Naszej Mamie w dniu Św. Andrzeja w podziękowaniu za Jej synów- kapłanów.

NOWENNA BOŻEGO NARODZENIA

Luisa Piccarreta, Mała Córeczka Woli Bożej

Księga Nieba, tom 1

Tłumaczenie z j. włoskiego z pomocą tekstu w j. angielskim, obydwa zamieszczone na internecie.

 Nowennę Bożego Narodzenia zaczęłam odprawiać w wieku około lat 17 w przygotowaniu do święta Bożego Narodzenia, ćwicząc się w różnego rodzaju aktach cnót i umartwień. Szczególną uwagę przykładałam do uhonorowania dziewięciu miesięcy jakie Jezus spędził w matczynym łonie, i poświęcałam na medytacje dziewięć godzin każdego dnia, zawsze pamiętając o tajemnicy Wcielenia.

Pierwsza eksplozja Miłości

I tak na przykład, przez jedną godzinę przenosiłam się w mojej wyobraźni do Raju i wyobrażałam sobie Trójcę Przenajświętszą, Ojca, jak wysyła Syna na ziemię, Syna, jak z gotowością podporządkowuje się Woli Ojca, Ducha Świętego, jak wyraża aprobatę. Mój umysł był zmieszany chcąc wyobrazić sobie tajemnicę tak wielką, miłość tak silną, tak ogromną, tak jednakową pomiędzy Nimi i w stosunku do ludzi. A potem niewdzięczność ze strony ludzi, a zwłaszcza moją. Mogłabym tak rozważać nie tylko jedną godzinę, ale cały dzień, gdyby głos wewnętrzny nie powiedział do mnie, “Dosyć, idź i zobacz inne eksplozje Mojej Miłości, jeszcze większe.”

Druga eksplozja Miłości

Potem w myślach przeniosłam się do matczynego łona i pozostałam jak zamurowana na myśl o Bogu, tak potężnym w Niebie, teraz tak zredukowanym, pomniejszonym, ograniczonym, że niezdolnym do poruszenia i nieomalże nawet do oddychania. Głos wewnętrzny powiedział do mnie, “ Czy widzisz jak bardzo cię kochałem? Och proszę, zrób dla Mnie trochę miejsca w twoim sercu. Usuń wszystko co nie jest Moim, wtedy dasz Mi więcej swobody dla poruszania się i do oddychania.”

Moje serce rozpłynęło się, błagałam o przebaczenie, obiecując być całkowicie Jego, tonęłam we łzach, ale muszę przyznać ze wstydem, że później znowu wracałam do moich starych błędów. Och Jezu, jakiś Ty dobry dla tego nędznego stworzenia!

Trzecia eksplozja Miłości

Gdy w myślach przechodziłam od drugiej do trzeciej medytacji, głos wewnętrzny powiedział do mnie, “Córko

Moja, przyłóż swoją głowę do łona Mojej Mamy i popatrz w głąb na Moje maleńkie Człowieczeństwo. Moja

Miłość pochłaniała Mnie, oceany płomieni, nieskończone morza Miłości Mojego Bóstwa zatapiały Mnie, trawiły na popiół, wznosząc swoje płomienie tak daleko, że z wysoka ogarniały i dosięgały wszędzie, wszystkie pokolenia, od pierwszego do ostatniego człowieka. Moje maleńkie Człowieczeństwo było pochłonięte pośród tych płomieni. A czy ty wiesz, czego Moja odwieczna Miłość wymagała ode Mnie żebym Sobą pochłonął? Ach, wszystkie dusze! I dopiero wtedy byłem całkowicie zadowolony gdy pochłonąłem je wszystkie, gdy zostały we Mnie poczęte. Byłem Bogiem, musiałem działać jak Bóg, musiałem ogarnąć wszystkich. Moja Miłość nie pozostawiłaby Mnie w spokoju gdybym wyłączył kogokolwiek. Och, Moja córko, spójrz uważnie w głąb łona Mojej Mamy, skieruj wnikliwie swoje oczy na Moje poczęte Człowieczeństwo, a znajdziesz swoją duszę poczętą we Mnie i płomienie Mojej Miłości które cię pochłaniają. Och! Jakże Ja cię kochałem, i jak cię kocham!”

