instytucję izb
lekarskich i sądów honorowych. Daremne starania! Nikt nie stawia grobli w
czasie wylewu. Skutki zaniedbania wychowawczego nie naprawia się postrachem.
Można uznać, że
rozżalenie Biegańskiego nie bierze się z przeświadczenia, iż współcześni mu
lekarze są moralnie gorsi niż reszta ówczesnego społeczeństwa. Lekarze są po
prostu jego fragmentem i pod względem swych cech nie mogą w sposób istotny
odbiegać od niego. Jeżeli Władysław Biegański jest tak bardzo krytyczny
wobec swych kolegów, to dlatego, że jego oczekiwania są wyższe nie te, które
ma on w stosunku do innych grup zawodowych. Naprowadza nas to na drugą
możliwą interpretację faktu pojawiania się kolejnych kodeksów etyki
zawodowej. Zgodnie z tym, potrzebę formułowania kodeksu zawodowego należy
uznać nie tyle za oznakę pogarszającego się stanu moralnego danego
środowiska lecz raczej za symptom pojawiania się w nim nowych zjawisk i
uwarunkowań, które nie poddają się ocenie dokonywanej w dotychczas
stosowanych kategoriach moralnych. Inaczej mówiąc, tradycyjne kategorie
etyki nie wystarczają już, aby dokonać jednoznacznej oceny moralnej nowego
zjawiska.
Właśnie ten problem
w sposób szczególny dotyka środowiska lekarskiego. Tradycyjne normy
deontologii lekarskiej nie straciły bynajmniej na znaczeniu, a więc nadal
obowiązuje i niewątpliwie zawsze obowiązywać będzie np. zasada nadrzędności
dobra pacjenta czy zasada nieszkodzenia. Problem polega jednak na tym, że
coraz nowsze możliwości interwencji medycznej tworzą sytuacje, w których
lekarz nie potrafi jednoznacznie ocenić, czy rzeczywiście działa w danym
przypadku dla dobra pacjenta, albo czy dokonany zabieg przyniesie pacjentowi
więcej dobra niż szkody.
Właśnie tego rodzaju problemy powinny być poddawane dyskusji, a jej rezultat
należy formułować w postaci normy kodeksu etycznego. Wydaje się jednak, że
istniejące kodeksy etyki lekarskiej w zbyt małym stopniu zwracają uwagę na
ten aspekt zagadnienia; omawiana Karta Lekarza jest tego obrazowym
przykładem.
Kondycja moralna,
jaką posiada obecnie medycyna (i szerzej: służba zdrowia), może być
porównana do sytuacji, w jakiej znalazła się pod koniec lat pięćdziesiątych
XX wieku działalność gospodarcza w najbardziej rozwiniętych krajach. Zatem
tak jak rozwój sytuacji w biznesie doprowadził do powstania etyki biznesu
jako odrębnej etyki praktycznej, tak też zmiany dokonujące się w sferze
medycznej powinny doprowadzić do nowego spojrzenia na problem metodologii
tworzenia kodeksów etyki lekarskiej. Rozwój technologii i metod wytwarzania
spowodował, że wielu działań gospodarczych społeczeństwo nie akceptowało, co
oczywiście skutkowało konfliktami między firmami a ich klientami, a tak-że
między firmami i pracownikami w ramach firm. Zastanawiając się nad
przyczynami tego rodzaju zjawisk, uznano, że biorą się one stąd, iż
tradycyjne kategorie moralne nie mają zastosowania do bardzo wielu nowych
zjawisk. Konstatacja ta stała się początkiem rozwoju nowej dyscypliny
etycznej, mianowicie etyki biznesu, rozumianej jako dyscyplina praktyczna,
której głównym celem jest ustalanie norm postępowania w sytuacjach, w
których istniejące kategorie etyczne nie pełnią roli kryterium oceny
moralnej. Nie znaczy to oczywiście, że dotychczasowe kategorie stają się
bezużyteczne, lecz jedynie, że pojawia się potrzeba skonstruowania nowych,
odniesionych do istotowo nowych zjawisk.
Medycyna współczesna
znalazła się w analogicznej sytuacji. Tradycyjne normy deontologii
lekarskiej wymagają stałego dopełniania przez normy nowe, stosujące się do
istotowo nowych sytuacji, potrzeb i zagrożeń. Tym samym więc użyteczny w
praktyce lekarskiej kodeks etyki lekarza powinien być tworzony w taki
sposób, aby przede wszystkim zawierał unormowania pozwalające na
rozstrzyganie wątpliwości moralnych, pojawiających się w bieżącej praktyce
lekarskiej w jej wymiarze jednostkowym i społecznym. Jeśli ten warunek nie
został spełniony, wówczas kodeks etyki lekarskiej pozostaje jedynie zbiorem
szlachetnych, powszechnie akceptowanych norm moralnych, ale nie jest pomocny
w rozwiązywaniu konkretnych problemów. Omawiana Karta Lekarza jest tego
ewidentnym przykładem. Dodajmy na zakończenie, że dynamiczny rozwój nauk
biomedycznych sprawia, że w coraz większym zakresie tradycyjne normy
deontologii lekarskiej stawać się będą jedynie ogólnymi ramami
ograniczającymi pole działalności medycznej, zapewne bardzo ważnymi i
powszechnie akceptowanymi (choć z interpretacją dostosowaną do nowych
czasów), ale nie dostarczającymi bliższych wskazówek, jak rozwiązywać nowe
problemy i sprostać nowym wyzwaniom.