Rozdział II PARTYZANTKA
1. Partyzant reformatorem społecznym
2. Partyzant jako bojownik
3. Organizacja partyzantki
4. Bitwa
5. Początek, rozwój i zakończenie wojny partyzanckiej

1. PARTYZANT REFORMATOREM SPOŁECZNYM

Partyzanci wyrażają dążenia wyzwoleńcze ludu. Jeśli pokojowe metody walki nie dały wyników, rozpoczynają oni walkę zbrojną, stają się uzbrojoną awangardą walczącego ludu. Rozpoczynając walkę partyzanci dążą do zniszczenia niesprawiedliwego ustroju i do ustanowienia na jego miejsce czegoś nowego. Nie zawsze jednak zdają sobie sprawę z charakteru tego nowego ustroju.
Mówiliśmy również, że prawie we wszystkich krajach gospodarczo nie rozwiniętych okolice wiejskie przedstawiają idealny teren dla walki partyzanckiej. W związku z tym głównym punktem programu społecznego partyzantki będzie zmiana struktury własności ziemskiej.
Sztandarem walki przez cały okres partyzantki będzie reforma rolna. W początkowym okresie, jeśli nawet idea reformy rolnej w konkretnej swojej formie nie zdobyła jeszcze umysłów chłopskich, partyzanci mogą w każdym razie powoływać się na odwieczny głód ziemi, na dążenie chłopa do zawładnięcia ziemią, którą uprawia.
Warunki realizowania reformy rolnej są zależne od sytuacji, jaka istniała przed rozpoczęciem waiki partyzanckiej, od społecznego aspektu tej walki. Partyzant, jako świadomy żołnierz awangardy ludowej, powinien zachowywać się tak nienagannie, by mógł być uważany za prawdziwego kapłana reformy, o którą walczy. Surowość obyczajów wśród partyzantów powinna być wynikiem nie tylko trudnych warunków wojennych, ale również dyscypliny wewnętrznej każdego partyzanta, która nie dopuszcza do żadnych ekscesów, do żadnego uchybienia obowiązującym regułom zachowania się. Żołnierz partyzantki powinien być ascetą.
Jeśli chodzi o stosunki społeczne, będą się one zmieniały wraz z rozwojem wojny partyzanckiej. W pierwszym okresie walki nie można przeprowadzać żadnych zmian w stosunkach społecznych w danej okolicy. Towary, których nie będzie można kupować za pieniądze, będą opłacane bonami i następnie wykupywane przy najbliższej okazji.
Należy zawsze udzielać chłopom pomocy technicznej, gospodarczej, moralnej i kulturalnej. Partyzant powinien być "aniołem stróżem" chłopa, powinien pomagać niezamożnym i starać się, w pierwszym okresie wojny, sprawiać jak najmniej kłopotów bogatym. W miarę jednak rozwoju wojny sprzeczności się zaostrzą i przyjdzie czas, kiedy wielu z tych, którzy odnosili się z pewną sympatią do rewolucji, zajmie wobec niej stanowisko wrogie, a nawet rozpocznie walkę przeciw ludowym siłom zbrojnym. Partyzant staje się wtedy chorążym sprawy ludu i będzie karać sprawiedliwie wszelką zdradę. Własność prywatna w strefach wojennych zostanie wówczas podporządkowana potrzebom społeczeństwa. Nadwyżka ziemi, inwentarz, który nie jest niezbędny dla utrzymania rodziny właściciela, powinny przejść na własność ludu i być rozdzielone sprawiedliwie.
Należy przestrzegać prawa właściciela do odszkodowania za majątek wykorzystany dla dobra społeczeństwa.
Odszkodowania te jednak powinny być realizowane w formie bonów. (Nasz mistrz, generał Bayo, nadał im nazwę "bonów nadziei", podkreślając w ten sposób, że stanowią one ogniwo, łączące wierzyciela z dłużnikiem.)
Ziemia i inwentarz lub składy przemysłowe bezpośrednich wrogów rewolucji powinny przejść w ręce oddziałów rewolucyjnych. Wzrost entuzjazmu wojennego, momenty kulminacyjne poczucia braterstwa należy wykorzystywać dla organizowania spółdzielczości w tej postaci, jaka najbardziej odpowiada mentalności mieszkańców danej okolicy.
Partyzant, jako reformator społeczny, powinien nie tylko świecić przykładem innym, ale również prowadzić pracę ideologiczną wśród mas, powinien dzielić się swoimi planami na przyszłość, powinien przekazywać masom ludowym swoje doświadczenia, nabyte w wojnie partyzanckiej. Wojna ta rozwija świadomość rewolucyjną partyzanta, radykalizuje go coraz bardziej w miarę tego, jak walka zbrojna ukazuje mu jego potęgę, jak troski i potrzeby ludności stają się częścią jego własnego życia, w miarę jak zaczyna uznawać konieczność i słuszność realizacji w praktyce zmian socjalnych, które miały dlań uprzednio sens wyłącznie teoretyczny.
Zdarza się to z inicjatorami i kierownikami wojny partyzanckiej, gdyż nie są to zazwyczaj ludzie, których ręce zgrubiały od ciężkiej pracy w polu. Są to ludzie, którzy rozumieją konieczność zmian ze względu na sytuację społeczną chłopów, sami jednak w takiej sytuacji się nie znajdowali. Zachodzi wtedy, jak to wynika z doświadczeń kubańskich, pewnego rodzaju osmoza między przywódcami partyzantki, którzy nawołują masy ludowe do walki zbrojnej, a samym ludem, który udziela przywódcom lekcji praktycznej, o której mówiliśmy powyżej. W wyniku tego obopólnego wpływu następuje stopniowo radykalizacja ruchu rewolucyjnego.

2. PARTYZANT JAKO BOJOWNIK

Walka partyzancka wymaga, od bojownika szeregu właściwości fizycznych, umysłowych i moralnych, pozwalających na przystosowanie się do życia w partyzantce i na wykonywanie zadań bojowych.
Pożądane jest, aby partyzant był mieszkańcem danej strefy, ma tam bowiem swoich przyjaciół, od których może oczekiwać pomocy, zna dobrze okolicę, co jest niezmiernie ważne w walce partyzanckiej, nie mówiąc już o entuzjazmie, jaki odczuwa, walcząc w obronie swoich lub o zmianę ustroju społecznego, który krzywdzi jego 'braci. Partyzant walczy głównie nocą. Oznacza to, że powinien umieć zachować tajemnicę, maszerować do miejsca akcji poprzez równiny i góry tak, aby nikt go nie zauważył, i powinien umieć znienacka zaatakować nieprzyjaciela.
Powinien nie poddawać się panice, którą wywołuje wszelkie zaskoczenie, w sposób zdecydowany .atakować wroga, nie dopuszczając do żadnych oznak słabości, jeśli chodzi o towarzyszy, i wykorzystując najmniejsze oznaki załamania się nieprzyjaciela. Partyzanci powinni umieć przypuścić szturm na nieprzyjaciela z gwałtownością burzy, niszcząc bezlitośnie wszystko na swojej drodze, karząc kogo trzeba, szerząc panikę wśród żołnierzy nieprzyjaciela, ale jednocześnie winni być pobłażliwi dla zwyciężonych i bezbronnych i szanować poległych.
Jest świętym obowiązkiem partyzanta dobrze traktować rannego. O ile nie zasłużył na karę śmierci, należy starać się go leczyć. Jeńców można brać jedynie wtedy, kiedy się ma solidne bazy operacyjne, w przeciwnym wypadku jeniec może stać się niebezpieczny dla mieszkańców strefy i dla samej partyzantki. Może bowiem, w razie swego powrotu do nieprzyjaciela, udzielić mu informacji. Dlatego też żołnierza nieprzyjacielskiego - o ile nie jest zbrodniarzem - należy po rozbrojeniu pozostawić na wolności.
Partyzant powinien, gdy to jest potrzebne, stawiać życie na kartę, a nawet składać je w ofierze. Powinien jednak być roztropny i nie wystawiać się niepotrzebnie na niebezpieczeństwo. Należy podejmować wszelkie możliwe środki ostrożności dla umknięcia klęski lub zniszczenia. Aby uniknąć otoczenia przez nieprzyjaciela, konieczna jest podczas każdej (bitwy czujna obserwacja dróg, którymi mogą przybyć posiłki przeciwnika. Takie otoczenie jest niebezpieczne nie tyle ze względu na swe konsekwencje fizyczne, ile ze względu na konsekwencje moralne, a mianowicie, na utratę wiary w możliwość kontynuowania, walki.
Partyzant powinien być śmiały, dokładnie analizować niebezpieczeństwo i okoliczności sprzyjające akcji. Nie wolno mu tracić otuchy i powinien umieć podejmować pozytywne decyzje nawet wówczas, gdy analiza warunków nie daje zbyt optymistycznego obrazu sytuacji.
