26 marzec                                                                                                              

 

Znowu błotnisty przystanek i znowu czekanie! Tym razem jadę do kresu mej podróży Huay Xay, by tam zostać jeszcze dzień i przekroczyć granicę, i znaleźć się w Tajlandii. Droga tam to podobno 10 godzin po wybojach, liczę na jakiś lepszy transport ( w końcu daleki rejs ). Spotykam Japończyka, którego znam z Muang Sing i ten pokazuje mi Toyotkę pikapa. No nie ! Potem przychodzi również mi znana Japonka i ona jest już naprawdę załamana. Pierwszy raz spotykam też turystów z naszego rejonu – Czechów. Gadamy trochę ale oni mają u mnie krechę na wjazd. Byli w Laosie tylko tydzień i zapewniają mnie że nigdy ale to przenigdy już tu nie wrócą ! “Tu jest przecież komunizm !!!“ tłumaczą przyczynę. Bystre chłopaki...

No i zaczyna się konwój ! Razem jadą trzy pikapy, pierwszy z Czechami, drugi z Amerykańcem i Niemcem i trzeci polsko – japoński. Ja jak zawsze zajmuje miejsce koło "okna". Droga jest piaskowa, czy też żwirowa, strasznie się kurzy czasami, ale mi się podoba jak dziecku. Skutkiem będzie po prostu tragiczny wygląd jaki będę reprezentował na miejscu. Widoki są niesamowite, trasa ciągnie się pomiędzy górami, więc wbrew pozorom wcale nie jest to nudna wycieczka. Mijamy wioskę za wioską a wszędzie dzieciaki machają rękami, nie zważając na chmury kurzu jakie kłębią się za pojazdem. Moi Japończycy jak to Japończycy, chronią się w głębi naczepy przed kurzem. Podziwiam zwłaszcza tą dziewczynę, która do końca utrzyma bardzo schludny i czysty wygląd kiedy ja zmienię się w górnika który właśnie wyszedł jak to mawiają “z przodka”. Nagle zwalniamy bo drogę tarasuje całe stado bydła, a za bydłem kroczą dostojnie... słonie ! Tak moje słonie. Ku przerażeniu Japończyków wyskakuje z samochodu w biegu i krzyczę z radości “Sabadii Saan” Sabadii Saan !” i skaczę z radości. To są moje słonie, moje słonie z Sanyabulii, wyszły mi w końcu na spotkanie !!! Prawdziwe, prawie białe od pyłu, słonie z Laosu !!! Kiedy jedziemy dalej Japończycy patrzą na mnie jak na wariata, załoga pikapa jest zbulwersowana, ale ja jestem szczęśliwy jak małe dziecko ! Zobaczyłem w końcu słonie ! Przecież po to tu właśnie przyjechałem...


Powrót

1
Hosted by www.Geocities.ws