9. kolejka I ligi sezonu 1998/99

Data Godz. Gospodarze Wynik końcowy Goście
18.09.98 16.00 GKS
BEŁCHATÓW
3:2 WIDZEW ŁÓDŹ

Wisła Kraków 4-1 Legia Warszawa
ŁKS Ptak 2-0 Amica Wronki (na meczu ptaków 1214 kibiców!)
Górnik Zabrze 1-1 Ruch Radzionków
Polonia Warszawa 3-1 Zagłębie Lubin
POGOŃ SZCZECIN 2-3 Lech Poznań

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna Asysta
0:1 38' Bogusz Widzew Michalczuk
0:2 51' Wichniarek Widzew Michalski
1:2 61' Bykowski Bełchatów  
2:2 65'k Krzynówek Bełchatów  
3:2 90'k Krzynówek Bełchatów  

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
Bykowski Michalski (1)
Krzynówek Wichniarek (1)
Jakóbczak  
Widzów 5 500
(wyjazd -
1500 widzewiaków)
Sędzia andrzej dymek - SKURWYSYNEK!!!
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Olszewski - Gorszkow, Łapiński, Bogusz - Gęsior, Terlecki, Michalski (75' Szarpak), Kaczmarczyk (20' Borowski), Siadaczka - Wichniarek, Budka (17' Michalczuk)

Skład przeciwnika: Krupski - Wilczok, (58' Szkudlarek), Wagner, Przerywacz - Konkiewicz (58' Cheda), Hinc, Skinderis (46' Jakóbczak), Krzynówek, Rzeźniczek - Bykowski, Patalan

PIŁKARZ MECZU: brak

Pierwsze w tym sezonie derby regionu wygrali gospodarze, którzy postarali się o sporą sensację. Szkoda tylko, że po meczu pozostał niesmak...

W lepszych humorach do spotkania przystąpił GKS. Tuż przed pierwszym gwizdkiem Szymkowiak zgłosił, że nie może grać, ponieważ odczuwa skutki kontuzji. Zastąpił go Budka. Spisywał się jednak słabo i zmienił go Michalczuk. Jakby tego było mało, już w czasie gry odnowił się uraz Kaczmarczykowi.

Dlatego pierwsze minuty należały do GKS, który stworzył kilka groźnych sytuacji. Najlepszą w 14 min., kiedy Olszewski z trudem obronił strzał Bykowskiego. W odpowiedzi okazję miał Michalczuk.

Później z minuty na minutę słabł impet gospodarzy, a górę zaczęły brać większe umiejętności widzewiaków. Co prawda Olszewskiego próbowali jeszcze pokonać Krzynówek i Patalan, ale bez efektów.

W 38 min. łodzianie wykonywali rzut rożny. Dośrodkował Terlecki, Michalski przedłużył lot piłki głową, dopadł do niej Michalczuk, mocno wstrzelił w pole bramkowe, gdzie najprzytomniej zachował się Bogusz, który kopnął w stronę bramki. Krupski wybił piłkę, ale sędziowie uznali, że już zza linii.

Po przerwie wciąż lepiej grali łodzianie, co udokumentowali w 52 min. Michalski podał piłkę do stojącego w polu karnym Wichniarka, ten odwrócił się, mimo że na plecach "wisiał" mu Wilczok i pięknym strzałem pod poprzeczkę zdobył drugiego gola. W tym momencie tylko niepoprawni optymiści wierzyli, że GKS może wygrać. Trener Pawlak zdecydował się na dwie zmiany: na boisku pojawili się Szkudlarek i Cheda. Ten pierwszy od razu ściął Wichniarka, co odebrało napastnikowi Widzewa ochotę do gry.

W 60 minucie Krzynówek mocno strzelił z rzutu wolnego, ale piłka otarła się tylko o słupek. Trzy minuty później z dobrej strony pokazali się Cheda i Jakóbczak. Pierwszy dośrodkował z prawej strony, drugi tak wspaniale zgrał piłkę, że Bykowski nie miał żadnych problemów z umieszczeniem jej w siatce.

Po golu w gospodarzy wstąpiły nowe siły. Efekty przyszły w 65 min. Rzeźniczek zacentrował, Bykowski zgrał piłkę, a ta trafiła w rękę Gęsiora. Sędzia Dymek nie miał wątpliwości: rzut karny. Krzynówek był bezbłędny.

Po utracie gola z łodzian "zeszło powietrze". Tymczasem bełchatowianie nadal atakowali z pasją. Mieli ułatwione zadanie, bo w Widzewie kilku piłkarzy zagrało bardzo źle. Zupełnie niewidoczny był Siadaczka, szybko opadł z sił Michalczuk, a Szarpak, który zmienił Michalskiego, nic nie wniósł do gry.

W GKS za to dobrze grali Rzeźniczek, Jakóbczak, Krzynówek i Bykowski. Widzew ma jednak w swoich szeregach Łapińskiego, dzięki czemu udało mu się nie stracić gola z gry. Mało tego, w końcówce to widzewiacy bliżsi byli zwycięstwa. Uderzenia Michalczuka, Terleckiego, Siadaczki i Gęsiora były jednak minimalnie niecelne bądź piłkę łapał Krupski.

W końcówce widzewiacy zapomnieli jednak, że w Bełchatowie znacznie częściej niż gdzie indziej sędziowie nie wahają się dyktować rzuty karne dla gospodarzy. Tak też było i tym razem. Patalan upadł w starciu z Łapińskim, a arbiter bez wahania wskazał na punkt oddalony 11 metrów od bramki. Na nic zdały się protesty. Krzynówek znów się nie pomylił i zapewnił swojemu zespołowi trzy bezcenne punkty. Szkoda, że bardzo dobre spotkanie wypaczył swoimi decyzjami Andrzej Dymek.

Gazeta Wyborcza

Po meczu powiedzieli:

Wojciech Łazarek, trener Widzewa: Przeżyliśmy dwojaki kataklizm. Po pierwsze, nawałnica kontuzji z każdą minutą się nawarstwiała. Po drugie, prowadząc 2:0 nie można stracić trzech goli. Nie ukrywam, że mówiłem swoim piłkarzom, że w Bełchatowie są festiwale. Na festiwalach piosenka nie zna granic, a tutaj skurwysyństwo nie zna granic. Takich sędziów powinno się zaprowadzić do rzeźni i uśpić.


OPINIE KIBICÓW O MECZU:

Robert Jagiełło, kibic Widzewa Łódź: Szkoda, że Widzew tak pechowo przegrał. Mam osobistą nadzieję że Widzew będzie znowu mistrzem w tym roku !!! Wierzę w Widzew będąc na drugiej półkuli. Pozdrowienia dla wszystkich widzewiaków z dzikiego zachodu (Montreal, Kanada). Zgadzam się z wypowiedzią Łazarka na temat sędziego, czysta parodia!!!!!!


Strona główna

Hosted by www.Geocities.ws

1