Partyzant powinien umieć przystosowywać się do otoczenia, w którym przebywa, i wykorzystywać to środowisko jako swego sojusznika. Jednocześnie powinien przejawiać inicjatywę, powinien być pomysłowy, co pozwoli mu zmieniać bieg wypadków, zgodnie z rozwojem akcji bojowej.
Ta zdolność do przystosowania się i wielka pomysłowość wojsk ludowych przekreśla wszelkie plany i przewidywania strategów wojennych.
Partyzant nie powinien nigdy, w żadnym wypadku, zostawiać rannego towarzysza na łasce nieprzyjaciela, gdyż oznaczać to będzie dla tego ostatniego pewną śmierć. Bez względu na ofiary należy wynieść go ze strefy walki i odprawić w bezpieczne miejsce. Nie wolno tu liczyć się ani ze zmęczeniem, ani z największym nawet niebezpieczeństwem. Partyzant powinien być wiernym towarzyszem.
Powinien umieć dochować tajemnicy. Wszystko, o czym się mówi lub robi w jego, obecności, powinien zachowywać wyłącznie dla siebie. Nie powinien nigdy pozwolić sobie na zbędne słowo, nawet wśród swoich towarzyszy. Nieprzyjaciel bowiem będzie zawsze starał się wprowadzić konfidentów do organizacji partyzanckich, aby dowiedzieć się o planach, kryjówkach i środkach, z których korzysta partyzantka.
Oprócz cech moralnych, o których mówiliśmy wyżej, partyzant powinien mieć szereg cennych właściwości fizycznych. Powinien być odporny na zmęczenie fizyczne. W chwili kiedy zmęczenie wydaje się nie do zniesienia, powinien umieć dokonać jeszcze jednego wysiłku. Jego przekonania i siła woli powinny być tak niezłomne, że po zrobieniu kroku, który wydaje mu się ostatnim, zrobi jeszcze jeden i jeszcze jeden, aż dojdzie do miejsca wyznaczonego przez dowódcę.
Powinien być wytrzymały na wszelkie cierpienia, nie tylko na brak żywności, wody, odzieży i dachu nad głową, ale i na choroby i rany, które często muszą być leczone bez pomocy lekarza. Jest to konieczne, gdyż partyzant, który opuszcza strefę partyzancką, aby się wyleczyć z choroby lub rany, naraża się na śmierć z rąk nieprzyjaciela.
Aby odpowiadać tym wymogom, partyzant musi mieć żelazne zdrowie. Trudności i niewygody zahartują go, aż stanie się jak piędź ziemi, na której walczy.
Trudno jest ustalić granice wieku partyzantów, gdyż uzależnione są one od cech indywidualnych i od pochodzenia społecznego. Chłop np. będzie bardziej odporny aniżeli człowiek, który całe swoje życie spędził za biurkiem. Ogólnie jednak można powiedzieć, że wiek partyzanta w okresie, kiedy pędzi on żywot wyłącznie koczowniczy, nie powinien przekraczać czterdziestu lat. Zdarzają się jednak wyjątki, szczególnie wśród chłopów. Bohater naszej partyzantki, major Crescencio Perez, przybył na Sierra Maestra mając 65 lat i był jednym z najpożyteczniejszych bojowników.
Można się również zapytać, czy konieczne jest, aby partyzantka miała określony skład społeczny. Mówiło się, że skład społeczny partyzantki powinien odpowiadać strukturze społecznej ludności strefy, wybranej jako ośrodek działalności partyzanckiej. Oznaczałoby to, że jądro bojowe armii powinno się składać z chłopów. Chłop oczywiście jest najlepszym żołnierzem, nie oznacza to jednak w żadnym wypadku, że wyłącza się pozostałe warstwy ludności, pozbawiając je prawa do walki o słuszną sprawę. Nikt nie określił jeszcze, jaki jest najniższy wiek partyzanta. Uważamy, że poza niektórymi wyjątkowymi okolicznościami nie powinno się przyjmować młodzieży poniżej 16 lat. Chłopcy młodsi - to prawie dzieci. Nie są oni w stanie znosić wysiłków i cierpień wojennych.
Można powiedzieć, że najlepszym wiekiem dla partyzantki są lata między dwudziestym piątym a trzydziestym piątym rokiem życia. W tym wieku życie ludzkie weszło już w swoje łożysko i kto zdecydował się opuścić dom, dzieci i bliskich, musiał dobrze przemyśleć swoją odpowiedzialność, musiał powziąć niezłomną decyzję, że nie cofnie się ani o krok. Mamy bojowników-dzieci, które osiągnęły najwyższe honory w naszym powstańczym wojsku. Są to jednak wyjątki i na jednego, który wykazał swoje wspaniałe cechy bojowe, są dziesiątki takich, których trzeba było odprowadzić do domu i którzy stanowili dla partyzantki niebezpieczny ciężar.
Partyzant, jak już mówiliśmy, jest żołnierzem, który poddbnie jak ślimak nosi swój dom na własnych plecach. Jego plecak powinien zawierać minimum maksymalnie pożytecznych rzeczy. Partyzant powinien mieć ze sobą tylko to, co jest niezbędne, ale za to musi te rzeczy przenieść przez wszystkie swoje perypetie.
Jego uzbrojenie będzie się składało tylko z tego, co może unieść. Zaopatrzenie jest bardzo utrudnione, szczególnie w amunicję. Dlatego nie wolno mu zamoczyć amunicji, musi ją często liczyć, aby się nie zgubiła żadna kula. Karabin trzeba utrzymywać w czystości, dobrze naoliwiony, ze świecącą lufą. Tych, którzy nie stosują się do przepisów, dowódca grupy powinien karać.
Ludzie o tak szlachetnym charakterze i zdecydowani walczyć w tak ciężkich warunkach, muszą oczywiście mieć swój ideał. Ideał ten jest prosty, bezpretensjonalny, nie sięga zbyt daleko, ale jest tak jasny i konkretny, że partyzant jest gotów oddać za niego życie. Ideał ten to przeświadczenie chłopów, że mają prawo do kawałka ziemi, aby na niej pracować i korzystać z płodów tej pracy. Robotnicy uważają, że mają prawo do pracy, do odpowiedniej zapłaty i że dążą do sprawiedliwości społecznej. Wśród studentów i inteligencji można spotkać ludzi o ideałach bardziej abstrakcyjnych, jak np. ideał wolności. Jak żyje partyzant?
Normalny tryb jego życia - to długotrwałe marsze. Weźmy dla przykładu partyzantkę w górach lub w okolicach leśnych, stale ściganą przez nieprzyjaciela. W tych warunkach partyzanci maszerują w ciągu dnia, aby zmieniać stanowiska, nie zatrzymując się na posiłki. Kiedy przychodzi noc rozkładają obóz na polance w pobliżu wody, warzą strawę, rozpalają ogniska.
Partyzant je, kiedy może i to, co ma pod ręką. Niekiedy zjada olbrzymie ilości żywności podczas jednego posiłku, innym razem musi głodować dwa, trzy dni, nie tracąc zdolności do pracy.
Partyzant mieszka pod gołym niebem. Sypia w hamaku przykrytym kawałkiem nieprzemakalnego nylonu, a pod hamakiem ma swój plecak, karabin i amunicję - wszystkie swoje skarby. Są miejscowości, gdzie nie zdejmują na noc butów ze względu na możliwość ataku nieprzyjacielskiego. Obuwie jest również cennym skarbem partyzanta. W ten sposób mijają dni, podczas których partyzanci nie zbliżają się do żadnego osiedla, unikając wszelkiego niezaplanowanego z góry kontaktu z ludźmi.
Przebywają oni wówczas w najbardziej niedostępnych okolicach, cierpią głód, pragnienie, chłód, upał, pocą się w ciągłych marszach, nie zawsze mają możność umycia się. W warunkach wyżej opisanych obozowiska powinny być zwijane szybko, przy czym nie wolno zostawiać po sobie żadnych śladów. Warta w obozach powinna być niezwykle czujna. Na dziesięciu ludzi śpiących jeden powinien czuwać. Wartownicy powinni się często zmieniać i wszystkie dojścia do obozu powinny być strzeżone.
Życie na froncie uczy wiele sposobów przygotowywania posiłków, szybkiego gotowania obiadu, przyprawiania go ziołami rosnącymi w górach, wymyślania nowych dań dla urozmaicenia pożywienia. Pożywienie partyzanta w kraju tropikalnym składa się głównie z patatów, zboża, soli, odrobiny oliwy lub masła i bardzo rzadko z kawałka mięsa. Dla partyzanta sensem jego życia jest walka. Wzmacnia ona jego samopoczucie, dodając mu sił do przezwyciężania wszelkich trudności. Walka następuje w odpowiednim momencie, tzn, po tym, jak zlokalizowano jakiś obóz nieprzyjacielski, który okazał się dość słaby, aby można było go zniszczyć, albo kiedy kolumna nieprzyjacielska zbliża się do terenu okupowanego przez wojska partyzanckie. Oba wypadki różnią się od siebie.
