Praca w Chinach  Wszyscy jezdza na Zach�d, to ja pojade na Daleki Wsch�d - pomyslala Monika. I pojechala do Chin! Zeby uczyc angielskiego. Byla w Chinach dwa lata. W wrzesniu jedzie znowu.  Do Hongkongu. - Chiny mnie urzekly. To kraj wielkich kontrast�w, o wspanialej historii i kulturze - m�wi Monika.

Chinska przygoda Moniki zaczela sie w 2001 roku. Byl wrzesien, serfowala po Internecie, natknela sie na informacje, ze w Chinach szukaja nauczycieli jezyka angielskiego. Miala zaliczony drugi rok anglistyki na Uniwersytecie w Bialymstoku. Pomyslala, to cos dla niej, czemu by nie spr�bowac. Chciala jechac do Szanghaju, ale stamtad dostala odmowne odpowiedzi, chciano Anglik�w albo Amerykan�w. Trafila na oferte z Hangzhou, niedaleko Szanghaju. Wymagania byly proste: przygotowanie pedagogiczne do nauczania angielskiego. Spelniala je, bo w czasie studi�w dorabiala sobie uczeniem dzieci. Telefon do dyrekcji szkoly, rozmowa byla kr�tka: prosze bardzo, zapraszamy. Rodzice na poczatku robili wielkie oczy. Jedynaczka w domu. Do Chin? Nie ma mowy! - zapieral sie tata. Mama szybciej ustapila. Pani Maria przyznaje, ze sama lubi zwiedzac, wiec rozumie c�rke. Co zobaczy, to jej. Do odwaznych swiat nalezy. - Rodzice sa przyzwyczajeni do moich szalenstw podr�zniczych - smieje sie Monika. - W czasie ferii wyjechalam do Australii na dwa tygodnie. U nas byla zima, a tam lato w pelni, spakowalam sie i polecialam, poznalam wspanialych ludzi. Teraz jednak wybierala sie na dluzej.

x x x

Formalnosci wizowe zalatwila w trzy tygodnie. W ambasadzie chinskiej nie robili trudnosci z wyjazdem. Przed zlozeniem wniosku trzeba bylo tylko kupic bilet. 10 pazdziernika Monika poleciala do Chin. Podr�z (przez Paryz) trwala 12 godzin. Na lotnisku w Szanghaju czekali na nia pracownicy ze szkoly z transparentem z jej nazwiskiem. Niewiele pamieta z powitania, bo byla bardzo zmeczona. Do Hangzhou bylo dwie i p�l godziny jazdy samochodem.  - Przez pierwszy miesiac poznawalam szkole i zachwycalam sie okolica - wspomina
Monika. Szkola byla policealna o profilu turystyczno-hotelarskim. 2 tys. uczni�w. Klasy bardzo liczne, po 40, 50 os�b. Jak na tak wielki kraj, w Chinach jest niewiele szk�l i panuje typowy wyscig szczur�w. Jezeli ktos chce dostac sie na studia, musi solidnie przykladac sie do nauki, bo jest ogromna konkurencja. Dostala male mieszkanko z pokojem i kuchenka w poblizu szkoly. - Ale w odr�znieniu od innych poczatkujacych nauczycieli mialam luksus, bo byla tutaj lazienka i ciepla woda przez caly czas - usmiecha sie Monika. - Takie wyr�znienie spotkalo jeszcze Koreanke, pozostali nauczyciele musieli korzystac ze wsp�lnej lazni. Dopiero teraz przeprowadzili sie do nowego kampusu i wszyscy maja juz lazienki. O si�dmej rano budzila ja glosna muzyka, przez p�l godziny lecialy r�zne przeboje chinskie i zagraniczne. - Po dw�ch miesiacach mialam dosc i poprosilam o zmiane plyty, bo wciaz nastawiali to samo. Celin Dijon grano trzy razy dziennie. Lekcje zaczynaly sie jak u nas, o �smej. O 11.30 byl obiad i p�ltoragodzinna przerwa. Uczniowie praktycznie przez caly dzien mieli zajecia w szkole. - Mialam uczyc m�wienia, ale praktycznie uczylam wszystkiego. Zmuszalam uczni�w i do pisania i do sluchania. Poziom byl zr�znicowany. Mlodziez? Jak wszedzie, jedni sie przykladaja do nauki, a inni zwyczajnie olewaja. M�wilam na nich dzieciaki, bo chociaz mieli po 19 - 23 lata, wygladali bardzo mlodo.
Monika ma 179 cm wzrostu. Ze smiechem przyznaje, ze przy niewysokich Chinczykach czula sie jak Guliwer wsr�d liliput�w. Mlodzi, jak i u nas ubieraja sie na sportowo, staraja sie nadazac za moda. Kr�luje dzins, kolorowe bluzy, sweterki. Tak samo lubia slychac glosnej muzyki, uwielbiaja sport, gwiazdy filmowe, serfuja po Internecie. Ale w odr�znieniu od naszej mlodziezy, nie chodza na dyskoteki i rzadko przesiaduja w barach, pubach. Nie jest to tam przyjete. Wola spotykac sie w swoich domach. Nie sa tez popularne randki, w szkole sredniej jest wrecz zle widziane przez nauczycieli, zeby dziewczyna miala swego chlopaka. Pary tworza sie dopiero w szkolach policealnych, na studiach. A oficjalnie slub mozna wziac dopiero po ukonczeniu 21 lat. O Polsce Chinczycy wiedza niewiele. Nasz kraj kojarzy im sie ze slawnymi osobami, zachwyceni sa muzyka Chopina, znana jest Maria Sklodowska, niekt�rzy wymieniali jeszcze Walese i pilkarza Dudka. Wiedza oczywiscie, ze Warszawa jest stolica Polski, ale zdziwieni byli, ze mamy sw�j jezyk. Dla nich zreszta trudne jest do ogarniecia, ze Europa jest tak mala, a ma tak wiele kraj�w i tak wiele jezyk�w - usmiecha sie Monika. Ale nic dziwnego, Chiny zamieszkuje 1,3 mld ludzi a mowia tym samym jezykiem.