Czułam, że rozpływam się pośród tak wielkiej Miłości, niezdolna od niej uciec, gdy usłyszałam głos przywołujący mnie głośno, który mówił, ”Córko Moja, to jeszcze nie wszystko, przytul się mocniej do Mnie i daj ręce Mojej kochanej Mamie, aby mogła położyć je na Swoim ciężarnym łonie. A ty spójrz ponownie na Moje maleńkie Człowieczeństwo i przypatrz się czwartej eksplozji Mojej Miłości.”

Czwarta eksplozja Miłości

“Córko Moja, przerzuć swój wzrok z Miłości pochłaniającej na Moją Miłość operującą. Każda poczęta dusza przyniosła Mi brzemię swoich grzechów, swoich słabości i namiętności, i Moja Miłość rozkazała Mi przejąć to brzemię każdej z nich. Poczęła ona nie tylko dusze ale i cierpienia każdej z nich, jak również satysfakcję jaką każda z nich odda Mojemu Boskiemu Ojcu. Tak więc Moja Męka została poczęta razem ze Mną. Popatrz uważnie w głąb łona Mojej Boskiej Mamy. Och! Jakże Moje maleńkie Człowieczeństwo było torturowane. Przypatrz się dokładnie mojej maleńkiej główce otoczonej koroną z cierni, które wciskając się mocno w ciało wywoływały potoki łez płynących z Moich oczu, a Ja nawet nie mogłem się poruszyć żeby je otrzeć. Och! Proszę, pozwól się ogarnąć współczuciu dla Mnie, otrzyj łzy z Moich oczu, płynące z nieustannego płaczu, ty która masz swobodne ramiona aby móc to zrobić. Te ciernie to korona tak wielu złych myśli, jakie zwieńczają ludzkie umysły. Jak one Mnie kłują, o wiele silniej niż ciernie, które wyrosły z ziemi. Przypatrz się, przypatrz się znowu, jakież to długie ukrzyżowanie, przez dziewięć miesięcy. Nie mogłem poruszyć ani palcem, ani ręką, ani stopą. Pozostawałem niezmiennie bez ruchu. Nie było miejsca żeby móc się poruszyć, nawet odrobinę. Jakież długie i ciężkie ukrzyżowanie. Na dodatek tego, wszystkie złe czyny przyjmowały kształt gwoździ, nieustannie przebijając Moje ręce i stopy.”

I tak kontynuował, mówiąc o jednym cierpieniu po drugim, o wszystkich męczeństwach Swojego maleńkiego Człowieczeństwa, tak że gdybym chciała o tym wszystkim powiedzieć, to za długo by to trwało. Rozpłynęłam się cała we łzachi i usłyszałam w moim wnętrzu, ”Córko Moja, chciałbym cię objąć, ale nie mogę, tu nie ma miejsca, pozostaję bez ruchu, nie jestem w stanie tego zrobić. Chciałbym przyjść do Ciebie, ale nie mogę chodzić. A więc teraz ty Mnie obejmij i przyjdź do Mnie, a potem, gdy wyjdę z matczynego łona, to Ja przyjdę do ciebie.” A gdy Go obejmowałam i w mojej wyobraźni mocno przyciskałam Go do serca, to głos wewnętrzny powiedział do mnie, ”Dosyć na teraz Moja córko, pomyśl o tym żeby przejść do piątej eksplozji Mojej Miłości.”

