Teoria Kiczu

W. Jim Jastrzebski

Artykul dedkowany Basi, Dorotce i Marysi
zeby wiedzialy czego sie wystrzegac i jak.

Wstep do polskiego tlumaczenia

Ten artykul jest pierwszym polskim (jeszcze niezupenie wygladzonym i ze skr�tami, a gdzieniegdzie rozszerzonym i z kilkoma komentarzami Basi i odpowiedzimi autora) tlumaczeniem artykulu Theory of Art do kt�rego nalezy sie zwracac w razie watpliwosci na temat tego tlumaczenia.

W polskim tlumaczeniu zmieniono tytul z "Toria Sztuki" na "Teoria Kiczu" i odobylo sie to ku czci Wilhelma Sasnala niedawno wystawianego w Zachecie najwazniejszego wg krytykow i handlarzy (moze przynoszacego im najwieksze zyski) mlodego przedstawiciela tego starozytnego kierunku sztuki.

Kicz kultywowano w sztuce przez tysiaclecia. Byl to zawsze latwy sposob zarabiania duzych pieniedzy bo publicznosc odbierajaca sztuke nie ma zielonego pojecia kiedy sie ja nabija w butelke w celach handlowych. To sie zreszta odnosi do wielu dziedzin zycia nawet do nauki, tyle ze w sztuce produkowanie kiczu nie grozi zadnym nieszczesciem (jak zreszta i w wielu naukach, np. w kosmologii) wiec rozpowszechnilo sie duzo bardziej. Nawet do tego stopnia, ze wiekszosc ludzi rozumie slowo "kicz" jako odnoszace sie wylacznie do dziel sztuki. W tym znaczeniu bedzie ono takze uzyte w tym artykule.

Wiekszosc ludzi daje sie nabic w butelke kiedy sie to robi umiejetnie. Kicz pojawia sie wszedzie tam gdzie ludzie udaja przed innymi ze sprzedaja im cos o duzej wartosci podczas kiedy ta duza wartosc jest tylko w wyobrazni kupujacego (chociaz czesto takze w wyobrazni sprzedajacego -- to co jest tu wazne to ze to nie jest wartosc rzeczywista ale urojona).

Ten typ dzialalnosci ludzkiej zostal uwieczniony w opowiadaniu Hansa Christiana Andersena o kr�lu, ktory dal sie nabic w butelke szajce wedrownych oszustw, tak samo jak kierownictwo Zachety i przy pomocy tej samej prostej metody. Ta prosta metoda to przekonanie ludzi roznymi sposobami, ze czgos nie rozumieja. Wtedy sa oniesmieleni przez rzekomych znawcow (ktorzy jakoby wszystko rozumieja) i wstydza sie wychylic z wlasna opinia nawet jezeli jest potwierdzona tym co widza. Bo jak sie okazuje, w sprawach na ktorych sie nie specjalnie dobrze znaja, ludzie wierza bardziej opiniom ekspertow niz wlasnym oczom. Wystawa Sasnala jest dowodem powyzszej tezy bo kierownictwo Zachety nigdzie nie zwrocilo uwagi publicznosci na fakt, ze wystawia kicze, mimo, ze duza jego czesc, jako ludzi wyksztalconych w dziedzinie sztuki, musiala o tym wiedziec.

Wstep

Artykul zawiera pr�be wytlumaczenia sztuki i tego jak sztuka dziala. Ma na celu pomoc tym, ktorzy chcieliby tworzyc (dobre) dziela sztuki ale nie sa pewni co "dobry" w odniesieniu do dziela sztuki znaczy. Moze pomoc takze tym ktorzy nie maja watpliwosci ze to co tworza jest dobra sztuka ale maja problemy z przekonaniem o tym innych. Moze ich przekonac, ze to co robia jest dobra sztuka albo co powinni zmienic w tym cokolwiek robia zeby zmienic to w dobra sztuke.sadzisz, ze kicz da sie zmienic w dobra sztuke stosujac pare zasad?? jesli nie masz odpowiedniej bazy w glowie w postaci umiejetnosci postrzegania, myslenia i przetwarzania rzeczywistosci to nie da sie zmienic Twojej sztuki, skoro ma sie opierac na prawdzie, Twojej prawdzie.
Basiu: prawda moze byc tylko jedna, tylko klamstw moze byc duzo, wiec nie ma mojej/twojej/jej/jego prawdy. Prawda jest ZAWSZE uniwersalna i dlatego sztuka jest uniwersalna. Mozna jej nie rozumiec (jak np. mozna nie rozumiec sztuki starozytnego Egiptu i dlatego sztuka wymaga wyjasnienia) ale nie moze byc tylko "prawda jakiegos faceta". Moze byc tylko klamstwo jakiegos faceta (albo kilku) i wtedy to jest KICZ.

Ci co juz tworza dobra sztuke i nie maja problemow a przekonaniem o tym innych, nie potrzebuja czytac tego artykulu chyba, ze tez chca sie czegos nauczyc albo stwierdzic czy autor nie oszukuje zbytnio czytelnikow. Jezeli cos takiego stwierdza to proszeni sa o natchmiastowe zawiadomienie autora.