Akcja przeciw obozowi wroga będzie polegała głównie na otoczeniu go ze wszystkich stron i niszczeniu posiłków wojskowych, które nadejdą, aby przerwać otoczenie. Najlepszym obiektem ataku partyzantów nie jest bowiem nieprzyjaciel znajdujący się na stanowiskach obronnych, w okopach, ale żołnierze nieprzyjaciela w ruchu, zdenerwowani nieznajomością terenu, obawiający się wszystkiego, pozbawieni pozycji obronnych. Żołnierze okopani, dysponujący skuteczną bronią dla odparcia ataku, nawet jeśli znaleźli się w sytuacji groźnej, są tym niemniej bardziej bezpieczni -niż kolumny w marszu, zaatakowane z dwóch lub trzech stron naraz i pocięte na kilka części. Partyzanci po zaatakowaniu takiej kolumny powinni się wycofać, zanim jeszcze nastąpi reakcja wroga, jeśli otoczenie tej kolumny lub całkowite jej zniszczenie okaże się niemożliwe.
Jeśli po zniszczeniu posiłków nieprzyjacielskich okaże się, że otoczonego obozu nie można pokonać głodem i pragnieniem lub wziąć go szturmem, oddział partyzancki również powinien się wycofać. Jeśli oddział partyzancki jest zbyt słaby, aby walczyć z maszerującą kolumną nieprzyjaciela, akcja partyzancka koncentruje się na przednich strażach. Ta forma ataku, bez względu na jej bezpośrednie rezultaty, jest najbardziej korzystna. Po licznych atakach na przednie straże, żołnierze nabierają przekonania, że tych, którzy znajdują się na przedzie, czeka niechybna śmierć. Niechęć do zajęcia wysuniętych pozycji wywołuje niekiedy prawdziwe bunty.
Od ekwipunku partyzanta zależy w dużej mierze wykonywanie zadań bojowych i przystosowywanie się do środowiska. Powinien on mieć w plecaku to wszystko, czego trzeba, aby się utrzymał przy życiu, gdyby miał przez jakiś czas zostać sam.
Przedmioty z ekwipunku partyzanta, które wyliczam, są niezbędne zwłaszcza w początkowym okresie wojny partyzanckiej. Chodzi tu o oddział ścigany przez nieprzyjaciela w górzystym terenie, w klimacie stosunkowo chłodnym i dżdżystym. Wykorzystuję tu zatem doświadczenie z początków kubańskiej wojny wyzwoleńczej.
Ekwipunek partyzanta można podzielić na część zasadniczą i część drugorzędną. Do pierwszej należy hamak. Zawsze znajdą się dwa drzewa, między którymi można go zawiesić. Jeśli się śpi na ziemi, może służyć jako siennik. Kiedy pada deszcz lub ziemia jest wilgotna, co często zdarza się w krajach tropikalnych, bez hamaku nie można się w ogóle obejść. Uzupełnieniem hamaku jest kawałek nieprzemakalnego nylonu. Pokrywa się tym materiałem hamak, przywiązując go do czterech jego końców sznurkami. Sznurek umocowany w środku nylonu przywiązuje się do drzewa - powstaje w ten sposób pewnego rodzaju daszek nad hamakiem.
Koc jest również niezbędny, gdyż nocą jest w górach zimno. Równie potrzebny jest płaszcz. Ubranie powinno składać się ze spodni i koszuli roboczej lub wojskowej. Obuwie powinno być bardzo mocne i bardzo dobrze jest mieć jedną parę zapasową.
Ponieważ partyzant nosi swój dom na plecach, plecak jest dla niego rzeczą bardzo ważną. Najprymitywniejszy plecak można sporządzić z worka, do którego przymocowuje się dwa sznury. Najlepsze są oczywiście plecaki z brezentu. Partyzant powinien zawsze mieć przy sobie indywidualny zapas żywności. Konieczne są następujące produkty: oliwa lub masło, konserwy, które należy jeść tylko wtedy, kiedy nie można gotować lub kiedy jest za dużo puszek do noszenia (konserwy rybne mają dużą wartość odżywczą); skondensowane mleko lub mleko w proszku; cukier; sól; przyprawy, z których najczęściej używane są cebula i czosnek.
Partyzant powinien nosić ze sobą talerz, łyżkę i składany nóż. Jako talerz może służyć menażka lub blaszana puszka, w której można ugotować kawałek mięsa, kartofle, zaparzyć herbatę lub kawę.
Karabin wymaga specjalnych smarów; można jednak używać również oliwy do maszyn do szycia. Należy zaopatrzyć się w szmatki do czyszczenia lufy. Amunicja jest podstawą walki, bez niej wszystko inne staje się niepotrzebne. Należy więc otoczyć amunicję troskliwą opieką. Nie można obejść się bez manierki lub bez butelki na wodę. Z lekarstw należy w pierwszym rzędzie mieć penicylinę lub inne antybiotyki w hermetycznie opakowanych tabletkach; poza tym - aspirynę i inne środki uśmierzające gorączkę, tabletki przeciwmalaryczne, lekarstwa na biegunkę, przeciw pasożytom i chorobom endemicznym danego regionu. W miejscowościach, gdzie istnieją jadowite zwierzęta, powinno się mieć przy sobie odpowiednie serum. Oddział patryzancki powinien poza tym być wyposażony w instrumenty chirurgiczne.
Urozmaiceniem w życiu partyzanta jest palenie papierosów, cygar lub fajki. Fajka jest o tyle wygodna, że zużywa cały tytoń pozostały w niedopałkach papierosów i cygar.
Nie należy zapominać o zapałkach względnie zapalniczkach. Trzeba również mieć ze sobą mydło, którego nie należy skąpić m.in. do mycia naczyń, gdyż brudne naczynia powodują rozmaite schorzenia przewodu pokarmowego. Z takim ekwipunkiem partyzant może w ciężkich górskich warunkach przeczekać trudną sytuację.
Bywają rzeczy na ogół pożyteczne, które jednak czasem przeszkadzają. Należy do nich przede wszystkim kompas, który zrazu pomaga w orientacji w terenie. Stopniowo jednak znajomość terenu eliminuje konieczność używania kompasu. Z drugiej strony używanie kompasu na terenach górzystych bywa dość trudne, gdyż linię prostą, którą wskazuje, przegradzają tu liczne przeszkody. Innym pożytecznym przedmiotem jest zapasowy nylon, służący do ukrycia przed deszczem całego ekwipunku partyzanta. Należy pamiętać, że w krajach tropikalnych w pewnych miesiącach deszcz pada często i że woda niszczy ekwipunek.
Można mieć ze sobą zmianę bielizny, na ogół jednak miewają ją tylko początkujący. Najczęściej partyzanci noszą spodnie bez bielizny i obchodzą się bez takich rzeczy jak np. ręcznik. Życie bowiem partyzanckie zmusza bojownika do zmniejszania ciężaru plecaka i do wyrzucania z niego wszystkiego, co nie jest niezbędne. Kawałek mydła, służący zarówno do mycia naczyń, jak i do osobistej higieny partyzanta, oraz szczoteczka z pastą do zębów powinny partyzantowi wystarczyć. Dobrze jest mieć ze sobą jakąś książkę, którą bojownicy danej grupy mogliby między sobą wymieniać. Warto tu zalecić biografie bohaterów narodowych, książki historyczne lub geografię gospodarczą kraju, a także kilka książek beletrystycznych. Lektura nie tylko podnosi poziom kulturalny żołnierzy, ale odciąga ich od gry i innych podobnych sposobów zabijania czasu.
Wolne miejsce w plecaku należy zawsze zapełniać żywnością. W górach o gęstej roślinności tropikalnej dobrze jest mieć specjalny siekacz. W miejscowościach wilgotnych przydać się może butelka z benzyną lub szczapy żywiczne, które umożliwiają rozpalenie ogniska nawet z wilgotnego drzewa.
Partyzant powinien mieć przy sobie notatnik, ołówek i pióro. Powinien również zawsze mieć przy sobie kawałki sznurka, igłę, nici i guziki. Partyzant dźwigający podobny ekwipunek będzie miał duży ciężar na plecach. Jest on jednak konieczny w ciężkich warunkach kampanii wojennej.

3. ORGANIZACJA PARTYZANTKI

Partyzantki nie organizuje się według sztywnego schematu. W zależności od warunków lokalnych mogą zajść duże różnice między poszczególnymi organizacjami partyzanckimi. Przyjmijmy jednak, że nasze doświadczenia kubańskie mają wartość uniwersalną. Należy tym niemniej pamiętać, że istnieje możliwość zorganizowania partyzantki w zupełnie inny sposób, który lepiej będzie odpowiadał warunkom danego kraju.
