25. kolejka I ligi sezonu 1997/98
| Data | Godz. | Gospodarze | Wynik | Goście |
| 18.04.98 | 17.00 | Wisła Kraków | 6:0 (5:0) | Widzew Łódź |
KSZO 1-2 Polonia
ŁKS 0-0 Groclin
Legia 1-1 Pogoń
Statystyka meczu
Zdobywcy bramek
| Gole | Min. | Strzelcy | Drużyna |
| 1:0 | 15' | Niciński | Wisła |
| 2:0 | 16' | Kaliciak | Wisła |
| 3:0 | 22' | Węgrzyn | Wisła |
| 4:0 | 24'k | Kulawik | Wisła |
| 5:0 | 37' | Kulawik | Wisła |
| 6:0 | 84' | Sunday | Wisła |
Kartki
| Dla Gospodarzy | Dla Gości |
| Michalczuk (za faul) |
| Widzów | 11
000 (mecz wyjazdowy - 400 widzewiaków) |
|||||||||
| Sędzia | Andrzej Kobierski (Kielce) | |||||||||
| Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Onyszko - Michalczuk (90' Pieprzyk), Bogusz , Szymkowiak , Siadaczka - Wichniarek, Świętosławski (86' Głusiński), Kobylański, Sałaciński, Szarpak - Szemoński (71' Reksuł)
ASYSTY W WIDZEWIE: BRAK
Do meczu z krakowską Wisłą mistrz Polski przystąpił osłabiony brakiem 9 piłkarzy. Pod Wawelem na skutek kontuzji nie mogli wystąpić tacy podstawowi zawodnicy drużyny, jak: Tomasz Łapiński, Radosław Michalski, Dariusz Gęsior, Maciej Terlecki, Marcin Zając, Tobi Heuyot, Zbigniew Czajkowski, do których dołączyć jeszcze należy Rafała Kubiaka i przebywającego na rehabilitacji Marka Citkę. W ostatniej chwili udało się załatwić potwierdzenie w PZPN do I - ligowej kadry Tomasza Wilka z Widzewa II po to, aby było kogo posadzić na ławce dla zawodników rezerwowych. W tej sytuacji Widzew stał z góry na straconej pozycji.
Nikt się jednak przed meczem nie spodziewał, że ewentualna porażka przerodzi się w klęskę. Widzew nastawiony na grę defensywną, miał w 14 min. wyborną szansę na zdobycie prowadzenia. Mirosław Szymkowiak prostopadłym podaniem wypuścił do boju Andrzeja Kobylańskiego, który miał przed sobą tylko bramkarza. Niestety, napastnik łódzki, grający tym razem w pomocy, posłał piłkę w nogi interweniującego wybiegiem Artura Sarnata.
Wisła, zgodnie z przyjętym planem gry, narzuciła od początku szybkie tempo walki, a nie mając przed sobą skutecznej zapory w środkowej strefie boiska, stosunkowo łatwo przedostawała się na przedpole łodzian. Ale dopiero w 15 min., po rzucie rożnym wykonanym przez Ryszarda Czerwca, b. piłkarza Widzewa, do główki wyskoczył Grzegorz Niciński i posłał piłkę tuż nad rękoma Arkadiusza Onyszki. W minutę późnie było już 2:0 dla gospodarzy. Grzegorz Kaliciak swobodnie wdarł się z piłką w pole karne Widzewa i ostrym strzałem pokonał łódzkiego golkipera.
Napór krakowian nie ustawał. Próby uporządkowania gry
przez Mirosława Szymkowiaka nie miały szans powodzenia,
ponieważ jego koledzy zbyt szybko tracili piłkę na rzecz
rywala. Wynikiem tego było zdobycie kolejnej bramki (22 min.)
przez krakowian po strzale Kazimierza Węgrzyna. W niespełna 2
min. później Andrzej Michalczuk, grający z nie do końca
wyleczoną kontuzją, sfaulował w polu karnym szarżującego
Daniela Dubickiego (b. ełkaesiak) i sędzia podyktował rzut
karny, który pewnie wykonał Tomasz Kulawik. Ten sam piłkarz
podwyższył wynik na 5:0. wykorzystując dokładne podanie
Krzysztofa Bukalskiego.
Przebieg drugiej odsłony miał już charakter bardziej
wyrównany. Wiślacy nie walczyli z tak ogromnym animuszem, jak
do przerwy, co pozwoliło na sprawniejsze funkcjonowanie drugiej
linii łodzian. Nie było ono jednak na tyle sprawne, aby mogło
stanowić poważniejsze zagrożenie, nie licząc groźnych
strzałów z rzutów wolnych w wykonaniu Rafała Siadaczki, dla
drużyny "Białej Gwiazdy". Utrzymująca się nadal
przewaga Wisły zaowocowała jeszcze jednym golem zdobytym w 84
min. przez 18 - letniego Nigeryjczyka Ibrahima Sundaya.