Autor stara sie stosowac proste przyklady abstrakcyjnych zasad jak i prawdziwe analogie ogolnie znanych zjawisk z poza sztuki w nadziei ze ulatwi to zrozumienie tego o co mu chodzi.

Zeby rozumiec ten artykul czytelnik nie musi nic o sztuce wiedziec, wystarczy wrodzona wiekszosci ludzi zdolnosc logicznego rozumowaniania. W kazdym przypadku pytania do autora sa mile widziane jezeli cos nie jest dostatecznie jasne.

Dlaczego sztuka wymaga wyjasnien

Homo sapiens robily sztuke od setek tysiecy lat wiec sztuka jest prawdopodobnie starsza niz jakakolwiek czesc kultury. Z tego powodu ilosc przesad�w na jej temat, ktora obrosla sztuke jest przygniatajaca. Dlatego rzadko kto (pewnie z wyjatkiem malych dzieci) potrafi patrzec tylko na to co widzi. Wiekszosc ludzi patrzy na sztuke z perspektywy swoich poszczegolnych przesadow i moze nie widziec tych wszystkich rzeczy dla ktorych dane dzielo sztuki zostalo stworzone nawet jezeli artysta go nie sknocil. To jest jeden z powodow dlaczego sztuka wymaga wyjasnien.

Zeby uniknac zbyt szczegolowych wyjasnien najlepiej jest podac ogolne zasady ktore beda wazne dla wszystkich dziel sztuki. Te zasady powinny sie stosowac do sztuk plastycznych (rysunek, malarstwo, rzezba, architektura), sztuk wykonawczych (taniec, muzyka, sport, teatr, religia), sztuk literackich (powiesc, poezja, reportaz), itd. (nie bedziemy rozwazac pytania czy religia nalezy do sztuk wykonawczych czy literackich). Te zasady moglyby byc uzywane jako system wartosci wg ktorego mozna ocenic jakikolwiek kawalek zeby byc pewnym, ze nie wpychaja nam smieci pod pozorem sztuki.

Zastepowanie smieciami czegokolwiek co moze miec wartosc absolutna w odroznieniu od wartosci handlowej (wzglednej) wystepuje w kulturach gdzie systemy wartosci opieraja sie na wartosciach handlowych. Poniewaz obecny system na tej panecie to system kapitalistyczny takze jego kultura opiera sie na systemie wartosci handlowej. Z tego powodu powinnismy sie spodziewac ze usilowanie zastapienia sztuki smieciami napewno wystapi takze w naszej kulturze. Wiec zeby sie obronic przed tym zjawiskiem powinnismy wiedziec jak odroznic dobra sztuke od smieci. To jest nastepny powod dlaczego sztuka (tak jak kazdy wytwor ludzkiej aktywnosci) powinna byc wyjasniona: zeby zapobiec sprzedawaniu przez nieuczciwych producentow smieci jako sztuki pod falszywa etykietka. Podobnie jak politycy usiluja wcisnas narodowi dyktature (faszystowska lub komunistyzna) pod nazwa demokracji "narodowej" albo "ludowej".

A wszystko to tylko sprawa uswiadamienia sobie kilku rzeczy, ktore moga wyc wyjasnione w krotkim artykule. Wiec konkludujemy, ze wjasnianie rzeczy jest pozyteczne bo jest w ogolnym interesie Homo sapiens jako ochrona przeciwko propagandzie rozpowszechnianej przez tych co z tj propagandy korzystaja i jak to widzimy z przykladu na temat polityki i religii, nawet jezeli nie wiemy czy religie traktowac jako teatr czy literature. Bo jest czescia sztuki i nalezy ja rozumiec, zeby uniknac kupowania smieci.

Trzeci powod to ze rozumienie sztuki jest takze w interesie artysty, ktory w przeciwnym razie marnuje dobra prace na zlych odbiorcow (aktywnosc znana pod nazwa "rzucanie perel przed wiepsze"). Wtedy dobra sztuka zaczyna znikac pozostawiajac tylko muzea jako jedyne miejsca gdzie ja jeszcze mozna zobaczyc i wtedy wkrotce ludzie, ktorzy lubia dobra sztuke widzieli juz wszystko co mozna zobaczyc i nie maja niczego na co mogliby czekac. Smutna sytuacja. Wiec jest dobrze znac ogolne zasady dotyczace sztuki a przcietnie jest lepiej wiedziec wiecej niz mniej, chociazby dlatego ze sie wtedy dluzej zyje (statystycznie podobno az o 12 lat).

Cel sztuki a cel artysty

Sztuka jest to aktywnosc ludzi, kt�rej jedynym celem jest tworzenie piekna. Cel artysty moze byc inny. Moze byc nim wyrazenie siebie, albo zaszokowanie mieszczuchow, albo zaszokowanie calego spoleczenstwa, zaleznie od socjopolitycznych pogladow artysty (zwykle to tylko mieszczuchow bo artysci to naogol lewica). Dla wielu artystow tym celem moze byc poprostu tworzenie pieniedzy w legalny spos�b.