Najtrudniejszym problemem jest liczebność oddziału partyzanckiego. Zakładamy, że oddział znajduje się w okolicy górzystej, dogodnej dla partyzantki, w warunkach nie tak złych, aby był zmuszony do ciągłej ucieczki, ale i nie tak dobrych, aby mógł mieć własną bazę operacyjną. Oddział partyzancki w takich warunkach nie powinien liczyć ponad stu pięćdziesięciu żołnierzy, a i ta liczba jest już za wysoka. Najlepsza liczba to stu bojowników. Zgodnie z kubańską hierarchią, takim oddziałem dowodzi major.
Należy przypomnieć, że w naszym wojsku nie było ani kaprali, ani sierżantów, gdyż uważaliśmy te stopnie za reprezentacyjne dla reżimu dyktatury.
Major wobec tego dowodzi oddziałem obejmującym 100 - 150 żołnierzy i ma pod swoim dowództwem tylu kapitanów, ile ma plutonów, składających się z 30 - 40 ludzi. W partyzantce najniższą jednostką jest drużyna, składająca się z 10 - 12 żołnierzy dowodzonych przez porucznika.
Stałą tendencją partyzantki jest operowanie małymi formacjami. Na skutek tego podstawową jej jednostką jest drużyna. Drużyna działa na rozkaz bezpośredniego dowódcy, oddzielona częstokroć od swego kapitana, choć znajduje się on na tym samym froncie. Każdy dowódca plutonu i drużyny ma wyznaczonego odpowiednio wyszkolonego zastępcę, który mógłby w razie potrzeby przejąć dowództwo.
Jednym z zasadniczych problemów wojsk partyzanckich jest wyżywienie. Wszyscy żołnierze, od szeregowca do dowódcy, powinni otrzymywać to samo pożywienie. Posiłek ma dla żołnierzy wielkie znaczenie nie tylko dlatego, że są oni stale niedożywieni, ale również i dlatego, że posiłek jest często jedynym godnym uwagi wypadkiem dnia. Żołnierze są bardzo wrażliwi na sprawiedliwe traktowanie ich, mierzą więc krytycznym wzrokiem wydzielane racje żywnościowe. Dlatego nie wolno nigdy pozwolić na faworyzowanie kogokolwiek. Jeśli posiłek rozdzielany jest wśród żołnierzy całego oddziału, należy ustalić porządek podziału i ściśle się go trzymać, należy również kontrolować ilość i jakość każdej racji żywnościowej. Przy podziale ubrań sprawa przedstawia się inaczej. Bierze się tu pod uwagę po pierwsze - potrzeby poszczególnych żołnierzy, które najczęściej przewyższają ilość odzieży do rozdania, po drugie - staż feojowy i zasługi danego żołnierza. Staż bojowy i zasługi żołnierzy, które na ogół są trudne do sprecyzowania, powinny być notowane w specjalnym zeszycie przez wyznaczonego do tego celu człowieka. Tak samo jak z odzieżą powinno się postępować z innymi przedmiotami przeznaczonymi do podziału. Tytoń i papierosy powinny być rozdzielane zgodnie z ustalonymi normami i w jednakowych dla wszystkich porcjach.
Należy wyznaczać ludzi godnych zaufania, którzy zajmą się podziałem żywności, odzieży itp. Powinni oni w zasadzie należeć do sztabu. Sztab bowiem wykonuje funkcje administracyjne, kieruje łącznością itp. Powinni do niego należeć najinteligentniejsi oficerowie i najzdolniejsi, najbardziej oddani sprawie szeregowi partyzanci. Będą oni musieli sprostać większym wymaganiom, aniżeli reszta żołnierzy. Nie byłoby jednak słuszne, by korzystali z lepszych warunków, szczególnie jeśli chodzi o wyżywienie. Każdy partyzant sam nosi własny ekwipunek, ale jest pewna ilość przedmiotów wspólnego użytku, które powinny być równomiernie rozdzielane między wszystkich. Można rozdzielać te przedmioty (jak lekarstwa, narzędzia chirurgiczne, zapasy żywności i odzieży, dodatkowe naczynia kuchenne, ciężką broń itp.) pomiędzy wszystkie plutony. Każdy kapitan rozdzieli je między drużyny, a każdy dowódca drużyny między swoich ludzi. Można również, jeśli nie wszyscy żołnierze są uzbrojeni, organizować specjalne drużyny lub plutony dla transportu. To drugie rozwiązanie jest korzystniejsze, gdyż żołnierze uzbrojeni nie są wówczas zbytnio obładowani. Przy takiej organizacji transportu poza tym niebezpieczeństwo zgubienia zapasów jest mniejsze, gdyż są one bardziej skoncentrowane. Ci zaś, którym wypadło dźwigać ciężary, starają się dźwigać jak najwięcej w tej nadziei, że w nagrodę otrzymają szybciej broń. Plutony te maszerują zazwyczaj na końcu kolumny i mają takie same obowiązki i prawa, jak reszta partyzantów.
Zadania, stojące przed żołnierzami, zmieniają się w zależności od aktywności oddziału. Gdy oddział przebywa w obozie, wydzielane są specjalne ekipy dla czuwania nad jego bezpieczeństwem. Powinni to być żołnierze doświadczeni i wyspecjalizowani, których można nagradzać za wykonanie tego zadania dodatkowymi racjami tytoniu lub smakołyków. Jeśli oddział liczy powiedzmy stu ludzi, a jest sto piętnaście pudełek papierosów, te piętnaście pudełek można rozdzielić pomiędzy ludzi pełniących wartę. Przednia i tylna straż, całkowicie oddzielona od reszty kolumny, są odpowiedzialne za jej bezpieczeństwo. Każdy pluton z kolei musi także mieć swoją straż przednią i tylną. Im dalej od obozu rozstawione są te straże, szczególnie gdy oddział przebywa na wolnym terytorium, tym większe jest jego bezpieczeństwo. Stanowiska tych straży powinny się znajdować na wzniesieniach, które dominują nad okolicą i są trudno dostępne. Jeśli oddział zatrzymuje się w danej miejscowości na kilka dni, stanowiska te należy ufortyfikować, aby można było zorganizować obronę w razie ataku. Jeśli oddział wycofuje się z danej miejscowości - może je zniszczyć.
W stałych obozach stanowiska obronne powinny być stale doskonalone. Należy pamiętać, że w okolicach górzystych, dofbrze wybranych przez partyzantkę, jedyną skuteczną bronią jest moździerz. Z drzewa, kamienia itp. materiałów można budować doskonałe schrony, zabezpieczające przed ostrzałem z moździerzy.
W obozie bardzo ważne jest utrzymanie dyscypliny, która powinna mieć charakter wychowawczy. Partyzanci powinni kłaść się spać i wstawać o oznaczonej godzinie, nie należy dopuszczać do rozpowszechniania się gier źle wpływających na morale żołnierzy, należy zabronić konsumpcji alkoholu itp. Nad wszystkimi tymi sprawami czuwa komisja porządkowa, wybrana spośród bojowników o największych zasługach wobec rewolucji. Innym zadaniem tej komisji jest czuwanie, aby nie rozkładano ognisk tam, skąd mogą one być widoczne z daleka. Ze względu na konieczność zachowania w tajemnicy miejsc postoju oddziału partyzanckiego komisja czuwa również nad tym, aby po zwinięciu obozu usuwano wszelkie ślady postoju. Po ogniskach pozostają w ziemi wypalone doły. Należy więc te doły zapełniać ziemią, zagrzebując jednocześnie papiery, puszki od konserw, odpadki żywności itp. Podczas marszu kolumna powinna przestrzegać absolutnej ciszy. Rozkazy wydaje się gestami lub szeptem, przekazując je z ust do ust od czoła kolumny do żołnierza idącego na końcu. Jeśli partyzanci maszerują przez nieznaną okolicę, przednia straż powinna wyprzedzać kolumnę o 100 - 200 m lub więcej, w zależności od ukształtowania terenu. W miejscach gdzie łatwo jest zabłądzić, należy zostawić na każdym zakręcie drogi człowieka, który zaczeka na tylną straż. Tylna straż powinna maszerować w pewnej odległości od kolumny, strzegąc drogi od tyłu i starając się zacierać pozostawione ślady. Jeśli boczne drogi są niebezpieczne, należy postawić tam grupy, które będą czuwały, aż przejdzie ostatni żołnierz kolumny. Celowe jest, aby grupy te wydzielano z tego samego specjalnego plutonu. Jeśli chodzi o ubezpieczenie boczne, każdy pluton może wystawić swoją grupę, z tym, że po przejściu danego plutonu, grupa ta oddaje wartę grupie z następnego plutonu, a sama przyłącza się do kolumny.
