10. kolejka I ligi sezonu 1998/99
| Data | Godz. | Gospodarze | Wynik końcowy | Goście |
| 26.09 1998 |
16.30 | WIDZEW ŁÓDŹ | 1:1 | ZAGŁĘBIE LUBIN |
GKS Katowice 1-1
ŁKS Ptak
GKS Bełchatów 0-3 Wisła Kraków
Ruch Radzionków 3-2 Pogoń Szczecin
Lech Poznań 3-0 Odra Wodzisław
Amica Wronki 0-0 Górnik Zabrze
Stomil Olsztyn 1-0 Polonia
Legia 2-0 Ruch Chorzów
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
| Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna | Asysta |
| 0:1 | 16' | Lizak | Zagłębie | |
| 1:1 | 38'g | Wichniarek | Widzew | Gęsior |
Kartki
| Dla Gospodarzy | Dla Gości |
| Wichniarek (2) | Lizak |
| 45' Lizak | |
| Piotrowski | |
| Górski |
| Widzów | 5 000 | |||||||||
| Sędzia | Marek Kowalczyk (Lublin) | |||||||||
| Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Olszewski - Gorszkow, Łapiński, Terlecki (73' Matejko), Bogusz - Michalczuk (82' Citko), Gęsior, Michalski, Siadaczka - Borowski (64' Budka), Wichniarek
Skład przeciwnika: Mioduszewski - Cecot, Żuraw, Lewandowski, Lizak, Górski, Manuszewski, Dziarmaga (73' Molongo), Grzybowski, Klimek, Piotrowski
PIŁKARZ MECZU: Artur Wichniarek (4) - za uratowanie punktu i piękną bramkę
Nie da się ukryć, że Widzew był w sobotę niedysponowany. Rozegrał przeciętny mecz. Grając przez 47 minut z przewagą jednego zawodnika, nie potrafił odnieść zwycięstwa. Należałoby mówić o spadku formy łodzian, ale... Piłkarze Widzewa mieli prawo być niedysponowani. W piątek kilku z nich doznała zatrucia pokarmowego i ich występ stanął pod wielkim znakiem zapytania. Zagrali, ale skutki pokarmowej niedyspozycji były aż nadto widoczne. Całą odpowiedzialność za remis z nie najmocniejszym przecież Zagłębiem zwalmy zatem na tajemnicze zatrucie.
Widzew powinien ten mecz wygrać w pierwszych 9 minutach. W 5 min. Borowski strzelając z kilku metrów do bramki, trafił w Lizaka. Cztery minuty później uderzenie Gęsiora wybił z bramki Górski.
Nie wykorzystanie sytuacje się mszczą. Goście przeprowadzili szczęśliwą kontrę i zdobyli gola. Skacząc do piłki zderzyli się Terlecki i Bogusz. W tej sytuacji goście mieli szmat przestrzeni do przeprowadzenia skutecznej akcji. Zaryzykował Lizak. W polu karnym zwiódł Łapińskiego i ładnym, technicznym strzałem w długi róg nie dał szans Olszewskiemu.
Łodzianie rzucili się do odrabiania strat, ale robili to wolno, schematycznie, bez pomysłu na rozbicie defensywy rywali. Wreszcie w 38 min. udało im się przeprowadzić płynną akcję. Łapiński podał do Gęsiora, ten zacentrował na pole karne, a Wichniarek uderzeniem głową zdobył wyrównującą bramkę. Dwie minuty później łódzki napastnik strzelił drugiego gola,ale boczny sędzia pokazał, iż był na pozycji spalonej. Zdaniem widzów siedzących na wysokości całego zdarzenia, arbiter popełnił kardynalny błąd, a spalonego sobie po prostu wymyślił.
