27. kolejka I ligi sezonu 1998/99

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
16 V
1999
12.00 STOMIL
OLSZTYN
2:1 WIDZEW ŁÓDŹ

Górnik Zabrze 1-0 Legia Warszawa
Ruch Chorzów 1-1 Wisła Kraków
ŁKS Ptak 2-0 GKS Bełchatów
Zagłębie Lubin 1-2 Lech Poznań
Polonia Warszawa 0-0 Ruch Radzionków
Pogoń Szczecin 1-0 GKS Katowice
Odra Wodzisław 1-0 Amica Wronki

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna Asysta
1:0 22' Ramelis Stomil

 

1:1 59' Terlecki Widzew Gula
2:1 68' Preiksaitis Stomil  

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości

Biedrzycki

Terlecki (6)

Preiksaitis

Kaczmarczyk (5)

 

Michalczuk (3)

Widzów 7 500 (wyjazd -
200 widzewiaków)
Sędzia Andrzej Szczełkun (J. Góra)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Tomasz Lech - Michalczuk, Łapiński, Bogusz - Świętosławski (74' Borowski), Michalski, Kaczmarczyk, Gula (82' Czajkowski) - Citko, Terlecki

Skład przeciwnika: Bako - Jurkowski, Biedrzycki, Januszewski - Szulik, Preiksaitis (85' Orliński), Holc, Chańko, Szwed - Matys (72' Rzeczycki), Ramelis (57' Florek)

PIŁKARZ MECZU: Maciej Terlecki (1)

POZWOLILI ZAROBIĆ 200 000 zł

Widzew przystąpił do meczu ze Stomilem z nowym bramkarzem Tomaszem Lechem, pozyskanym w ostatniej chwili z Gwardii Warszawa. Do takiego manewru zmusiły działaczy i trenerów Widzewa kontuzje Olszewskiego i Ludwikowskiego. Niestety, w pierwszym składzie łódzkiego klubu znajduje się tylko dwóch bramkarzy (w innych polskich drużynach jest ich trzech) i trzeba było szukać pomocy w trzecioligowych zespołach. Wybór padł na Lecha, poleconego przez Stanisława Terleckiego, który stawił się w sobotę na treningu Widzewa.

W 22 min. padła pierwsza bramka dla Stomilu. Z 25m mocno strzelił Szwed, a Lech tak niefortunnie łapał piłkę, że ta odbiła się od jego rąk i spadła pod nogi Ramelisa. Napastnik gospodarzy nie mógł zmarnować takiej okazji.

Po stracie gola zawodnicy Widzewa z większą pasją przystąpili do atakowania bramki Jarosława Baki, ale przez długie minuty nie mogli stworzyć dogodnych do strzelenia gola sytuacji. W 34 min. Radosław Michalski wbiegł w pole karne olsztynian, piętą wycofał piłkę do Gęsiora, ale strzał łódzkiego pomocnika wybił sprzed bramki obrońca Stomilu Biedrzycki.

W końcowych minutach pierwszej części oba zespoły mogły strzelić gola. Najpierw po centrze Ramelisa Chańko uderzył piłkę głową, ale trafił w słupek, a dwie minuty później po akcji Michalskiego Gula przerzucił piłkę nad wybiegającym z bramki Baką, ale znów na linii bramkowej futbolówkę dopadł Biedrzycki i wybił ją na aut.

Druga połowa rozpoczęła się niedobrze dla Widzewa. Już trzy minuty po wznowieniu gry w pozycji sam na sam z Lechem znalazł się Chańko, ale tym razem bramkarz Widzewa spisał się bez zarzutu i odbił piłkę.

W 59 min. meczu Widzew wyrównał. Z lewej strony boiska centrował na pole karne Citko. Do piłki wyskoczył Terlecki, mocno strzelił głową, niestety piłka odbiła się od poprzeczki i wyszła w pole. Po chwili znów jednak trafiła do napastnika Widzewa, który - mimo że był naciskany przez olsztyńskich obrońców - oddał piękny strzał i piłka trafiła w samo okienko bramki Stomilu.

Tylko 9 minut cieszyli się widzewiacy z remisu. W 68 min. Kolc wrzucił piłkę z autu na wysokości pola karnego łódzkiej drużyny. Preiksaitis sprytnie przepuścił piłkę, szybko obrócił się i strzelił w krótki róg bramki Lecha. Widzewski golkiper zdołał odbić piłkę, ale zbyt lekko, by wybić ją w pole. Piłka ugrzęzła w siatce.

