Powrót do "Widzew Łódź"

Widzew w Łodzi

17 lipca 1999

Widzew Łódź 7-0 Start Łódź

Skład Widzewa: Olszewski - Pawlak, Łapiński, Stolarczyk - Gula, Michalski, Gęsior, Kaczmarczyk, Kiełbowicz - Zając, Wichniarek oraz Matuszek, Terlecki, Hinc, Michalczuk, Dudek, Kaondera, Stasiak, Masłowski, Bogusz, Świętosławski

Gole Min. Strzelcy Drużyna
1:0 7' Adamowicz
(samobójcza)
Widzew
2:0 10' Zając Widzew
3:0 30' Pawlak Widzew
4:0 31' Wichniarek Widzew
5:0 45' Michalski Widzew
6:0 54' Wichniarek Widzew
7:0 60' Wichniarek Widzew

Na ligową premierę piłkarze Widzewa muszą poczekać do środy, bo ich pierwszy rywal - Polonia Warszawa -  w sobotę rozgrywał kolejny mecz w Pucharze Intertoto. Zamiast walki o ligowe punkty widzewiacy rozegrali więc mecz kontrolny z łódzkim Startem. Spotkanie odbyło się bez udziału widzów, bo widzewski stadion jest w gruntownej przebudowie.

Pojedynek ze Startem był jednostronnym widowiskiem, choć jak powiedział piłkarz Widzewa Mirosław Szymkowiak, okazać się może niezwykle cennym testem przed meczem z Polonią. Warszawiacy przyjadą do Łodzi prawdopodobnie po remis, zagęszczą własne pole karne, dlatego sprawdzian z takim rywalem jak Start ma sens - twierdził łódzki zawodnik.

Już pierwsza akcja ofensywna widzewiaków zakończyła się sukcesem, choć dośrodkowanie Guli sfinalizował nie jego partner klubowy, a stoper Startu Adamowicz. Potem było coraz lepiej. Gospodarze niemiłosiernie ogrywali obrońców gości, którzy w pewnym momencie zupełnie stracili panowanie nad sytuacją. Wielką ochotę do gry miał szczególnie Wichniarek, który do przerwy zdobył jednego gola, a przy dwóch następnych asystował.

W przerwie nad losem bramkarza Startu Gawrońskiego ulitował się nieco Jan Tomaszewski, który od niedawna odpowiada w Widzewie za przygotowanie bramkarzy. Po konsultacji z trenerem gości Krzysztofem Kacprzakiem miejsce w bramce Startu zajął Olszewski, a w bramce drużyny gospodarzy na murawie pojawił się Matuszek. Niestety, rywale z Bałut posiadali zbyt małe umiejętności, by mogli zmusić widzewiaków do jakiejkolwiek interwencji.

W drugiej części trener Marek Dziuba dał szansę sprawdzenia się wszystkim rezerowym. Wygrana Widzewa mogła być jeszcze okazalsza, ale Wichniarek nie wykorzystał rzutu karnego.

Widzew w Zduńskiej Woli

10 lipca 1999

Ruch Chorzów 2-1 Widzew Łódź

Skład Widzewa: Olszewski (46' Matuszek) - Pawlak (46' Stasiak), Hinc, Stolarczyk (46' Bogusz) - Gula (67' Świętosławski), Michalski, Gęsior, Kaczmarczyk (46' Dudek), Kiełbowicz (46' Zając) - Wichniarek, Masłowski (46' Kaondera)

Gole Min. Strzelcy Drużyna
0:1 22'g Gęsior Widzew
1:1 41' Bizacki Ruch
2:1 70' Bizacki Ruch

Widzewiacy rozpoczynają sezon ligowy później, więc szkoleniowcy mają jeszcze czas na eksperymenty. Dlatego w pierwszej połowie spotkania z Ruchem drużyna zagrała niemal w najsilniejszym składzie, a po przerwie szansę dostali rezerwowi.