x x x

Hangzhou jest stolica prowincji i miastem sredniej wielkosci, oczywiscie jak na warunki chinskie. Liczy ponad 4,5 mln ludnosci, bo dla por�wnania, Szanghaj ma 19 milion�w ludzi, tyle co w calej Australii. Byla mile
zaskoczona. Wszedzie duzo zieleni, kwiat�w, nowoczesne wielkie budynki i co krok budowano cos nowego.
- Sami Chinczycy sa bardzo milym i uczynnym narodem. Z sympatia odnosza sie do cudzoziemc�w. Moi uczniowie, oprowadzali mnie wszedzie, zapraszali do dom�w, pomagali w zakupach, przy okazji targujac sie zawziecie o cene, kt�ra mozna zbic nawet o polowe. W Chinach to regula, nawet w sklepach udaje sie wyprosic jakis gadzet. Na bazarach jest obowiazkowe, inna sprawa, ze straganiarze jak widza cudzoziemca, to cene winduja dwa razy wyzsza. Jak zajechala do Chin, bylo bardzo cieplo. Chociaz zaczela sie juz jesien, temperatura wynosila 25 - 30 stopni. Zimno zaczelo sie robic w drugiej polowie listopada. I tu przykre zdziwienie, w budynkach nie bylo w og�le ogrzewania, ani w klasach, ani w mieszkaniach. Jest tylko klimatyzacja. Chinczycy nie robia z tego problemu, dogrzewaja sie elektrycznymi piecykami. W Ningbo, gdzie mieszkala ostatnio, jakis czas temu przeprowadzono referendum, czy w nowym budownictwie zakladac centralne ogrzewanie. Wiekszosc opowiedziala sie na nie. A po co, zwiekszy to koszty, a zima trwa kr�tko. Mrozy sa tylko pod koniec grudnia i na poczatku stycznia, ale w nocy, w dzien najnizsza temperatura wynosi 0 stopni. Snieg pada rzadko i szybkoznika. Juz w polowie lutego robi sie cieplo.

