29. kolejka I ligi sezonu 1997/98

Data Godz. Gospodarze Wynik Goście
16.05.98 17.30 Raków Częstochowa 1:3 (0:1) Widzew Łódź

ŁKS 2-0 Amica
Legia 2-0 GKS
Odra 5-0 Ruch
Wisła 3-0 Polonia

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna
0:1 26' Szymkowiak Widzew
0:2 53' Zając Widzew
1:2 64' Wieprzęć Raków
1:3 67' Czajkowski Widzew

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
Kampa (za odepchnięcie Rafała Kubiaka)  
Widzów 1200
(mecz wyjazdowy -
600 widzewiaków)
Sędzia Mirosław Milewski (Radom)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Onyszko - Bogusz, Terlecki, Siadaczka - Zając, Czajkowski, Gęsior, Szymkowiak (88' Świętosławski), Szarpak - Wichniarek (76' Kubiak), Kobylański

ASYSTY W WIDZEWIE: SZARPAK, SZARPAK, bez asysty

PIŁKARZ MECZU: Mirosław Szymkowiak

Mecz w Częstochowie udowodnił, że z mistrzem Polski - Widzewem nie jest tak źle, jak w środowisku mówiono. Łatwe zwycięstwo nad Rakowem pokazało, że łodzianie wciąż mają pucharowe aspiracje. Jeśli w najważniejszych meczach wiosennej rundy z Legią, ŁKS i Polonią piłkarze z Piłsudskiego potrafią nawiązać do dawnej klasy, to drżyjcie faworyci!

Pojedynek z outsiderem, choć nie stał na najwyższym poziomie, widzewiacy rozgrywali jak profesorowie z niezbyt pilnymi uczniami. Byli o klasę lepsi i gdyby potrafili wykorzystać wszystkie sprzyjające sytuacje, mogło skończyć się na pół tuzinie goli. Wystarczy powiedzieć, że Andrzej Kobylański dwukrotnie w dogodnych sytuacjach trafił w poprzeczkę. W ostatnich sekundach sytuację sam na sam przegrał z bramkarzem gospodarzy Kubiak.

Początek spotkania był wyrównany i pierwsi mogli zdobyć gola gospodarze. W 2 minucie po błędzie Terleckiego, który minął się z piłką, w dogodnej sytuacji znalazł się Skwara. Uderzył jednak zbyt słabo i Onyszko obronił piłkę. Później inicjatywę przejęli łodzianie i dopięli swego. Na polu karnym Szarpak dokładnie nagrał piłkę Szymkowiakowi, a ten uderzając precyzyjnie z powietrza z 10 metrów w dolny róg nie dał szans Matuszkowi.

Drugi gol padł po klasycznej kontrze. Szarpak idealnie obsłużył Zająca. Ten okazał się szybszy od Synoradzkiego, a potem spokojnie przerzucił piłkę lobem nad wybiegającym bramkarzem. Wydawało się, że Widzew bez problemów będzie kontrolował przebieg wydarzeń na boisku. Stało się jednak inaczej.

W 65 minucie w polu bramkowym starli się Wieprzęć z Onyszko. Silny jak tur obrońca Rakowa przepchnął naszego golkipera, który nie utrzymał piłki w rękach i wpadła ona do siatki! Gospodarze uwierzyli, że są w stanie zdobyć kolejnego gola. Pierwszy składny atak Widzewa sprowadził ich jednak na ziemię.

Dwie minuty później Wichniarek dokładnie nagrał do Czajkowskiego. Silny strzał łódzkiego pomocnika wylądował w górnym rogu bramki Matuszka.

Najlepszym piłkarzem na placu był grający tym razem w środku drugiej linii Mirosław Szymkowiak. Po przerwie naliczyłem 9 pod rząd skutecznych interwencji Macieja Terleckiego jako ostatniego stopera. Dzielnie wspierał ich Dariusz Gęsior. Na tych trzech piłkarzach opiera się w tej chwili siła Widzewa.