W 44 min. Lizak za kolejny faul ujrzał drugą żółtą, czyli czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko. Zagłębie na całą drugą połowę schowało sie na własnym polu karnym, ograniczając się do rozbijania nieporadnych ataków Widzewa. Łodzianie mogli zdobyć zwycięskiego gola w samej końcówce. Niestety, główka Wichniarka (83 min.) była wyjątkowo nieudana, a strzał z woleja Citki (87 min.) poszybował nad poprzeczką.
Express Ilustrowany
Po meczu powiedzieli: Wojciech Łazarek, trener Widzewa: Nie jestem malowanym chłopcem do odnoszenia zwycięstw. Nie mam takiego patentu. Cieszę się, że zdobyliśmy punkt. Jeszcze na kilka godzin przed spotkaniem, nie wiedziałem czy w ogóle wybiegniemy na boisko. Miałem do dyspozycji 8 piłkarzy. Pozostali walczyli z pokarmowym zatruciem i wyszli na plac gry na własną odpowiedzialność. Mogliśmy nawet ten mecz wygrać, ale zabrakło rozsądku. Graliśmy nieskutecznie, a w drugiej połowie nie oddaliśmy groźnego strzału. Artur Wichniarek, piłkarz Widzewa: Cieszę się bardzo ze zdobywanych ostatnio bramek, ale mam pretensje do siebie, że w niektórych akcjach nie dostrzegam lepiej ustawionych kolegów z drużyny. Przy nie uznanej przez sędziego bramce na pozycji spalonej był może Radek Michalski, ale przecież nie brał udziału w akcji, więc nie wiem dlaczego sędzia nie uznał gola. Nie protestowali nawet piłkarze Zagłębia, ale sędzia, po bardzo długim namyśle, podjął decyzję, która zabrała nam 3 punkty. Później nie odgwizdał ręki obrońcy z Lubina w polu karnym, a mnie pokazał żółtą kartkę, bo uznał, że chciałem wymusić rzut karny. Przy taki sędziowaniu odechciewa się grać w piłkę. Chciałbym, żeby o wyniku decydowały umiejętności piłkarzy, a nie słabo prowadzący mecze sędziowie. |
OPINIE KIBICÓW O MECZU:
Patrick Rafter, kibic Wisły Kraków i Widzewa Łódź: Ponieważ jestem kibicem Wisły nie ukrywam zadowolenia przed niedzielnym meczem Wisły z Widzewem. Pomimo to także lubię Widzew (to jest moja druga drużyna) i nie wiem jak mógł zremisować.
Moim zdaniam powinien ten mecz wygrać dlatego że:
a)Zagłębie to cienias
b)Grał na własnym boisku
c)Miał przewagę jednego gracza przez ok.45 min.!!!
Pomimo to wierzę, że Widzew się pozbiera i
mecz w Krakowie będzie na wysokim poziomie.
No ale wisła wygra na pewno!!!
Piotr Wojtyniak, kibic Widzewa Łódź: Jeśli dalej będą tak grać, to czano widzę wynik meczu z Wisłą.Co do meczu z Zagłębiem powinni, kurde wykorzystać atut własnego boiska, ale w drugiej połowie (ciekawe czemu) odechciało im się piłki . Przynajmniej Wichniarek nie zawodzi... W życiu nie jestem pesymistą ale nie sądzę aby Marek Citko powrócił zbyt szybko do dawnej formy . Ale jedno jest pewne: ERTEES !!!
nieznany, kibic Widzewa Łódź: Kowalczyk sędziował jak amator.
Jakub Karolczak, kibic Widzewa Łódź: Beznadziejna druga połowa w wykonaniu Widzewa. Dlaczego do jasnej cholery Łazarek promuje Budkę? Dlaczego wcześniej nie wszedł Citko? Dlaczego sędzia jest ślepy i nie widzi ręki w polu karnym? Dlaczego Widzew przestał w ogóle grać w drugiej połowie? Lepiej, żeby piłkarze i trener odpowiedzieli sobie na te pytania przed meczem z Wisłą, bo może się powtórzyć sytuacja z ubiegłego roku.