14. kolejka I. ligi sezonu 1998/99

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
30.10
1998
18.00 WIDZEW ŁÓDŹ 3:0 LECH POZNAŃ

Wisła Kraków 2-1 Górnik Zabrze
Ruch Chorzów
1-2 ŁKS Ptak
Ruch Radzionków 1-0
Stomil Olsztyn
GKS Katowice
1-3 Polonia Warszawa
Legia Warszawa 0-0 Odra Wodzisław
Amica Wronki 2-1 Zagłębie Lubin
GKS Bełchatów 2-0 Pogoń Szczecin

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna Asysta
1:0 2' Wichniarek Widzew Gęsior
2:0 56'g Bogusz Widzew Szymkowiak
3:0 78' Wichniarek Widzew Kaczmarczyk

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
  Augustyniak
Widzów 4 500
Sędzia Mirosław Milewski (Radom)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Olszewski - Michalczuk, Łapiński, Bogusz - Gęsior, Kaczmarczyk (80' Citko), Terlecki, Michalski, Siadaczka (27' Gula) - Szymkowiak (83' Gorszkow), Wichniarek

Skład przeciwnika: Woźniak - Głowacki, Urbaniak, Augustyniak (66' Zawadzki) - Piskuła (75' Drame), Majewski, Scherfchan, Araszkiewicz (75' Kolendowicz), Wilk - Reiss, Żurawski

PIŁKARZ MECZU: Artur Wichniarek (5) - dwie piękne bramki

O takim debiucie w Widzewie Marek Dziuba chyba nie marzył. Okazało się, że drużyna z al. Piłsudskiego potrafi jednak dobrze grać, o czym przekonał się boleśnie rewelacyjny w tym sezonie Lech.

Szybko stracona bramka podcięła nam skrzydła - mówił po meczu Piotr Reiss, kapitan Lecha. Tym razem najskuteczniejszy gracz ekstraklasy był w cieniu swojego niedawnego kolegi klubowego Artura Wichniarka, zdobywcy dwóch goli. Już w drugiej minucie Szymkowiak podał z autu do Gęsiora, który ograł Wilka, dośrodkował, a Wichniarek uderzeniem z powietrza skierował piłkę do siatki. Była 85 sekunda meczu.

Później ładnie grał Lech, przynajmniej wizualnie, doskonale jednak spisywali się łódzcy obrońcy. Do dobrej postawy Łapińskiego wszyscy są przyzwyczajeni, lecz tym razem równie dobrze grali Michalczuk i Bogusz.

W 15 min. Piskuła z rzutu wolnego trafił piłką w słupek, a dwie minuty później ten sam zawodnik był 3 metry od bramki, ale dał się uprzedzić Terleckiemu.

Po przerwie zagraliśmy tak, jak chciałem - cieszył się Marek Dziuba. Jego podopiecznie grali jak z nut. Zaczęli wolno, ale z minuty na minutę rozkręcali się. Woźniakowi jeszcze udało się obronić strzały Szymkowiaka i Gęsiora, lecz w 56 min. wpadł z piłką do siatki po uderzeniu głową Bogusza (dośrodkowywał z rzutu wolnego Szymkowiak). Wynik ustalił po wspaniałej indywidualnej akcji Wichniarek - w biegu przełożył sobie piłkę z prawej na lewą nogę, czym kompletnie zaskoczył obrońcę i bramkarza drużyny poznańskiego Lecha.

Widzewiacy mogli wygrać jeszcze wyżej, lecz w 63 min. sędzia nie podyktował rzutu karnego za zagranie ręką Urbaniaka, a w 70 min. Woźniak znów wygrał pojedynek sam na sam z Szymkowiakiem. Okazje mieli też Gula, Citko i Wichniarek.

