32. kolejka I ligi sezonu 1997/98
DERBY ŁODZI

Data Godz. Gospodarze Wynik Goście
3.06.98 19.45 Widzew Łódź 0:0 (0:1) ŁKS Ptak

Legia 3-1 KSZO
Stomil 0-3 Wisła
Polonia 1-0 Ruch

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
Szemoński (1 kartka w sezonie) Cebula
  Wyparło
Widzów 18 000
Sędzia Ryszard Wójcik (Opole)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Olszewski - Bogusz, Łapiński, Terlecki - Siadaczka, Zając (78' Michalski), Gęsior, Szymkowiak, Wichniarek - Szemoński, Kobylański

Skład przeciwnika: Wyparło - Pawlak, Bendkowski, Kłos - Jakubowski (88' Krysiak), Kos, Niżnik, Wyciszkiewicz, Lenart (75' Darlington) - Cebula (73' Wieszczycki), Trzeciak

ASYSTY W WIDZEWIE: BRAK

PIŁKARZ MECZU: Sławomir Olszewski

Niestety mecz sezonu zamienił się w jedno z najsłabszych spotkań derbowych w historii rywalizacji Widzewa z ŁKS. Więcej było bezładnej kopaniny, fauli, nie przemyślanych podań, niż składnych akcji, spięć podbramkowych. Nic dziwnego, że spotkanie skończyło się bezbramkowym remisem. Ten wynik z pewnością bardziej satysfakcjonuje piłkarzy ŁKS Ptak, którzy zrobili dalszy krok na drodze do mistrzostwa Polski. Niestety remis oddala z kolei szansę Widzewa na występ w Pucharze UEFA. Nie popisali się kibice, których burdy na trybunach i walka z policją omal nie doprowadziły do przerwania pojedynku.

ŁKS przyjechał na stadion przy ul. Piłsudskiego, żeby nie przegrać. I cel osiągnął. Ba, w końcówce był bliski uzyskania zwycięskiego gola. Na przeszkodzie stanął bardzo dobrze broniący bramkarz Olszewski.

Widzew prezentował uporządkowaną grę w defensywie. Niestety im dalej do przodu tym gorzej. Drużyna Franciszka Smuda wypracowała tylko jedną klarowną sytuację bramkową, ale nie potrafiła jej wykorzystać.

Do przerwy mecz rozczarował. ŁKS czekał na swojej połowie na rywala, licząc na udaną kontrę. Widzew atakował, ale wszystkie akcje rozbijały się na szczelnej defensywie rywala. Nic zatem dziwnego, że w ciągu pierwszych 45 minut wypracowano tylko jedną bramkową sytuację.

W 33 minucie szybką kontrę wyprowadził ŁKS. Walczący za dwóch w środku pola Wyciszkiewicz idealnie w tempo zagrał do Trzeciaka. Ten znalazł się w sytuacji sam na sam z Olszewskim. Strzelił silnie, ale półgórną piłkę bramkarz Widzewa wybił na róg.

Warte odnotowania były jeszcze w tej części gry celne strzały Szymkowiaka z rzutu wolnego (8 minuta) i Cebuli (22 minuta). Mało było akcji, sporo nerwów. Ostra wymiana zdań między Wyparło a Szemońskim zakończyła się interwencją sędziego Wójcika, który ukarał obu piłkarzy żółtą kartką.

Druga połowa rozpoczęła się od rzucania petard przez kibiców ŁKS, a potem burd i walk z policją fanów teamu z Polesia. Później równie niespokojnie było w sektorach zajmowanych przez fanów Widzewa. Sędzia Ryszard Wójcik był bliski przerwania pojedynku. Zdecydowana postawa policjantów uspokoiła chuliganów, tak że do skandalu nie doszło.

Dopiero w końcówce drugiej połowy coś się zaczęło dziać na boisku. W 88 min. po centrze Kobylańskiego w dogodnej sytuacji znalazł się Gęsior, ale jego lob poszybował nie tylko nad bramkarzem, lecz także nad poprzeczką.

Dwie ostatnie akcje należały do ŁKS. W 88 min. Kłos przejął piłkę w środku pola, idealnie podał do Niżnika, a ten uderzając w długi róg, strzelił minimalnie obok słupka. W ostatnich sekundach pojedynku na strzał zdecydował się Kłos. Po rykoszecie piłka zmierzała do bramki obok leżącego na murawie Olszewskiego. Ten jednak wspaniałą interwencją zdołał wybić piłkę na rzut rożny. 46. derby skończyły się zatem bezbramkowym remisem.