Nawet jezeli celem atystow sa tylko pieniadze to sztuka i pieniadze naogol nie koreluja sie ze soba w ten sposob, ze dobra sztuka koreluje sie z dobrymi pieniedzmi (co sie nazywa pozytywna korelacja). Bardzo czesto zla sztuka koreluje sie z dobrymi pieniedzmi a dobra z marnymi pieniedzmi (negatywna korelacja) z prostego powodu, ze zla sztuka ma wiekszy rynek niz dobra sztuka a pozatym jest ja latwiej robic.

Dygresja: Pan Yezierski, wlasciciel galerii sztuki w najbardziej eleganckiej czesci Bostonu, Massechusetts, USA (na Newburry Street), powiedzial, ze podziwia nas (studentow sztuki, dla ktorych mial wyklad jako dlugoletni znawca rynku), ze zdecdowalismy sie na zycie w biedzie tylko z milosci do sztuki (jak to sobie wyobrazal znajac swiat sztuki ale, jak sam przyznal, nie majac zielonego pojecia o wartosci artysycznej dziel sztuki wystawianych w jego galerii, co z kolei uwazal za wspolna ceche wszystkich wlascicieli galerii).

Wiec artysta, kt�ry planuje tworzyc sztuke dla pieniedzy nie powinien koncentrowac sie na artystycznych wartosciach dziela sztuki (jego pieknie) ale na jego handlowych wartosciach, t. zn. na tym czego w danej chwili "milosnicy sztuki" szukaja na rynku.

Ale ten artykul jest tylko o artystycznej wartosci dziela sztuki, ktora jest wieczna, a nie o jego wartosci handlowej, ktora sie zmienia z roku na rok a wiec duzo trudniejsza do sledzenia i pisania o niej (autor lubi tylko pisac o latwych rzeczach zostawiajac rzeczy trudne zawodowym krytykom sztuki, kt�rzy kochaja pisanie o handlowych zaletach tych dziel jak "ekspresja", "energia", "impresjonizm", "naturalizm", "modernizm" "orginalnosc", "post modernizm", "realizm", "styl", "symbolizm", "technika", zeby tylko wspomniec niektore w porzadku alfabetycznym, bo pelna list handlowych zalet dziel sztuki bylaby dluzsza niz ten artykul).

W kazdym razie, cokolwiek jest celem artysty, jezeli to nie jest tworzenie piekna, to to nie jest celem sztuki a tylko celem artysty. I odroznianie tych rzeczy jest wazne, szczegolnie dla artysty.

Sztuka tworzona dla jakiegos szczegolnego celu artysty jest oczywiscie tez sztuka ale ta nazwa powinna byc uzywana z kwalifikatorem jak np. "zla", "post modern", albo cokolwiek co moze ostrzec widza, ze to nie jest to samo co wiekszosc ludzi uwaza za "sztuke". To jest tak jak nazywac "amerykanskie zloto" (tombak: stop cynku i miedzi) "zlotem". Co nie jest specjalnie uczciwe i moze wprowadzic w blad wielu ludzi.

Tak samo jest w inzynierii ktorej celem jest niekoniecznie to co inzynierowie robia (nawet rzadko jest). Celem inzynierii jest oczywiscie tylko tworzenie roznych interesujacych zabawek i reperowanie tych co juz zostaly stworzone.

Odwrotnie do rozpowszechnionej opinii o sztuce, sztuka jest dokladnie takim samym rodzajem aktywnosci co inzynieria. Dlatego Leonardo da Vinci, mozliwe ze najwiekszy inzynier wszystkich czasow, byl tez najwiekszym artysta. Zarowno sztuka jak i inzynieria wymagaja od swoich tworcow tych samych wlasnosci. Te wlasnosci mozna nazwac w skrocie rozum i serce.

Posiadanie talentu pomaga w wielu przypadkach ale, co moze wielu dziwic, nie jest konieczne. Dowodzi tego istnienie wielkich artystow nie posiadajacych za grosz talentu a tworzacych lepsze dziela sztuki niz ich wysoce utalentowani koledzy. I co moze wydawac sie jeszcze dziwniejsze, talent przeszkadza w tworzeniu dobrej sztuki tym, ktorzy albo nie maja rozumu albo nie maja serca. Jest kompletnym nieszczesciem dla tych, ktorzy nie maja ani rozumu ani serca. Problem jest w tym, ze majac duzo talentu a malo rozumu albo serca, ci ludzie nie ucza sie niczego bo mysla, ze nie potrzebuja sie uczyc bo juz wszystko umieja. A uczenie sie jest niezbedne do tworzenia dobrej sztuki (albo dobrych zabawek elektronicznych).

