Powrót do "Widzew Łódź"

Widzew w Anglii

18 lutego 1999

Kingstonian FC 1-3 Widzew Łódź

W meczu sparringowym rozegranym w Anglii drużyna Widzewa wygrała
z zespołem Kingstonian FC 3:1. Wszystkie bramki dla Widzewa zdobyl Artur Wichniarek (13', 21', 41' min).

Rywal, to drużyna z Football Conference, czyli - licząc od góry -
piątej pod względem rangi. Wyżej jest Premiership, czyli ekstraklasa, a
potem Division I, II i III, czyli liga pierwsza, druga i trzecia. Są na
szóstym miejscu, a więc 98 pozycji niżej niz prowadzący w ekstraklasie Man
United. Najbardziej znani piłkarze tego zespołu to członek akademickiej
reprezentacji Wielkiej Brytanii na Uniwersjadzie w 1996 roku oraz zawodnik, który grał 4 razy w amatorskiej reprezentacji Anglii, a potem występował w Tottenhamie. Na koniec kariery odkupiony został stamtąd za 18 tysięcy funtów. W ekstraklasie tyle zarabia się w tydzień.

Takiej drużyny Widzew nie mógł się przestraszyć. Zaatakowal od
pierwszych minut i już w 13 min Artur Wichniarek zdobył pierwszego gola, a
chwilę potem drugiego. Uzupełnił swój "hat trick" wykorzystanym karnym za
faul na Michalczuku.

Szkoda tyko, ze stadion w Kingston, dzielnicy Londynu, to nie Wembley. Taki wynik przydałby się za miesiąc w meczu Anglia - Polska. Teraz punktów nie zarobiliśmy, chociaż przed meczem grano hymny, a Widzew wystąpił
w biało-czerwonych kostiumach. Oby tylko gospodarze nie rozpracowali zanadto Wichniarka, który ma szansę zagrać z Anglikami w meczu reprezentacji młodzieżowych.

Widzew wystąpił w składzie:
Olszewski (46' Ludwikowski) - Gorszkow, Terlecki, Bogusz - Michalczuk
(83. Budka), Gęsior, Michalski, Kaczmarczyk (46. Gula), Czajkowski (66.
Stasiak) - Citko (68. Masłowski), Wichniarek (77. Pietrzak)

Widzew w Płocku

13 lutego 1999

Petrochemia Płock 1-1 Widzew Łódź

Gole Min. Strzelcy Drużyna
0:1 48' Wichniarek Widzew
1:1 50'w Prabucki Petrochemia

Pierwsze minuty rozgrywanego na nie odśnieżonej płycie głównej płockiego stadionu były dość szybkie. Akcje błyskawicznie przenosiły się z jednego pola karnego na drugie, niestety większość nie stanowiła zagrożenia dla bramkarzy.

Potem w miarę upływu czasu temp gry spadało, co nie dziwi biorąc pod uwagę trudności z grą na dosyć grubej warstwie śniegu. Imponujące było to, że widzewiacy pomimo warunków i rosnącego zmęczenia nie tracili nic na szybkości.To z kolei wymagało od gospodarzy jeszcze większego nakładu sił i uwagi. A i tak kilka ataków podopiecznych Marka Dziuby zapowiadało się nader interesująco.

Druga połowa w zasadzie nie zmieniła obrazu gry, choć goście byli coraz mniej aktywni. W 48 min. Gęsior bez większego problemu przedarł się pod pole karne środkiem, a następnie zagrał na lewo do Artura Wichniarka. Ten podbiegł jeszcze kilka metrów i hunkął w okienko nie do obrony. Radość widzewiaków  z powodzenia nie trwała długo. Już w 50 min. w odległości ok. 25 m od bramki sfaulowany został szarżujący Soczewka. Z wolnego pięknie kopnął Prabucki i źle ustawiony Ludwikowski był bez szans.

