23. kolejka I ligi sezonu 1998/99
| Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
| 24.04 1999 |
16.00 | POLONIA WARSZAWA |
2:1 | WIDZEW ŁÓDŹ |
Wisła Kraków 4-1 GKS Katowice
Górnik Zabrze 1-2 Lech Poznań
ŁKS Ptak 0-1 Ruch Radzionków
GKS Bełchatów 1-2 Legia Warszawa
Ruch Chorzów 0-0 Amica Wronki
Pogoń Szczecin 2-2 Stomil Olsztyn
Odra Wodzisław 0-1 Zagłębie Lubin
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
| Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
| 0:1 | 15' | Kaczmarczyk | Widzew | Wichniarek |
| 1:1 | 45' | A. Bąk | Polonia | |
| 2:1 | 47'g | Kaliszan | Polonia |
Kartki
| Dla Gospodarzy | Dla Gości |
| Pawlak | Gula (5) |
Kaliszan |
Michalczuk (2) |
Gołaszewski |
Łapiński (3) |
Jałocha |
|
Tarachulski |
| Widzów | 4 000 (wyjazd) |
| Sędzia | Zbigniew Marczyk (Piła) |
| Doping | przyjezdni
nie są wpuszczani na stadion Polonii |
Skład Widzewa: Olszewski - Gorszkow (82' Borowski), Łapiński, Bogusz - Gula (71' Czajkowski), Michalczuk (69' Gęsior), Terlecki, Michalski, Kaczmarczyk - Citko, Wichniarek
Skład przeciwnika: Szczęsny - Jałocha, Pawlak, Żvirgżaduskas - Gołaszewski, Kaliszan (72' Sadzawicki), Wędzyński, Bąk, Dąbrowski - Kosiorowski (40' Tarachulski), Moskal (79' Mazurkiewicz)
PIŁKARZ MECZU: BRAK
ZWYCIĘZCY GRALI NIE FAIR
Źle się dzieje w państwie widzewskim. Statystycy uważają, że łodzianie przegrali drugie połowy czterech ostatnich spotkań w lidze i pucharze, a ci, którzy znają się na piłce, dodadzą: prezentując w większości tych fragmentów fatalną formę. Potwierdzeniem tezy, że Widzew - zwłaszcza po przerwie - jest słaby, był mecz-wojna z Polonią.
Wojna, bo stołeczny zespół gra futbol polegający na fizycznym zniszczeniu przeciwnika. Trener Polonii Dariusz Wdowczyk wiele lat spędził w Anglii i wrócił stamtąd naładowany agresją. Widać, że przede wszystkim uczy swych piłkarzy, jak faulować. Szkoleniowiec tłumaczy, że prowadzona przez niego drużyna musi od pierwszej do ostatniej minuty z determinacją walczyć na całym boisku. A jeśli przy okazji uda się strzelić gola, to już jest miodzio. Szkoda tylko, że Polonia nie potrafi grać w piłkę.
Każdy rozsądny człowiek powinien teraz zadać pytanie: to dlaczego pokonała Widzew? Odpowiedź jest prosta - ponieważ w drugiej połowie łodzianie byli karykaturą zespołu z czołówki I ligi.
Paradoksalnie jednak aż do ostatniej minuty pierwszej części goście mogli myśleć, że bez trudu dopiszą do bilansu trzy punkty. Prowadzili, grali szybciej i dokładniej, dobrze się bronili. Byli lepsi. Już w 15 min. Widzew zdobył gola. Lewą stroną pobiegł Wichniarek, dośrodkował niemal z końcowej linii, a wbiegający w pole karne Kaczmarczyk popisał się znakomitym strzałem pod poprzeczkę. Kolejne pół godziny potwierdziło, że łodzianie prowadzą zasłużenie. Mądrze rozbijali chaotyczne ataki gospodarzy i sami kilkakrotnie skontrowali. Tak było aż do nieszczęsnej 45 minuty.
Wówczas rzut wolny z lewej strony wykonywał Gołaszewski. Kopnął piłkę pod bramkę, a tam piłkarze Widzewa - nie wiedzieć czemu - zlekceważyli podanie. Nie zareagowali obrońcy, zawahał się Olszewski. Jedynym w polu karnym człowiekiem, który wiedział, czego chce, był Bąk. Dobiegł do piłki i z bliska wbił ją do siatki.