To jest, mogloby sie wydawac, dziwne ale powszechne zjawisko podczas ksztalcenia artystow, ze ci najbardziej utalentowani, ktorym latwo przychodzi rysowanie, najrzadziej osiagaja cokolwiek pod wzgledem artystycznym (np. Randolph Rogers, Wojciech Kossak, Wilhelm Sasnal) chociaz zwykle odnosza sukcesy jako producenci kiczu. Ci natomiast ktorym tworzenie przychodzi niezwykle ciezko, po latach ciezkiej pracy osiagaja daleko wyzszy poziom artystyczny od swoich wysoce utalentowanych kolegow (np. Rodin, ktorego z powodu braku talentu -- i prawdopodobnie tez jego pewnego niedorozwoju umyslowego -- nie przyjeto do Paryskiej Akademii Sztuk Pieknych). I to beztalencie, dzieki dlugiej i ciezkiej pracy, stalo sie najwiekszym francuskim rzezbiarzem.

Bo zeby tworzyc dobra sztuke (czy inzynierie) trzeba sie nauczyc co to znaczy dobra sztuka (albo dobra inzynieria). A zeby sie nauczyc, trzeba miec rozum, ktory mozna czegos nauczyc i serce, ktore ta nauke zrozumie.

Wiec kiedy juz wiemy dlaczego tworzenie dobrej sztuki wymaga rozumu i serca powinnismy jeszcze okreslic roznice miedzy dobra i zla sztuka.

Dobra a zla sztuka

Cywile, szczegolnie ci sklonni do magicznego myslenia, a nawet niektorzy nie specjalnie dobrze wyksztalceni artysci, mysla, ze stuka jest tworzona przy pomocy boskiej interwencji. Standartowy przesad to ze im wiecej tej interwencji padnie na danego delikwenta tym lepsza sztuke tworzy. To sie bierze z niezrozumienia czym jest sztuka (jezeli czytelnik juz zapomnial czym jest sztuka to prosze kliknac tutaj, przeczytac znowu i wrocic spowrotem do tekstu.

Okazuje sie, ze dobra sztuka nie ma nic wspolnego z boska interwencja. To jest cos co osoby ktore tworza dobra sztuka uwazaja za dobra sztuke.

To moze wygladac jak maslo maslane, ze wystarczy cos uwazac za dobra sztuka, zeby taka byla. Ale tak nie jest. Zeby zobaczyc dlaczego wrocmy do analogii z elektronika.

Mozna uazac, ze robienie zabawek elektronicznych jest celem elektroniki. Ale te zabawki moga byc bardzo dobre, niezbyt dobre, albo zupelnie niewydarzone. I oczywiscie tylko elektronik a nie cywil moze dokladie ocenic ich jakosc. Cywilowi moze sie podobac urzadzenie ktore pod wzgledem eletronicznm jest kawalkiem zlomu, zrobinym przez inzyniera, ktorego cala wiedza o swiecie ogranicza sie do umiejetnosci zlutowania elektronicznych elementow ze soba (co potafi zrobic kazde dziecko, ktore interesowalo sie kiedys elektronika) bo cywil nie ma pjecia na czym polega jakosc elektronicznej zabawki. Gdyby mial pojecie to by nie byl cywilem ale elektronikiem. Wtedy moglby powiedziec obiektywnie, ktore urzadznie jest lepsze a ktore gorsze. A zeby to powiedziec to musza istniec obiektywne kryteria oceny.

Te kryteria moga sie wydawac bardziej oczywiste w elektronice niz w sztuce ale zasada jest dokladnie taka sama. Nie musimy sie zastanawiac nad elektronika ale powinnismy rozumiec jakie te kryteria sa w sztuce zeby zrozumiec o co w sztuce chodzi.

Ludzie mysleli o tych sprawach przez tysiace lat i odkryli cos co mozemy poprostu przyjac bo okazlo sie ze to sa odkrycia prawdziwe (co w tym wypadku, tak jak i w elektronice i wszystkich innych zawodach, znaczy "zakceptowane przez ludzi, ktorzy sie na tym znaja"). Dla skrocenia wywodu pominiemy rozwazania na temat jak stwierdzic czy ktos sie na czyms zna i pozostawimy to intuicji czytelnika. Wymienimy tylko te kryteria dobrej sztuki jako (1) prawde, ktora moze byc nazwana duchem danego dziela sztuki, (2) jego zycie, czyli dusze, i (3) forme, czyli jego cialo, czyli samo dzielo sztuki.

To jest tak jak jakas osoba, ktora jest przede wszystkim cialem dla innych ludzi, kt�rzy ja tylko widza bez zadawania sie z nia "na plaszczyznie intelektualnej". Beda widzieli w niej tylko piekno jej ciala (forme) albo jego brak ale nie beda wiedzieli nic o jej duchu (czy jest szczera, czy jest oszustka) albo o jej duszy (czy ja ma, czy moze jest jak niezywa). Czasami "dusza" jest nazywana "osobowoscia" (co nawiasem mowiac pokazuje ze to ze zwierzeta nie maja duszy jest przesadem).

Oczywiscie czlowiek naog�l wolalby sie zadawac raczej z osoba, ktora jest szczera (waspanialy duch), zywa (wspaniala dusza czyli osobowosc), i o ladnej formie (piekne cialo) niz z osoba zaklamana (zadnego ducha), martwa albo nawet tylko ciapowata nie sadze, zeby "ciapowata" byla stopniem nizszym akurat od "martwa"; to chyba niewlasciwe slowo.. to moze "na wpol zdechla"?(zadnej duszy czyli osobowosci) i w dodatku brzydka (brak pieknego ciala). To pokazuje, ze kryteria checi zadawania sie z roznymi osobami sa to kryteria obiektywne, przynajmniej w obrebie pewnej kultury w ktorej zalety ducha, osobowosci i ciala sa mniej wiecej podobne dla wszystkich czlonk�w tej kutury.

