24. kolejka I ligi sezonu 1998/99

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
1.05
1999
16.30 WIDZEW ŁÓDŹ 1:0 GKS
BEŁCHATÓW

Legia Warszawa 1-2 Wisła Kraków
Lech Poznań 2-2 Pogoń Szczecin
Amica Wronki 1-2 ŁKS Ptak
GKS Katowice 0-1 Ruch Chorzów
Ruch Radzionków 0-0 Górnik Zabrze
Stomil Olsztyn 3-1 Odra Wodzisław
Zagłębie Lubin 1-0 Polonia Warszawa

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna Asysta
1:0 85'w Terlecki Widzew Borowski

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości

Łapiński (4)

Berensztajn

Bogusz (4)

Szarpak

 

Rzeźniczek

Widzów 4 500
Sędzia Zbigniew Urbańczyk (Kraków)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Olszewski - Michalczuk, Łapiński, Bogusz - Gęsior, Michalski, Terlecki, Kaczmarczyk, Gula (67' Świętosławski) - Citko, Czajkowski (62' Borowski)

Skład przeciwnika: Ptak - Szkudlarek, Kaczmarek, Wilczok - Cheda, Nocoń, Berensztajn, Szarpak, Skinderis (87' Rasiak), Rzeźniczek - Bykowski (81' Patalan)

PIŁKARZ MECZU: Radosław Michalski (4)

MURARZE Z BEŁCHATOWA

Derby województwa łódzkiego nie przyniosły spodziewanych emocji, choć losy tego pojedynku ważyły się do ostatnich minut. Widzew dopiero w 85 minucie uzyskał zwycięskiego gola. Fantastycznym strzałem z rzutu wolnego (20 metrów) popisał się reprezentant drużyny olimpijskiej Maciej Terlecki. Silnie bita przez łodzianina piłka minęła mur i wpadła do siatki obok zupełnie zaskoczonego Aleksandra Ptaka. Trzeba jednak przyznać, że bramkarz bełchatowian (zastępujacy Jarosława Krupskiego) w sobotnim meczu spisywał się doskonale, wielokrotnie ratując swoją drużynę przed utratą gola. Zapewne trener GKS Krzysztof Pawlak będzie miał spory dylemat, na którego z bramkarzy postawić we wtorkowym spotkaniu półfinałowym Pucharu Polski z Ruchem Chorzów.

Goście osłabieni brakiem czterech podstawowych zawodników odsuniętych za żółte kartki główną uwagę skupili na obronie własnego przedpola. Nie jest tajemnicą, że łodzianie nie lubią i nie potrafią grać przeciwko skomasowanej obronie rywala. Choć mieli zdecydowaną przewagę i wiele wyśmienitych okazji, nie zdołali w pierwszej części spotkania zdobyć gola. Mało brakowało, aby to właśnie drużyna GKS objęła prowadzenie. W 6 minucie były widzewiak Piotr Szarpak otrzymał dokładne podanie na 20 metr. Wpadł w pole karne, jednak w sytuacji sam na sam z Olszewskim trafił prosto w ręce łódzkiego bramkarza. Z kolei chwilę później groźnie zaatakowali gospodarze. Piłka trafiła do Radosława Michalskiego, który zdecydował się na uderzenie górą nad wybiegającym Ptakiem. Na szczęście dla bełchatowian zdążył powrócić Sylwester Szkudalrek, który zdołał wybić piłkę zmierzającą do pustej bramki.

Najlepszym piłkarzem tego spotkania był Michalski. Właśnie od tego pomocnika rozpoczynała się większość akcji widzewskiej drużyny. W 17 minucie po solowej akcji Michalski próbował szczęścia zza linii pola karnego, ale uderzył piłkę zbyt lekko i Ptak zdołał ją jeszcze wybić na rzut rożny. W 33 minucie doskonałą okazję zaprzepaścił Zbigniew Czajkowski. Kolejny raz widzewską akcję rozpoczął Michalski. Łodzianin popisał się rajdem przez pół boiska. Po drodze ograł... siedmiu bełchatowian i zdołał jeszcze precyzyjnie podać do Czajkowskiego. Ten jednak nie wykorzystał okazji, posyłając piłkę daleko od słupka.

Tuż przed przerwą dogodną sytuację zmarnował Sławomir Gula, którego silne uderzenie zdołał zablokować Skinderis.

Napór widzewiaków nie słabł także w drugiej części meczu. W 48 minucie silnie z 23 metrów strzelał Rafał Kaczmarczyk, ale Ptak zdołał jeszcze odbić piłkę, która (ocierając się o poprzeczkę) wyszła na rzut rożny. W 62 minucie dośrodkowywał z prawej strony Dariusz Gęsior. Z bliskiej odległości strzelał głową Marek Citko, jednak i tym razem piłka nie trafiła w światło bramki. Między 74 a 75 minutą łodzianie trzykrotnie groźnie zaatakowali, ale i tych okazji nie zdołali wykorzystać. Kiedy nie poradził sobie Ptak, to wyręczył go Marcin Kaczmarek, wybijając piłkę z linii bramkowej. Pod koniec meczu bełchatowianie przeprowadzili jedyną groźną akcję, ale Jacek Berensztajn nie trafił do bramki po precyzyjnym dośrodkowaniu Rzeźniczka.

Tradycji stało się zadość. Widzew odniósł trzecie kolejne zwycięstwo na swoim stadionie, a GKS znów nie zdobył gola. W sobotnim spotkaniu czwarte żółte kartki w sezonie zobaczyli Tomasz Łapiński i Daniel Bogusz, co spowoduje, że w środowym meczu Pucharu Polski z Amicą będą musieli pauzować.