Piąta eksplozja Miłości

I głos wewnętrzny kontynuował, ”Moja córko, nie odchodź ode Mnie, nie pozostawiaj Mnie samego, Moja Miłość potrzebuje twojego towarzystwa. To jest następna eksplozja Mojej Miłości, która nie chce pozostawać sama. A czy ty wiesz czyjej obecności ona potrzebuje? Obecności stworzenia. Spójrz, w łonie Mojej Mamy wszystkie stworzenia są razem ze Mną, poczęte razem ze Mną. Jestem z nimi samą Miłością. Chcę im powiedzieć jak bardzo ich kocham, chcę rozmawiać z nimi, żeby im opowiedzieć o Moich radościach i bólach, że przyszedłem pośród nich, żeby ich uczynić szczęśliwymi i żeby służyć im radą, że pozostanę pośród nich jako ich mały braciszek, oddając każdemu z nich Moje Dobra i Moje Królestwo za cenę Mojego Życia. Chcę im dać Moje pocałunki i Moje uściski. Chcę się cieszyć razem z nimi, ale - Och! Jakże wiele cierpień Mi zadają. Jedni ode Mnie uciekają, inni udają głuchych i zmuszają Mnie do milczenia, jeszcze inni trwonią Moje Dobra i nie dbają o Moje Królestwo, niewzruszenie oddając Moje pocałunki i uściski bez zwracania na Mnie uwagi, przemieniając Moją radość w gorzki płacz. Och! Jaki jestem samotny pozostając pośród tak wielu. Och! Jakże ciąży Mi samotność. Nie mam nikogo z kim mógłbym zamienić choćby słowo, na kogo mógłbym przelać Samego Siebie, nawet w Miłości. Jestem stale smutny i milczący, ponieważ gdy mówię, to nikt Mnie nie słucha. Ach! Moja córko! Proszę cię, błagam, nie pozostawiaj Mnie samego w tak wielkim opuszczeniu. Odwzajemnij Mi się dobrem i posłuchaj gdy mówię do ciebie. Przychyl ucho do Moich nauk, jestem mistrzem nad mistrze. Jakże wielu rzeczy chciałbym cię nauczyć! Gdy będziesz Mnie słuchała to przestanę płakać i będę się cieszył razem z tobą. Czy chcesz się cieszyć razem ze Mną?”

I gdy zatopiłam siebie w Nim, dając Mu swoje towarzystwo w Jego samotności, wewnętrzny głos powiedział, “Dosyć, dosyć, przejdź do rozważania następnej eksplozji Mojej Miłości.”

Szósta eksplozja Miłości

“Córko Moja, przyjdź i pomódl się do Mojej drogiej Mamy, żeby ci zrobiła odrobinę miejsca w Swoim matczynym łonie, wtedy będziesz mogła sama zobaczyć pełen boleści stan w jakim się znajduję.” I w moich myślach zdawało mi się, że Nasza Królowa Mama, żeby sprawić radość Jezusowi, zrobiła mi w nim trochę miejsca. Ale ciemności były takie, że nie mogłam Go zobaczyć, mogłam tylko słyszeć Jego oddech, gdy mówił w moim wnętrzu. “Córko Moja, spójrz na inną eksplozję Mojej Miłości. Ja jestem odwiecznym światłem. Słońce jest cieniem Mojego światła, a widzisz gdzie zaprowadziła Mnie Moja Miłość, w jakim ciemnym więzieniu jestem? Nie ma tu promienia światła, jest tu dla Mnie wieczna noc, ale noc bez światał, bez spoczynku, nigdy nie zasypiam, cóż to za ból! Ciasnota tego miejsca nie pozwala na możliwość wykonania najmniejszego ruchu, głęboka ciemność, nawet Mój oddech, gdy oddycham przez oddech Mojej Mamy. Och! Jakże ciężko! Do tego dodaj ciemność grzechów stworzeń. Każdy grzech był dla Mnie nocą, a wszystkie połączone razem tworzyły bezdenną odchłań ciemności. Cóż za ból! Och! Eksplozja Mojej Miłości przeniosła Mnie z nieograniczoności światła i przestrzeni do przepaści w głębokich ciemnościach, ciasnej aż do stracenia możliwości oddychania, a wszystko to z miłości do stworzeń.” Gdy to mówił, to szlochał, a szlochając nieomalże się dusił z braku miejsca.