Trener Franciszek Smuda dał tym razem szansę wykazania się dwom młodym piłkarzom Widzewa: wychowankowi klubu Arkadiuszowi Świętosławskiemu i wychowankowi MKS Łodzianka Sławomirowi Sałacińskiemu. Obaj nie odbiegali poziomem gry od swych bardziej doświadczonych kolegów.
Express Ilustrowany, 20 kwietnia 1998
Po meczu powiedzieli
Franciszek Smuda (Widzew): Pytają się mnie niektórzy, czy długo jeszcze mam zamiar pozostać szkoleniowcem Widzewa. Odpowiadam: nie należę do ludzi, którzy rejterują, kiedy przychodzą niepowodzenia. Tak jak to uczynił jeden ze współudziałowców Widzewa, który po przerwie dzisiejszego meczu, postanowił nie oglądać drugiej połowy spotkania. Nasza wysoka przegrana z Wisłą jest wynikiem bardzo poważnego osłabienia kadrowego Widzewa. Cóż, w ciągu trzech ostatnich lat nasi najlepsi piłkarze mieli bardzo duże obciążenia startowe, co musiało w końcu odbić się na ich stanie zdrowia. Mam jednak nadzieję, że już w najbliższym czasie powrócą do drużyny ci, na których zawsze najbardziej liczyłem, a tym samym nasz poziom gry ulegnie znacznej poprawie. Zwycięstwo Wisły jak najbardziej zasłużone, chociaż może nieco za wysokie.
Wojciech Łazarek (Wisła): Współczuję Frankowi i jego klubowi. Mają kłopoty kadrowe i finansowo - organizacyjne. Myśmy w pierwszej połowie pokazali kawał dobrej piłki nożnej, a kilka przeprowadzonych przez nas akcji było europejskiego formatu. A nie wszyscy nasi najlepsi piłkarze mogli uczestniczyć w tym spotkaniu. Jestem bardzo zadowolony z gry moich podopiecznych do przerwy, jak i wysokiego wyniku. To zwycięstwo nad mistrzem Polski uskrzydli moich piłkarzy do jeszcze lepszej postawy w następnych meczach ligowych.
Piotr Szarpak (Widzew): Nie ma co gdybać, że gdybyśmy zdobyli jako pierwsi bramkę to losy dzisiejszego meczu mogłyby potoczyć się inaczej. Trzeba prawdzie spojrzeć w oczy. W tak mocno osłabionym składzie nie mieliśmy szans, aby dotrzymać kroku poważnie wzmocnionej kadrowo Wiśle.
Ryszard Czerwiec (Wisła): Myśmy obawiali się spotkania z Widzewem. Mistrz to mistrz. I nawet grający w osłabieniu, może być niebezpieczny. Ja nie jestem jeszcze w najlepszej dyspozycji i dlatego zaskoczony byłem, że otrzymałem bezpośredniego opiekuna. Utrudniał mi życie. Wygraliśmy i tym samym przybliżyliśmy swój ewentualny udział w europejskich pucharach. A takie właśnie zadanie do wykonania postawili przed nami nowi właściciele klubu.
OPINIE KIBICÓW O MECZU:
Adrian Mocianko, kibic Widzewa Łódź: A WIDZEW I TAK JEST NAJLEPSZY.
Jarosław Krupski, kibic Widzewa Łódź i Olimpii Elbląg: Jestem zdruzgotany wynikiem meczu. Tej klasy drużyna, co Widzew, nie ma prawa w ten sposób przegrywać. Myslę, że Widzew ma jeszcze szanse na puchary, ale na pewno nie na LM.
Bartłomiej Sromecki, kibic Widzewa Łódź i Górnika Wałbrzych: Rozpieprzyli mój Widzew! Kto ze starej gwardii wystąpił w tym haniebnym spotkaniu? Trzej piłkarze! Jeśli nie wrócą na czas Łapiński, Michalski, Gęsior, Citko i Zając to można się pożegnać z Pucharem UEFA. A jeśli dalej tak będzie, to wkrótce witamy na drugim froncie. A propos II ligi, to Górnik znowu wygral! Tym razem 3:2 z Naprzodem Rydułtowy. Widzew - patrz i sie ucz! (albo sobie przypomnij). Taki zespół jak Wisła jest dobry na rezerwy Widzewa, ale w Europie wstyd się z nimi pokazać!
Darek Knychas, kibic ZAWSZE Widzewa Łódź: Zawsze z Widzewem na dobre i złe.
Krzysztof Olejnik, kibic Widzewa Łódź: Myślę, że Widzew nie ma już szans na mistrzostwo Polski. Jednak uważam, iż w następnem sezonie, kiedy do gry powrócą obecnie skontuzjowani zawodnicy i kiedy władze Widzewa zrobią porządek (u siebie), to Widzew znów sięgnie po mistrzostwo kraju.