21. kolejka I ligi sezonu 1997/98
| Data | Godz. | Gospodarze | Wynik | Goście |
| 29.03.98 | 13.00 | Zagłębie Lubin | 2:0 (0:0) | Widzew Łódź |
Wisła 1-0 ŁKS,
Odra 1-3 Legia
ŁKS 2-0 Odra, Legia 2-0 Raków
STATYSTYKA MECZU:
Zdobywcy bramek
| Gole | Min. | Strzelcy |
| 1:0 karny | 55' | Górski |
| 2:0 | 80' | Molongo |
Kartki
| Dla Gospodarzy | Dla Gości |
| Molongo | Terlecki (za dyskusje z sędzią) |
| Michalczuk (za faul) |
| Widzów | 3
000 (mecz wyjazdowy - 200 widzewiaków) |
|||||||||
| Sędzia | Andrzej Szczełkun (Jelenia Góra) | |||||||||
| Doping | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Skład Widzewa: Onyszko - Michalczuk (67' Czajkowski), Bogusz, Siadaczka - Zając, Gęsior, Szymkowiak, Terlecki (87' Kubiak) - Szarpak, Wichniarek (59' Szemoński), Kobylański
ASYSTY W WIDZEWIE: BRAK
Mocno świecące słoneczko i piękna wiosenna pogoda sprawiły, że pierwsze 25 minut oba zespoły rozgrywały w rekreacyjnym tempie. Jedynie dwa strzały z rzutów wolnych Przerywacza i Siadaczki zasługiwały na uwagę.
Coś nowego, ciekawszego pojawiło się w grze obu drużyn po pół godzinie marcowej "majówki". Kiks Onyszki przy wybijaniu piłki naprawił ofiarną interwencją Bogusz. Później jednak okazje do zdobycia goli mieli łodzianie. Gęsior w sytuacji sam na sam strzelił tuż nad spojeniem słupka z poprzeczką. Po zagraniu Michalczuka Kobylański znalazł się w idealnej sytuacji 12 metrów od osamotnionego Lecha. Niestety, strzelił niecelnie. Ostatnie słowo w pierwszej połowie należało do Zagłębia, a raczej do... Onyszki, który w 42 minucie wybił piłkę wprost pod nogi Molongo. Ten natychmiast zagrał do Górskiego. Na szczęście dla Widzewa, strzał pomocnika Zagłębia był niecelny.
Na początku drugiej połowy, w 48 minucie po zagraniu Molongo w sytuacji sam na sam znalazł się Szczypkowski. Jego silny strzał bity w róg bramki efektowną paradą obronił Onyszko. W odpowiedzi w 51 min Szymkowiak z linii pola karnego uderzył tuż obok słupka. Wydawało się, że tak już będzie do końca. Atak za atak.
Niestety sytuacja z 55 min ustawiła mecz. Michalczuk zderzył się z mającym kłopoty z opanowaniem piłki Molongo i sędzia Szczełkun bez wahania zarządził rzut karny. Onyszo wyczuł intencje strzelającego jedenastkę Górskiego. Przez ułamek sekundy wydawało się, że ma ją w rękach. Niestety, ostatecznie piłka wylądowała w łódzkiej bramce.
Widzew atakował, ale robił to niemrawo i bez wiary w sukces. Bramkarz Lech nie miał nic do roboty. Znacznie bardziej składne były kontry gospodarzy. W 80 min wydawało się, że zagubiony w szybkim ataku Jasiński, stracił piłkę na rzecz łodzian. Przejął ją wszak Szarpak. Łódzki pomocnik nie widział stojącego za jego plecami Molongo. Zagrał lekko do Onyszki. Piłkę przejął napastnik Zagłębia i umieścił w siatce. Ta bramka oznaczała kres nadziei łodzian na wywiezienie choćby punktu z Lubina. Ładny strzał Kubiaka z półwoleja tuż na poprzeczkę niczego już nie zmienił.
Po meczu powiedzieli
Franciszek Smuda: Z całym szacunkiem dla Zagłębia, gospodarze wygrali dziś z kelnerami. Skandalem jest to, co robili niektórzy moi piłkarze na boisku. Najlepiej by było, gdyby poszli do Łodzi na piechotę. Myślałem, że zrobią wszystko, żeby byłemu zarządowi klubu udowodnić, że są wciąż drużyną, która mierzy w mistrzowski tytuł. Niestety, stało się inaczej. Wierzę, że przegraliśmy po raz ostatni wiosną. Odrodzimy się i wrócimy na czoło ligowej tabeli. A tak na marginesie, panowie dziennikarze, posłuchajcie mojego zdania, szkoda waszego papieru na wypisywanie kłamstw prezentowanych przez byłego prezesa Pawelca.
Piotr Szarpak: Zagraliśmy bardzo słabo. Powiem szczerze - na własne życzenie. Ostatnie publiczne dyskusje naszych działaczy przestały na nas robić wrażenie. My jesteśmy od tego, żeby dobrze grać, działacze - co robić, żeby uchronić klub przed bankructwem.
Dariusz Gęsior: Gdybyśmy w końcówce pierwszej połowy wykorzystali dogodne sytuacje, mecz z pewnością miałby bardziej korzystny dla nas przebieg. Gospodarzom bardzo pomógł sędzia, dyktując kontrowersyjny rzut karny.
Zbigniew Czajkowski: Bardzo mi zależało, żeby właśnie w Lubinie pokazać się z jak najlepszej strony. Nie zdeprymował mnie przeciągły gwizd, jakim przywitali mnie lubińscy kibice. Czułem się dobrze. A jednak coś nie zaiskrzyło w całym zespole. Niestety zeszliśmy z boiska pokonani.
OPINIE KIBICÓW O MECZU:
Bartlomiej Sromecki, kibic Widzewa Łódź i Górnika Wałbrzych: Wiadomość o porażce usłyszalem w PR3. Byłem zszokowany. Po namyśle doszedłem do wniosku, że porażka nie była aż tak nieprawdopodobna. Zagrali przecieżprawie sami nowi. Poza Szymkowiakiem, Boguszem, Szarpakiem, Michalczukiem i Siadaczką to przecież nie ten Widzew co dawniej. Czajkowski, Kobylański i Szemoński nie nabrali jeszcze "widzewskiego charakteru". Zającowi brakuje doświadczenia. Mam nadzieję, że jednak wygramy mecz z Pogonią i Stomilem, Legia polegnie w Chorzowie i Widzew wróci na pozycję lidera. Muszą jednak wrócić Łapiński, Michalski i ... Citko!
Paweł Strzelecki, kibic Widzewa Łódź: Bardzo szkoda no ale tak musi być. Mam nadzieję, że następnym razem będzie lepiej.
Darek Knychas, kibic nadal Widzewa Łódź: Cóż trzeba walczyć. Smuda powinien trenować piłkarzy, a nie krytykować prezesów. Widzew - mistrz.
Virus, kibic Legii Warszawa: Dla mnie wynik EXTRA! :)))