Mecz rozegrano w Zduńskiej Woli, a na trybunach zjawiło się ponad tysiac widzów. Łodzianie zagrali osłabieni brakiem Łapińskiego, Michalczuka (lekkie kontuzje) oraz Citki (trenuje indywidualnie). Mimo ubytków widzewiacy przed przerwą sprawiali lepsze wrażenie, a największe zagrożenie pod bramką rywali powstawało po rzutach rożnych. Goście przewyższali łodzian zwłaszcza szybkością.

Prowadzenie dla Widzewa padło po kontrze Guli. Dośrodkował Kaczmarczyk, a Gęsior, mimo że był już na kolanach, głową skierował piłkę do siatki. W 34 min. łódzki zespół miał dwie okazje, lecz strzał Michalskiego obronił Wierzchowski, a po rzucie rożnym i uderzeniu głową Gęsiora piłka odbiła się od słupka, a dobitka Stolarczyka trafiła prosto w ręce bramkarza. Chorzowianie wyrównali po kontrze i strzale z bliska Bizackiego.

Po przerwie w składzie Widzewa zaszło sporo zmian, które pokazały, że następcy podstawowych graczy muszą się jeszcze dużo uczyć. Co prawda łodzianie częściej byli przy piłce, ale groźniejsze akcje przeprowadzał Ruch. Gdyby nie dobrze broniący Matuszek, widzewiacy przegraliby wyżej. Zwycięskiego gola zdobył Bizacki, po błędzie Hinca.

Wyrównać mógł Wichniarek, który prezentował się całkiem nieźle, podobnie jak Kaondera.

Widzew w Radomsku

7 lipca 1999

RKS Radomsko 0-1 Widzew Łódź

Skład Widzewa: Olszewski (46' Majdan) - Pawlak (81' Stasiak), Łapiński (24' Hinc), Stolarczyk (81' Dudek) - Gula (68' Zając), Kaczmarczyk, Gęsior, R. Michalski (81' T. Michalski) - Kiełbowicz, Citko (68' Kaondera), Wichniarek (81' Świętosławski)

Gole Min. Strzelcy Drużyna
0:1 80' Zając Widzew

Nieomal w pełnym składzie zagrali wreszcie sparingowy mecz piłkarze Widzewa przeciwko RKS Radomsko. Z podstawowej jedenastki brakowało tylko Macieja Terleckiego, który dziś lub jutro ma dołączyć do zespołu. Pojawili się natomiast po urlopie - wypoczynkowym Wichniarek i małżeńskim - Citko. Tuż po rozpoczęciu spotkania na stadion RKS wjechała czarna Leganza na warszawskich numerach, z której niespodziewanie wysiadł trener reprezentacji Janusz Wójcik. Szkoleniowiec narodowej drużyny był pilnym obserwatorem sparingowego pojedynku.

Inicjatywa w meczu należała przez cały czas do Widzewa. Łodzianie wygrali zasłużenie, choć ambitnie walczący rywale napsuli im trochę krwi. Najbardziej aktywny pod bramką RKS był Artur Wichniarek. Strzelił nawet dwa gole, ale oba, gdy był na pozycji spalonej.

W 13 min. w sytuacji sam na sam lepszy od Michalskiego był bramkarz Paciorkowski. W 34 min. bramkarz RKS obronił strzał Gęsiora. W 38 min. po najładniejszej akcji meczu Citki z Wichniarkiem, uderzenie nożycami tego ostatniego zastopował na linii bramkowej Paciorkowski. Gospodarze pierwszy groźny strzał oddali w 43 min. Olszewski nie miał jednak większych problemów ze złapaniem piłki po strzale Włocha zza pola karnego.

W drugiej połowie przeważał Widzew, ale bliżsi zdobycia gola byli gospodarze. W 68 min. Knap atakując z lewej strony minął już Majdana, ale uderzając z ostrego kąta trafił w boczną siatkę.

Gdy wydawało się, że sparing skończy się bezbramkowym remisem, Widzew wykonał klasyczną futbolową kontrę. Piłkę otrzymał szarżujący Zając, który nie zmarnował sytuacji sam na sam z bramkarzem. Marcin Zając wrócił do zespołu po ciężkiej kontuzji i zdobył pierwszą bramkę po wielu miesiącach przerwy. Oby to był dobry znak powrotu utalentowanego piłkarza do wysokiej sportowej formy.

