23. kolejka I ligi sezonu 1997/98

Data Godz. Gospodarze Wynik Goście
08.04.98 18.00 Górnik Zabrze 2:0 (1:0) Widzew Łódź

ŁKS 0-0 Ruch
Legia 1-1 Polonia

Statystyka meczu

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy Drużyna
1:0 23' Wilk Górnik
2:0 85' Kuźba Górnik

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
Widzów 5 000
(mecz wyjazdowy -
??? widzewiaków)
Sędzia Zygmunt Ziober (Przemyśl)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Onyszko - Michalczuk, Szymkowiak, Bogusz, Siadaczka - Wichniarek, Czajkowski, Kobylański, Szarpak (88' Sałaciński) - Szemoński (88' Reksuk), Kubiak (46' Świętosławski)

ASYSTY W WIDZEWIE: NADAL BRAK

Ewenementem w grze Widzewa było to, że zaczął mecz, podobnie jak Górnik, bardzo ostrożnie, schowany za podwójną gardą, z czterema obrońcami. Nic dziwnego, że gra była niemrawa i toczyła się głównie w środku pola.

W 19 minucie pierwszą groźną akcję przeprowadził Górnik. Po rajdzie Gorszkowa prawą stroną i dośrodkowaniu, Kuźba uderzył piłkę głową tuż nad poprzeczką. Cztery minuty później gospodarze mogli się cieszyć ze zdobycia gola. Prostopadłe podanie trafiło w polu karnym do nie obstawionego Urbana, który zdecydował się na strzał. Onyszko sparował piłkę przed siebie. Najszybciej dopadł ją Wilk i mimo rozpaczliwej interwencji Bogusza, umieścił w siatce. W 45 min szansę na wyrównanie miał Kobylański, ale jego uderzenie wybił na róg Bledzewski.

Po przerwie w 55 min znów szansę miał Kobylański, ale strzelił niecelnie. W rewanżu piłka po uderzeniu głową przez Kuźbę wylądowała na poprzeczce. Widzew miał optycznie przewagę, ale tylko dwa ryzykowne wybiegi Onyszki uchroniły łodzian przed stratą kolejnego gola.

Mijały minuty, a wynik nie ulegał zmianie. Mistrz zagrał zatem va banque. Rzucił wszystkie siły do ataku i o mały włos celu nie osiągnął. W 80 min rzut rożny egzekwował Szymkowiak, piłkę głową zagrał Kobylański, trafiła ona do Bogusza, który także głową skierował ją do bramki. Wydawało się, że gol musi paść. Niestety, fantastyczna parada Bledzewskiego uratowała gospodarzy.

Ostatnia kontra Górnika przyniosła zabrzanom gola. Para Wilk-Kuźba rozegrała piłkę tak skutecznie, że wpadła ona do siatki. Zdaniem łodzian napastnik zabrzan był na pozycji spalonej. Sędzia Ziober uznał jednak bramkę.

Po meczu powiedzieli

Franciszek Smuda: Przez trzy lata mojego pobytu w Łodzi nie przegraliśmy tylu spotkań, co ostatnio. Trzeba zacząć przyzwyczajać się do porażek.


OPINIE KIBICÓW O MECZU:

Jakub Karolczak, kibic Widzewa Łódź: W sobotę mecz "ostatniej szansy" z Petrochemią. Jeśli i tego nie wygramy, to koniec. Chyba, że zdarzy się cud. Ale to dzieje się bardzo rzadko.


Strona główna

Hosted by www.Geocities.ws

1