Marsz powinien się odbywać z zachowaniem stałej szybkości i ustalonego porządku. W ten sposób przez cały czas marszu wiadomo będzie np., że pluton nr 1 znajduje się w przedniej straży, pluton nr 2 idzie za nim, pośrodku idzie pluton nr 3, który może być sztabem oddziału, następnie idzie pluton nr 4 i straż tylna - pluton nr 5. Podczas marszów nocnych należy zachowywać jeszcze większą ciszę, a odległość między żołnierzami powinna być zmniejszona. W ten sposób nikt nie zabłądzi i nie trzeba będzie na niego wołać, zapalać światła itp. Światło w nocy jest wrogiem partyzanta.
Jeśli marsz ma na celu zaatakowanie nieprzyjaciela, to po dojściu do określonego miejsca, do którego wszyscy powinni wrócić po wykonaniu zadania, partyzanci zostawiają tam niepotrzebne ciężary, jak plecak, kocioł kuchenny itd., po czym każdy pluton udaje się na swe pozycje wyjściowe mając z sobą jedynie broń. Obiekt ataku został już uprzednio dobrze zbadany przez ludzi zaufanych. Przekazali oni wiadomości o stanowiskach wartowników, o ogólnym planie koszar, o ilości żołnierzy, którzy ich bronią itd. Po opracowaniu planu ataku, ustawia się bojowników na pozycjach wyjściowych, pamiętając zawsze o tym, że znaczną część sił należy przeznaczyć na powstrzymanie ewentualnych posiłków nieprzyjaciela. Niekiedy atak na koszary stanowi tylko dywersję mającą sprowokować przybycie posiłków, które muszą przejść przez drogi, gdzie zastawiono na nie zasadzkę. W tym wypadku, po zaatakowaniu kolumny, która przybyła z pomocą załodze oblężonej w koszarach, grupa zostawiona w zasadzce wysyła łącznika do dowódcy partyzantów atakujących koszary, aby zawiadomić go o wyniku zasadzki. Jeśli bowiem się nie udała, oblegający mogą być zmuszeni do zwinięcia oblężenia, aby uniknąć ataku z tyłu. W każdym razie podczas każdego ataku lub manewru okrążającego należy wystawiać ubezpieczenie na drogach, którymi mogą nadejść posiłki nieprzyjacielskie.
Nocą najlepiej jest przypuścić atak bezpośredni. Jeżeli partyzanci wykażą należyte zdecydowanie i zimną krew, można mało stosunkowo ryzykując zdobyć obóz nieprzyjaciela.
Po otoczeniu obozu należy podkopywać się coraz bliżej do nieprzyjaciela, ostrzeliwując go ze wszystkich broni i starając się zmusić go do wyjścia z okopów. Po dojściu na dostatecznie bliską odległość do nieprzyjaciela, można użyć tzw. "coctailu Mołotowa", który jest niezwykle skuteczną bronią. Służą do tego specjalnie spreparowane karabiny, które podczas naszej wojny nazywaliśmy M-16. Jest (to karabin kalibru 16 mm o obciętej lufie, z przymocowanymi do niej dwoma łapami, które wraz z kolbą tworzą trójnóg. Ustawia się lufę pod kątem 45°. Można ten kąt zmieniać zbliżając lub oddalając łapy, na których karabin jest oparty. Ładuje się lufę nabojem, z którego kula została wyjęta. Do naboju wstawia się dokładnie dopasowany kij tak, że górna jego część wystaje z lufy. Na wystającej części kija umocowuje się blaszany cylinder i amortyzator z kauczuku. Do tego cylindra wstawia się butelkę z benzyną, w ten sposób, że dno butelki opiera się o amortyzator. Urządzenie to może wystrzelić butelkę z zapaloną benzyną dość celnie na odległość 100 metrów i więcej. Jest to doskonała broń do walki wśród budynków drewnianych lub tam, gdzie znajdują się znaczne ilości materiałów łatwopalnych, a także przeciw czołgom atakującym na terenach górzystych.
Po zwycięskiej walce z nieprzyjacielem otoczonym lub po wykonaniu innego zadania, plutony wycofują się w porządku tam, gdzie leżą plecaki, i natychmiast udają się na wyznaczone miejsce postoju.
Życie partyzantów na etapie koczowniczym prowadzi do zacieśniania się więzów braterskiej solidarności, co nie wyklucza jednak rywalizacji między poszczególnymi grupami i plutonami. Jeśli się tej rywalizacji nie przekształci w pożyteczne współzawodnictwo, może zostać zagrożona jedność oddziału. Od początku kampanii należy prowadzić pracę wychowawczą wśród partyzantów, wyjaśniając społeczny sens walki i obowiązki z niej wynikające. Należy kształcić umysł każdego partyzanta, starać się o podniesienie jego poziomu moralnego, tak aby nauczył się hartować swój charakter i aby każde doświadczenie przekuwał na broń w walce o zwycięstwo.
Jednym z najskuteczniejszych środków wychowawczych jest przykład osobisty. Dowódcy powinni być stale przykładem życia nieskazitelnego i ofiarnego. Awans żołnierza powinien być nagrodą za waleczność, zdolności i ofiarność. Ten, kto nie wykazuje się tymi przymiotami, nie może piastować odpowiedzialnych stanowisk. Zachowanie się partyzanta zostaje wystawione na próbę, kiedy wchodzi do czyjegoś domu, aby o coś poprosić. Mieszkańcy danej miejscowości wyrabiają sobie korzystną lub niekorzystną opinię o partyzantce, w zależności od tego jak się ich prosi o jakąś przysługę, o żywność itp.; w zależności od tego, jak partyzant zabiega o otrzymanie rzeczy, które mu są potrzebne. Dowódca powinien wyjaśnić to jak najbardziej przekonywająco partyzantom, a także własnym przykładem pokazać, jak należy postępować. Przed wejściem do wsi należy zabronić picia alkoholu, pomówić o tym z partyzantami, wzmocnić dyscyplinę i postawić wartę przy drogach wylotowych z wioski. Próbą ogniową dla organizacji partyzantki, jej zdolności bojowych, morale i bohaterstwa jest otoczenie oddziału przez nieprzyjaciela. Jest to najbardziej niebezpieczna w wojnie partyzanckiej sytuacja. W żargonie naszych partyzantów wyraz przerażenia nazywano "twarzą z otoczenia". Dowódcy obalonego reżymu nazywali pompatycznie swoje kampanie przeciw partyzantce operacjami otaczania i niszczenia. W istocie dla partyzantki, znającej dobrze teren, zjednoczonej ideologicznie i emocjonalnie, walczącej pod dobrym dowództwem, otoczenie nieprzyjacielskie nie przedstawia zbyt wielkiej groźby. Należy w takim wypadku okopać się, wstrzymywać nieprzyjaciela, nie pozwalać w miarę możności na używanie przez niego ciężkiego sprzętu wojennego i czekać do nocy. Noc jest naturalnym sojusznikiem partyzanta. Gdy się ściemni, po zbadaniu i wybraniu najlepszej drogi, partyzanci powinni wycofać się z otoczenia, zachowując największą ostrożność i absolutną ciszę.

4. WALKA

Walka jest najważniejszym wydarzeniem w życiu partyzantów. Trwa stosunkowo krótko, ale chwile te są niezwykle ważne, gdyż każde najmniejsze nawet starcie ma olbrzymie znaczenie dla bojowników.
Mówiliśmy już uprzednio, że atak trzeba przeprowadzić w taki sposób, alby dał gwarancję zwycięstwa. Należy odróżniać kilka rodzajów ataku. W pierwszym rzędzie będziemy tu omawiali walkę w terenie dogodnym dla partyzantki, toczoną w pierwszym okresie wojny partyzanckiej. Są to, jeśli można je tak nazwać, klasyczne metody walki partyzanckiej. Wojna na równinach staje się możliwa dopiero po rozszerzeniu się i wzmocnieniu ruchu partyzanckiego.
W pierwszym okresie wojny partyzanckiej kolumny nieprzyjaciela wdzierają się w głąb terytorium powstańczego. W zależności od siły kolumn nieprzyjacielskich partyzanci stosują dwie metody ataków. Pierwsza z nich, używana systematycznie przez kilka miesięcy, doprowadza nieprzyjaciela do utraty zdolności ofensywnych i wtedy przechodzi się do drugiej metody. A więc przede wszystkim przeprowadza się systematyczne ataki na przednie straże nieprzyjaciela. W niedostępnych terenach kolumny zazwyczaj poruszają się bez dostatecznej ochrony na swoich skrzydłach. Taktyka partyzancka polega na niszczeniu jednej z grup ubezpieczających kolumnę nieprzyjaciela. Metoda jest stosunkowo prosta, konieczna tylko jest pewna koordynacja sił. W chwili kiedy ukazuje się szpica nieprzyjaciela w miejscu uprzednio zbadanym, możliwie najbardziej niedostępnym, partyzanci ukryci z obu stron ścieżki pozwalają jej nieco wysunąć się i nagle rozpoczynają gęsty ogień. Po zniszczeniu szpicy mała grupka partyzantów stara się zatrzymać ogniem zaporowym resztę kolumny na kilka chwil, tak aby można było zabrać broń i amunicję nieprzyjaciela. Partyzant powinien zawsze pamiętać, że źródłem jego zaopatrzenia w broń jest nieprzyjaciel i że z wyjątkiem okoliczności wyjątkowych nigdy nie należy rozpoczynać walki, która nie prowadzi do wzbogacenia się w broń i amunicję.
