31. kolejka I ligi sezonu 1997/98
| Data | Godz. | Gospodarze | Wynik | Goście |
| 29.05.98 | 17.30 | Ruch Chorzów | 1:2 (1:2) | Widzew Łódź |
ŁKS 3-0 Legia
Raków 0-2 Polonia
Wisła 3-0 Pogoń
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
| Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna |
| 1:0 | 2'k | Śrutwa | Ruch |
| 1:1 | 28'g | Wichniarek | Widzew |
| 1:2 | 39'w | Siadaczka | Widzew |
Kartki
| Dla Gospodarzy | Dla Gości |
| Baszczyński | Terlecki (6 kartka w sezonie) |
| Zając (1 kartka w sezonie) |
| Widzów | 3
734 (mecz wyjazdowy - 100 widzewiaków) |
|||||||||
| Sędzia | Andrzej Dymek (Wrocław) | |||||||||
| Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Olszewski - Bogusz, Łapiński, Siadaczka - Zając, Gęsior, Terlecki, Szymkowiak, Szarpak - Kobylański (87' Szemoński), Wichniarek
Skład przeciwnika: Grzanka - Baszczyński, Mizia, Wleciałowski - Gula (62' Bartos), Jikia (46' Molek), Jaworski (57' Nawrocki), Wiechowski, Bizacki - Śrutwa, Włodarczyk
ASYSTY W WIDZEWIE: SIADACZKA, SZARPAK
PIŁKARZ MECZU: Rafał Siadaczka
Z dwóch grających w Chorzowie drużyn tylko Widzew zachował szansę występu w europejskich pucharach. Zadecydują o tym jednak rezultaty trzech ostatnich ligowych spotkań, a zwłaszcza z bezpośrednim przeciwnikiem w drodze do osiągnięcia celu, warszawską Polonią w Warszawie.
Początek pojedynku dwóch sąsiadujących ze sobą w tabeli ekstraklasy zespołów ułożył się znakomicie dla gospodarzy. Już w 45 sek. gry sędzia Andrzej Dymek dopatrzył się faulu w polu karnym Dariusza Gęsiora na Sergiuszu Wiechowskim i Mariusz Śrutwa z rzutu karnego zdobył swoją czternastą bramkę, dającą mu prowadzenie w klasyfikacji najskuteczniejszych snajperów. Przy mocnym strzale, debiutujący w pierwszoligowym meczu Sławomir Olszewski nie miał szans obrony.
Sześć minut później tylko szczęście uratowało gospodarzy przed wyrównaniem. Z rzutu wolnego podyktowanego za podcięcie Artura Wichniarka znakomitym strzałem popisał się Mirosław Szymkowiak, ale piłka trafiła w słupek bramki.
Widzew nie załamał się i niemal oblegał pole karne Ruchu. Dobre sytuacje do zdobycia gola mieli Dariusz Gęsior w 9 min. gry i Artur Wichniarek w 16 min. Wreszcie w 28 min. widzewiacy strzelili upragnionego gola. Z autu, z lewej strony boiska Piotr Szarpak wrzucił piłkę do Rafała Siadaczki. Obrońca Widzewa szybko dośrodkował przed bramkę Waldemara Grzanki, a tam jak z katapulty wyskoczył Artur Wichniarek i głową umieścił piłkę w lewym, dolnym rogu bramki gospodarzy.
Tylko 12 minut czekali kibice Widzewa na zwycięską bramkę. Sprzed pola karnego Ruchu z pośredniego rzutu wolnego Piotr Szarpak króciutko podał do Rafała Siadaczki, a ten w swoim stylu mocno i celnie przymierzył. Piłka otarła się jeszcze o jednego z zawodników stojących w murze i wpadła do bramki, nieco zaskoczonego Grzanki.
Po stracie drugiego gola chorzowianie śmielej zaatakowali. Mało brakowało, by już po dwóch minutach doprowadzili do wyrównania. Niezwykle aktywny w całym spotkaniu Mariusz Śrutwa szybko, z pierwszej piłki rozegrał piłkę ze Sławomirem Gulą i stanął oko w oko z bramkarzem Widzewa. Sławomir Olszewski nie przeląkł się jednak reprezentacyjnego napastnika i wspaniale obronił jego mocny, oddany z bliskiej odległości strzał.