Gazeta Wyborcza

Po meczu powiedzieli:

Marek Dziuba, trener Widzewa: Gdyby ktoś przed meczem powiedział mi, że wygram z poznańskim Lechem różnicą trzech bramek, wówczas takiego "delikwenta" zapytałbym wprost: śni czy o drogę pyta? Kiedy realnie i spokojnie patrzyłem na całą sprawę zakładałem - i to nie jest wcale z mojej strony nieskromność - że wygramy róźnicą jednego gola. Byłem najpewniej minimalistą, ale zawsze wychodzę z założenia, iż najpierw trzeba spojrzeć na sprawę zimno, aniżeli być szalonym optymistą. A ponadto nie bez kozery twierdziłem przed meczem kolejki, że zawodnicy Widzewa są profesjonalistami. Większego dowodu, aniżeli sukces w meczu ze zwycięską od dziewięciu kolejek drużyną nie trzeba. Dziękuję im za to.

Krótki wywiad z Arturem Wichniarkiem:

- Piękna gra, jeszcze bardziej widowiskowe bramki. Co się stało?
Artur Wichniarek:
Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Potrafiliśmy utrzymać lechitów z daleka od naszej bramki. Mnie dzięki kolegom udało się strzelić dwa gole. Nie muszę chyba mówić, że jestem z tego bardzo zadowolony.
- Pierwsza z nich padła...
- Po zagraniu "Gąski". Wiele razy ćwiczyliśmy takie zagrania na treningach. To przyniosło efekt.
- A więc szkoła trenera Łazarka wychodzi na dobre?
- Trenowaliśmy to, dlatego udało się strzelić. A tak na marginesie, to nie ja zwolniłem szkoleniowca.
-
Przy drugiej bramce zachował się pan jak rasowy napastnik.
- Naprawdę tak to wyglądało? Zrobiłem tylko zwód potrzebny do przełożenia piłki na lewą nogę.
- Pana byli koledzy z Lecha mogli wygrać dziesiąty raz z rzędu w tej rundzie. Nie szkoda panu, że wraz z kolegami popsuł im pan pasmo zwycięstw?
- Cóż, takie jest życie. Nie zawsze można wygrywać. Teraz na nas kolej, abyśmy powygrywali kilka spotkań.
- Dogoni pan Piotra Reissa, który z 12 bramkami lideruje w klasyfikacji strzelców? Tomasza Frankowskiego, z 10 trafieniami, zdążył pan już przeskoczyć.
-
Nie obiecuję, iż nastrzelam goli. Będę się starał. Jeżeli dopisze szczęście, to na pewno będę chciał zostać królem strzelców.


OPINIE KIBICÓW O MECZU:

Rafał W., kibic Miedzi Legnica: To był najlepszy mecz WIDZEWA w tym sezonie. Lubię WIDZEW i chciałbym, żeby zawsze tak grał. Jest to najlepszy debiut trenera DZIUBY jaki mógł on sobie śnić. Myślałem, że Widzew będzie miał większe kłopoty z Lechem. Widzew musiał zagrać doskonały mecz. Lech przed tym meczem był drugi i jechał do Łodzi w roli faworyta. Poraz kolejny raz znakomity mecz zagrał Wichniarek. Mam nadzieję, że Widzew zagra taki mecz również w derby.

Piotr Wojtyniak, kibic Widzewa Łódź: Marek Dziuba udowodnił, że zna się na swoim fachu. Myślę, że chętnie zrewanżuje się swemu poprzedniemu pracodawcy za dwa tygodnie. Wichniarkowi i  spółce pozostaje tylko życzyć powodzenia.

Nieznany, kibic Widzewa Łódź: Dobra robota chłopaki.

Łodzianin, kibic Widzewa Łódź: Nareszcie wynik odpowiadający możliwościom zespołu i oczekiwaniom łódzkich kibiców. Miejmy nadzieję, że efektowne zwycięstwo nad silną drużyną Lecha (pod wodzą Marka Dziuby) jest zapowiedzią lepszej gry łodzian w końcówce rundy jesiennej, jak również zapowiedzią dobrej gry (i wyników) w rundzie rewanżowej.  Teraz derby z KS Ptak.


Strona główna

Hosted by www.Geocities.ws

1