x x x

Rok szkolny w Chinach Monice szybko zlecial. Dyrekcja proponowala jej przedluzenie kontraktu. Ale musiala wracac, bo chciala dokonczyc studia. Korzystajac jednak z wakacji, prosto z Chin pojechala jeszcze na trzy
miesiace... do Australii. Pracowala w radiu oraz jako wolontariuszka uczyla angielskiego w centrum dla imigrant�w. - Ostatecznie przyjechalam do Polski pod koniec wrzesnia. Zrobilam dyplom i pomyslalam, a co ja tu bede robic, wracam do Chin - smieje sie znowu do swoich wspomnien sprzed roku. Czula niedosyt, ze nie wszystko zobaczyla. Znowu znalazla oferte w poblizu Szanghaju, tym razem w Ningbo. Miasto bylo polozone nad morzem, tak samo duze, 4 mln ludnosci. Port, mn�stwo fabryk, centr�w biznesowych. Szkola byla srednia. Uczniowie w wieku 16, 17 lat.  Szesciu nauczycieli cudzoziemc�w. Basia z Niemiec uczyla niemieckiego, Ryszard z Francji francuskiego, ona, Mark z Kanady i David z Nowej Zelandii - angielskiego, a Ajako z Japonii japonskiego. Z jezyk�w byl jeszcze hiszpanski, rosyjski oraz koreanski. Angielski miala cztery razy w tygodniu, a klasy, chociaz tak samo liczne, jak poprzednio, tutaj na lektoraty  byly podzielone na grupy. To rzadkosc w
Chinach - zauwaza Monika. Mieszkala razem z Barbara w 21-pietrowym budynku. Mialy 4 pokoje, kuchnie, dwie lazienki. Bylo swietnie - chwali Monika. Tu tez namawiano ja, by zostala. Postanowila zostac w Chinach, ale zmienic miejsce pobytu

x x x

Od wrzesnia Monika bedzie uczyc w prywatnej szkole jezykowej w Hongkongu. - Chce tu popracowac p�l roku, a od lutego zaczac studia magisterskie w Australii - zdradza swoje plany. Dostala sie na dwa uniwersytety! Potem? Kto wie, moze znowu znajde jakas oferte w Internecie, gdzies na dalekim Wschodzie - zastanawia sie Monika. Marzy o tym, by wybrac sie do Chin koleja transsyberyjska. - Podr�z trwa 8 dni, ja chcialabym robic przystanki i zwiedzac miasta po drodze: Moskwe, Sankt Petersburg, Irkuck, Ulan Bator, jakies malutkie miejscowosci i na koncu dojechac do Pekinu. Zobaczyc palac cesarski w Zakazanym Miescie oraz
obowiazkowo mur chinski. W Chinach, jak m�wi, czuje sie dobrze. Radzi sobie juz nawet calkiem dobrze z porozumiewaniem sie. - Dla Polak�w wymowa chinskiego, wbrew pozorom, nie jest trudna,  dlatego ze wystepuje tak samo jak w polskim duzo dzwiek�w typu s, c, dz. Dla Amerykan�w sa one nie do przeskoczenia. Ale trudnoscia jest intonacja, znaczenie sl�w zalezy od tonu, wystarczy inaczej wyraz powiedziec i juz chodzi o cos innego. Gramatyka jest dosyc prosta, bo obowiazuje tylko jeden czas. Natomiast z pismem gorsza sprawa. Jest to ponad  2 tys. znak�w, najczesciej spotykanych, a znaczenia wszystkich, kt�re skladaja sie na jezyk chinski - jak mi m�wiono - malo kto zna. Zdarzalo sie, ze kiedy na zajeciach kazalam uczniom zapisac jakies angielskie slowo, to mieli problem wlasnie z chinskim - wspomina Monika.



  Kurier Poranny 20.08.2004 str 13.
STRONA GLOWNA
LISTY
EMAIL
Ucze angielskiego w Chinach
Alicja Zielinska
[email protected]
KOMENTARZE
Moniko zrobilas na mnie ogromne wrazenie ,mimo mlodego wieku jestes pelna odwagi i otwartosci ducha ,.....jestes dla mnie tak bliska wspolne zainteresownaia (podroznicze)ze milo mi byloby miec z toba kontakt .....Bylbym bardzo wdzieczny za pare slow od ciebie i mozliwosc bardziej dyskretnej korespondencji na maila?:Pozdrawiam serdecznie i zycze wytrwalosci Zdzislaw 24.08.2004
Hosted by www.Geocities.ws

1