I ja cała rozpływałam się w płaczu, dziękując Mu, współczując Mu, chcąc dać Mu trochę światła moją miłością, jak Mi to powiedział. Ale kto to wszystko może opowiedzieć?

A potem ten sam wewnętrzny głos powiedział, “Dosyć na teraz, przejdź do siódmej eksplozji Mojej Miłości.”

Siódma eksplozja Miłości

Wewnętrzny głos kontynuował, “Córko Moja, nie pozostawiaj Mnie samego w takim odosobnieniu i w takich ciemnościach. Nie opuszczaj łona Mojej Matki, a będziesz mogła zobaczyć siódmą eksplozję Mojej Miłości. Posłuchaj, w łonie Mojego Boskiego Ojca byłem bezgranicznie szczęśliwy, nie było żadnego dobra którego bym nie posiadał, radość, szczęście, wszystko było do Mojej dyspozycji. Aniołowie z uwielbieniem oddawali Mi cześć, gotowi na każde Moje życzenie. Ach, mogę powiedzieć, że eksplozja Mojej Miłości spowodowała że całkowicie zmieniłem Swój los, zamknęła Mnie w tym ciemnym więzieniu, ogołociła ze wszystkich radości, szczęścia i dóbr, przyoblekając Mnie we wszystkie nieszczęścia stworzeń, a wszystko po to, żeby dokonać zamiany, żeby dać im Mój los, Moje radości i Moje odwieczne szczęście. Ale to byłoby niczym, gdybym nie znalazł w nich niewdzięczności w najwyższym stopniu i upartej perfidii. Och! Jakże Moja wieczna Miłość była zaskoczona stając twarzą w twarz z takim ogromem niewdzięczności i jak płakała nad uporem i perfidią człowieka. Niewdzięczność była najostrzejszym cierniem jaki przebił Moje Serce, od Mojego Poczęcia aż do ostatniego momentu Mojego Życia. Spójrz na Moje maleńkie Serce, jest zranione i płynie z niego Krew. Jaki ból, jakie tortury przeżywam. Moja córko! Nie bądź niewdzięczną dla Mnie. Niewdzięczność jest najcięższym bólem dla Twojego Jezusa. Jest to zatrzaśnięcie drzwi tuż przed Moją twarzą, pozostawiając Mnie trzęsącym się z zimna. Ale Moja Miłość nie ustała z powodu takiego ogromu niedzięczności i przeobraziła się w Miłość upraszającą, błagającą, łkającą i żebrzącą. To jest ósma eksplozja Mojej Miłości.

Ósma eksplozja Miłości

Córko Moja, nie pozostawiaj Mnie samego, złóż swoją głowę na łonie Mojej drogiej Mamy a wtedy nawet z zewnątrz dotrą do ciebie Moje łkania i Moje prośby. Widząc że ani Moje łkania ani Moje prośby nie wywołują współczucia stworzenia dla Mojej Miłości, przyjąłem postawę najbiedniejszego spośród wszystkich żebraków i wyciągam Moją maleńką rączkę, prosząc aby Mi przynajmniej jako jałmużnę dali swoje dusze, swoje uczucia i swoje serca. Moje Serce za każdą cenę chciało zdobyć serce człowieka, a widząc, że po siedmiu eksplozjach Mojej Miłości uparcie trwał przy swoim, udawał głuchego, i nie chciał Mi się podporządkować, Moja Miłość chciała rzucić się jeszcze dalej. Powinna się zatrzymać, ale nie, chciała sięgnąć dalej poza swoje granice. Z łona Mojej Matki głos Mój dotarł do każdego serca, wypowiedziany w najbardziej sugestywny sposób, najżarliwszą modlitwą, najbardzej sugestywnymi słowami. Czy wiesz co do nich mówiłem, ”Dziecko Moje, daj Mi swoje serce. Ja dam Ci wszystko co tylko chcesz, pod warunkiem, że dasz Mi w zamian swoje serce. To był powód dla którego zstąpiłem z Nieba. Och proszę, nie odmawiaj Mi tego! Nie czyń złudnymi Moich oczekiwań!” A widząc go upartym nawet jeszcze bardziej, bo niektórzy odwrócili się nawet do Mnie plecami, przeszedłem do łkania, złożyłem Moje maleńkie rączki i głosem łamiącym się od płaczu dodałem, “Ojej, ojej, jestem maleńkim żebrakiem, czy nie chcesz dać Mi swojego serca nawet jako jałmużny?” Czy nie jest to ogromną eksplozją Mojej Miłości, że Stwórca, aby zbliżyć się do stworzenia, przybiera postać maleńkiej dzieciny, żeby nie wzbudzić w nim strachu, że prosi stworzenie o serce, przynajmniej jako jałmużnę, a widząc że nie chce Mu go dać, błaga, łka i płacze?”