Express Ilustrowany, 18 maja 1998

Po meczu powiedzieli

 

Andrzej Grajewski: - Wygraliśmy, a zwycięzców się nie sądzi. Teraz trzeba myśleć o meczu z Legią. W środę rozmawiam z działaczami RTS w sprawie sprzedaży udziałów. Wierzę, że się dogadamy. Gdy do mnie będzie należeć większość akcji, to nie zapomnę o Olszewskim i Szemońskim. Zrobię wszystko, żeby zostali w Widzewie.

- Co pan sądzi o sytuacji, w której padła bramka dla Rakowa?

- Był oczywisty faul na Onyszce.

Arkadiusz Onyszko: - On po prostu wpadł na mnie w polu bramkowym. Nie rozumiem dlaczego sędzia nie odgwizdał faulu na mnie.

Andrzej Kretek - były bramkarz Widzewa i Rakowa: Gdybanie nic tu nie da. Sędzia już swojej decyzji nie zmieni.

Franciszek Smuda: - Arek powinien piłkę piąstkować, a nie próbować ją łapać.

Andrzej Kobylański: - Dziś ja byłem największym pechowcem. Dwa razy trafić w poprzeczkę, to nie zdarza się często.

Rafał Kubiak: - Miałem wyśmienitą sytuację, ale strzeliłem zbyt słabo i bramkarz to obronił.

Mirosław Szymkowiak: - Występowałem na nowej pozycji, w środku drugiej linii. To co innego, niż bieganie na boku. Inne ustawianie się, inny sposób walki. Ale nie powiem, grało mi się dobrze.

Jaromir Wieprzęć (Raków): - Nie możemy tak walczyć. Gra bez napadu, bez cofającej się drugiej linii, musi kończyć się porażkami.

Gerhard Kokott (trener Rakowa): - Nie można pozwolić przeciwnikowi na tak łatwe zdobywanie goli. Straciliśmy bramki po szkolnych błędach. Ambicja i wola walki to zbyt małe atuty, żeby utrzymać się w I lidze. Odbiegaliśmy piłkarsko sporo od dzisiejszego przeciwnika. Nic zatem dziwnego, że przegraliśmy wyraźnie.

Franciszek Smuda: - Jeśli potrafimy w środę pokonać Legię, to jeszcze mamy szansę włączyć się do walki o puchary. Mecz nie był wielkim widowiskiem, ale gra się tak jak przeciwnik pozwala. Niestety nie prezentujemy w tej chwili takiej klasy jak dwa, trzy lata temu, gdy walczyliśmy do końca, chcąc zaaplikować rywalowi jak najwięcej bramek. Wznowił już treningi Łapiński, na ostatnie mecze powinien wrócić do zespołu Michalski. Citko zacznie trenować wtedy, gdy sam uzna, że może to zrobić. Nic na siłę. Po tak ciężkiej kontuzji nikt za Marka nie podejmie decyzji o tym, kiedy ma wrócić na boisko.

- Co sądzi pan o sytuacji z 88 minuty, gdy Kampa w polu karnym popchnął Kubiaka? Czy sędzia Milewski zrobił dobrze pokazując tylko żółtą kartkę?

- Uważam, że postąpił słusznie. Z wyczuciem. Gdyby wyciągnął czerwony kartonik, niepotrzebnie podgrzałby atmosferę na trybunach. A tak wszystko rozeszło się po kościach.

Gerhard Kokott: Nie zmienia to faktu, że piłkarz nie może tak reagować.

Rafał Kubiak: Nic wielkiego się nie stało. On mnie pchnął i tyle.


OPINIE KIBICÓW O MECZU:

Darek Knychas, kibic Widzewa Łódź: Dobrze. Może mecze na szczycie zmobilizują "widzewiaków" i będzie OK, albo lepiej niż OK.

Michał, kibic Widzewa Łódź: Może będą jeszcze puchary. Wszystko zależy od meczu z Legią.


Strona główna

Hosted by www.Geocities.ws

1