Druga połowa zaczęła się źle dla łodzian. Znów dośrodkował Gołaszewski, a pięć metrów przed Olszewskim stało dwóch - nie pilnowanych - polonistów. Głową strzelił Kaliszan i było 2:1.
Dopiero wtedy zaczęło się jednak najgorsze. W każdym meczu można stracić dwa gole, ale później grać tak, jak w sobotę Widzew - już nie. Do końca spotkania łodzianie nie zbudowali ani jednej przemyślanej akcji, a strzały Guli, Michalczuka i Terleckiego były równie przypadkowe, co nieskuteczne. Nazwanie gry kilku widzewiaków (w tym Citki) parodią to i tak łągodna krytyka. Polonia z kolei pilnowała tylko wyniku. Najczęściej, oczywiście, faulując.
Gazeta Wyborcza
Po meczu powiedzieli: Marek Dziuba, trener Widzewa: Był to mecz o 6 punktów, bo Polonia też walczy o udział w europejskich pucharach. W przekroju całego meczu nie zasłużyliśmy na przegraną. W pierwszej połowie byliśmy zdecydowanie lepszym zespołem. Strata piłki i niepotrzebny faul przyniósł warszawiakom wyrównanie. Po przerwie zaspaliśmy i daliśmy Polonii objąć prowadzenie. Gra cały czas oscylowała na pograniczu faulu i mam pretensje do sędziego, że tak późno, dopiero w drugiej połowie, zaczął reagować na brutalne zagrania piłkarzy. Jednak gdy Kaliszan popełniał trzy przewinienia z rzędu sędzia pozostawiał ten fakt bez kartkowej interwencji, natomiast po pierwszym faulu Sławka Guli od razy wyjął żółty kartonik. Wiedzieliśmy jednak jak gra Polonia na swoim stadionie i jej ostrą grą nie możemy tłumaczyć swojej porażki. Tomasz Łapiński, libero Widzewa: Każda akcja naszego zespołu kończyła się na ogół faulem przeciwnika i przerwaniem rozegrania piłki. W pierwszej połowie, mimo że graliśmy pod wiatr, byliśmy zdecydowanie lepsi, w drugiej Polonia nie przebierała już w środkach. Gdyby sędzia wcześniej sięgnął do kieszeni po kartoniki, Polonia nie skończyłaby tego spotkania w komplecie. Maciej Terlecki, pomocnik Widzewa: Następnym razem, gdy będę grał z Polonią, założę nie tylko ochraniacze na piszczele, ale i na boki. No i jakiś kask. Marcin Jałocha, obrońca Polonii: Widzew po prostu pękł. Nie podjął walki. A Maciek niech nie płacze, bo przed tygodniem miał szczęście, że w meczu z Legią nie dostał czerwonej kartki. Andrzej Michalczuk, pomocnik Widzewa: Lubię męską, twardą grę, ale gdy spróbowałem raz ostrzej powalczyć, od razu zobaczyłem żółtą kartkę. Musiałem już później uważać, by nie złapać czerwonej. Rafał Kaczmarczyk, zdobywca jedynego gola dla Widzewa: To był mój pierwszy gol dla Widzewa i jeden z ładniejszych w mojej karierze. Cieszę się z mojej dobrej formy, ale szkoda, że przegraliśmy. Nie baliśmy się ostrej gry, bo Widzew znany jest z tego, że podejmuje każdą walkę, jednak gdybyśmy oddawali Polonii tym samym, otrzymalibyśmy znacznie więcej kartek niż warszawscy piłkarze. |
OPINIE KIBICÓW O MECZU:
Łodzianin, kibic Widzewa Łódź:
Po tej porażce, szanse Widzewa na grę w Lidze
Mistrzów drastycznie zmalały. Miejmy nadzieję, że trener Dziuba odpowiednio
zmobilizuje zawodników przed następnym meczem ligowym, gdyż w przeciwnym razie dojdzie
do kompromitującej porażki z GKS-em (ktorą, niestety przeczuwam).