Dziennik Łódzki

Po meczu powiedzieli:

Marek Dziuba, trener Widzewa: Spodziewaliśmy się, że właśnie obronną taktykę przyjmie nasz rywal. Z tego też powodu przez cały tydzień trenowaliśmy stałe fragmenty gry. Muszę powiedzieć, że dzień przed meczem Maciek Terlecki z tej właśnie odległości perfekcyjnie strzelał rzuty wolne. Widać opłaciło się solidnie popracować. Kiedy sędzia podyktował rzut wolny, odwróciłem się i powiedziałem współpracownikom: będzie bramka. Mojemu zespołowi grało się ciężko, szczególnie, że w szeregach Widzewa zabrakło najlepszego strzelca Artura Wichniarka. Jeszcze nie zastanawiałem się, kto zastąpi odsuniętych za kartki Łapińskiego i Bogusza. Dziękuję chłopcom za zaangażowanie, szczególnie Radkowi Michalskiemu. Grał znakomicie, był motorem napędowym drużyny. Strata Arutra Wichniarka jest naszą bolączką. W klubie robią co mogą, by był on przygotowany do gry jak najszybciej. Być może zagra już w środę z Amicą.

Marek Citko, piłkarz Widzewa: Nie wpisałem się na listę strzelców, ale cieszę się ze zwycięstwa naszej drużyny. Nie był to ładny pojedynek. Kibice wolą, jak akcje przenoszą się pod jedną, bądź drugą bramkę, jak to miało miejsce w spotkaniu z Legią. W meczu z GKS walka odbywała się niemal przez cały czas tylko na połowie naszego rywala.

Maciej Terlecki, strzelec jedynego gola w meczu: Nie jestem w naszej drużynie łowcą goli. Bramka, którą zdobyłem w spotkaniu z GKS była moim pierwszym golem w tej rundzie. Mieliśmy znaczną przewagę, jednak długo nie mogliśmy zdobyć gola. Wydaje mi się, że bardzo brakowało Artura Wichniarka. Maj jest ciężkim dla nas miesiącem, bowiem gramy niemal co trzy dni. Do spotkań w lidze i Pucharze Polski dochodzą jeszcze mecze reprezentacji i stąd może słabsza gra. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy. Miałem już chwilę zwątpienia, ale na szczęście wszystko się dobrze skończyło.

Andrzej Michalczuk, obrońca Widzewa: W pierwszej połowie grało mi się niezbyt dobrze. Później było już lepiej. Patalana na pewno nie faulowałem. On w polu karnym tylko czeka na to, żeby się przewrócić. Tym razem sędzia nie dał się nabrać.

Radosław Michalski, najlepszy piłkarz meczu: Czuję się bardzo dobrze i chyba dopiero się rozkręcam. Bełchatów to dobra drużyna, tylko dlaczego tak kurczowo się broniła? Moim zdaniem zasługuje na miejsce wyższe niż obecnie.

Tomasz Łapiński, libero Widzewa: Zasłużyłem na żółtą kartkę, ale nie wtedy, kiedy ją dostałem. Bałem się, żeby sędzia nie pokazał mi czerwonej.

Maciej Bykowski, napastnik GKS: Byli lepsi, jednak nie chcę już nic więcej mówić na temat tego meczu.


OPINIE KIBICÓW O MECZU:

Grzegorz Sawa, kibic Widzewa Łódź: Moim zdaniem ten mecz był jednym z najsłabszych w wykonaniu Widzewa w tej rundzie. Forma Widzewiaków niepokoi, zwłaszcza mając w perspektywie mecz z Wisłą.

Darek Krzemień, kibic Widzewa Łódź: Mecz był słaby , bo tylko 1:0, a spodziwałem się co najmiej 2:0.Największym problemem WIDZEWA jest obecnie (oprócz finansowych) bramkarz - Olszewski. Jest on za słaby jak na bramkarza Ligi Mistrzów.

Nieznany, kibic Widzewa Łódź: Grają do dupy i rażą nieskutecznością. Chwała Maćkowi za piękną bramkę.

Janusz ZALEWSKI, kibic Widzewa Łódź: Zwycięstwo cieszy, trzy punkty także. Natomiast forma prezentowana przez Widzew jest tragiczna, a mecz z Wisłą blisko. Jednak najbardziej martwi mnie to, że Arturem WICHNIARKIEM zainteresował się niejaki [nijaki] Tadeusz Fogiel, który już raz "wyprowadził" z Widzewa Ryszarda Czerwca, który Francji nie podbił, a sportowo wręcz stracił. Po powrocie do kraju zaczął grać dobrze. To samo może być z Arturem Wichniarkiem. Rozumiem też to, że Widzew potrzebuje pieniędzy, ale duże pieniądze można zarobić startując w Lidze Mistrzów, pod warunkiem, że drugie miejsce uprawni drużynę Widzewa do startu. A jeżeli zajęcie drugiego miejsca uprawni Widzew do startu w LIDZE MISTRZÓW to nie można zespołu osłabiać i powielać błędu z "drugiego podejścia". Przepraszam za tak długi tekst, ale wkur... mnie mieszanie się tak zwanych licencjonowanych menadżerów, których interesuje nie dobro młodego zawodnika a prywata tj. KASA. Niestety macza w tym palce również "wielki miłośnik i przyjaciel Widzewa - A.J. GRAJEWSKI". Oby było jak najmniej takich miłośników i przyjaciół.  


Strona główna

Hosted by www.Geocities.ws

1