A potem usłyszałam jak mówi, “A ty, czy nie chcesz dać Mi swojego serca? A może i ty chcesz żebym łkał, błagał i prosił o to, żebyś Mi dała swoje serce? Czy odmówisz Mi jałmużny o którą cię proszę? I gdy to rzekł, słyszałam jak łkał, a ja, “Mój Jezu, nie płacz, daję Ci moje serce i całą siebie.” Wtedy głos wewnętrzny kontynuował, “Przejdź dalej do dziewiątej eksplozji Mojej Miłości.”

Dziewiąta eksplozja Miłości

Moja córko, Mój stan jest jeszcze bardziej bolesny. Jeśli Mnie kochasz, przypatrz Mi się uważnie i zobacz, czy czy nie mogłabyś ofiarować Swojemu maleńkiemu Jezusowi jakiejś ulgi; jedno słowo miłości, jeden uścisk, jeden pocałunek, przyniesie ulgę Mojemu szlochaniu i Moim cierpieniom. Posłuchaj Moja córko, wydobyłem z Siebie osiem eksplozji Mojej Miłości, a człowiek potraktował je tak źle, lecz Moja Miłość nie dała za wygraną i chciała dodać dziewiątą eksplozję do ósmej. A były to niezgłębione tęsknoty, palące spojrzenia, płomienne pragnienia które chciały wyjść poza matczyne łono aby ogarnąć człowieka. To zredukowało Moje maleńkie Człowieczeństwo jeszcze nieurodzone, doprowadzając do takiej agonii, że doszedłem prawie do chwili oddania z Siebie ostatniego oddechu. Ale gdy już nieomalże po raz ostatni oddychałem, Moja Boskość, która Mi była nieodłączną, dała Mi łyki życia. I odzyskałem życie, żeby kontynuoawć Moją agonię, i ponownie powrócić do punktu śmierci. To była dziewiąta eksplozja Mojej Miłości, nieustanna agonia i śmierć z Miłości dla stworzenia. Och! Cóż za długa agonia przez dziewięć miesięcy! Och! Jakże miłość dusiła Mnie i doprowadzała do śmierci. Gdyby nie było we Mnie Boskości, która za każdym razem odnawiała we Mnie życie gdy zbliżałem się do Mojego końca, to Miłość byłaby Mnie wyniszczyła zanim bym doszedł do momentu wyjścia na światło dnia.” Potem dodał, “Spójrz na Mnie, posłuchaj w jakiej jestem w agonii, jak Moje maleńkie Serce uderza, łomocze i płonie. Popatrz, Ja umieram!”

I zapanowała głęboka cisza. I ja czułam jakbym umarła, krew zakrzepła mi w żyłach i drżąc powiedziałam do Niego, ”Miłości moja, Życie moje, nie umieraj, nie pozostawiaj mnie samej. Ty chcesz miłości, a ja Cię będę kochała, już więcej Cię nie opuszczę, daj mi Twoje płomienie, żebym Cię mogła kochać jeszcze więcej, i zostać całkowicie wyniszczoną z miłości do Ciebie.”

* * * * *

Fragmenty z pism Luisy odnoszące się do Nowenny Bożego Narodzenia

Fragment listu 13 Bł. Annibale Di Francia do Sługi Bożej Luisy Piccarrety (tekst w j. wł. i ang.)

