|
Victor Fleming kredytowany jest jako jedyny reżyser "Przeminęło z
Wiatrem". Ale nad filmem pracowało także dwóch innych reżyserów:
George Cukor i Sam Wood. Każdy z nich miał swój wkład w sukces filmu. A
reżyserowanie PzW nie było zadaniem ani łatwym ani szczególnie
przyjemnym.
~~~~
George Cukor uważany był za jednego z najlepszych
hollywoodzkich reżyserów. Do roku 1939 w jego dorobku znajdowały się
takie filmy jak: "The Bill of Divorcement" (1932),
"Małe kobietki" (1933), "David Copperfield" (1935) i "Dama
Kameliowa" (1936); o nim pierwszym pomyślał Selznick poszukując reżysera
"Przeminęło z Wiatrem". Od momentu zakupienia praw do
sfilmowania powieści, Cukor zaangażowany był w przygotowania: pojechał
na Południe Stanów by spotkać się z Margaret Mitchell, poczuć atmosferę
Południa i prowadzić poszukiwania kandydatki do roli Scarlett;
przeprowadził setki zdjęć próbnych a Selznick konsultował się z nim w
każdej sprawie związanej z produkcją, od problemów z obsadą po
scenariusz.
Jednak gdy data rozpoczęcia zdjęć zaczęła się zbliżać, pojawiły się
pierwsze nieporozumienia między reżyserem a producentem.
Pierwsze wspomnienie o "sprawie Cukora" pojawia się w poufnym liście
Selznicka z września 1938 roku do D. O'Shea. Napisał, że trzeba coś
zrobić z Cukorem bo on studio za dużo kosztuje. Selznick obawiał się, że
w końcu będą zmuszeni zapłacić Cukorowi 300 000 dolarów, przy czy
Cukor nie był zainteresowany reżyserowaniem innych filmów dla Selznick
International. ("... Mamy jeszcze trochę czasu do rozpoczęcia zdjęć,
wystarczająco dla reżysera do zrobienia jednego filmu. Mamy jeden film, który
mógłyby wyreżyserować, tj. Intermezzo. Ale George'owi to się nie
podoba..."). Selznick wspomniał, że jest gotów wynegocjować nową
umowę z Cukorem, ale zwrócił także uwagę, ze korzyści mogło by także
przynieść zaangażowanie innych reżyserów kontraktowych (tu wymieniając
po raz pierwszy nazwisko V. Fleminga).
Gdy zdjęcia rozpoczęły się, Selznick był coraz mniej zadowolony z pracy
Cukora (mimo iż nigdy nie kwestionował jego talentu ani zdolności reżyserskich.)
Obawiał się, że tempo akcji Cukora jest za wolne, że film wyjdzie za długi.
(W 1947 roku New York Times Magazine zacytował Selznicka: "Przestaliśmy
się zgadzać. O ile wiedziałem, że w romantycznych aspektach historii
Scarlett O'Hary Cukor był niezastąpiony, to brakowało mu wyczucia
rozmachu, wielkości, patetyczności produkcji". )
Selznick chciał żeby każda scena po zmianie dialogu była najpierw wypróbowana
a poźniej przedyskutowana przed rozpoczęciem ujęcia. Często chciał
przeforsować swoją wersję i nie chciał niespodzianek w sali
projekcyjnej. W lutym 1939 system wczesnych konsultacji się nie sprawdzał;
ponadto pojawił się również problem ze scenariuszem. Dialogi były
zmieniane z dnia na dzień, przy czym o ile Selznick często sam zmieniał
kwestie, Cukor chciał trzymać się wersji napisanej przez Sidney Howarda.
Dokładne okoliczności odejścia Cukora nie są znane i pozostawiają pole
do spekulacji.