Skład:

Widzew: Olszewski (46' Ludwikowski) - Gorszkow, Łapiński (35' Stasiak), Michalczuk (73' Budka) - Terlecki (73' Świętosławski), Gęsior, Czajkowski (46' Kaczmarczyk), Gula - Citko (46' Masłowski), Wichniarek (66' Pietrzak)

Widzew w Łodzi

5 lutego 1999

Widzew Łódź 1-0 Elana Toruń

Gole Min. Strzelcy Drużyna
1:0 77'w Kaczmarczyk Widzew

Piłkarze Widzewa odnieśli kolejne zwycięstwo, mimo że grali w mocno osłabionym składzie. Spotkanie z toruńskim drugoligowcem rozegrane zostało na pokrytym śniegiem boisku przy ul. Niciarnianej. Mimo silnego wiatru i mrozu gra była dość ciekawa.

Początek należał do gości, którym jednak nie udało się stworzyć naprawdę groźnej sytuacji. Im dłużej trwał mecz (piłkarze grali 2 razy po 40 minut), tym przewaga Widzewa była większa. Dużo ożywienia wniósł rekonwalescent Masłowski, który zmienił kontuzjowanego Borowskiego. Widzewiacy kilka razy groźnie strzelali, ale dobrze spisywał się Hilscher.

Po przerwie w łódzkim zespole występowała już większość niedawnych juniorów. Gra się wyrównała, a Olszewski kilka razy został zmuszony do sporego wysiłku. M.in. we wspaniałym stylu obronił strzał Hańczewskiego. Gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się remisem, sędzia podyktował rzut wolny z 17m. Kaczmarczyk strzelił mocno, ale prosto w bramkarza Elany. Ten jednak niespodziewanie przepuścił piłkę pod brzuchem. Wynik mógł jeszcze podwyższyć młody Pińkowski, jednak zabrakło mu szczęścia. W ostatniej minucie junior Widzewa dwukrotnie z bliska uderzał na bramkę, lecz piłka odbiła się najpierw od lewego, a przy dobitce od prawego słupka.

Następnym rywalem Widzewa będzie w środę łódzki Start. W niedzielę podopieczni Marka Dziuby wyjadą na osiem dni do Anglii. W zgrupowaniu wezmą już udział wszyscy gracze, a więc czwórka kadrowiczów (Łapiński, Michalski, Wichniarek i Terlecki, a także Citko, który ostatnie dni spędził na rehabilitacjach i treningach z zespołem Ruchu Chorzów na Cyprze). Bazą widzewiaków będzie ośrodek sportowy na przedmieściach Londynu.

Skład:

Widzew: Olszewski - Gorszkow (58' Kardas), Bogusz, Michalczuk - Budka (50' Nawrocki), Gęsior (41' Palma), Kaczmarczyk, Czajkowski, Gula (41' Stasiak) - Pietrzak (57' Pińkowski), Borowski (20' Masłowski)

3 lutego 1999

Widzew Łódź 4-0 Widzew II (rezerwy)

GALERIA ZDJĘĆ Z TEGO SPARRINGU!!!

Gole Min. Strzelcy Drużyna
1:0 3' Borowski Widzew
2:0 17'k Michalczuk Widzew
3:0 55' Pietrzak Widzew
4:0 66' Pietrzak Widzew

Spotkanie odbyło się na pokrytym mokrym śniegiem boisku przy ul. Niciarnianej. Trenerzy pierwszej drużyny mieli do dyspozycji tylko 11 piłkarzy, w tym dwóch bramkarzy. Brakowało 4 kadrowiczów, a także chorych lub kontuzjowanych: Bogusza, Masłowskiego i Świętosławskiego. W tej sytuacji jedenastkę uzupełnił Pietrzak, którego po rundzie jesiennej przesunięto do rezerw. Dobrze, że oddaliśmy pierwszoligowcom tego zawodnika, bo mieliby kłopoty z wygraną - żartował po meczu Ryszard Wójcik, kierownik rezerw.

