22. kolejka I ligi sezonu 1997/98

Data Godz. Gospodarze Wynik Goście
04.04.98 18.00 Widzew Łódź 0:0 (0:0) Stomil Olsztyn

Raków 0-1 ŁKS, Ruch 3-2 Legia

STATYSTYKA MECZU:

Zdobywcy bramek

Gole Min. Strzelcy

Kartki

Dla Gospodarzy Dla Gości
Michalczuk Chańko
Kobylański Płuciennik
  Jurkowski
Widzów 9 000
Sędzia Marek Olech (Gorzów Wlkp.)
Doping 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10

Skład Widzewa: Onyszko - Bogusz, Szymkowiak, Siadaczka - Michalczuk, Gęsior (75' Świętosławski), Czajkowski, Terlecki, Wichniarek (26' Szemoński) - Zając (60' Kubiak), Kobylański.

ASYSTY W WIDZEWIE: WCIĄŻ BRAK

Biednemu wiatr w oczy wieje

To porzekadło ludowe, zawarte w tytule, pasuje jak ulał do sytuacji jaka od pewnego czasu powstała w tym klubie (konkretnie: w Spółce Piłkarskiej). Do bardzo kiepskiej sytuacji organizacyjno - finansowej dołączyły jeszcze liczne kontuzje piłkarzy, nie wspominając o Marku Citce. W meczu przeciwko Stomilowi nie mogli wystąpić Tomasz Łapiński i Radosław Michalski, a w trakcie spotkania wyeliminowani zostali na jakiś czas z gry Dariusz Gęsior i Artur Wichniarek. Pierwszy z nich nabawił się kontuzji mięśnia dwugłowego (normalne zużycie ludzkiego materiału), a drugi - ma ranę (zszytą) głowy przy walce o górną piłkę z rywalem. Obaj dołączyli więc do dwych kolegów, którzy mecze Widzewa obserwują z wysokości trybun dla publiczności.

Widzew przeciwko Stomilowi zaprezentował się znacznie korzystniej, aniżeli w poprzednim (przegranym) pojedynku z Pogonią Szczecin. Gospodarze walczyli z ogromną ambicją, byli częściej przy piłce od przeciwnika, ale brakowało im jeszcze dokładniejszego i szybszego rozegrania piłki w działaniach ofensywnych, jak i skuteczności strzeleckiej. Lepiej też niż w poprzednich dwóch meczach przestrzegali widzewiacy podstawowych kanonów taktycznych w grze obronnej. Spory wpływ miało na to wyznaczenie roli stopera Mirosławowi Szymkowiakowi.

Te słowa pochwały nie oznaczają wcale, że poziom gry Widzewa w tym meczu mógł w pełni zadowalać. Jeszcze za dużo było dreptania w miejscu, a tym samym hamowania tempa rozwijanych akcji, za dużo niedokładnych podań do partnerów, jak i umiejętnego wyzwalania się napastników od siedzących im na karku rywali. O skuteczności strzeleckiej nie ma co wspominać, bo była ona żadna. Wprawdzie w 12 min. Andrzej Kobylański popisał się w miarę celnym uderzeniem, ale piłka uderzyła w poprzeczkę i wyszła na aut.

Widzew przeważał, ale nic z tej przewagi konkretnego nie wynikało. Na domiar złego w 26 min., w walce o górną piłkę, urazu głowy doznał Artur Wichniarek i musiał opuścić boisko. Jego absencja nie wpłynęła jednak ujemnie na postawę łódzkiego zespołu, który był nadal częściej w ataku. Z kolei Stomil zdołał przeprowadzić kilka niebezpiecznych kontruderzeń, ale nie na tyle groźnych, aby mogły mu przynieść prowadzenie.

Początek drugiej odsłony przebiegał zdecydowanie pod dyktando gospodarzy, ale mało brakowało, aby w 52 min. nie "nadziali" się na kontrę olsztynian. Na szczęście Piotr Orliński, znajdujący się sam na sam z Arkadiuszem Onyszką, nie zdołał opanować piłki. Ale najbliższy zdobycia gola dla Stomilu był Jacek Chańko. W 72 min., po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, uderzył on silnie piłkę głową w długi róg bramki, ale swój duży kunszt bramkarski wykazał Arkadiusz Onyszko.