Trener Janusz Wójcik oświadczył po meczu, że przyjechał do Radomska oglądać reprezentantów Polski. Nie chciał się wypowiadać na temat sportowej wartości sparingu, ani wyróżniać żadnego z graczy. Mnie najbardziej podobał się pewnie i spokojnie interweniujący Maciej Stolarczyk. Trener Wójcik możliwość swojej ewentualnej współpracy z Widzewem skomentował krótko: "Prezydium PZPN uznało, że jest to niemożliwe. Ja chcę nadal być trenerem kadry, dlatego całkowicie podporządkowuję się decyzji swoich zwierzchników."

Marek Citko i Artur Wichniarek są wciąż piłkarzami Widzewa. Wichniarek stwierdził, że ostatecznie sprawa jego przynależności klubowej w nowym sezonie ma się rozstrzygnąć jutro.

Citko mówił, że zanim podpisze się umowy z nowymi piłkarzami, powinno się uregulować wszystkie zaległości finansowe wobec tych, którzy już grają w drużynie.

Widzew w Wiśle

3 lipca 1999

Sigma Ołomuniec 1-1 Widzew Łódź

Skład Widzewa: Olszewski (46' Majdan) - Stolarczyk, Łapiński, Pawlak - Michalczuk (46' Hinc), Michalski (75' Gula), Gęsior, Kaczmarczyk, Kiełbowicz - Kaondera, Masłowski (66' Zając)

Gole Min. Strzelcy Drużyna
1:0 50' Krohmer Sigma
1:1 79' Kaondera Widzew

To był doskonały sprawdzian - cieszyli się łódzcy szkoleniowcy - Czesi to bardzo dobra drużyna, grająca bardzo twardo.

Sigma ma w składzie ośmiu zawodników z podstawowego składu młodzieżowej reprezentacji Czech, która znakomicie spisuje się w eliminacjach mistrzostw Europy.

Mecz odbywał się w ogromnym upale, a na trybunach malutkiego stadionu ośrodka Start zjawiło się blisko tysiąc widzów, a także spora liczba VIP-ów, na czele z byłym trenerem reprezentacji Polski Antonim Piechniczkiem.

W Widzewie zabrakło przede wszystkim dwójki podstawowych napastników: Citki i Wichniarka, a także Terleckiego (dwaj ostatni mieli do dziś wakacje) oraz lekko kontuzjowanego Bogusza. Zagrali za to niemal wszyscy nowi: Pawlak, Stolarczyk, Majdan, Kiełbowicz oraz 17-letni czarnoskóry Kaondera. Napastnik z Zimbabwe przyjechał do Polski z zamiarem gry w Górniku Zabrze, ale śląski klub znalazł się w trudnej sytuacji finansowej i zrezygnował z pozyskania Kaondery. Dlatego ten zjawił się na obozie Widzewa.

W pierwszym kwadransie niewielką przewagę mieli silniejsi fizycznie Czesi, ale bardzo dobrze spisywała sie łódzka obrona z dwoma nowymi: Pawlakiem i Stolarczykiem. Obaj wypadli bardzo dobrze. W 16 min. powinno być 1:0 dla Widzewa, kiedy po akcji Stolarczyka z Masłowskim ten pierwszy znalazł się sam w polu karnym. Strzelił jednak zbyt słabo i czeski bramkarz wybił piłkę. Wkrótce ładnym uderzeniem popisał się Masłowski, a w 25 min. jeszcze piękniejszym wolejem Kiełbowicz. Piłka przeszła jednak minimalnie nad poprzeczką.

W drugiej połowie goście szybko objęli prowadzenie. Hinc stracił piłkę z prawej strony boiska niczym Brzęczek w spotkaniu reprezentacji Polski ze Szwecją. W Wiśle Ljundberga zastąpił Krohmer, który wbiegł w pole karne i przerzucił piłkę nad Majdanem.

