17. kolejka I ligi sezonu 1998/99
| Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
| 6.03 1999 |
16.00 | GÓRNIK ZABRZE | 0:1 | WIDZEW ŁÓDŹ |
ŁKS Ptak 1-1 Pogoń Szczecin
Legia Warszawa 1-0 Stomil Olsztyn
Ruch Chorzów 0-2 Odra Wodzisław
Wisła Kraków 1-3 Polonia Warszawa
Amica Wronki 1-0 Ruch Radzionków
GKS Bełchatów 0-1 Zagłębie Lubin
GKS Katowice 1-2 Lech Poznań
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
| Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
| 0:1 | 78' | Wichniarek | Widzew | bez asysty |
Kartki
| Dla Gospodarzy | Dla Gości |
| Kompała | Michalski (3) |
| Czajkowski (1) | |
| Gula (3) |
| Widzów | 4 200 (wyjazd) |
| Sędzia | Mirosław Milewski (Radom) |
| Doping | brak danych |
Skład Widzewa: Olszewski - Gula, Łapiński (89' Stasiak), Bogusz - Gęsior, Kaczmarczyk, Michalski, Terlecki, Czajkowski (69' Masłowski) - Wichniarek, Citko
Skład przeciwnika: Bledzewski - Kolasa, Lekki, Krzętowski (46' Wiśniewski), Kosowski - Matejko, Probierz, Kompała (81' Cebula), Agafon - Gierczak, Rocki (46' Gacek)
PIŁKARZ MECZU: Artur WICHNIAREK!!! (7) - to za jego sprawą 3 punkty pojechały do Łodzi
Decydujące znaczenie dla losów meczu miała 78 minuta. Gospodarze popełnili kardynalny błąd, a najlepszy obecnie strzelec goli w Polsce Artur Wichniarek był bezlitosny. Ze środka pola kontratak zainicjował Maciej Terlecki. Zagrał długą piłkę do wychodzącego na wolne pole Artura Wichniarka. Do futbolówki pierwszy jednak dobiegł Michał Probierz i podał główką piłkę do swojego bramkarza Andrzeja Bledzewskiego. Uczynił to tak niefortunnie, że futbolówka minęła golkipera zabrzan. Do piłki doskoczył Artur Wichniarek i z ostrego kąta strzelił do pustej bramki. W taki oto sposób łodzianie zdobyli jedynego, ale zwycięskiego gola, który przedłużył serial wygranych pod wodzą trenera Marka Dziuby do 6 spotkań.
Był to 14. gol Wichniarka w bieżącym sezonie i nadal prowadzi on w klasyfikacji
strzelców.
Zwycięstwo w Zabrzu piłkarze Widzewa powinni sobie zapewnić już w pierwszej połowie.
W 10 min. bramkarz Górnika obronił strzał Artura Wichniarka. Powinien bramkę strzelić
później Marek Citko. Z bliska uderzał na bramkę Górnika, ale i strzał, i dobitkę
obronił Bledzewski. W 25 min. Rafał Kaczmarczyk po podaniu Artura Wichniarka trafił
piłką w słupek.
Widzewiacy grali bardzo dobrze i wydawało się, że gol dla podopiecznych trenera Marka
Dziuby jest kwestią czasu. Jednak nie udało się zdobyć bramki w pierwszej połowie, a
w drugiej to właśnie Górnik przejął inicjatywę. Dobrze spisywała się jednak
defensywa łodzian z bramkarzem Sławomirem Olszewskim na czele. W 56 min. łódzki
golkiper obronił strzał Daniela Gacka, a kapitalną formę zaprezentował przy strzale z
daleka Kamila Kosowskiego.
Łodzianie wygrali zasłużenie, będąc zespołem lepszym. Chwała widzewiakom za to, że
potrafili wykorzystać błąd rywali i przechylić szalę zwycięstwa na własną
korzyść. Martwić może tylko kontuzja Tomasza Łapińskiego, jego występ w
najbliższym pucharowym meczu z Aluminium stoi pod znakiem zapytania.
