28. kolejka I ligi sezonu 1998/99
| Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
| 19 V 1999 |
19.00 | WIDZEW ŁÓDŹ | 1:1 | RUCH CHORZÓW |
Wisła Kraków 1-1 ŁKS Ptak
Lech Poznań 1-1 Stomil Olsztyn
GKS Bełchatów 1-1 Górnik Zabrze
Legia Warszawa 2-0 Pogoń Szczecin
Amica Wronki 1-0 Polonia Warszawa
Lech Poznań 1-1 Stomil Olsztyn
Ruch Radzionków 3-3 Zagłębie Lubin
GKS Katowice 1-1 Odra Wodzisław
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
| Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
| 1:0 | 34'g | Citko | Widzew | Michalski |
| 1:1 | 84'k | Włodarczyk | Ruch |
Kartki
| Dla Gospodarzy | Dla Gości |
| Bogusz (5) | Gąsior |
| Gęsior (2) | Potok |
| Maternak | |
| P. Lech |
| Widzów | 4 000 | |||||||||
| Sędzia | Marek Kowalczyk (Lublin) | |||||||||
| Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Olszewski - Michalczuk, Łapiński, Bogusz - Terlecki, Michalski (87' Borowski), Kaczmarczyk (87' Masłowski), Gęsior, Gula (28' Gorszkow) - Citko, Wichniarek
Skład przeciwnika: Lech - Baszczyński, Maternak, Wleciałowski - Potok (75' Siemianowski), Surma, Włodarczyk, Mizia, Gąsior - Bizacki, Żaba (58' Jikia)
PIŁKARZ MECZU: Marek Citko (1) - piękna bramka i bardzo dobry mecz tego zawodnika - Marek wraca do wielkiej formy
Zabrakło sześciu minut...
Przed sobotnim spotkaniem Widzew był zdecydowanym faworytem. Tymczasem chorzowianei zagrali bardzo ambitnie i zdołali wywieźć z Łodzi jeden punkt. Trzeba przyznać, że w końcówce sezonu piłkarze Ruchu spisują się bardzo dobrze. Przed tygodniem zremisowali z nowo kreowanym mistrzem Polski - Wisłą, a w minionej kolejce powtórzyli swój wyczyn na stadionie przy al. Piłsudskiego.
Z kolei łodzianie nadal nie mogą złapać właściwego rytmu i w trzecim meczu z rzędu nie zdołali odnieść zwycięstwa. Niepokojące jest to, że podopieczni trenera Marka Dziuby nie mogą sobie poradzić z drużynami, których nie można przecież zaliczyć do ligowych potentatów. Przypomnijmy, że Widzew przegrał ze Stomilem oraz zremisował z Amiką (Puchar Polski) i teraz z Ruchem. Łodzianie zagrali niezłe spotkanie, ale w sobotę do pełni szczęścia zabrakło im sześciu minut.
Piłkarze Ruchu, choć przyszło im występować na boisku rywala, zagrali bez respektu dla wyżej notowanego przeciwnika. Początkowo łodzianie uzyskali nieznaczą przewagę i już w siódmej minucie mogli objąć prowadzenie. Piłkę głową uderzał Radosław Michalski, ale bramkarza Ruchu wyręczył Marek Wleciałowski, który wybił piłkę tuż sprzed linii bramkowej.
Później dwukrotnie chorzowianie zagrozili bramce Sławomira Olszewskiego. Na samotny rajd zdecydował się Piotr Żaba. Piłkarz Ruchu wpadł w pole karne Widzewa, jednak w ostatniej chwili jego strzał został zablokowany przez Andrzeja Michalczuka i skończyło się na rzucie rożnym.
Mało brakowało, by w 12 minucie goście objęli prowadzenie. Piotr Włodarczyk idealnie zagrał do wybiegającego na wole pole Krzysztofa Bizackiego. Filigranowy napastnik Ruchu miał już tylko przed sobą bramkarza Widzewa. Ładnym zwodem "położył" Olszewskiego na ziemi i zamiast skierować piłkę do siatki zwlekał z uderzeniem piłki. Kiedy już zdecydował się oddać strzał, łódzki bramkarz zdążył wstać i ręką wybił piłkę na rzut rożny.
W 34 minucie przewaga łodzian ukoronowana została zdobyciem bramki. W polu karnym bez opieki został Marek Citko i po dośrodkowaniu Michalskiego strzałem głową zapewnił prowadzenie gospodarzom.
Goście nie zamierzali tanio sprzedać swojej skóry i ambitnie dążyli do zmiany rezultatu. W 37 minucie silnie strzelał zza linii pola karnego Marek Wleciałowski, Olszewski nie dał się jednak zaskoczyć.
Przed przerwą łodzianie jeszcze dwukrotnie groźnie zaatakowali. Najpierw silnym strzałem popisał się Rafał Kaczmarczyk, jednak nie zdołał pokonać dobrze spisującego się Piotra Lecha.