W 87 min. Szwed po centrze Holca znów trafia piłką w słupek, a w rewanżu po szybkiej kontrze Michalski głową próbuje pokonać Bakę, a dobitkę Borowskiego blokuje Januszewski. Wynik nie uległ już zmianie, a zawodnicy Stomilu mogli się cieszyć z trzech punktów i ze specjalnej premii 200 tys. zł do podziału ufundowanej za zwycięstwo przez prezesa Stomilu.

Express Ilustrowany

Po meczu powiedzieli:

Marek Dziuba, trener Widzewa: Stomil zagrał bardzo dobre spotkanie, ale my na porażkę też nie zasłużyliśmy. Olsztynianie strzelili po prostu o jedną bramkę więcej i wywalczyli komplet punktów. To jest piłka nożna, nie możemy się załamywać, a musimy dalej walczyć o wicemistrzostwo i Puchar Polski. Chcieliśmy dzisiaj wygrać znając wczorajsze, korzystne dla nas, wyniki innych zespołów. Nie udało się. Każdy ma swoją ocenę gry naszego bramkarza. Przy pierwszym golu dla Stomilu popełnił błąd, ale przy drugiej sporą winę ma na sumieniu nasza defensywa. Obronił sytuację sam na sam z Jackiem Chańko. Być może w środę będzie mógł już zagrać Sławek Olszewski.

Maciej Terlecki: Ostatnio nic nam się nie układa, wszystko idzie nam pod górkę. Kontuzja Sławka Olszewskiego, a później Marcina Ludwikowskiego zmusiła do szukania ich zastępcy. Niestety w dniu dzisiejszym Tomka Lecha zjadła trema i nie zdołaliśmy wygrać ze Stomilem. Szkoda, bo gdybyśmy zainkasowali trzy punkty, spokojniej moglibyśmy myśleć o wicemistrzoskim tytule. Wydaje mi się, że decydujący będzie bezpośredni pojedynek z Lechem w Poznaniu. Z jednej strony to dobrze, bo tytuł mistrzowski jest już przyznany więc chociaż kolejne rozstrzygnięcia będą do końca dla kibiców niewiadomą.

Tomasz Lech, niefortunny bramkarz Widzewa: Nie spodziewałem się, że trafię do Widzewa. Wszystko odbywało się bardzo szybko, niemal z godziny na godzinę. Nie był to na pewno mój najlepszy występ, nie zaprezentowałem w pełni swoich umiejętności. W Widzewie mam pozostać przez miesiąc, a później zapadnie decyzja, co dalej...

Rafał Kaczmarczyk: Rzadko tak bywa, że zawodnik, który nie chce grać w danym klubie jest dobrze witany przez jego kibiców. Tak było w moim przypadku, a niezadowolenie fanów Stomilu potęgowały moje słowa, w których stwierdziłem, że wolę zrezygnować z gry w piłkę nożną niż wrócić do Olsztyna. Szkoda, że ten nastrój udzielił się moim byłym kolegom, nie oszczędzającym moich nóg. Mnie najbardziej szkoda straty punktów, które są nam bardzo potrzebne. Przyszedłem przecież do Widzewa, by między innymi grać w europejskich pucharach.


OPINIE KIBICÓW O MECZU:

Jacek Smółka, kibic Stomilu Olsztyn: Stomil rozegrał bardzo dobre spotkanie. Oprócz dwóch bramek, które zdobyli Ramelis i Preiksaitis piłkarze Stomilu trzy (!) razy trafiali piłką w słupek. Raz Szwed i dwa razy Chańko (w tym raz bezpośrednio z rzutu rożnego). Widzewiacy także grali dobrze, ale słabo spisywał się ich bramkarz. Gol Terleckiego był jednak przedniej marki. Z ok. 20 m w samo "okienko" bramki Baki. Oprócz tego dwukrotnie Andrzej Biedrzycki (defensor Stomilu) wybijał piłkę z linii bramkowej. Acha, widzów (wbrew temu co piszą w gazetach) było ponad 10000 a nie 7500. Pozdrawiam !!!

Mariusz K., kibic Stomilu Olsztyn: Od dawna Stomil nie rozegrał w Olsztynie tak dobrego meczu, lecz nie ma się co dziwić, motywacja w postaci premii była ogromna (mam nadzieję, że to nie plotki). Prawda jest jednak taka, ze Widzew również zagrał dobry mecz i wynik remisowy byłby bardziej sprawiedliwy. Cieszę się jednak ze zwyciestwa Stomilu i liczę, że w sobotę olsztyńscy piłkarze w meczu z Lechem zagrają nie tylko dla siebie, ale i dla Widzewa.
Serdecznie pozdrawiam kibiców Widzewa.


Strona główna

Hosted by www.Geocities.ws

1