W 81 min. bliscy szczęścia byli piłkarze mistrza Polski. Po ostrym strzale Arkadiusza ĺwiętosławskiego piłka zmierzała w światło bramki, ale w porę zdołał zagrodzić jej drogę Marcin Szulik. W minutę później Jacek Płuciennik popisał się silnym strzałem z ostrego kąta, ale na miejscu był łódzki bramkarz, wybijając piłkę na róg. W 87 min. silnym, ale niecelnym strzałem z dystansu popisał się Rafał Siadaczka. W odpowiedzi Stomil wyprowadził szybką kontrę i kiedy na czystą pozycję wychodził Marek Kwiatkowski, został delikatnie, jeszcze przed polem karnym, sfaulowany przez Andrzeja Michalczuka, któremu sędzia pokazał żółty kartonik. Bezbramkowy remis nie krzywdzi żadnej ze stron.

Po meczu powiedzieli

 

Daniel Bogusz: Kto ma strzelać bramki? Tyle sytuacji i niestety nie wykorzystaliśmy żadnej.

Arkadiusz Onyszko: Nie udało nam się wygrać i z tego jestem niezadowolony, ale cieszę się, że mimo groźnych strzałów Stomilu zachowałem czyste konto. Trudno mieć pretensje do kolegów z ataku, stanowimy przecież jedną drużynę. Chętnie bym im pomógł i znów pobiegł na pole karne rywali, ale nie mogłem ryzykować, mogliśmy stracić nawet ten jeden punkt.

Artur Wichniarek: Mam założonych na ranę 5 szwów. Jednak do Zabrza pojadę. Sytuacja kadrowa jest w Widzewie bardzo zła i będę chciał pomóc kolegom w meczu z Górnikiem. Problem leży tylko w tym, czy będę mógł grać głową. Decyzja zapadnie przed samym pojedynkiem.

Andrzej Kobylański: Po kontuzji Artura z konieczności trener ustawił mnie na lewej pomocy. Trochę musiałem pobiegać więcej niż zawsze, ale ogólnie nie było chyba źle. Mamy strasznego niefarta. To aż niemożliwe, że jest on z nami już tak długo. Na pewno wreszcie "zaiskrzymy" i będziemy grać z meczu na mecz lepiej.

Zbigniew Czajkowski: Nie wiem na czym to polega. Wszystko jest dobrze do linii pola karnego, później nie potrafimy zakończyć akcji. Trudno, walczymy dalej.

Radosław Michalski (leczący kontuzję): Przy chodzeniu muszę korzystać jeszcze z pomocy kul. To dopiero początek rehabilitacji. Szkoda, że nie udało się Widzewowi dzisiaj wygrać. Chłopcy zagrali lepiej niż w poprzednich przegranych meczach, ale nie potrafili postawić kropki nad i. Brakuje na razie zawodnika, który potrafiłby wykończyć dobrze zawiązujące się akcje. Myślę, że forma jednak zwyżkuje i powinno być już wkrótce lepiej.

Franciszek Smuda: Nas z całą pewnością wynik nie może satysfakcjonować. Dla mnie remis ze Stomilem to porażka Widzewa. Szkoda wielka, że nie udało się nam strzelić tej jednej, ale zwycięskiej bramki. Cóż, nie mamy odpowiedniej siły przebicia w ataku. Brakuje godnych następców Sławomira Majaka i Jacka Dembińskiego. Pragnę jednak podziękować swoim piłkarzom za bardzo ambitną walkę. Na mecz do Zabrza będę musiał zabrać trzech piłkarzy z drużyny rezerwowej (IV ligi).


OPINIE KIBICÓW O MECZU:

Maciek Woźniak, kibic Pogoni i Legii: Widzew stracił już szansę na mistrzostwo. Sądzę ,że nie zagra również w pucharach, a mistrzem Polski może być tylko LEGIA!!!


Strona główna

Hosted by www.Geocities.ws

1