O ile grupa partyzancka jest dość silna, powinna otoczyć kolumnę nieprzyjaciela lub przynajmniej wywołać wrażenie, że ją otacza. W tym wypadku siły partyzanckie, które zaatakowały przednią straż nieprzyjaciela, powinny być tak silne i tak dobrze okopane, by mogły odeprzeć wszystkie frontalne ataki kolumny nieprzyjacielskiej. Gdy kolumna została już zatrzymana, ukazują się nowe siły partyzanckie, atakujące wroga od tyłu.
Pole walki trzeba wybrać tak, aby uniemożliwiało ono nieprzyjacielowi wszelkie manewry na skrzydłach. Wtedy wystarczy rozstawić dokoła strzelców, aby kolumnę dziesięciokrotnie większą od własnych efektywów zamknąć w prawdziwym ognistym kole.
Jeśli się dysponuje dostatecznymi siłami, należy zorganizować zasadzki na wszystkich drogach okolicznych, aby zatrzymać posiłki nieprzyjacielskie. Partyzanci znają dobrze miejscowość, w której walczą, natomiast nieprzyjaciel na ogół nie jest z nią obeznany. W nocy siła partyzantów wzrasta, w szeregach zaś nieprzyjaciela w nocy rośnie strach.
W ten sposób można stosunkowo łatwo zlikwidować kolumnę nieprzyjacielską lub zadać jej takie straty, aby W ciągu dłuższego czasu nie nadawała się do walki.
Kiedy oddział partyzancki jest słaby, a trzeba koniecznie zatrzymać kolumnę nieprzyjacielską lub przynajmniej zwolnić tempo jej marszu, należy rozstawić grupy partyzantów, liczące od 2 do 10 bojowników w każdej z czterech stron kolumny. Walkę rozpoczyna np. grupa z prawej strony. Kiedy nieprzyjaciel koncentruje swój ogień na prawej stronie, rozpoczyna strzelaninę grupa z lewa. Po czym rozpoczyna strzelaninę grupa z tyłu lub z przodu i tak w kółko. Nie tracąc zbyt wiele amunicji, można utrzymać nieprzyjaciela w matni przez dłuższą chwilę.
Taktyka ataku na konwój lub na stanowiska nieprzyjaciela powinna być przystosowana do warunków wybranego placu boju. Trzeba przede wszystkim mieć pewność, że pierwszy atak na otoczone miejsce będzie dla nieprzyjaciela zaskoczeniem. Powinien to być atak nocny przeciw wysuniętemu stanowisku nieprzyjaciela. Nagły, nieoczekiwany atak wykonany przez doświadczonych partyzantów może z łatwością zlikwidować takie stanowisko. Drogi ucieczki można kontrolować przy pomocy niewielkiej ilości ludzi, a na drogach, którymi mogą nadciągnąć posiłki, należy zorganizować zasadzki w taki sposób, aby po przejściu nieprzyjaciela przez jedną z nich partyzanci, którzy się w niej zaczaili, wycofali się, odsłaniając następną zasadzkę; po czym partyzanci z pierwszej - organizują nową zasadzkę i tak dalej. Gdy nie da się zaskoczyć wroga, zdobycie obozu zależne jest od tego, czy partyzanci potrafią zatrzymać kolumny nieprzyjaciela, przybywające z pomocą wojskom otoczonym. Nieprzyjaciel korzysta często z poparcia artylerii i lotnictwa, niekiedy czołgów. Na terenach dogodnych dla partyzantki czołg nie jest bronią niebezpieczną, musi posuwać się wąskimi drogami, które łatwo jest zaminować. W ogóle siła ofensywna tych pojazdów jest tu niezrównanie mniejsza, gdyż muszą posuwać się gęsiego albo co najwyżej w rzędach po dwa pojazdy. Najlepsza i najpewniejsza broń przeciw czołgom to mina. Natomiast w walkach na bliskie odległości, do których często dochodzi w miejscowościach niedostępnych, "coctail Mołotowa" jest doskonałą bronią. Oczywiście "bazooka" byłaby bronią decydującą, ale trudno ją dostać, przynajmniej w pierwszym okresie partyzantki. Przed pociskami moździerzy chronią schrony. Moździerz jest bronią straszliwą dla wojsk otoczonych, ale przeciw wojskom oblegającym, i ruchliwym znacznie mniej jest groźny. Niebezpieczne być mogą tylko wielkie baterie moździerzy. Artyleria nie odgrywa poważniejszej roli w wojnie partyzanckiej, gdyż nie ma tu dla siebie odpowiedniego celu, może być zresztą użyta wyłącznie w miejscowościach łatwo dostępnych. Lotnictwo stanowi główną broń nieprzyjaciela, ale jego efektywność również jest bardzo mała, gdyż jedynym celem dla samolotów mogą być małe okopy budowane na ogół w miejscach mało widocznych. Lotnictwo może używać bomb o wielkiej sile wybuchowej lub też bomb zapalnych, które nie stanowią wielkiego niebezpieczeństwa.
Lotnictwo ma duże trudności z atakowaniem pozycji partyzantów, ponieważ zbliżają je oni do linii nieprzyjaciela. Podczas oblężenia osiedla o budowlach drewnianych lub wyposażonego w składy materiałów łatwopalnych bardzo skuteczną bronią staje się "coctail Mołotowa".
Ze wszystkich rodzajów min najlepsza jest mina, którą można wysadzić przy pomocy urządzenia zdalnie kierowanego. Wymaga ona jednak pewnej znajomości techniki, której czasem brak partyzantom. Natomiast miny kontaktowe, z lontem, przede wszystkim zaś miny elektryczne stanowią na górzystych drogach doskonałą ochronę dla wojsk partyzanckich.
Dla ochrony przed czołgami i samochodami pancernymi dobrze jest wykopywać na drogach rowy o takim przekroju, żeby czołg mógł łatwo wjeżdżać do nich, ale żeby wydobywać się z nich było mu trudno. Rowy te należy maskować. Są one bardzo pożyteczne zwłaszcza nocą lub kiedy nieprzyjaciel, napotkawszy na opór ze strony partyzantów, nie może posłać piechoty przed czołgami.
Na terenach stosunkowo dostępnych wojska nieprzyjaciela posuwają się często w ciężarówkach otwartych. Przed kolumną jedzie kilka samochodów pancernych - następnie zaś ciężarówki z piechotą. W zależności od liczebności oddziału partyzanckiego, można otoczyć całą kolumnę albo można ją zdziesiątkować, atakując jedną z ciężarówek i wysadzając jednocześnie miny. Należy w tym wypadku działać bardzo szybko, zabrać broń poległych żołnierzy i wycofać się. Jeśli warunki na to pozwalają, można, jak już mówiliśmy, otoczyć kolumnę, działając zgodnie z zasadami obowiązującymi w podobnych akcjach.
Bronią, która nadaje się doskonale do atakowania otwartych samochodów ciężarowych, jest karabin kalibru 16 mm naładowany szrapnelem. Może on pokryć 10 ni2, to znaczy prawie cały obszar samochodu, zalbijając kilku żołnierzy, raniąc innych i wywołując olbrzymie zamieszanie. Skuteczne są również w takich wypadkach granaty, o ile się je oczywiście posiada.
Zaskoczenie jest momentem zasadniczym tych wszystkich operacji bojowych. Stanowi ono cechę charakterystyczną taktyki partyzanckiej. Staje się jednak niemożliwe, gdy ludność miejscowa dowiaduje się o obecności partyzantów. Dlatego wszystkie przemarsze powinny się odbywać nocą. Jedynie ludzie o wypróbowanej lojalności mogą wiedzieć o ruchach oddziałów partyzanckich i nawiązywać z nimi kontakt. Partyzanci powinni maszerować z plecakami pełnymi żywności, aby mogli pozostawać w zasadzkach przez dwa, trzy lub cztery dni.
Nie wolno zbytnio polegać na dyskrecji chłopów. W pierwszym rzędzie dlatego, że trzeba się liczyć z ich potrzebą omawiania wypadków ze znajomymi lub z krewnymi. Poza tym brutalizowanie ludności przez nieprzyjaciela po poniesionej przez niego klęsce sprawia, że ratując życie, ten i ów udziela niekiedy wrogom ważnych informacji.
Należy wybierać dla zasadzki okolice oddalone przynajmniej o dzień marszu od stałego miejsca pobytu oddziału partyzanckiego.