Bł. Ks. Annibale Di Francia urodził się 5 lipca 1851, zmarł 1 czerwca 1927, został beatyfikowany 7 października 1990

Mesyna, 14 luty 1927

Wielce poważana w Panu!

... Chcę Ci również powiedzieć, że czytając dziewięć eksplozji Miłości Bożego Narodzenia, na które właśnie przygotowaliśmy zatwierdzenie, stajemy zdumieni wobec niezgłębionej Miłości i niezgłębionych cierpień Naszego błogosławionego Pana Jezusa Chrystusa, z miłości dla nas i dla zbawienia dusz. Nigdy, w żadnej innej książce na ten temat nie spotkałem się z Objawieniem tak głębokim uczuciowo i tak przejmującym.

 Księga Nieba, tom 25 - 16 grudzień 1928 (tekst w j. ang)

Odprawiałam medytacje, a ponieważ dzisiaj był czas rozpoczęcia Nowenny Dzieciątka Jezus, myślałam o dziewięciu eksplozjach Jego Poczęcia, o których Jezus opowiedział mi tak przejmująco, i które zapisane są w tomie 1. Odczuwałam głęboką niechęć na myśl, że mam przypomnieć o tym spowiednikowi, ponieważ czytając ten tekst, powiedział mi, że chciałby przeczytać go na głos w naszej kaplicy.

Teraz, gdy o tym myślałam, Moje maleńkie Dzieciątko Jezus pojawiło się na moich rękach, taki malusieńki, i pieszcząc mnie Swoimi rączkami, powiedziało do mnie: “Jakże piękna jest Moja mała córeczka! Jakże piękna! Jak bardzo chcę ci dziękować za to że Mnie słuchałaś.” A ja, “Moja Miłości, co też Ty mówisz? To jestem ja, która powinnam dziękować Ci za to, że ze mną rozmawiałeś, i że dałeś mi, z tak wielką miłością, jako mój własny nauczyciel, tak wiele lekcji których nie byłam godna.” A Jezus, “Ach, Moja córko! Do jak wielu chcę mówić, a oni Mnie nie słuchają, zmuszając Mnie do milczenia, przez co dławię się własnymi płomieniami. Tak więc dziękujmy sobie wzajemnie, ty dziękuj Mi, a Ja dziękuję tobie. A właściwie, to dlaczego chcesz oponować przeciwko czytaniu dziewięciu eksplozji? Ach! Ty nawet nie wiesz ile życia, ile miłości i ile łask one w sobie zawierają. Musisz wiedzieć, że Moje słowo jest twórcze i opisując ci dziewięć eksplozji Miłości Mojego Wcielenia, nie tylko wznowiłem tę Miłość jaką zawarłem podczas Wcielenia Samego Siebie, ale i stworzyłem nową Miłość, po to, aby przyciągnąć stworzenia i je zdobyć, żeby chciały Mi się oddać. Tymi dziewięcioma eksplozjami Mojej Miłości, przedstawionymi z taką głębią miłości i prostoty, dałem wstęp do wielu lekcji jakie ci dałem o Moim Bożym Fiat, w celu uformowania Jego Królestwa. A teraz, gdy je czytasz, Moja Miłość jest wznawiana i zwielokrotniana. Czyż nie chcesz, żeby Moja Miłość, będąc zwielokrotnianą, rozpłynęła się na zewnątrz i przyciągnęła inne serca, tak więc, jakby na wstępie, będą one mogły przysposobić się do lekcji o Mojej Woli, czyniąc Ją poznaną i królującą?”...