Tak samo istnieja obiektywne kryteria w sztuce tez bedacej zalezna od danej kultury w ktorej ta sztuka funkcjonuje. Tylko w tym sensie te kryteria sa "relatywne" bo zalezne od kultury. Ale sztuka istnieje tylko w kulturze i absolutnej sztuki tak jak i absolutnego czasu ani absolutnej przestrzeni nie ma (chyba ze w umyslach niedouczonych mistykow, ktorych jest pelno wszedzie, takze wsr�d krytykow sztuki i nawet wsrod artystow i fizyk�w). Dzielo sztuki, ktore jest szczere, zywe, i o pieknej formie, bedzie uwazane przez wiekszosc Homo sapiens za lepsze niz takie ktore jest odwrotne w tych trzech aspektach. To jest to co decyduje o obiektywnej wartosci dziela sztuki. To jak Homo Sapiens reaguja na dzielo sztuki.

Ale w powyzszym jest ukryta pewna pulapka, o ktorej wszyscy artysci i inzynierowie, ktory maja dostateczne zrozumienie swoich zawodow wiedza. Jest niezwykle latwo wywolac u cywilow uczucie "wzruszenia pieknem" pokazujac im cos o cechach specyficznie obliczonych na wywolanie tego uczucia i istnieja techniki wywolania takiego uczucia we wszystkich dziedzinach zycia. W malarstwie, w muzyce, w elektronice. Taka rzecz, kt�ra nie zawiera zadnej prawdy ale wyglada dla cywilow (i czesto dla artystow tez) jak rzecz "piekna" i nawet czesto "zywa" nazywa sie kiczem.

Podrecznikowym przykladem kiczu w sztuce jest "Nydia, slepa kwiaciarka z Pompei", stworzona w 1856 przez amerykanskiego rzezbiarza Randolpha Rogersa. Jest to piekna i zywa postac pieknej dziewczyny tyle, ze sztuczna bo zaistniala tylko w wyobrazni pana Rogersa. Tej rzezbie brakuje elementu prawdy . Rzezba nie wyraza zadnego prawdziwego uczucia albo czegokolwiek co by dzialalo na widzow przez opowiedzenie prawdziwej historii ich umyslom ale ma na celu dzialanie bezposrednio na ich uczucia (z pomineciem umyslu). Ich uczucie wsp�lczucia dla pieknej dziewczyny, ktora znalazla sie nie tylko w zlym miejscu o zlym czasie ale jest jeszcze do tego slepa biedactwo. Ta rzezba nie dziala na umysly widzow ale uzywa biologicznego mechanizmu wywolywania wspolczucia zeby stworzyc emocje. To jest latwa sztuka bo od dawna wiadomo, ze stworzenie dwoch przeciwnych uczuc wywoluje uczucie wzruszenia.

Najprostrzy sposob takiego dzialania to namalowac placzace dziecko. Polaczenie piekna dziecka z jago nieszczesciem tworzy dwa przeciwne uczucia, kt�re sumujac sie wytwarzaja uczucie wzruszenia, kt�re z kolei nieswiadomy podstepu widz bierze za wzruszeie pieknem obrazu. To jest przyklad zlej sztuki. Czyli kiczu. Jezeli dzielo sztuki jest piekne, jak "Nydia", to jest to ciagle piekne dzielo tyle ze dziala na uczucia widzow nie przez ich umysly przez przekazywanie im jakiejs prawdy ale przez mechanizm biologiczny (tylko przez ich serca ). Pomija najwaziejszy element sztuki: prawde , kt�ra ma dzialac na uczucia widzow przez ich intelekt.

To jest jak seks (uzywajacy biologicznego mechanizmu sprawiania przyjemnosci) bez milosci (czesci intelektualnej).

Taki seks moze byc wspanialy, szczgolnie dla facet�w, bo facetom, kt�rych zycie intelektualne i tak nie jest nadmiernie rozwiniete (bo uzywaja do myslenia tylko polowy swoich m�zg�w jak stwierdzily badania przy pomocy rezonansu magnetycznego, MRI) kazdy seks jest dobry, ale poniewaz seks polaczony z miloscia jest znacznie lepszy, wiec taki zwykly seks staje sie w por�wnaniu z tym z miloscia gorszy dlatego, ze isnieje cos lepszego.

Kobiety, kt�re a powodu swojej anatomii, uzywaja do myslenia wiecej niz polowe swoich m�zg�w, moga sie nie czuc dobrze z takim seksem, bo jego wzgledna wartosc jest dla nich mniejsza niz wartosc czegos podczas czego moga tez czuc milosc. A w sztuce odpowiada to czemus co jest nie tylko piekne i zywe (jak seks) ale i prawdziwe (jak milosc). I ta prawda odroznia sztuke piekna i zywa ale nieprawdziwa (kicz) od prawdziwej (dobrej sztuki).

