20. kolejka I ligi sezonu
1997/98
(mecz zaległy, przerwany
20 marca z powodu śnieżycy)
| Data | Godz. | Gospodarze | Wynik | Goście |
| 01.04.98 | 17.00 | Widzew Łódź | 0:1 (0:0) | Pogoń Szczecin |
ZAJRZYJ DO GALERII ZDJĘĆ Z TEGO MECZU!!!
ŁKS 2-0 Odra, Legia 2-0 Raków
STATYSTYKA MECZU:
Zdobywcy bramek
| Gole | Min. | Strzelcy |
| 0:1 | 60' | Piotrowski |
Kartki
| Dla Gospodarzy | Dla Gości |
| Gęsior (za faul) | A. Zając (za faul) |
| Szymkowiak (za niesportowe zachowanie) | |
| Wichniarek (za faul) |
| Widzów | 7 000 | |||||||||
| Sędzia | Ryszard Rębilas (Kraków) | |||||||||
| Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Onyszko - Gęsior, Bogusz, Siadaczka - Zając, Szymkowiak, Czajkowski (62' Wichniarek), Terlecki, Szarpak (70' Kubiak) - Szemoński (46' Michalczuk), Kobylański
ASYSTY W WIDZEWIE: BRAK
Mistrz Polski jest dziś cieniem drużyny, która jeszcze w rundzie jesiennej była postrachem dla wszystkich rywali w I lidze i dostarczała swym kibicom wiele satysfakcji. Obecnie aż przykro patrzeć na fatalny poziom gry widzewiaków. Z wyjątkiem meczu z Lechem w Poznaniu, w pozostałych (przegranych) - walczyli znacznie poniżej normy.
Nie można tłumaczyć porażek Widzewa tylko absencjami kilku czołowych piłkarzy i młodością ich kolegów. Bez mała wszyscy z tych "młodych" mają za sobą dłuższy lub nieco mniejszy staż pierwszoligowy w innych klubach, a także występy w reprezentacjach młodzieżowych Polski. Nie są więc nowicjuszami w piłkarskim fachu. Nie tylko zresztą oni grają słabo. Dotyczy to także tych, którzy w nie tak dawnej przeszłości odnosili z Widzewem wspaniałe sukcesy. Co więc stało się z Widzewem?
Trener Franciszek Smuda jest wspaniałym fachowcem (udowodnił to zdobywając z Widzewem dwukrotnie mistrzostwo Polski), ale w tym roku popełnił chyba jakiś błąd szkoleniowy w okresie przygotowawczym do sezonu, poniewa u większości piłkarzy widać brak odpowiedniego przyspieszenia, a ponadto wydaje się, że i z kondycją nie jest najlepiej.
Na ten zarzut można odpowiedzieć, że na początku pierwszej odsłony spotkania mistrz Polski miał zdecydowaną przewagę i zdołał wypracować sobie kilka sytuacji do zdobycia bramek. Najlepszą okazję zmarnowano w 10 min kiedy to po silnym strzale Rafała Siadaczki Radosław Majdan odbił piłkę wprost pod nogi Marka Szemońskiego, który z kilku metrów trafił w leżącego bramkarza Pogoni. Ale z drugiej strony przewaga gospodarzy wynikała po prostu z głęboko defensywnej taktyki Pogoni Szczecin. Kiedy goście przechodzili do kontrnatarcia, wówczas dość łatwo łamali szyki obronne łodzian, stwarzając kilka razy poważne zagrożenie pod bramką Arkadiusza Onyszki.
Po przerwie tych niebezpiecznych kontrataków ze strony szczecinian było o wiele więcej. I jeden z nich przyniósł im bramkę na wagę przysłowiowego złota. Stało się to w 60 min. Olgierd Moskalewicz, który przez cały mecz nastręczał obronie łódzkiej najwięcej kłopotów, sprytnie prostopadłym podaniem wypuścił na wolną pozycję Rafała Piotrowskiego, a ten, będąc sam na sam z Arkadiuszem Onyszko, precyzyjnym uderzeniem zmusił go do kapitulacji.
Widzewiacy starali się bardzo doprowadzić do wyrównania, ale razili powolnością i brakiem pomysłowości w rozgrywaniu akcji ofensywnych. Nic dziwnego, że ich chaotyczne ataki stosunkowo łatwo były likwidowane przez szczecińską obronę; i w środku pola goście radzili sobie lepiej od łodzian. I gdyby byli oni bardziej precyzyjni w rozgrywaniu piłki na przedpolu Widzewa, mogliby uzyskać wyższe zwycięstwo.
W sumie Widzew rozczarował. Dość korzystne wrażenie na tle szarzyzny pozostawili po sobie tylko Maciej Terlecki, Dariusz Gęsior, Rafał Siadaczka i Arkadiusz Onyszko (który w końcówce meczu, przy rzutach rożnych dla Widzewa dwukrotnie biegł na pole karne rywali, chcąc wspomóc kolegów).
Po meczu powiedzieli
Franciszek Smuda, Widzew: Niedługo przyjdzie nam grać tak, jak Pogoni: bronić się. To gra obliczona na przypadek. I tak to po jednej jedynie udanej akcji udało się Pogoni odnieść nad nami zwycięstwo. Trapią nas kontuzje, a młodzież sprawuje się dobrze wtedy, kiedy ma obok siebie doświadczonych partnerów. A tak zżerają ich nerwy, tracą głowę.
Bogusław Baniak, trener Pogoni Szczecin: Jestem szczęśliwy z osiągniętego zwycięstwa. Nam punkty są bardzo potrzebne, abyśmy mogli uchronić się przed spadkiem z I ligi. My mamy podobne kłopoty kadrowe, co i Widzew. Dobrze rozpracowaliśmy wcześniej naszego dzisiejszego przeciwnika, a piłkarze moi - dla których brak mi słów uznania - starali się wypełniać ustalone zadania. Jestem pod wrażeniem kibiców Widzewa, którzy przez cały czas dopingowali swą drużynę.
OPINIE KIBICÓW O MECZU:
Darek Knychas, kibic Widzewa Łódź: WIDZEW MISTRZ - panowie trzeba grać! Mam nadzieję, że to była ostatnia porażka w tej rundzie (ach ze śledziami przegrać u siebie ????).