Zgodnie z szeroką rozpowszechnioną plotką, to Clark Gable miał swój
udział w zwolnieniu Cukora. Cukor znany był jako "żeński reżyser"
i Clark obawiał się, że zaniedba postać Rhetta, przerzucając środek ciężkości
filmu na Scarlett i Melanię. Według Olivii de Havilland mogło w tym być
trochę prawdy: "To logiczne, że Clark, który nigdy wcześniej nie
pracował z George'm, miał swoje obawy. W końcu był Królem - największą
gwiazdą w Hollywood. Czuł się bardzo odpowiedzialny przed publicznością
za wizerunek Rhetta, który oni pamiętali z książki. I myślę, że on
obawiał się, że z George'm kobiety zdominują film".
Jednak George Cukor stwierdził po latach: "to nonsens, że poświęcałem
więcej uwagi Vivien i Olivii. To tekst dyktuje gdzie jest środek ciężkości,
nie reżyser. Clark Gable nie miał wiele wiary w siebie jako aktor, chociaż
był wielką ekranową osobowością i może myślał, że ja tego nie
zrozumiem. Moja teoria jest taka, że dla Davida Selznicka, ten film był
największym przedsięwzięciem w jego karierze. Bardzo przejmował się
wszystkim...".

Jeszcze inne sprawozdanie z tego co się stało zamieściła Susan Myrick w
liście do Margaret Mitchell z 14 lutego: "George w końcu powiedział
mi o co chodzi. [...] czuł się odpowiedzialny za wciągnięcie mnie w to
bagno i chciał żebym poznała prawdę. [...] Od paru dni, powiedział mi,
patrzył na nakręcone sceny i czuł, że nie jest dobrze. Wiedział, że
jest dobrym reżyserem i że aktorzy są dobrzy, a jednak całość nie gra.
Stopniowo był coraz bardziej przekonany, że problemem jest scenariusz. [...]
Więc George powiedział Davidowi, że nie będzie pracował dalej jeśli
scenariusz nie będzie lepszy i chciał z powrotem scenariusz Howarda. David
powiedział George'owi, że jest reżyserem, nie autorem, a on (David) jest
producentem i decyduje jaki scenariusz jest dobry a jaki nie; George
powiedział, że jest reżyserem i to piekielnie dobrym i nie zgodzi się,
by jego imię figurowało na słabym filmie i jeśli nie powrócą do
scenariusza Howarda, odchodzi. A uparty David powiedział "OK, wynoś
się!".
Wiadomość o rezygnacji Cukora dotarła do ekipy 7 lutego, w dniu kiedy kręcono
wentę dobroczynną w Atlancie. Vivien Leigh i Olivia de Havilland, obie
zwolenniczki Cukora były oburzone i odpowiednio ubrane (w stroje żałobne)
pobiegły do biura Selznicka próbując przekonać go do zmiany zdania, ale
nic nie wskórały.
Vivien, która uważała, że Cukor był jedyną osobą która
"wspaniale rozumiała temat" w przypływie złości rozważała
wycofanie się z filmu, ale jej agent Myron Selznick, powstrzymał ją
ostrzegając, że jeśli to zrobi to resztę życia spędzi w sądzie.
Vivien później pisała do męża: "On był moją ostatnią nadzieją
na przyjemność z pracy nad filmem."
Aktorki jednak nie zrezygnowały z Cukora i regularnie odwiedzały go w
weekendy by omawiać nadchodzące sceny. Obie robiły to w tajemnicy, nie
wiedząc nawet wzajemnie o sobie. Olivia de Havilland wspomina: "Musiałyśmy
robić to w tajemnicy. Miałam straszne wyrzuty, że zakradam się, do
George'a w niedziele, by uzyskać porady dotyczące trudnych scen. Byłam u
niego trzy razy i w końcu powiedziałam mu o moich wyrzutach sumienia. On
powiedział: "Nie miej ich. Vivien robi to samo."Selznick i
Cukor wydali wspólne oświadczenie 13 lutego: "W rezultacie serii
nieporozumień jakie zaistniały między nami w związku z wieloma scenami z
Przeminęło z Wiatrem, wspólnie postanowiliśmy, że najlepszym rozwiązaniem
będzie wybranie nowego reżysera najszybciej jak to będzie możliwe".
