-
- 9 -
-
ZA TOBIASZEM
Pod dębem czułym i bezpiecznym
osunąć się na trawę ciepłą
i przylgnąć mocno, aż zaboli
do ziemi, próby naszej woli.
I w myśl zaplątać się zamgloną
w Konstantynopol jasnych złudzeń
w pióropusz mlecza osłupiały
i w ślady, zanim nimi pójdziesz.
Wysłuchać się, wymarzyć się !
I za Tobiaszem śnić -
gotowy…
jak w uskrzydleniu słów potulnych
stąpać cichutko skrajem mowy.
WĘDROWIEC
Kapelusz
na głowie
w
sakwie pełno złudzeń
ostatnie
zepchnięcie wspomnień ze schodów
i
w drogę…
Poprzez
nierozpętane burze
Pomiędzy
obawą a jej cieniem
Na
rękach choćby pojść
Wzdłuż
załamania światła
POPRZEDNIA NASTEPNA