Mówiliśmy już, że odgłosy strzałów wskazują, po której stronie walczą partyzanci, a po której - wojska regularne. Wojska regularne, dysponujące dużymi zapasami amunicji, przyzwyczajone są do strzelania wielkimi salwami. Partyzanci natomiast, znający wartość każdego naboju, przyzwyczajeni są do oszczędzania amunicji, strzelają więc metodycznie i nie częściej, niż to jest potrzebne. Oszczędzanie amunicji nie powinno jednak doprowadzać do zaprzepaszczenia przewagi, jaką daje zasadzka, i do ułatwienia nieprzyjacielowi ucieczki. Zanim jednak przystępuje się do jakiejkolwiek operacji, należy sprawdzić swoje zapasy amunicji i obliczyć, czy ewentualna zdobycz pokryje straty.
Amunicja jest wielkim problemem partyzantki. Broń można zdobyć, po czym nigdy się już jej nie traci. Amunicji jednak stale ubywa. Poza tym zdobywa się na ogól broń z amunicją, nigdy zaś, albo bardzo rzadko, samą amunicje.. Zdobyczna broń ma swoją amunicję, która jednak nie wzbogaca zapasów amunicji pozostałej broni. Oszczędzanie amunicji zatem jest podstawowym prawem wojny partyzanckiej.
Każdy szanujący się dowódca partyzancki przestrzega ostrożności przy wycofywaniu się. Należy wycofać się w odpowiedniej chwili, szybko zabierając cały ekwipunek partyzancki, plecaki, amunicję, rannych. Nie wolno dopuścić, aby partyzanci zostali zaskoczeni podczas wycofywania się, aby zostali otoczeni przez nieprzyjaciela.
Droga wybrana dla wycofania się powinna być chroniona we wszystkich tych punktach, w których mogą zjawić się oddziały nieprzyjacielskie w celu otoczenia grupy partyzanckiej. Powinien być .zorganizowany system łączności, aby uprzedzić towarzyszy, jeśli nieprzyjaciel stara się ich otoczyć.
Na placu boju zawsze powinni znajdować się partyzanci nie uzbrojeni, którzy podchwycą broń towarzysza rannego lub zabitego lub zabiorą broń jeńca. Zajmą się oni również jeńcami, a także wynoszeniem rannych i przekazywaniem rozkazów. Należy poza tym mieć grupę gońców, którzy szybko będą roznosili rozkazy.
Trudno jest obliczyć, ile powinno być ludzi nie uzbrojonych w grupie uzbrojonych bojowników. Może ich być mniej więcej trzech na dziesięciu. Ich zadaniem jest pomagać bojownikom podczas boju, wykonywać prace na tyłach, pełnić obowiązki gońców itp.
Kiedy partyzanci prowadzą walki obronne, to znaczy, kiedy nie chcą dopuścić, aby nieprzyjaciel zajął jakąś miejscowość, bój przybiera charakter wojny pozycyjnej. W początkowym stadium wojny pozycyjnej należy również uciekać się do zaskoczenia. W takiej sytuacji ryje się okopy i wznosi fortyfikacje, które nie mogą ujść uwagi chłopów. Dlatego należy się upewnić, czy chłopi nie opuszczają strefy partyzanckiej. W tego rodzaju wojnie władze przeprowadzają blokadę całej okolicy. Tymczasem chłopi, którzy nie uciekli, muszą kupować towary w sklepach znajdujących się poza strefą partyzancką. Wychodzący poza strefę partyzancką w okresie przygotowań obronnych stanowią poważne niebezpieczeństwo. Mogą oni bowiem udzielać nieprzyjacielowi cennych informacji. Partyzanci muszą wobec tego stosować taktykę "spalonej ziemi".
System obronny wojsk partyzanckich powinien być tak skonstruowany, aby przednia straż nieprzyjaciela musiała wpaść w zasadzkę. Fakt, że żołnierze przedniej straży giną niemal w każdej bitwie, wywołuje silny efekt psychiczny. Powstaje obawa znalezienia się w przedniej straży. Zaś bez przedniej straży kolumna nie może posuwać się naprzód.
Poza tym w walkach obronnych można stosować różne manewry otoczenia, ataki na skrzydła o charakterze dywersyjnym lub po prostu można odpierać frontalne ataki nieprzyjaciela. W każdym razie należy ufortyfikować miejsca, na które nieprzyjaciel może skierować swoje ataki frontalne lub flankowe.
Partyzantka w tego rodzaju operacjach wojennych musi zatem rozporządzać większą ilością żołnierzy i mieć więcej broni aniżeli w operacjach uprzednio opisanych. Zrozumiałe bowiem jest, że blokada dróg okolicznych wymaga wielkich efektywów ludzkich. Należy również zwiększyć ilość pułapek na pojazdy pancerne i wzmocnić jak najbardziej system fortyfikacji stałych. W tego rodzaju walkach wydaje się rozkaz niecofania się ani na krok. Trzeba więc zapewnić żołnierzom maksymalne możliwości przeżycia ataków wroga.
Okop jest tym lepszy, im lepiej jest zamaskowany przed obserwacją z daleka. Przede wszystkim należy go pokryć dachem, aby uchronić przed ostrzałem z moździerzy. Na tego rodzaju frontach używa się moździerzy kalibru 60,1 mm lub 85 mm. Nie mogą one przebić dobrego dachu, ułożonego z drzewa, ziemi i kamieni. Należy zawsze przewidzieć w tych schronach odpowiednie wyjście, aby załoga mogła w nagłych wypadkach szybko z nich uciec.
W wojnie partyzanckiej nie ma stałej linii ognia. Linia ognia w wojnie partyzanckiej jest czymś niemal umownym, stabilizuje się ona w momentach szczytowych, ale na ogół jest bardzo elastyczna i łatwa do przekroczenia przez obie strony. Między walczącymi rozpościera się rozległa "ziemia niczyja". "Ziemia niczyja" w wojnie partyzanckiej jest zamieszkana przez ludność cywilną i ludność ta współpracuje w pewnej mierze z jedną ze stron wojujących, w przytłaczającej większości -¦ ze stroną partyzancką. Ludność ta nie może być masowo wysiedlona z tej strefy, gdyż strefa ta jest zbyt rozległa i ponieważ stworzyłoby to trudności przy zaopatrywaniu tej ludności w żywność. Ta tzw. "ziemia niczyja" jest w dzień terenem stałych przemarszów pacyfikatorów, a w nocy wojsk partyzanckich. Te ostatnie są wspomagane przez ludność miejscową i dlatego powinny utrzymywać jak najlepsze stosunki z chłopami i kupcami.
W tego rodzaju wojnie praca bojowników nie uzbrojonych odgrywa poważną rolę. Mówiliśmy już o gońcach, wchodzą oni jednak w skład zorganizowanej partyzantki. Łączność przy pomocy gońców powinna ogarniać nawet najbardziej oddalone grupy partyzantki i powinna być tak zorganizowana, aby gońcy mogli przybyć jak najszybciej. Łączności przy pomocy gońców używa się tak na terenach dogodnych dla partyzantki, jak i niedogodnych. Partyzantka na terenach niedogodnych wyklucza funkcjonowanie niektórych współczesnych systemów łączności, jak telefon, telegraf itp.
O wszystkich tych sprawach mówimy na podstawie doświadczeń naszej wojny wyzwoleńczej na Kubie. Poza służbą łączności istnieje jeszcze służba informacji, która dzień w dzień zbiera informacje o aktywności nieprzyjaciela. Wywiad powinien być dobrze zorganizowany, a personel dobrany z największą uwagą. Szkody, które może spowodować kontrwywiadowca, są nieobliczalne. Jeśli nawet do tego nie dojdzie, poważne szkody mogą spowodować informacje nieścisłe. Na ogół mieszkańcy wsi lubią przesadzać. Ta sama fantazja, która wyczarowuje istoty nadprzyrodzone, tworzy olbrzymie armie tam, gdzie jest pluton lub patrol nieprzyjaciela. Poza tym agent powinien uchodzić za człowieka, którego absolutnie nic nie łączy z armią wyzwoleńczą. Nie jest to zadanie tak trudne, na jakie wygląda, i w czasie wojny można znaleźć sporo ludzi, którzy do tej pracy się nadają. Kupcy, ludzie wolnych zawodów i nawet niektórzy przedstawiciele kleru mogą udzielać pomocy w tej dziedzinie.
Jedną z charakterystycznych cech wojny partyzanckiej jest ogromna różnica między informacjami, które otrzymują wojska powstańcze, a informacjami, które posiada nieprzyjaciel. Podczas kiedy nieprzyjaciel spotyka się z ponurym milczeniem chłopów, partyzanci mają w każdym domu przyjaciela, krewnego. Informacje przeznaczone dla partyzantów przekazywane są przez łańcuch łączników, aż dojdą do sztabu generalnego partyzantki lub do grupy partyzanckiej operującej w danej miejscowości.