Victor Fleming kończył
właśnie kręcenie "Czarnoksiężnika z Oz" gdy zciągnięto go z
planu i przykazano pracować nad "Przeminęło z Wiatrem". Do tej
pory miał na koncie tak wspaniałe filmy jak "Test Pilot" (1938)
i "Captain Courageous"
(1937), znany był jako 'reżyser akcji', z zamiłowaniem do wartkiego tempa
i spektakularnych scen. Na planie pojawił się 17 lutego. Stwierdził, że
nie ma scenariusza w oparciu o który mógłyby pracować i produkcja została
wstrzymana na 17 dni. Gdy wznowiono zdjęcia 23 marca, kręcenie nabrało
tempa.
 |
Niektórzy aktorzy
polubili nowego reżysera. Był kumplem Clarka Gable'a. Ann Rutherford:
"Ja zawsze prawie stawałam na baczność widząc Victora
Fleminga. On górował nad sytuacją gdziekolwiek się pojawiał.
Nie tolerował bzdur a my darzyliśmy go szacunkiem, lubiliśmy go i
próbowalismy robić to czego od nas wymagał".
|
Inni nie mogli się do niego przekonać. Marcella Rabwin:
"Wydaje mi się, że nie lubił nikogo na świecie za wyjątkiem
siebie i Clarka Gable'a. Ale dokonał czegoś; tchnął życie w ten film.
Dziewczyny nie rozumiały tego, płakały za George'm, ale z drugiej strony film
nabrał ducha i tempa. Był wspaniałym reżyserem mimo iż ja osobiście
nie mogłam znieść języka jakiego używał na planie, sposobu w jaki
traktował Vivien Leigh, był dla niej bardzo surowy. Nie dziwię się, że
tęskniła za George'm Cukorem [...] On pozwalał jej grać tak jak ona uważała.
Fleming nie. Fleming żądał by była jędzą, taką jaką była opisana."
Fleming pojawił się z dnia na dzień i nie miał czasu przeczytać książki,
ani nie był na bieżąco w kwestii scenariusza, przez co od razu stracił w
oczach Vivien, której brakowało zaangażowania i zrozumienia Cukora. Często
dochodziło do gwałtownych kłótni w sprawach interpretacji, a reszta
ekipy proszona była wtedy o opuszczenie planu. Vivien denerwowało jego
podejście, brak reżyserskich wskazówek z jego strony (ewentualnie
"graj przesadnie") i fakt, że nie przeczytał książki
("Miss Leigh, może sobie pani wcisnąć ten scenariusz w pani królewską,
Brytyjską d*pę!")
Kręcenie było wyczerpujące fizycznie i psychicznie i 14 kwietnia Selznick
napisał do Ginsberga i O'Shea: "Od jakiegoś czasu obawiam się, że
Fleming nie będzie w stanie skończyć zdjęć ze względu na swój stan
zdrowia". Zasugerował poszukiwanie zastępcy (brani pod uwagę
byli Bob Leonard i Bill Wellman).
29 kwietnia po ciężkim dniu na planie Fleming opuścił plan i wziął
sobie 2 tygodnie przerwy. Oficjalnie przyczyną było załamanie nerwowe
jednak Marcella Rabwin uważa, że prawdziwy powód był inny: "To
była próba ukarania Davida Selznicka. Denerwował go fakt, że Selznick
przejmuje kontrolę nad zdjęciami. [...[ Nie można robić tego reżyserowi,
tak kompetentnemu jak Fleming".
W międzyczasie MGM znowu przyszła na ratunek zciągając na plan Sama
Wooda, który właśnie skończył "Żegnaj, Chips" i
nie miał nic przeciwko rozpoczęciu pracy od ręki.
Po dwóch tygodniach Fleming powrócił i jak Selznick zauważył: "był
gotów zrobić cokolwiek i wszystko". Sam Wood pozostał na planie
co znacznie przyspieszyło proces kręcenia.
~~~~
|