Ale tak jak nie kazdy jest w stanie kochac tak nie kazdy jest w stanie odebrac umyslem prawde dziela sztuki. Tacy ludzie sa skazani na seks bez milosci i cieszenie sie ogladaniem kiczow. I nie ma w tym oczywiscie niczego zlego jezeli zadawala ich taki seks i ogladanie kiczow czyni ich szczesliwymi. Sa wtedy szczesliwymi i zadowolonymi ludzmi.

Jednak jest wiecej rzeczy i w seksie i sztuce, kt�re moga dac wiecej przyjemnosci ludzim, kt�rzy moga je docenic. Ich szczescie moze byc wieksze jezeli maja seks z miloscia i kiedy widza dzelo sztuki i potrafia w pelni zrozumiec jego piekno. Ale podczas gdy milosc pojawia sie sama u wiekszosci zwierzat wlaczajac ludzi to zrozumienie sztuki nie jest rzecza naturalna bo to jest zjawisko kuturowe. Dlatego jest waznym poznanie podstawowych kryteriow oceny sztuki (prawda, zycie, forma).

Hierarchia kryteri�w oceny sztuki

Mozemy zapytac a co jest najwazniejsze w ocenie dziela sztuki? Czy jego forma, jego zycie, czy jego prawda? Mozemy pomyslec co cenimy najbardziej w jakiejs osobie. Czy jej forme (cialo), jej osobowosc (dusze), czy jej ducha (to ze jest szczera, odwazna i ma serce). Oczywiscie jej duch jest najcenniejszy. Zadna osobowosc nie zrownowazy braku w tej dziedzinie Braku ducha nie mozna zastapic niczym. Bez prawdy dzielo sztuki jest skazane na bycie kiczem.

Ale piekno zewnetrzne nie moze tez zrownowazyc braku osobowosci (braku zycia czyli duszy). Wtedy to jest piekno bez wdzieku, ale wdziek jest mozliwy bez zewnetrznego piekna. Wiec ostatecznie, hierarhia waznosci to prawda (duch), zycie (dusza), i dopiero na koncu forma (cialo czyli piekno fizyczne).

Wiec dlaczego celem sztuki jest tworzenie piekna?

Jest kilka powodow.

Pierwszy z nich to ze kiedy ludzie jeszcze zyli w jaskiniach juz mieli potrzebe piekna i zauwazyli ze jezeli tego piekna nie ma wokol nich to moga je sobie stworzyc. I to jest jak powstala sztuka i tworzenie piekna stalo sie glownym powodem dla istnienia sztuki i trwania jej jako formy .

Drugi powod to ze poniewaz forma jest najmniej wazna, ale wazna mimo to, i kiedy artysta o tym zapomni a bedzie pamietal tylko o tworzeniu prawdy i zycia to zacznie tworzyc kawalki, ktore do ludzi nie przemawiaja, albo przemawiaja ale nikt ich nie chce sluchac. I wtedy zarowno prawda i zycie w nich zawarte sa stracone dla wiekszosci ludzi.stracone dlatego, ze nieczytelne, czy dlatego, ze nie nie moga zaistniec bez formy? sadze, ze artysta, ktory zapomni o formie nie jest artysta, chyba, ze celowo ja pominie.
moga zaistniec bez formy ale po co kiedy ludzie szukaja w dziele sztuki tylko formy, bo prawde i zycie maja poza sztuka (w ksiazkach i w zyciu). Jezeli robi sztuke to jest automatycznie artysta, moze nie byc wielkim artysta jezeli sobie nie moze poradzic z czyms co jest z celem sztuki, n.p. z forma. Ale cel sztuki i cel artysty to oczywiscie nie to samo (jak ma wynikac z rozdzialu "Cel sztuki a cel artysty"). Celem tego artysty moze byc cos innego niz dobra sztuka. Trzebaby sie zapytac Sasnala po co produkuje swoje kicze to moze by sie okazlo, ze ma jakis dobry powod.

Ten rodzaj sztuki (bez piekna) jezeli zawiera jakas prawde i zycie nazywa sie "hermetyczna sztuka" poniewaz jest zupelnie niedostepny dla cywilow (czyli zwyklych ludzi, niewtajemniczonych w specjalny jezyk danej sekty, ktora go "rozumie", albo jej sie to tylko tak wydaje). Taka sztuka jest tajemnicza dla cywilow (kt�rzy wtedy zastanawiaja sie dlaczego jest wogole nazywana "sztuka" i podejrzewaja, czasem nieslusznie, ze krytycy ktorzy ja chwala to idioci). To jest jakgdyby ta sztuka byla hermetycznie odizolowana od otoczenia normalnych ludzi. To jest jedna z form niezbyt wielkiej sztuki, chociaz niekoniecznie tak zlej jak kicz (sztuki nie zawierajacej elementu prawdy) i nawet ma swoja publicznosc, raczej mala, bo wiekszosc ludzi woli prawdziwa dobra sztuke, a cywile nawet jak tego nie rozumieja wola przynajmiej cos pieknego (nawet raczej cos kiczowatego niz cos mozliwe, ze "glebokiego" ale brzydkiego).