Potem spowiednik czytał w kaplicy pierwszą eksplozję Miłości Jezusa w tajemnicy Jego Wcielenia i Mój słodki Jezus, z mojego wnętrza, nadstawiał uszy, żeby to usłyszeć. I przyciągając mnie do Siebie, powiedział, “Moja córko, jakiż czuję się szczęśliwy gdy to słyszę. Ale Moje szczęście wzrasta trzymając cię w tym domu Mojej Woli, gdy oboje słuchamy: Ja, o tym o czym ci opowiedziałem, a ty o tym o czym usłyszałaś ode Mnie. Moja Miłość nabrzmiewa, gotuje się i wypływa. Posłuchaj, posłuchaj, jakie to jest piękne! Słowo zawiera oddech, a będąc wypowiadane, niesie ono z sobą oddech, który jak powietrze, idzie wokół z ust do ust i mówi o sile Mojego stworzonego słowa. I tak zapada w serce to, co zawarte jest w Moim słowie.

Posłuchaj Moja córko: w Odkupieniu otaczało Mnie grono Moich Apostołów, byłem pośród nich, sama Miłość, po to, żeby ich nauczać. Nie szczędziłem niczego, aby ukształtować fundamenty Mojego Kościoła. Teraz, w tym domu, odczuwam radości pierwszych dzieci Mojej Woli, i czuję jak powtarzane są obrazy Mojej Miłości, widząc ciebie pośród nich, samą miłość, chcącą przekazać lekcje o Moim Bożym Fiat, po to, aby ukształtować fundamenty Królestwa Mojej Woli. Gdybyś ty wiedziała jaki czułem się szczęśliwy, widząc cię mówiącą o Mojej Bożej Woli! Jak niecierpliwie oczekiwałem momentu gdy zaczniesz mówić, żeby móc ci się przysłuchiwać i odczuwać szczęście jakie przynosi Mi Moja Boża Wola.”

Księga Nieba, tom 25 - 21 grudzień 1928 (tekst w j. ang.)

Kontynuowałam Nowennę Bożego Narodzenia, i słysząc powtarzanie dziewięciu eksplozji tajemnicy Poczęcia, Mój ukochany Jezus przyciągnął mnie do Siebie i pokazał mi jakim bezkresnym morzem płomieni była każda z nich. Z tego morza wzbijały się gigantyczne fale, w których można było zobaczyć wszystkie dusze pochłonięte przez te płomienie. Tak jak ryba pływa w wodach morza, i wody morza kształtują życie ryb, zapewniając im kierownictwo, obronę, pożywienie, schronienie, i przyjemności, i to do tego stopnia, że gdy dostaną się poza obręb morza, to mogą powiedzieć, “Nasze życie się skończyło, ponieważ opuściłyśmy nasze dziedzictwo - ojczyznę daną nam przez Naszego Stworzyciela”, w ten sam sposób niezgłębione fale płomieni które urosły z tego morza ognia, pochłaniając stworzenia, chciały być dla nich życiem, kierownictwem, obroną, pożywieniem, schronieniem, i ojczyzną. Ale gdy wydostaną się one poza obręb tego morza miłości, to w mgnieniu oka wszystkie znajdą śmierć.

“Gdyby morze nie płakało” - mówi Jezus - “Jak Ja mam nie płakać, widząc że podczas gdy Moja Miłość pochłonęła stworzenia, one, niewdzięczne, nie chcą żyć w Moim morzu Miłości, i uwalniając się od Moich płomieni idą na wygnanie, z dala od Mojej ojczyzny, tracąc kierownictwo, obronę, pożywienie, schronienie, a nawet życie? One wyszły ze Mnie, zostały przeze Mnie stworzone i były pochłonięte przez Moje płomienie Miłości jakie posiadałem wcielając Samego Siebie z Miłości dla wszystkich stworzeń.

Gdy słyszę powtarzanie tych dziewięciu eksplozji, morze Mojej Miłości nabrzemiewa, gotuje się, i tworząc bezkresne fale, huczy tak bardzo, jakby chciało ogłuszyć każdego, żeby nie słyszał nic, tylko szloch Mojej Miłości, płacz boleści, Moje nieustanne łkania, mówiące, “Nie każ Mi więcej płakać, wymieńmy się pocałunkiem pokoju, każdy każdego będzie kochał i wszyscy będziemy szczęśliwi - Stwórca i stworzenie.”

Hosted by www.Geocities.ws

1