Po zmianie stron nad chorzowskim stadionem rozszalała się wichura, która znacznie utrudniła grę piłkarzom obu zespołów. Wszyscy nastawiali się na solidną burzę i może dlatego Mirosław Szymkowiak zmienił swoje białe adidasy na buty czarnego koloru. Ulewy jednak nie było. Grający z wiatrem gospodarze ambitnie dążyli do zmiany rezultatu, ale ich wysiłki spełzły na niczym. Duża w tym zasługa linii defensywnej Widzewa i powracającego po kontuzji na ligowe boiska Tomasza Łapińskiego. Na duże słowa uznania zasłużył łódzki bramkarz, Sławomir Olszewski, który bronił pewnie i z dużym wyczuciem
Express Ilustrowany, 1 czerwca 1998
Po meczu powiedzieli:
Tomasz Łapiński - Cieszę się przede wszystkim z tego, że po takiej długiej przerwie w grze wytrzymałem cały mecz przyzwoicie pod względem kondycyjnym. Kolejne spotkania, które pozostały jeszcze do zakończenia ligi, będę traktował jako początek przygotowań do następnego sezonu.
Dariusz Gęsior - Zostałem dobrze przyjęty na chorzowskim stadionie. Nie było wrogich mi okrzyków. Do tego udało nam się jeszcze zwyciężyć, a więc mogę mieć dwa powody do dużego zadowolenia. Oczywiście walczyliśmy z Wiechowskim w polu karnym o piłkę, ale nie sfaulowałem piłkarza Ruchu. Po prostu uciekała mu piłka i rzucił się, by zmienić jej kierunek lotu. Sędzia niesłusznie upadek chorzowianina odgwizdał jako moje przewinienie.
Andrzej Kobylański - Nie załamaliśmy się szybką utratą gola i walczyliśmy ambitnie o zmianę niekorzystnego rezultatu. Udało się zwyciężyć i zdobyć trzy kolejne punkty. Mamy szansę na grę w pucharach i na pewno będziemy się starali zapewnić sobie w nich udział.
Mariusz Śrutwa (Ruch) - Nie udało się wygrać. Widzew pokazał dzisiaj, że mimo wielu kłopotów jest dobrą drużyną. Nam pozostała walka o udział w Pucharze Intertoto.
Sławomir Gula (były gracz Widzewa, obecnie Ruch) - Chciałem dobrze zaprezentować się w pojedynku z moimi byłym kolegami. Kilka razy udało mi się przeprowadzić groźne akcje, ale musiałem zejść w końcówce z boiska, ponieważ doznałem lekkiego naciągnięcia mięśnia dwugłowego. Czy chciałbym wrócić do Widzewa? Gdybym otrzymał taką propozycję, odżyłby z pewnością dawny sentyment. Widzewiacy zagrali dzisiaj bez porównania lepiej niż w poprzednim naszym pojedynku, ale do "starego" mistrzowskiego teamu jeszcze im sporo brakuje.
Franciszek Smuda - Powtórzyliśmy wynik z ubiegłego roku, gdy wygraliśmy w Chorzowie 2:1 i bardzo z tego rezultatu jestem zadowolony. Myślę, że obie drużyny mogły wygrać. Mecz stał na średnim poziomie, ale mnie cieszy zwycięstwo. Gra toczy się dalej. Są jeszcze trzy kolejki spotkań i dopiero po nich zobaczymy jak się skończy pierwszoligowa rywalizacja. Jeszcze każda z drużyn czołówki ma szansę zagrać w pucharach.
Orest Lenczyk (trener Ruchu) - Widzew był drużyną piłkarsko lepszą. Wygrał zasłużenie, ale uważam, że tej klasy zespołowi nie można robić prezentów w postaci tak niefrasobliwie straconych dwóch bramek. Natomiast, aby wygrać dzisiaj z Widzewem, przynajmniej pięciu moich zawodników musiałoby biegać przynajmniej dwa razy tyle co biegali. Otrzymaliśmy odpowiedź na pytanie, kto to jest Artur Wichniarek i w którym miejscu jest Piotr WłodarczykW dzisiejszym pojedynku jeden Wichniarek był lepszy jakby grało dwóch Włodarczyków. Szkoda, że nie wystąpił w tym spotkaniu Kwieciński, który potrafi sam coś zrobić w grze ofensywnej. O wyniku zadecydowały błędy w obronie i szybko odrobione przez Widzew bramki. Łodzianie są drużyną, która wie, co zrobić przy korzystnym wyniku z piłką i zasłużenie utrzymał zwycięski dla siebie wynik.
OPINIE KIBICÓW O MECZU:
Darek Knychas, kibic Widzewa Łódź: Mecz był extra (dzięki C+, która zrehabilitowała się za poprzednią kolejkę). Kto mówił, że Widzew poległ ?????? A gdzie jest ta Legia ?????? Jeżeli zdobędziemy 7 punktów w 3 ostatnich meczach to mamy Puchary. WIDZEW to jest potęga.
Piotr Kusiak, kibic Widzewa Łódź: Widzew ma jeszcze szanse na Europejskie Puchary , ale tylko jeśli wygra z ŁKS-em i z Polonią, życzę szczęścia.