28. kolejka I ligi sezonu 1997/98

Data Godz. Gospodarze Wynik Goście
9.05.98 19.00 Widzew Łódź 2:0 (0:0) GKS Katowice

Petrochemia 1-1 ŁKS
Amica 0-1 Legia
Polonia 3-1 Górnik
Ruch 1-0 Wisła

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna
1:0 49' Gęsior Widzew
2:0 77' Zając Widzew

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
Widzów 3 500
Sędzia Tomasz Mikulski (Lublin)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Onyszko - Sałaciński (87' Świętosławski), Terlecki - Bogusz, Siadaczka, Szymkowiak, Gęsior, Czajkowski, Szarpak - Wichniarek (78' Kubiak), Zając (90' Pieprzyk)

ASYSTY W WIDZEWIE: WICHNIAREK, WICHNIAREK

PIŁKARZ MECZU: Maciej Terlecki

Piłkarze Widzewa odnieśli wyraźne zwycięstwo nad GKS Katowice i jeszcze nie stracili wszelkich szans na awans do pucharów. O mistrzostwie trudno marzyć, ale do Pucharu UEFA przepustkę jeszcze można wywalczyć.

Widzew, choć nadal mocno osłabiony (bez kontuzjowanych Citki, Łapińskiego, Michalskiego, Michalczuka, odsuniętego za kartki Kobylańskiego i zawieszonego, bo nie zapłaconego Szemońskiego) zagrał z wielką ambicją i okazał się lepszy od drużyny z Katowic.

Doskonale na pozycji ostatniego stopera zagrał Maciej Terlecki i od razu pojawiły się opinie, że szkoda tak dobrze wyszkolonego piłkarza ustawiać w defensywie, gdzie trudno przeprowadzić atak na bramkę przeciwnika. Dzięki Terleckiemu jednak katowiczanie tak praktycznie nie stworzyli groźnej sytuacji pod bramką Arkadiusza Onyszki, który pewnie wyłapywał piłki po strzałach z daleka.

Dużo groźniejsze sytuacje stwarzali łodzianie. W 12 min. dobrze grający Dariusz Gęsior minął dwóch rywali, ale piłka po jego strzale z 16 metrów minimalnie minęła bramkę GKS. W 28 min. po strzale Zbigniewa Czajkowskiego z dobitką spóźnił się Marcin Zając. Dwie minuty później Mirosław Szymkowiak zmarnował wyborną okazję. Po akcji Artura Wichniarka Dariusz Gęsior zagrał wzdłuż bramki. W odległości 5 metrów dopadł do niej nie pilnowany Mirosław Szymkowiak i fatalnie spudłował! Tuż przed przerwą aktywny Artur Wichniarek ograł Wojciecha Szalę i był już sam na sam z bramkarzem GKS Mariuszem Luncikiem. Pozycja była trudna i piłka po strzale z ostrego kąta trafiła w nogi golkipera gości.

Zaraz po przerwie Widzew zdobył prowadzenie. Z lewej strony dośrodkował Artur Wichniarek. Do piłki wyskoczył Mariusz Luncik i już miał ją w rękach, ale równocześnie uderzył piłkę głową Dariusz Gęsior. Bramkarz GKS, wypuszczając piłkę z rąk upadł na murawę, a Gęsior głową uderzył futbolówkę do pustej bramki.

Widzewiacy uwierzyli w możliwość zwycięstwa. W 53 min. Artur Wichniarek odebrał piłkę Adamowi Olczakowi i popędził z nią na bramkę GKS. Kiedy już był "oko w oko" z Luncikiem trafił piłką prosto w niego. Cztery minuty później po centrze Rafała Siadaczki z prawej strony głową strzelił Marcin Zając, ale piłka trafiła w słupek!

Ten sam zawodnik zdobył drugą bramkę. Po dośrodkowaniu Mirosława Szymkowiaka głową strzelał Artur Wichniarek. Piłkę odbił Mariusz Luncik, ale dobitka Marcina Zająca była skuteczna. Szkoda, że trzeciego gola nie strzelił Rafał Kubiak, który nie wykorzystał nieobecności Luncika w bramce i strzelając z ok. 30 metrów nie trafił do celu.

Mieli powody do radości i kibice, i piłkarze Widzewa. W takim osłabionym składzie każde zwycięstwo jest wielkim sukcesem. A może jeszcze uda się zagrać w Europie?

Express Ilustrowany, 11 maja 1998

Po meczu powiedzieli

Dariusz Gęsior (Widzew) - Cieszę się, że pokazaliśmy, iż potrafimy wygrywać i strzelać bramki. Wszyscy starali się odnieść zwycięstwo. Gra była w miarę widowiskowa, stworzyliśmy wiele dogodnych sytuacji. Po odniesionej kontuzji nie byłem w pełni sił. W meczu z GKS było lepiej, choć jeszcze nie jestem w najlepszej dyspozycji. Brakuje sił, ale powinno być dobrze.

Andrzej Grajewski (Widzew) - Udowodniliśmy, że Widzew jeszcze może sprawiać miłe niespodzianki i dawać radość kibicom. Wygraliśmy i jeszcze być może uda się awansować do rozgrywek pucharowych.

Franciszek Smuda (Widzew) - Odetchnąłem z ulgą. Dzisiejsze zwycięstwo zapewniło nam utrzymanie się w I lidze. Teraz trzeba prosić Pana Boga, aby nikomu z obecnie grających naszych piłkarzy nie przytrafiła się kontuzja, nie pauzowali za kartki. Musimy grać takim składem jaki mamy. Jest raczej mało prawdopodobne, aby mogli w najbliższym czasie dojść do drużyny Tomasz Łapiński, Marek Citko i Radosław Michalski. Nie zdecydowałem się na wcześniejsze desygnowanie do gry Arkadiusza Świętosławskiego, ponieważ dopiero wczoraj powrócił on z meczu reprezentacji Polski juniorów z Niemcami. Nie był po prostu odpowiednio przygotowany do tego meczu.


OPINIE KIBICÓW O MECZU:

Jakub Karolczak, kibic Widzewa Łódź: Dla mnie super!


Strona główna

Hosted by www.Geocities.ws

1