Kiedy wojska nieprzyjacielskie przenikają na tereny już wyraźnie partyzanckie, gdzie cała ludność chłopska sprzyja partyzantom, powstaje poważny problem. Większość chłopów chciałaby uciec wraz z armią ludową, pozostawiając swoje dzieci i swój dorobek. Inni zabierają nawet całą rodzinę, a niektórzy. pozostają na miejscu w oczekiwaniu na rozwój wypadków. Najtrudniejszym problemem staje się rozpaczliwa sytuacja wielu rodzin. Należy tym ludziom udzielić maksymalnej pomocy, należy ich jednak jednocześnie przestrzec przed ucieczką do okolic nie zamieszkałych, dalekich od ich domów, pozbawionych żywności, gdzie będą narażeni na wszelkie nieszczęścia. Nieprzyjaciel nie wszędzie stosuje te same represje. W zależności od warunków społecznych, historycznych i gospodarczych kraju wrogowie ludu działają w sposób mniej lub bardziej zbrodniczy. Są miejscowości, gdzie ucieczka mężczyzny, pozostawiającego swą rodzinę w domu, nie wywołuje większej reakcji. Gdzie indziej staje się ona pretekstem do spalenia jego domu lub majątku. Są miejscowości, gdzie taka ucieczka powoduje wymordowanie wszystkich członków rodziny. Powinno się więc dzielić chłopów na takich, którym grożą represje, i na takich, którym one nie grożą.
Jasne jest, że należy się przygotowywać do wygnania nieprzyjaciela z terytorium okupowanego, atakując jego składy z zaopatrzeniem, blokując linie komunikacyjne, uniemożliwiając dowóz żywności lub zmuszając go, by poświęcał na ten cel znaczną ilość żołnierzy.
We wszystkich tych walkach wielkiego znaczenia nabiera prawidłowe wykorzystanie rezerw. Charakterystyczne dla armii partyzanckiej jest, że nie może ona liczyć na wielkie rezerwy. Albowiem w akcjach, które prowadzi, każdy bojownik ma jakieś konkretne zadanie. Armia partyzancka powinna jednak mieć tu i ówdzie pewną ilość bojowników w rezerwie, aby móc stawić czoło wydarzeniom nieprzewidzianym - aby zatrzymać kontrofensywę, lub zbadać daną okolicę. Można wydzielić w tym celu specjalny pluton, który posyła się tam, gdzie istnieje największe niebezpieczeństwo. Taki pluton powinien znajdować się w punkcie decydującym dla bitwy. Powinno się go używać do nagłych ataków na przednią straż, w obronie najsłabszych i najniebezpieczniejszych odcinków, to znaczy wszędzie tam, gdzie istnieje groźba załamania się linii ognia. Pluton powinien składać się z ochotników i należenie do niego powinno być traktowane jako nagroda za waleczność. Po pewnym czasie pluton taki staje się ukochanym dzieckiem całego oddziału, i partyzanta, który nosi odznakę plutonu specjalnego, otacza szacunek i podziw wszystkich towarzyszy.

5. POCZĄTEK, ROZWÓJ I ZAKOŃCZENIE WOJNY PARTYZANCKIEJ

Daliśmy już definicję wojny partyzanckiej. Postaramy się obecnie opisać, jaki może być rozwój wojny, rozpoczętej przez jeden jedyny oddział na terenie dogodnym dla partyzantki.
Innymi słowy, postaramy się stworzyć teorię wojny partyzanckiej na podstawie doświadczeń kubańskich. Na początku mamy grupę mniej lub więcej jednolitą, której działalność polega prawie wyłącznie na ukrywaniu się w miejscu jak najbardziej niedostępnym i utrzymującą dorywcze kontakty z chłopami. W wyniku jednego szczęśliwego ataku wzrasta sława tej grupy. Wtedy ci chłopi, którzy zostali wywłaszczeni ze swojej ziemi lub walczą o utrzymanie swej własności, jak również młodzi idealiści z innych warstw społecznych przyłączają się do tej grupy. Partyzanci nabierają odwagi, zaczynają pokazywać się w okolicach zaludnionych, nawiązują ściślejszy kontakt z chłopami i powtarzają ataki, uciekając natychmiast po ich wykonaniu. Po pewnym czasie grupa partyzancka wdaje się w walkę z jakąś kolumną nieprzyjaciela i niszczy jej straż przednią. Następnie grupa ta przyciąga jeszcze więcej ludzi, zachowując jednak tę samą organizację. Stopniowo przenika ona do miejscowości coraz bardziej zaludnionych.
Później zakłada prowizoryczne kilkudniowe obozowiska, które porzuca natychmiast po otrzymaniu wiadomości o zbliżaniu się wojsk nieprzyjacielskich, po ataku lotniczym albo też w przewidywaniu jakiegokolwiek niebezpieczeństwa. Szeregi partyzantki zwiększają się, partyzanci prowadzą pracę polityczną wśród mas. Stopniowo większość chłopów staje się entuzjastami wojny wyzwoleńczej. Wreszcie partyzanci zakładają stałą bazę w jakiejś niedostępnej miejscowości, osiedlają się tam i organizują pierwsze małe warsztaty, jak np. warsztat obuwia, papierosów, warsztat krawiecki, zbrojownię, piekarnię, szpital, jeśli to jest możliwe, stację radionadawczą, drukarnię itp.
W tym okresie partyzantka ma już nową strukturę. Powstaje kierownictwo wielkiego ruchu mas -¦ coś w rodzaju rządu w miniaturze. Zorganizowany zostaje sąd, wydaje się dekrety i kontynuuje się pracę polityczną wśród okolicznych chłopów i robotników. Rozpoczyna się ofensywa nieprzyjaciela, którą partyzanci likwidują. Zwiększa się ilość karabinów, a tym samym ilość bojowników. W pewnym jednak okresie ilość partyzantów wzrasta nieproporcjonalnie szybko w stosunku do obszaru objętego działalnością partyzancką. Wtedy od zasadniczego trzonu oddziela się pewna grupa - oddział lub pluton, w zależności od okoliczności - która przenosi się na inny teren.
Rozpoczyna się tam podobna praca, różniąca się jednak tym, że partyzanci mają już znacznie większe doświadczenie. W tym samym czasie główne siły partyzanckie stale rosną. Otrzymują już one stosunkowo dużo żywności, a niekiedy i broni z oddalonych miejscowości. Nadal wzrastają efekty wy. Rozszerza się zakres działalności rządowej. Powstają szkoły dla rekrutów. Dowódcy nabierają doświadczenia i ich zdolności dowódcze rozwijają się.
Po pewnym czasie nowa grupa udaje się do oddalonych okolic, rozpoczynając ten sam cykl rozwojowy. Istnieje jednak również terytorium nieprzyjacielskie, niedogodne dla wojny partyzanckiej. Rozpoczyna się infiltracja do tych okolic małych grup partyzanckich, które atakują patrole nieprzyjacielskie na drogach, wysadzają mosty, zakładają miny i szerzą niepokój. Stopniowo, dzięki wzmocnieniu się ruchu partyzanckiego oraz pracy politycznej wśród mas, wzrasta możliwość penetracji wojsk partyzanckich w głąb terytorium niedogodnego dla partyzantki. Wchodzimy wtedy w ostatni etap wojny partyzanckiej, którym jest partyzantka podmiejska.
Sabotaż zaczyna się stosować w całej strefie partyzanckiej. Życie zostaje tam powoli sparaliżowane. Strefa jest wreszcie całkowicie zdobyta. Wojska wyzwoleńcze kierują się do innych rejonów kraju, staczając z nieprzyjacielem bitwy na ustabilizowanych frontach. Wojska te zdobywają ciężki sprzęt wojenny (łącznie z czołgami). Walka toczy się już między wyrównanymi siłami. Nieprzyjaciel zostaje pokonany, gdy szereg częściowych zwycięstw zamienia się w zwycięstwa ostateczne, gdy zmusza się nieprzyjaciela do stoczenia bitwy w warunkach narzuconych przez dowództwo partyzanckie. Następuje zniszczenie żywych sił nieprzyjaciela i poddanie się reszty armii.
W tej książeczce opisaliśmy poszczególne etapy wojny wyzwoleńczej na Kubie, ale doświadczenia tej wojny mają znaczenie uniwersalne. Nie zawsze jednak występują wszystkie sprzyjające elementy razem, a mianowicie rewolucyjne nastroje narodu, odpowiednia sytuacja ogólna i odpowiednie kierownictwo, które to elementy doprowadziły do zwycięstwa rewolucji na Kubie. Nie ma potrzeby podkreślać, że Fidel Castro reprezentuje najwyższy poziom dowódcy i męża stanu. Jego myśl nakreśliła naszą drogę, charakter naszej walki i nasze zwycięstwo. Nie znaczy to, aby bez niego lud nie zwyciężył, ale zwycięstwo to kosztowałoby o wiele drożej i nie byłoby tak pełne.

Hosted by www.Geocities.ws

1