Express Ilustrowany, 4 czerwca 1998

Po meczu powiedzieli:

Zbigniew Wyciszkiewicz (ŁKS Ptak): - Remis nas satysfakcjonuje choć mogliśmy to spotkanie wygrać. My mieliśmy doskonałe okazje do strzelenia goli, ale Widzew też raz był bliski strzelenia bramki. Trzeba cieszyć się z remisu. Nawet gdyby dzisiaj widzewiacy wygrali mieliby bardzo trudną drogę do pucharów. Raczej większe szanse i tak miałaby warszawska Polonia. Trochę jestem już zmęczony, bo to był dwudziesty piąty mój ligowy mecz w bieżącym roku. Teraz trzeba jeszcze wygrać w Ostrowcu.

Tomasz Cebula (ŁKS Ptak) - Graliśmy z kontry, bo taki sposób rozgrywania meczu nam po prostu pasuje. Trochę jednak siedliśmy w drugiej połowie i daliśmy się zepchnąć do zbyt głębokiej defensywy. Generalnie, był to mecz walki. Przeżywałem już ładniejsze derby, w których było na co popatrzeć. Dzisiaj był typowy mecz o punkty. Zszedłem z boiska, aby uniknąć czerwonej karki, choć naprawdę nie wiem za co otrzymałem żółty kartonik.

Maciej Terlecki (Widzew) - Jeden zespół i drugi zagrał asekuracyjnie. Remis jest wynikiem zasłużonym dla obu stron, nikogo nie krzywdzi. ŁKS jest obecnie najlepszą drużyną w Polsce i zmuszeni byliśmy uważać na jego groźne kontry. Szkoda, że znów nie mogliśmy zagrać w pełnym składzie. Nasi dzisiejsi przeciwnicy nie mają tak dużo zdrowotnych kłopotów jak my. Jedziemy oczywiście do Warszawy jak zawsze, aby wygrać.

Rafał Siadaczka (Widzew) - Po cichu liczyliśmy na zwycięstwo, ale ŁKS postawił nam trudne warunki gry i teraz mogę stwierdzić, że remis jest sprawiedliwym wynikiem. Obie drużyny miały sytuacje strzeleckie, ale ich nie wykorzystały. Nasze nadzieje na grę w pucharach w tym sezonie już się skończyły, ale mimo to oba pozostałe spotkania postaramy się wygrać. Nie mogę dzisiaj powiedzieć gdzie będę grał w przyszłym sezonie. Po zakończeniu rozgrywek czekają nas rozmowy z prezesami i dopiero wówczas każdy z nas podejmie decyzję.

Franciszek Smuda (Widzew) - Moim zdaniem, mecz stał na dobrym poziomie. Każda ze stron miała szansę, aby rozstrzygnąć go na swą korzyść. Arkadiusz Onyszko nie mógł być brany pod uwagę ze względów zdrowotnych. Rzeczywiście wcześniej zapowiadałem, że po meczu z ŁKS Ptak podejmę ostateczną decyzję czy pozostanę dalej w Widzewie. Tego jednak dziś nie uczynię, ponieważ prezes Andrzej Grajewski, który przebywa aktualnie w USA, prosił mnie, abym się z tym wstrzymał do 8, bądź 9 czerwca. Chce ze mną osobiście porozmawiać na ten temat. Z Widzewem nie mam nadal podpisanego kontraktu, a kilka klubów polskich złożyło mi konkretne oferty. Nie jest wykluczone, że przedłużę swój trenerski staż w łódzkim klubie, ale pod warunkiem, że będę znów mógł pracować z drużyną, która zwie się "wielkim Widzewem".

Marek Dziuba (ŁKS Ptak) - Derby rządzą się własnymi prawami i każdy wynik jest możliwy. Uzyskany przez nas rezultat remisowy to dalszy krok na drodze do zdobycia przez nas tytułu mistrza Polski. Bardzo chcemy ten cel osiągnąć, aby w ten sposób uczcić 90 - lecie istnienia naszego klubu. Przebieg meczu mało interesujący, ale było w nim dużo walki. Widowisko zepsuli kibice. Takie zachowanie nie jest godne sympatyków piłki nożnej. Zdecydowaliśmy się na wycofanie z boiska Tomasza Cebuli, ponieważ zachodziła obawa, że może on zarobić drugą żółtą kartkę. A przed nami jeszcze dwa mecze.


OPINIE KIBICÓW O MECZU:

Darek Knychas, kibic Widzewa Łódź: Byliśmy lepsi. Brawa dla Kobylańskiego, Olszewskiego i Łapińskiego. Wejście Michalskiego było chyba jeszcze pomyłką. Musimy wygrać z Polonią.

Jakub Karolczak, kibic Widzewa Łódź: Brawa dla piłkarzy za ambitną walkę i dla kibiców za wspaniały doping. Bydło żydoptasie po raz kolejny udowodniło, że na mistrza nie zasługuje.


Strona główna

Hosted by www.Geocities.ws

1