Widzewiacy starali się odrobić szybko stratę, ale pudłowali. Najlepszą okazję miał Kaondera, który z 15 metrów strzelił w słupek. Później Michalski przegrał pojedynek z bramkarzem, ale 11 min. przed końcem w zamieszaniu podbramkowym Zając zagrał głową do Kaondery, a ten bardzo silnym uderzeniem trafił do siatki.

Dwa błędy popełnił Majdan. Za pierwszym razem złapał piłkę podaną przez obrońcę, lecz po wolnym pośrednim obronił strzał z bliska gracza z Ołomuńca. Później o mało nie wrzucił sobie piłki do bramki po rzucie rożnym, ale i tym razem naprawił błąd.

30 czerwca 1999

GKS Katowice 3-0 Widzew Łódź

Skład Widzewa: Matuszek - Pawlak (46' Michalczuk), Bożović, Bogusz (46' T. Michalski) - Maraś, Czajkowski, Gęsior, Hinc (46' Dudek), Kiełbowicz - Świętosławski (75' Zając), Skwara

Taki mecz był bardzo pożyteczny, bo trenerzy mogli zobaczyć, kto się nadaje, a kto nie - twierdzi Tadeusz Gapiński, kierownik drużyny Widzewa. Prawdopodobnie Gapińskiemu chodziło o dwóch Jugosławian, którzy zdaniem obserwatorów spisywali się tragicznie.

Oni nie byliby wzmocnieniem nawet GKS - uważa Marek Koniarek, trener katowickiego zespołu. Chyba wie, co mówi, bo przecież grał wiele lat, i w Widzewie, i w GKS.

Pierwszy gol dla drugoligowców padł po błędzie Bożovicia, drugi - trochę przypadkowo, bo po rykoszecie, a trzeci - w zamieszaniu po rzucie rożnym.

W bramce Widzewa wystąpił kolejny gracz z Częstochowy - Matuszek. Marek Dziuba: Z piłkarzy Rakowa najlepiej prezentuje się Kiełbowicz, którego poddamy dalszym próbom. Pozostali zostaną odesłani.

Chęć występów w Widzewie wyrazli wczoraj dwaj zawodnicy Pogoni Szczecin: Majdan i Stolarczyk. Sprawa ich transferu rozstrzygnie się w tym tygodniu. Do kolegów w Wiśle dołączył Radosław Michalski.

29 czerwca 1999

Stomil Olsztyn 0-0 Widzew Łódź

Olszewski - Pawlak (46' Michalczuk), Bożović, Bogusz (46' Tomasz Michalski) - Maraś, Hinc (46' Dudek), Gęsior (46' Gula), Kaczmarczyk (46' Stasiak), Kiełbowicz - Czajkowski, Świętosławski (46' Skwara)

W Widzewie brakowało Michalskiego, Terleckiego, Wichniarka i Łapińskiego, a także Citki, który do poniedziałku będzie trenował w Spale pod kierunkiem doktora Jerzego Wielkoszyńskiego. Radosław Michalski ma zjawić się w Wiśle 30 czerwca, a w spotkaniu ze Stomilem zastępował go młodszy brat- Tomasz, dotychczas zawodnik Polonii Gdańsk.

We wczorajszym sparingu wzięło udział kilku nowych graczy: dwaj Jugosławianie, Tomasz Michalski oraz dwaj gracze Rakowa Częstochowa: Kiełbowicz i Skwara. Być może już 30 czerwca rozstrzygnie się sprawa transferu do Widzewa Majdana i Stolarczyka.

Spotkanie ze Stomilem nie było porywającym widowiskiem. Widać było, że oba zespoły są w trakcie przygotowań. Widzewiacy najwięcej groźnych sytuacji stwarzali po stałych fragmentach gry, zwłaszcza rzutach rożnych. Dobrze grający głową Gęsior i Bożović często niepokoili Bakę. Bożović miał zresztą najlepszą sytuację, lecz po jego strzale bramkarz Stomilu wybił piłkę nogą.

Hosted by www.Geocities.ws

1