Ktos w wieku ponad 6 lat, musial juz zauwazyc, ze kiedy piekna osoba mowi wiekszosc ludzi slucha nawet jezeli ta osoba nie mowi z sensem (konkursy miss czegos tam moga byc przykladem), a kiedy mowiac osoba jest brzydka wielu ludzi nie sluchaloby nawet gdyby to byl sam Swiety Franciszek (moze zwierzeta, ktore moga miec inne kryteria piekna niz ludzie, sluchalyby).

Podczas kiedy w normalnym zyciu piekno jest najmiej waznym elementem czlowieka i piekna osoba bez zadnych innych zalet nie ma w zasadzie zadnych zalet (albo przynajmniej trwalych zalet) to kiedy ma inne wartosci a tylko brak jej urody, jej wartosc jest ciagle wielka. Jezeli tej osobie brakuje urody, to nie moze jej sobie stworzyc, wiec jej (rzekoma, bo to tez jest rzecz subiektywna) brzydota jezeli istnieje, jest usprawiedliwiona. W dziele sztuki w ktorym brakuje latwo osiagalnego piekna jego brak nie jest usprawiedliwiony niczym poza brakiem zdolnosci artysty i ta wada moze byc naprawiona przez nauke w jakiejkolwiek dobrej szkole (Akademii Sztuk Pieknych, chociaz raczej nie krakowskiej, kt�ra storzyla takie zjawisko jak Sasnal i tutaj czytelnik powinien zostac ostrzezony ze tak samo jak istnieje zla sztuka tak samo istnieja zle szkoly, ktore moga zatrudniac zlych nauczycieli, ktorzy moga nie wiedziec co jest celem sztuki a wiec nie moga nauczyc swoich studentow tego czego sami nie wiedza).

Jak wspomnialem wczesniej, umiejetnosc tworzenia dobrej sztuki nie bierze sie od Boga (i to nie tylko dlatego, ze Boga nie ma, bo gdyby nawet byl, to by to umiejetnosci tworzenia dobrej szuki nie moglo pom�c). Tworzena dobrej sztuki mozna sie nauczyc tak jak kazdej innej umiejetnosci. I oczywiscie utalentowani ludzie ucza sie szybciej. Ale ci mniej utalentowani i tacy ktorzy nie maja talentu za grosz, jezeli kochaja sztuke moga sie nauczyc tyle co ci utalentowani. Albo duzo wiecej. Zaleta braku talentu jest to, ze uczenie sie wymaga wiecej wysilku a wiec mniej utalentowani studenci poznaja przedmiot lepiej niz ci bardziej utalentowani ale zbyt pewni swoich umiejetnosci. Co wiekszosc nauczycieli odkrywa kiedy obserwuja swoich studentow.

Przykladem wielkiego artysty o malym talencie jest wspomniany wczesniej (bo to dobry przyklad) August Rodin odrzucony przez paryska Akademie Sztuk Pieknych w ktorej sie chcial nauczyc rzezbic. Odrzucony z powodu braku talentu.

Innym przykladem beztalencia ktore zostalo wielkim artysta przez ciezka prace jest Van Gogh. Jego obrazy sa prawdziwe i zywe i przez to staly sie takze piekne, bo Van Gogh rozumial na czym polega piekno i staral sie je umiescic na swoich plotnach. I rzeczywiscie sie tam pojawilo. Nie pojawilo by sie gdyby nie probowal dostatecznie mocno bo by to bylo dla niego zbyt trudne albo by myslal ze nie majac talentu nie powinien nawet probowac.

Ktos moze powiedziec, ze Van Gogh mial talent a tylko nie umial malowac. Mogl odroznic piekny obraz od brzydkiego i dlatego w koncu zostal takim dobrym malarzem. Ale to jest wlasnie to o co mi chodzi. Trzeba uzywac rozumu. Rozumiec roznice miedzy brzydkim i pieknym i probowac uczynic rzeczy pieknymi, nawet jezeli z poczatku nie umie sie malowac. To przychodzi pozniej jezeli jest umysl i serce. Nigdy nie przychodzi jezeli jest tylko talent (wrodzona zdolnosc narysowania fotograficznej reprezentacji modela).

To co jest potrzebne to ta specjalna wiedza lub czucie odrozniania prawdziwego i zywego od sztucznego i martwego. Piekno jest najlatwiejsza rzecza do odroznienia od brzydoty. Wiec w zasadzie to co artysta potrzebuje to umiejetnosc widzenia tego co piekne, zywe i prawdziwe w czyms co na poczatku wyglada tylko brzydkie i nauczyc sie jak to przetworzyc w prawdziwe, zywe i piekne. Artysta musi posiadac umiejetnosc odrozniania piekna kiedy je widzi a nauczy sie calej reszty jezeli bedzie tego bardzo chcial. Wszyscy wielcy artysci mieli doczynienia z brzydkimi przedmiotami i nauczyli sie jak je przeksztalcic w piekne dziela sztuki.