Trudne warunki gry sprawiły, że mecz trwał dwa razy po 35 min. Składnych akcji prawie nie było, czemu jednak trudno się dziwić, bo piłka stawała w głębokim śniegu. Trener Marek Dziuba bez przerwy strofował swoich podpopiecznych, biegając i podskakując.

Prowadzenie uzyskał Borowski, a na 2:0 podwyższył Michalczuk z rzutu karnego, podyktowanego za faul Ludwikowskiego na strzelcu pierwszego gola. Po przerwie dwa razy trafił Pietrzak, a kilka groźnych uderzeń obronił Ludwikowski. Także Olszewski nie miał okazji się nudzić.

Składy:

Widzew I: Olszewski - Gorszkow, Stasiak, Michalczuk - Budka, Gęsior, Czajkowski, Kaczmarczyk, Gula - Pietrzak, Borowski

Widzew II: Ludwikowski - Nawrocki, Pieprzyk (36' Perdas), Masiarek - Susłow, Dziąg, Krakała (60' Bronner), Kardas, Rosiecki - Wilk, Palma (50' Kowalski)

Widzew w Skierniewicach

29 stycznia 1999

Widzew Łódź 4-2 Unia-Widok Skierniewice

Przeciwnikiem łódzkiego zespołu była drużyna Widoku-Unii Skierniewice. Bramki w tym spotkaniu zdobyli:
Dla Widzewa: Borwski, Kaczmarczyk, Michalski, Turkowski
Dla Widoku: Nowak, Wacławek

Widzew wystąpił w składzie: Olszewski (46. Ludwikowski) - Gorszkow,
Łapiński, Michalczuk - Turkowski, Michalski, Czajkowski (60. Stasiak),
Kaczmarczyk, Gula (46. Swiętosławski) - Borowski, Citko (46. Masłowski)

W meczu nie wystąpili kontuzjowani: Bogusz, Gęsior i Zając, a także
przebywajacy na zgrupowaniu kadry olimpijskiej Wichniarek i Terlecki.
Testowany Dariusz Turkowski pomimo zdobycia ostatniej bramki dla Widzewa nie zyskał uznania w oczach trenera Marka Dziuby i w najbliższych dniach prawdopodobnie rozstanie się z Widzewem.

Widzew w Wiśle

19 stycznia 1999

Widzew Łódź 0-2 KSZO Ostrowiec

Gole Min. Strzelcy Drużyna
0:1 41'k Wójcik KSZO
0:2 65' Grembocki KSZO

Skład Widzewa: Olszewski (46' Ludwikowski) - Stasiak (46' Gorszkow), Łapiński (60' Stasiak), Bogusz - Michalczuk, Michalski (46' Świętosławski), Terlecki, Czajkowski, Siadaczka (46' Gula) - Masłowski (46' Borowski), Wichniarek (60' Budka)

Piłkarze Widzewa, przebywający na zgrupowaniu w Wiśle, rozegrali na boisku w Bielsku pierwsze w rtm sezonie spotkanie kontrolne, mając za przeciwnika czołowy zespół II ligi, KSZO Ostrowiec. I tak, jak to się dość często w tego typu próbnych galopach zdarza, łodzianie zostali pokonani.

Jesteśmy jeszcze w trakcie robienia siły - mówi trener Marek Dziuba - w przeddzień sparringu mieliśmy ciężki 3-godzinny trening w górach, a w dniu meczu przed południem również odbyły się normalne zajęcia. Nic przeto dziwnego, że naszym piłkarzom brakowało szybkości i odpowiedniej agresywności. Porażka w tym okresie przygotowawczym, nawet ze słabszym rywalem, nie ma znaczenia. Sparring z KSZO spełnił swoją rolę szkoleniową. I to jest istotne. Mogłem sprawdzić bez mała wszystkich zawodników przebywających na zgrupowaniu w Wiśle. Po przerwie mieliśmy kilka dobrych okazji do wyrównania straty, ale nie zdołaliśmy ich wykorzystać.

Hosted by www.Geocities.ws

1