12 kolejka I. ligi sezonu 1998/99
| Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
| 17.10 1998 |
16.30 | WIDZEW ŁÓDŹ | 5:0 | STOMIL OLSZTYN |
Legia Warszawa
0-1 Górnik Zabrze
Wisła Kraków 4-1 Ruch Chorzów
Ruch Radzionków 0-0 Polonia
Warszawa
GKS Bełchatów 2-3 ŁKS Ptak
Lech Poznań 4-0 Zagłębie Lubin
Amica Wronki 3-1 Odra Wodzisław
GKS Katowice 1-0 Pogoń Szczecin
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
| Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
| 1:0 | 42' | Wichniarek | Widzew | Kaczmarczyk |
| 2:0 | 53' | Szymkowiak | Widzew | Wichniarek |
| 3:0 | 64' | Michalski | Widzew | Terlecki |
| 4:0 | 66' | Szymkowiak | Widzew | Siadaczka |
| 5:0 | 90'k | Michalski | Widzew | Szymkowiak |
Kartki
| Dla Gospodarzy | Dla Gości |
| brak | |
| Widzów | 3 000 | |||||||||
| Sędzia | Zygmunt Ziober (Przemyśl) | |||||||||
| Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Olszewski - Gorszkow, Łapiński, Bogusz (77' Bazler), Gęsior (77' Borowski) - Kaczmarczyk, Terlecki Siadaczka (80' Świętosławski) - Szymkowiak, Wichniarek
Skład przeciwnika: Bako - Biedrzycki, Jurkowski, Januszewski, Rzerzycki (65' Szwed), Radziwon (56' Lawal), Szulik, Chańko, Preiksaitis (82' Stretowicz), Dołęga, Preis
PIŁKARZ MECZU: Mirosław Szymkowiak (1) - dwie bramki i wypracowany rzut karny - czego więcej trzeba?
Dziwny to był mecz. Widzew wcale nie zagrał na maksimum swoich możliwości, wcale nie prezentował wyśmienitej dyspozycji, a jednak osiągnął wynik wyjątkowy. Goli dla łodzian mogło być zresztą jeszcze więcej. Stomil zagrał jak drugoligowiec z dolnych rejonów tabeli i właściwie poza ratującym w kilku sytuacjach swój zespół Jarosławem Bako nie było w drużynie gości dobrego piłkarza.
Podopieczni Wojciecha Łazarka mogli wprowadzić swoich widzów w stan niepewności co do wyniku słabą grą w ciągu pierwszych 40 minut. Łodzianie mieli dogodne sytuacje, ale goście dzielnie się bronili. W 10 minucie Jarosław Bako wybił piłkę na róg po strzale Rafała Siadaczki, a po centrze strzał głową Dariusza Gęsiora znów obronił golkiper gości. W 29 minucie najlepszy na boisku Mirosław Szymkowiak strzelał z 5 metrów, piłka minęła już Jarosława Bakę, ale z linii bramkowej wybił ją Andrzej Biedrzycki.
Klasę drużyny można poznać wówczas, kiedy nawet przy słabej grze potrafi przechylić szalę zwycięstwa na własną korzyść i strzelać bramki.Tak stało się właśnie z Widzewem. Na trzy minuty przed końcem pierwszej, słabej połowy, Rafał Kaczmarczyk podał prostopadle do Artura Wichniarka, piłkę między sobą przepuścili dwaj obrońcy Stomilu, a Wichniarek minął Bakę i strzelił do pustej bramki.
Po przerwie worek z bramkami się rozwiązał. W 53 minucie Artur Wichniarek podał idealnie do Mirosława Szymkowiaka, a ten mając przed sobą tylko bramkarza gości strzelił nie do obrony.
Przepiękną kontrę przeprowadzili łodzianie w 64 minucie. Maciej Terlecki podał do Radosława Michalskiego, Michalski oddał Terleckiemu, ten z 14 metrów strzelił na bramkę, Bako tylko odbił piłkę przed siebie, a skuteczną dobitką popisał się Michalski.
Dwie minuty później Rafał Siadaczka przejął podanie od obrońcy Stomilu, popędził z piłką na bramkę gości i kiedy był już sam na sam z bramkarzem Baką oddał piłkę Mirosławowi Szymkowiakowi. Strzał do pustej bramki tego ostatniego przyniósł czwartego gola.
Piąta bramka padła z rzutu karnego. Andrzej Biedrzycki sfaulował Mirosława Szymkowiaka w polu karnym i jedenastkę pewnie, strzałem pod poprzeczkę, wykorzystał Radek Michalski. Była to 90 minuta mecze i sędzia już nawet nie nakazał wznowienia gry. Tak oto łodzianie pokazali, że pod względem skuteczności zasługują na piątkę, choć długimi okresami, zwłaszcza w pierwszej połowie meczu, nic się na boisku nie działo. Nie wybrzydzajmy jednak. Gdyby Widzew grał na sto procent, to musiałby wygrać chyba piętnaście do zera.
Express Ilustrowany
Po meczu powiedzieli: Wojciech Łazarek, trener Widzewa: W pierwszej połowie Stomil postawił trudne warunki. Na szczęście po drugiej bramce mój zespół zaczął grać znacznie lepiej. Przeprowadził ładne akcje oskrzydlające i uzyskał kolejne bramki. Nic nie mogę powiedzieć o transferach Łapińskiego i Siadaczki, bo przełożeni nie poinformowali mnie o ofertach, które wpłynęły do klubu. Andrzej Pawelec, prezes Widzewa: Z naszym klubem skontaktował się agent Liverpoolu i stwierdził, że angielska drużyna jest zainteresowana Tomaszem Łapińskim. Stwierdził, że można za Tomka wynegocjować kwotę 2 mln funtów. Nie trzeba dodawać, że jest to propozycja bardzo interesująca. Nie można w żadnym calu porównywać jej z ofertą Wisły, która proponowała za Łapińskiego 800 tysięcy marek, czyli mniej więcej 10 razy mniej od Liverpoolu. Tomek ma czas do zastanowienia. Muszę powiedzieć, że taka propozycja może się więcej nie powtórzyć, a dla nas jest ona korzystna. Podobnie ma się sprawa z Rafałem Siadaczką. Jeśli tylko on wyrazi zgodę, klub nie będzie stawiał przeszkód w jego przejściu do Austrii Wiedeń. Mirosław Broniszewski, trener Stomilu: Widzew wygrał zasłużenie. Do momentu utraty bramki mój zespół zagrał na normalnym poziomie. Po straceniu drugiego gola z moich zawodników "zeszło powietrze". To było widać na boisku i straciliśmy aż pięć goli. To był najsłabszy mecz Stomilu w rundzie jesiennej. Graliśmy w osłabionym składzie, ale to niczego nie tłumaczy. |