Tekst pochodzi z książki Andrew Sinclaira: "Che Guevara", Wiedza Powszechna Warszawa 2000, tłum. Ewa Spirydowicz, strony 85-87
Che Guevara
Stwórzmy dwa, trzy wiele Wietnamów
Jeśli imperialiści szantażują ludzkość wizją wojny,
najmądrzejszą reakcją jest nie obawiać się wojny. I Ameryka Łacińska, Azja i
Afryka muszą się wyzwolić, za wszelką cenę. W Azji i Afryce rewolucja się
opóźnia, natomiast w Ameryce Łacińskiej już się zaczęła, dzięki partyzantom
walczącym w Gwatemali, Kolumbii, Wenezueli, Peru i Boliwii. Jeśli te punkty
zapalne staną się prawdziwymi polami bitwy, Stany Zjednoczone będą zmuszone użyć
nowoczesnych broni i wysiać regularne wojska. Tym sposobem można wesprzeć
Wietnamczyków w ich walce i upokorzyć USA. Droga Wietnamu to droga, którą
powinny pójść inne narody. Tą drogą ruszymy w Naszej Ameryce. Dzisiejszym
zadaniem rewolucji kubańskiej jest [...] tworzyć drugi, trzeci Wietnam.
Imperializm, jako system światowy, można obalić jedynie w walce globalnej,
poprzez międzynarodowy atak na największą potęgę kapitalistyczną, czyli USA. Jak
dowodzi przykład Wietnamu, Stany nie radzą sobie z partyzantami walczącymi na
własnym terytorium. Ideologia jest równie skuteczną bronią jak zaawansowana
technologia. Najsłabszym punktem Amerykanów, skądinąd doskonałych żołnierzy,
jest morale. Walki z nimi będą krwawe, nie da się uniknąć bezsensownych ofiar,
lecz tylko poprzez walkę można pokonać gospodarczy imperializm Ameryki
Północnej.
Nie będą to zwykłe zamieszki uliczne, z rzucaniem kamieni przeciwko gazowi
łzawiącemu, nie będą to pokojowe strajki generalne; nie będzie to też
bezsensowna szarpanina rozwścieczonych mas, w ciągu dwóch, trzech dni
niszczących szafoty oligarchii; walka będzie długa i trudna, a rozegra się w
kryjówkach partyzantów, miastach, domach bojowników [...], na wyniszczonej,
wyzyskanej wsi, w wioskach i miastach zburzonych bombami wroga.
Zmuszają nas do walki. Nie mamy wyjścia, musimy się przygotować i podjąć
wyzwanie. Początki walki na pewno będą ciężkie, lecz tylko tym sposobem można
wesprzeć Wietnam. Żaden jankeski żołnierz nie ma prawa czuć się bezpiecznie na
kwaterze, w kinie, w miasteczku. Musi się poczuć jak zaszczute zwierzę, a
ponieważ zachowuje się coraz bardziej zwierzę co, jego upadek będzie dowodził
jego niższości. Wszyscy muszą walczyć ramię w ramię, w imię prawdziwego
proletariackiego internacjonalizmu. Umrzeć za Wietnam, Wenezuelę, Gwineę czy
Boliwię to "taki sam zaszczyt dla Amerykanina, Azjaty, Afrykanina, a nawet
Europejczyka". Walcząc i ginąc za inne kraje, walczy się o wolność swojej
ojczyzny. Nie czas na kontrowersje między krajami Trzeciego Świata. Muszą one
połączyć siły w walce ze wspólnym imperialistycznym wrogiem, Stanami
Zjednoczonymi, które zresztą uginają się pod ciężarem wewnętrznych konfliktów
klasowych i rasowych.
Nieważne, gdzie nas zaskoczy śmierć; powitamy ją z radością, jeśli nasz okrzyk
wojenny dotrze do przyjaznych uszu i inna ręka przejmie naszą broń, inni
zaintonują pieśń pogrzebową przy staccato karabinów maszynowych i okrzyków
zwycięstwa.