Express Ilustrowany
Po meczu powiedzieli: Artur Wichniarek, napastnik Widzewa: Bardzo się cieszę, że trwa moja strzelecka passa. Od początku meczu z Górnikiem obrońcy zabrzan mocno mnie kryli, ale nie ustrzegli się błędu. Potrafiłem wykorzystać ten błąd i dzięki temu wygraliśmy. Byliśmy w końcówce podmęczeni ciężkim boiskiem. Ale korzystny wynik dowieźliśmy do końca. W lidze prezentuję regularność strzelecką, mam nadzieję, że strzelę gola także w meczu pucharowym z Aluminium. Zbigniew Czajkowski, pomocnik Widzewa: Już po pierwszej połowie powinniśmy prowadzić dwa do zera, bo doskonałe sytuacje mieli Rafał Kaczmarczyk i Marek Citko. W końcówce było bardzo nerwowo, bo gdyby nie błąd gospodarzy i strzeleckie umiejętności Artura Wichniarka, to byśmy nie wygrali. W drugiej połowie sędzia zbyt często karał żółtymi kartkami. Maciej Terlecki: Przed nami ważny mecz ćwierćfinałowy Pucharu Polski z Aluminium. Musimy szybko dojść do siebie po spotkaniu z Górnikiem w Zabrzu. Nie jest wykluczone, że znów będę musiał zagrać na pozycji ostatniego stopera, zastępując kontuzjowanego Tomka Łapińskiego. Trener Widzewa Marek Dziuba: Cieszę się bardzo, że wspaniała passa Widzewa nadal trwa. Już w pierwszej połowie mogliśmy zapewnić sobie zwycięstwo, ale doskonale bronił Andrzej Bledzewski. Po zmianie stron Górnik grał bardziej ofensywnie, daliśmy się zepchnąć do obrony i stąd przewaga gospodarzy. Ale to my strzeliliśmy zwycięskiego gola, wykorzystując błędy Probierza i Bledzewskiego. Znakomicie zachował się Artur Wichniarek i jemu należą się brawa. Martwi mnie kontuzja Tomka Łapińskiego, który skręcił staw skokowy i nie wiadomo jak długo potrwa jego przerwa w grze. Trener Górnika Jan Żurek: Do końca nie wiedzieliśmy w jakim zagramy składzie. Lekarze stawiali na nogi kilku moich piłkarzy, mogli oni wystąpić, ale przerwy w treningu były bardzo widoczne. Widzew dysponuje bardzo mocnym zespołem i w pierwszej połowie byliśmy dużo słabsi. Później mogliśmy strzelić bramkę, ale się nie udało. Gratuluję Widzewowi, bo to łódzka drużyna okazała się lepsza w przekroju całego meczu. |
OPINIE KIBICÓW O MECZU:
Łodzianin, kibic Widzewa Łódź: Widzewiacy nie kłamali mówiąc, że jadą do Zabrza po 3 punkty. Widać to było od początku meczu i Widzew odniósł zasłużone zwycięstwo. Trzymać tak dalej!!!
Paweł Marek, kibic Widzewa Łódź:
Pierwszą połowę rozegrali świetnie - Łapiński pokazał, na co go naprawdę stać -
druga polowa, może brak kondycji, czy co innego sprawiło, że Widzew cofnął się do
obrony. Mieli szczęście z tą bramką, choć myślę, że mogli wygrać więcej, gdyby
tylko potrafili wykorzystać akcje z I połowy.
Adam Stępień, kibic Widzewa Łódź:
Mecz był na wysokim poziomie, tylko szkoda, że bramka padła dopiero pod koniec
widowiska, i że goli było mało .
Michał, kibic Widzewa Łódź: Kto
jest de beściak?