Trójka, redukcja, trzask,
wycieraczki, krew spływa po szybach, a pot po czole. Znowu ostry zakręt,
krzyki rozjeżdżanych i chlupot krwi i wnętrzności na kołach, oby do przodu
oby zwyciężyć. Nie ma policji, nie ma sędziego, nie ma zasad. Taką oto
zabawę przygotowali nam twórcy niegdyś już głośnego
"Carmageddonu".
Jeżeli nie wiecie o czym piszę,
trochę wam naświetlę temat. Gra jest czymś w rodzaju wyścigów
samochodowych, lecz w normalnych warunkach istnieją reguły. Reguły? Tu nie
ma żadnych reguł, z wyjątkiem tego, że musisz ukończyć jakąś misję zanim
będziesz mógł przejść do następnej. Wyścigi pomiędzy misjami pozwalają Ci
robić co zechcesz i w jaki sposób zechcesz. Cykl "Carmageddonów" jest
całkowicie swobodnym wyścigiem. Możesz robić co chcesz i kiedy chcesz.
Możesz jeżdzić pod prąd, w poprzek i do góry kołami (też się zdarza).
Każdy wyścig w grze ma swoje punkty kontrolne i licznik okrążeń. Gdy
zaliczysz wszystkie punkty i ilość okrążeń, wyścig zakończy się, a ty
otrzymasz bonus czasowy (ale to za normalne). Od razu powiem Ci graczu, że
nie musisz zwracać uwagi na punkty kontrolne, ani na licznik okrążeń i jak
dobrze się przyjrzysz reszta zawodników, również czyni podobnie. O wiele
więcej zabawy spotka Cię podczas zderzania się z innymi samochodami i w
przejerzdzaniu przechodniów. W "Carmageddonie" nie liczy się kto pierwszy
wjeżdza na metę, tu bonusuje się za liczbę rozbitych aut i rozjechanych
ludzi. Jeżeli jesteś jeszcze w stanie wykonać to w sposób fantazyjny lub
niesamowicie wyszukany dostaniesz dodatkowe soczyste premie. Myślisz Jezu
przecież to nie dopuszczalne, nie martw się tu nie jesteś karany za swoje
najdziksze poczynania, tu Cię tylko nagrodzą. Twoim celem w grze (poza
cieszeniem się z tego co wpadnie Ci pod koła) jest poprowadzić samochód,
ścigać się i dojść do ostatniej misji gry.
Gra
została podzielona na 10 grup, a każda z nich składa się z trzech wyścigów
i jednej misji. Każde ukończenie misji pozwala Ci na przejście do
następnej grupy, w której odkryjesz nowe środowiska. W trakcie gry bardzo
przydatne będzie zbieranie różnych chwilowych dopalaczy, przejeżdżając
przez beczki, skrzynie, kanistry, kosze na śmieci itp. Nie ma jednak dymu
bez ognia. W trakcie swoich eskapad po mieście, będziesz miał kontakty z
innymi kierowcami, ścianami, latarniami, ludżmi oraz innymi obiektami Twój
samochód będzie ulegał zniszczeniu. Nie martw się na zapas, możesz go
naprawić w dowolnej chwili wyścigu, za zebrana kasę (kredyty). Im bardziej
będziesz psuł, tym więcej będziesz płacił. To wszystko mogło by się tyczyć
obu "Carmageddonów", ale ponieważ autorzy nie spoczęli na laurach, teraz
będzie o nowinkach w "Carmageddonie 2":