W ostatnich sekundach pierwszej części gry z prawej strony dośrodkowywał Maciej Terlecki. Do zmierzającej wzdłuż linii bramkowej piłki wystartował Artur Wichniarek, ale mimo ogromnego wysiłku nie zdołał umieścić jej w siatce.
W drugiej części spotkania Widzew nadal przeważał, jednak nie potrafił wykorzystać licznie stwarzanych doskonałych okazji do zdobycia goli. Przez długi czas nic nie wskazywało na to, że Ruch zdoła odrobić straty. Łodzianie grali z polotem i momentami nie pozwalali gościom na opuszczenie własnej połowy. Strzałami z dystansu bramkarza chorzowian próbowali zaskoczyć m.in. Radosław Michalski i Andrzej Michalczuk. W 71 min. Marek Citko ograł dwóch obrońców na lewej stronie boiska i precyzyjnie zagrał do Wichniarka. Reprezentant Polski natychmiast silnie uderzył, jednak piłka o centymetry minęła słupek bramki Ruchu.
W ostatnich minutach Ruch zaatakował śmielej, dzięki czemu zdołał doprowadzić do upragnionego wyrównania. W 84 min. na rajd zdecydował się Piotr Włodarczyk. Próbował go powstrzymać w polu karnym Łukasz Gorszkow. Łodzianin zagrał jednak niezgodnie z przepisami i sędzia bez wahania podyktował jedenastkę. Rzut karny zamienił na bramkę sam poszkodowany. Już do końca meczu Ruch szanował wynik i wywiózł z Łodzi jeden punkt.
W końcówce spotkania łodzianie mieli wiele pretensji do sędziego. Marek Kowalczyk z Lublina dwukrotnie podjął błędną decyzję. Najpierw nie podyktował rzutu karnego za faul na Michalczuku, a następnie - zupełnie niesłusznie - przerwał akcję Artura Wichniarka, uznając, że widzewiak był na pozycji spalonej.
Dziennik Łódzki
Po meczu powiedzieli: Marek Citko: Bardzo się cieszę, że mogłem przypomnieć kibicom, jak potrafię zdobywać gole. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy wielu wspaniałych okazji do podwyższenia rezultatu. Ten mecz powinniśmy wygrać. A tak czeka nas w środę ciężka przeprawa z Lechem. Spotkanie zapowiada się bardzo atrakcyjnie, bowiem obydwa zespoły grają o wszystko. Marek Dziuba, trener Widzewa: Ruch w pierwszej części meczu zagrał bardzo agresywnie w drugiej linii, a mimo to zdołaliśmy objąć prowadzenie. Po przerwie moja drużyna zagrała lepiej, osiągając znaczną przewagę. Niestety, nie potrafiliśmy wykorzystać wielu dogodnych sytuacji podbramkowych. Nie zwykłem komentować decyzji sędziów, ale myślę, że Andrzej Michalczuk był faulowany i sędzia popełnił błąd nie dyktując rzutu karnego dla Widzewa. Teraz czeka nas trudny wyjazd do stolicy Wielkopolski na mecz z Lechem. Zrobimy wszystko, aby obronić drugie miejsce w tabeli, dające tytuł wicemistrza Polski. Martwi mnie jednak bardzo kontuzja Sławomira Guli. Dariusz Gęsior: Wielka szkoda, że nie udało nam się wygrać. W przypadku sukcesu bylibyśmy znacznie bliżej tytułu wicemistrza Polski. Teraz czeka nas walka w Poznaniu z Lechem. A swoją drogą, chciałbym, aby przed końcem kariery dane mi było rozegrać mecz, w którym nie przeszkadzaliby sędziowie. |
OPINIE KIBICÓW O MECZU:
Piotr Woźniak, kibic Widzewa Łódź: Znów kolejny mecz i słaba postawa Widzewa. Zagrania, szczególnie w ataku, raziły nieporadnoscią. Cóż z tego, że Widzew atakował, skoro przeważnie czynił to srodkiem boiska. Chwilami Widzew grał wykorzystując ok. 20-30 m szerokości boiska. Trudno w takiej sytuacji dziwić się, że nasze ataki były nieskuteczne i szablonowe. Piłkarze Ruchu jak większość przyjezdnych na Al. Piłsudskiego, nie pokazali niczego co uprawniałoby ich do remisu. Martwi nie tylko brak wyników w ostatnich meczach ale i (moim zdaniem) kiepska forma drużyny. Aż strach pomysleć co może nas spotkać jeżeli dowieziemy do końca sezonu 2 lokatę i wystartujemy w eliminacjach do Ligi Mistrzów... A tu jeszcze dwa bardzo trudne spotkania i nic do końca nie jest przesądzone. Pozostała nadzieja, że trud całego sezonu nie zostanie teraz zmarnowany i widzewski charakter zwycięży!
Nieznany, kibic Widzewa Łódź: Tradycją juz się stało, że ta menda marek kowalczyk z Lublina drukuje mecze.