Klasyfikacja dziel sztuki wg glownych kryteriow

Wiec jezeli sztuka moze byc rozpatrywana jako rzecz w trzech wymiarach gdzie te wymiary, w kolejnosci waznosci, to prawda, zycie i forma nazywana tez pieknem. Wtedy najbardziej zgrubna klasyfikacja byloby to czy dane dzielo sztuki zawiera jedna lub wiecej tych cech czy nie. Albo przynajmniej czy zawiera duzo czy malo prawdy, zycia i formy i wtedy oznaczyc dane dzielo jedynka na odpowiednim miejscu jezeli zawiera i zerem jezeli nie zawiera danej cechy. To daje nam osiem roznych kombinacji prawdy, zycia i formy, ktore moga byc ponumerowane przez te liczby zerojedynkowe od 000 (dla najgorszej sztuki) do 111 (dla najlepszej).

Ale tylko osiem klas dla calej sztuki jaka ludzie kiedykolwiek stworzyli moze byc zbyt zgrubne wiec mozemy dodac inne cechy zeby te rodzaje sztuki nieco rozszerzyc.

Jedna z tych cech moze byc prostota z dodatnia wartoscia przyporzadkowana prostrzym kawalkom i ujemna bardziej zlozonym. Ale ta cecha jest juz zawarta w formie gdzie prostrza forma dodaje wartosci dzielu sztuki z zlozona umniejsza jego wartosc. Dlatego mowi sie, ze artysta powinien wiedziec kiedy skonczyc dodawanie rzeczy do swojego dziela. Niektorzy artysci nie wiedza kiedy skonczyc czesto rujnujac co mogloby byc zupelnie znosnym kawalkiem, tylko przez dodawanie zbednych elementow (np. porownaj dzielo Salvadora Dali z dzielem Rembrandta).

Z reguly forma nie powinna byc bardziej zlozona niz jest to koniecznie potrzebne zeby wyrazic prawde i zycie, ktore ta dzielo sztuki ma wyrazic. Nawet tylko jeden element, ktory nie ma uzasadnienia w obrazie lub w rzezbie, pomniejsza wartosc dziela sztuki. Takze gdy brakuje elementu potrzebnego do wyrazenia pomyslu artysty (zostawienie tego wyobrazni widza) odejmuje od wartosci dziela sztuki. Tak jak Einstein powiedzial o wlasciwym opisywaniu zjawiska, ktore chcemy wyjasnic: ze powinno byc zrobione najprosciej jak mozna ale nawet nie odrobine prosciej. Wiec poniewaz prostota jest juz zawarta w formie nasza czwarta cecha ktorej szukamy zeby uczynic klasyfikacje bardziej szczegolowa powinna byc czyms innym.

Taka cecha, ktora zarowno artysci jak i cywile doceniaja jest to czy dzielo jest "odkrywcze" czy nie (co sie wtedy nazywa tradycyjne) i ta cecha moze byc wyrazona przez czwarty wymiar i ostatnia cyfre zerojedynkowa naszej klasyfikacji. W ten sposob dzielimy wszystkie dziela sztuki na 16 klas z najgorszym odpowiadajacym oznaczeniu 0000 (zadnych zalet czyli "nieudolny kicz") i najlepszym odpowiadajacym oznaczeniu 1111 (wszystkie zalety czyli "wielka sztuka").

Dodanie wiecej klasyfikujacych cech z pewnoscia utrudni uzywanie tej klasyfikacji wiekszosci cywilow bo normalni ludzie moga odroznic jednoczesnie tylko cztery cechy (podczas gdy np. kon moze odroznic kilkanascie, wiec to cecha gatunku). Kiedy ich ilosc staje sie wieksza, ludzie nie sa nawet w stanie polapac sie szybko, bez liczenia, ile tych cech jest i powstaje w ich umyslach nieprzyjemne uczucie, ze sie zgubili w danej klasyfikacji.

Wiec ograniczmy ilosc wymiarow opisujacych dziela sztuki do czterech. Wymienmy wszystkie mozliwe klasy, i przypiszmy im nazwy.

Wtedy cztery kryteria klasyfikacji (w porzadku waznosci i reprezentowane przez zera i jedynki w ponizszej tablicy) to Prawda (czyli duch dziela sztuki), Zycie (czyli jego dusza), Forma (jakosc jego ciala), i Wynalazczosc (jako dodatkowa urozmaicajaca klasyfikacje ozdoba tego dziela, bez specjalnego znaczenia dla jego piekna bo tak samo piekne moga byc dziela tradycyjne jak i "nowoczesne" - oczywiscie takze do czasu az sie stana "tradycyjne" po kilku, kilkunastu, lub kilkdziesieciu latach, co w sztuce, ktorej czas trwania jest liczony w tysiacleciach nie ma duzego znaczenia, a przynajmniej nie takigo jak prawda, zycie, i forma):

Grupa nieudanej sztuki (rozne typy kiczu )

Grupa dobrej sztuki

... dalszy ciag nastapi ...

Questions.

Back to top.

Hosted by www.Geocities.ws

1