25. kolejka I ligi sezonu 1998/99

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
8 V
1999
16.00 ZAGŁĘBIE LUBIN 0:1 WIDZEW ŁÓDŹ

Wisła Kraków 4-0 GKS Bełchatów (Wisła mistrzem Polski 1999)
Polonia Warszawa 0-1 Stomil Olsztyn
Pogoń Szczecin 3-2
Ruch Radzionków
ŁKS Ptak 3-2 GKS Katowice
Odra Wodzisław 2-0 Lech Poznań
Ruch Chorzów 0-1 Legia Warszawa
Górnik Zabrze 0-0 Amica Wronki

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna Asysta
0:1 89' Gęsior Widzew bez asysty

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości

Molongo

Citko (1)

Widzów 1 000 (wyjazd)
Sędzia Mirosław Ryszka (Warszawa)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Olszewski - Michalczuk (74' Gorszkow - 1), Łapiński, Bogusz - Gęsior, Michalski, Kaczmarczyk, Terlecki, Gula - Citko, Czajkowski (80' Borowski)

Skład przeciwnika: Mioduszewski - Bubnowicz (84' Lewandowski), Żuraw, Adamski - Nowakowski, Piotrowski, Szczypkowski, Manuszewski, Grzybowski - Nuckowski (64' Klimek), Molongo

PIŁKARZ MECZU: Dariusz Gęsior (3) - 5 razy strzelał na bramkę Zagłębia, 4 razy celnie, raz za 3 punkty!!!

DARIUSZ GĘSIOR = GOL

Piłkarze Widzewa odnieśli cenne zwycięstwo, strzelając złotą bramkę na dwie minuty przed zakończeniem spotkania. To już nie pierwszy przypadek, gdy Widzew w stylu klasowego zespołu "trafia" swego rywala w samej końcówce. Tak było przecież w meczu z Bełchatowem, Legią, a teraz stało się podobnie w Lubinie.

Była 89 minuta spotkania z Zagłębiem i nadal zero do zera. Rzut wolny wykonywał aktywny nadzwyczaj Marek Citko. Przed bramką powstało ogromne zamieszanie. Największą przytomność wykazał w tym gąszczu nóg Dariusz Gąsior i strzelił do siatki. Radość widzewiaków była ogromna, gdyż - choć byli lepsi - zwycięstwo mogło wymknąć się z rąk. Mecz nie był porywający. Na wielkim jak lotnisko "dożynkowym" stadionie w Lubinie, pustych trybunach i padającym deszczu, Widzew próbował strzelić szybko gola, ale nie było to takie proste. Zagłębie w poprzednim meczu pokonało u siebie Polonię, teraz postawiło trudne warunki Widzewowi. W 8 min. Olszewski obronił strzał Grzybowskiego. W 26 min. dogodnej sytuacji nie wykorzystał Szczypkowski. Dwie minuty później Molongo nawet umieścił piłkę w siatce Olszewskiego, ale sędzia słusznie bramki nie uznał, bo Molongo pomógł sobie ręką.

Łodzianie mogli strzelić gola w 8 min., ale piłka minęła bramkę po strzale z rzutu wolnego Macieja Terleckiego. Gęsior pokazał się z dobrej strony także w 32 min., ale jego strzał głową wówczas jeszcze obronił Mioduszewski.

W drugiej części spotkania na listę strzelców powinien wpisać się Czajkowski, ale lepszy od łodzianina (niedawno jeszcze gracza Zagłębia) był bramkarz gospodarzy. Próbował atakować Sławomir Gula, ale też bez rezultatu.

Mocno przestraszyli się kibice Widzewa w 69 min. Wówczas to idealną okazję do zdobycia bramki miał wprowadzony w drugiej połowie Klimek. Minął Michalczuka i znalazł się w sytuacji sam na sam z Olszewskim. Na szczęście łódzki bramkarz udowodnił, iż jest w dobrej formie. Po chwili powstała na trybunach teoria, iż Klimek to najlepszy piłkarz, jeśli chodzi o promowanie bramkarzy. Marnuje bowiem seryjnie dogodne okazje.

Widzew grał do końca i to się opłaciło. Znów awansował na pozycję wicelidera tabeli. W środę czeka łodzian niezwykły mecz. Z Wisłą, która już jest mistrzem kraju. Z Wisłą trenera Franciszka Smudy. Ależ czekają nas emocje.

Po spotkaniu trener Marek Dziuba i piłkarze Widzewa nie kryli zadowolenia z wyjątkowego tygodnia, który się właśnie skończył. Po pucharowym meczu z Amiką we Wronkach łodzianie nie wrócili do domów, tylko przebywali w ośrodku w Szamotułach. Mogli spokojnie trenować, a nie tracić czas na podróże. Trener Dziuba podkreślił zaangażowanie działaczy w zorganizowanie pobytu w Szamotułach, podziękował za to i stwierdził, że miało to wpływ na zwycięstwo w Lubinie.
Powody do radości miał Dariusz Gęsior. W tym sezonie zdobył cztery gole, ale każdy okazał się zwycięski dla Widzewa. Gęsior strzelał gole w meczach z Pogonią, Amiką, Katowicami i teraz w Lubinie. Gdyby tak pan Darek powtórzył swój wyczyn w środowym meczu z Wisłą Kraków...

Express Ilustrowany

Po meczu powiedzieli:

Marek Dziuba, trener Widzewa: Byliśmy lepsi o tę jedną bramkę. Trudny był to dla nas mecz, ale najważniejsze, iż zdobyliśmy trzy punkty. Sam nie wiem, co się dzieje z Arturem Wichniarkiem i dopiero po powrocie do Łodzi dowiem się, czy będzie zdolny do gry w meczu z Wisłą.

Mirosław Jabłoński, trener Zagłębia: Mecz był na zero zero. Gdyby Klimek wykorzystał wymarzoną okazję, wygralibyśmy. Z takim zespołem jak Widzew gra się niezwykle ciężko i trzeba wykorzystywać dogodne sytuacje. Jeśli się tego nie robi, zemsta Widzewa jest sroga.

Marek Citko, piłkarz Widzewa: Przyznaję z ręką na sercu, że w tym meczu zasłużyłem na czerwoną kartkę. Miałem już żółtą, a później bez piłki wdałem się w przepychankę z jednym z obrońców. Ale postanowiłem, że będę grał twardo i ostro. Muszę traktować obrońców tak, jak oni mnie. 


OPINIE KIBICÓW O MECZU:

Janusz Zalewski, kibic Widzewa Łódź: Zwycięstwo bardzo cieszy, punkty jeszcze bardziej, ponieważ Widzew awansował na drugie miejsce. Martwi kontuzja Artura Wichniarka. Jest to duże osłabienie przed meczem z Wisłą. A tak naprawdę dziwne jest to, że zespoły z czołówki Lech, Legia a obecnie Widzew tracą kluczowych zawodników przed meczem z Wisłą i nie mogą wystawić najsilniejszego składu. Czy to tylko pech w/wym. drużyn? Czy fart Wisły?


Strona główna

Hosted by www.Geocities.ws

1